Majówka 2008 (Międzyzdroje) – część czwarta

poniedziałek, 1 wrzesień 2008

Kiedy się rozpogodziło wybraliśmy się na krótki spacer w okolice Międzyzdrojów. Poszliśmy między innymi na Kawczą Górę (albo Górę Kawczą), której nazwa, nie wiem dlaczego, uparcie kojarzyła mi się z kaczkami, a nie z kawkami. ;) Kawcza góra to punkt widokowy, z którego rozciąga się piękna panorama na same Międzyzdroje i ich okolice.

Przy okazji tej samej wycieczki odwiedziliśmy Zagrodę Pokazową Żubrów mieszczącą się na terenie Wolińskiego Parku Narodowego. Mieści się ona niedaleko od centrum miasta, więc spacer tam nie wymaga wiele czasu, a jest co oglądać. Oprócz żubrów, które stanowią główną atrakcję tego miejsca, obejrzeliśmy tam też kilka dzików, sarny i orły. Jeden z orłów, o czym dowiedziałem się później, nazywa się Jurand, bo urodził się ślepy. W naturze nie miałby szans na przeżycie, więc korzysta z gościnności WPN. Nie mam pewności, czy orzeł na poniższym zdjęciu to nie jest właśnie ten wspomniany Jurand.

Orzeł w gościnie u żubrów

Orzeł w gościnie u żubrów

Zdjęcie nie jest ostre, bo najwyraźniej aparat uznał, że ciekawszym obiektem jest siatka ogrodzeniowa. Tak podejrzewam, bo zdjęcie nie jest mojego autorstwa. :)

Po wizycie na Kawczej Górze i odwiedzeniu zagrody żubrów nie robiliśmy chyba już tego dnia nic ciekawego, o czym warto byłoby napisać. Warto jednak za to napisać o prawno-handlowej ciekawostce. Otóż dzień, o którym pisałem powyżej, to był 1 maja, czyli od niedawna święto, podczas którego obowiązuje zakaz handlu. Przynajmniej teoretycznie. Ale konia z rzędem temu, kto by znalazł w tym dniu sklep zamknięty na mocy tego przepisu. Co prawda handlować w takich dniach mogą właściciele sami stojący za ladami swoich sklepów albo pracownicy zatrudnieni na ten czas na umowę zlecenie, ale osobiście wątpię, żeby w każdym z  tych sklepów, które widziałem otwarte, miała miejsce jedna z tych sytuacji. Oczywiście ja bynajmniej na tę sytuację nie narzekałem. Przynajmniej nie miałem problemu z zaopatrzeniem się w artykuły spożywcze (komfort zaopatrzenia był tym większy, że jeden ze sklepów mieliśmy piętro niżej). Nasuwa się jednak pytanie, jaki jest sens uchwalenia takiego prawa, które ku zadowoleniu wszystkich i przy milczącej aprobacie odpowiednich służb jest nagminnie obchodzone? Podobno w te święta dyżurują pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, ale myślę, że nie mają wiele pracy. Muszą jednak pracować, bo prawodawca wymyślił, że ktoś inny nie może w tym czasie pracować i trzeba tego dopilnować. :)

Oceń tę notkę lub blog

Oceń tę notkę lub blog