<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Romana J. turystyczny blog</title>
	<atom:link href="http://romanj.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://romanj.wordpress.com</link>
	<description>Blog poświęcony moim turystycznym wyprawom. Moje życie codzienne opisuję pod adresem: http://romanj.blox.pl</description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Dec 2011 21:01:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='romanj.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Romana J. turystyczny blog</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://romanj.wordpress.com/osd.xml" title="Romana J. turystyczny blog" />
	<atom:link rel='hub' href='http://romanj.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część dwunasta (Ojców – Łazy)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/12/17/owrp-2009-czesc-dwunasta-ojcow-lazy/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/12/17/owrp-2009-czesc-dwunasta-ojcow-lazy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2011 18:53:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinie]]></category>
		<category><![CDATA[Ojców]]></category>
		<category><![CDATA[Łazy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=670</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzień OWRP zaczął się pogodnie. Sprawnie zwinęliśmy nasze obozowisko i odnieśliśmy bagaże na miejsce zbiórki. Trasa tego dnia wiodła nas tak, jak to widać na obrazku dostępnym pod tym odnośnikiem. Najpierw zeszliśmy z miejsca noclegu do Ojcowa. Ale każde z nas poszło trochę inaczej. No i &#8222;na dole&#8221; nie udało się nam spotkać. Ja [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=670&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny dzień OWRP zaczął się pogodnie. Sprawnie zwinęliśmy nasze obozowisko i odnieśliśmy bagaże na miejsce zbiórki. Trasa tego dnia wiodła nas tak, jak to widać na obrazku dostępnym <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=1242676" target="_blank">pod tym odnośnikiem</a></strong>. Najpierw zeszliśmy z miejsca noclegu do Ojcowa. Ale każde z nas poszło trochę inaczej. No i &#8222;na dole&#8221; nie udało się nam spotkać.</p>
<p>Ja sądziłem, że trochę przyspieszyłem, więc żeby poczekać na resztę zamówiłem sobie kawę w jednej z ojcowskich gastronomii. Usiadłem przy stoliku na powietrzu w miejscu, gdzie miałem dobry widok na drogę, którą moim zdaniem moi współtowarzysze będą musieli przejść.</p>
<p>Kawa była gorąca, ale piłem ją szybko sądząc, że wkrótce będę się musiał iść dalej, a wolałem nie robić tego z kubkiem kawy w ręku. Picie w marszu z kubka, a zwłaszcza picie gorącej kawy, nie jest tym, co lubię robić. Okazało się jednak, że byłem nieco asekurancki, bo zdążyłem spokojnie dopić kawę, a nikogo się nie doczekałem. W końcu pomyślałem, że może jednak w jakiś sposób to ja zostałem w tyle i nie jestem awangardą naszej grupy, ale jej ariergardą. To pomyślawszy wyrzuciłem pusty kubek i ruszyłem w trasę.</p>
<p>Próbowałem jeszcze wyjaśniać zaistniałą sytuację za pomocą smsów. Nie pamiętam jednak, jak ta sprawa się ostatecznie wyjaśniła. Kojarzę tylko, że na moje smsy nie dostałem od razu odpowiedzi, a jak je już dostałem, to nie miały one znaczenia, bo już szedłem sam swoim rytmem.</p>
<p>Idąc tak doszedłem najpierw do <strong><a href="http://www.grotalokietka.pl/" target="_blank">Jaskini Łokietka</a></strong> (a może raczej Groty Łokietka, jak nazwana jest ona na wskazanej stronie). Tutaj spotkałem uczestników OWRP z naszej trasy, chociaż nie moich najbliższych towarzyszy. Razem czekaliśmy na swoją kolej wejścia do jaskini, bo chętnych było całkiem sporo, a przepustowość groty mniejsza niż liczba chętnych do jej zwiedzenia.</p>
<p>Jaskinię wkrótce zwiedziłem, ale nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Nie oznacza to, że nie jest ona ciekawa i niewarta zwiedzenia. Tego bym nie napisał, bo to zależy, co kogo interesuje. Ja akurat nie znalazłem w tej grocie czegoś interesującego, czego bym wcześniej w podobnej formie nie widział, a i legenda o rzekomym pobycie w tej jaskini króla Władysława Łokietka nie zrobiła na mnie wrażenia. Za to dużym plusem tej jaskini, podobnie jak chyba każdej innej, była panująca w niej temperatura: 7-8 stopni to w upalne dni prawdziwa ulga. O ile oczywiście nie obcuje się z taką temperaturą zbyt długo. :)</p>
<p>Ja byłem w jaskini na tyle długo, żeby docenić jej miły chłód i na tyle krótko, żeby nie zaczął on być dla mnie dokuczliwy. Po wyjściu skierowałem się w dalszą drogę, przy której znajdowała się jeszcze jedna jaskinia. Właściwie nie leżała on po drodze, bo musiałem trochę tej drogi nadłożyć, żeby do niej dojść. Ale nadłożyłem i poszedłem ją zobaczyć. Była to  Jaskinia Nietoperzowa.</p>
<p>Przy tej jaskini zeszliśmy się w końcu. To znaczy cała nasza silna grupa pod wezwaniem, rozczłonkowana po trasie, spotkała się tam. Nie pamiętam już, czy po zwiedzeniu jaskini na trasę wyszliśmy razem, ale kojarzę, że do Łap na pewno dochodziłem w towarzystwie R. i P.. A to dlatego, że szlak w pewnym momencie powiódł nas przez środek jakiegoś strumienia i pamiętam, że razem żeśmy przezeń brodzili zastanawiając się, jaki obrać kierunek, żeby z niego wyjść tak, żeby nie trzeba go było ponownie forsować w drodze do celu. Pamiętam też, że dzieliłem się po drodze wrażeniami z bytności w Łapach w czasie mojej samodzielnej, samotnej wycieczki na Jurę, którą odbyłem kilka lat wcześniej. Wtedy jednak szedłem w przeciwnym kierunku, a moja trasa tylko częściowo pokryła się z tą, jaką tego dnia zrobiliśmy na OWRP.</p>
<p>Po przejściu wspomnianego strumienia byliśmy już prawie na miejscu. I myślę, że o tym, co było na miejscu, napiszę już w kolejnej notce, bo ta powstawała tak długo i w takich bólach, że nie chcę przedłużać chwili, kiedy ją wypuszczę na świat. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/670/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/670/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=670&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/12/17/owrp-2009-czesc-dwunasta-ojcow-lazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Krótko &#8211; uzupełnienia słownika OWRP</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/07/24/krotko-uzupelnienia-slownika-owrp/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/07/24/krotko-uzupelnienia-slownika-owrp/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 08:01:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[słowniczek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=665</guid>
		<description><![CDATA[Na razie nie mam czasu na dłuższe wynurzenia, więc póki pamiętam wprowadziłem kolejne uzupełnienia do słowniczka pojęć podstawowych OWRP. Zapraszam do lektury. :)<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=665&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na razie nie mam czasu na dłuższe wynurzenia, więc póki pamiętam wprowadziłem kolejne uzupełnienia do słowniczka pojęć podstawowych OWRP. Zapraszam do lektury. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/665/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/665/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=665&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/07/24/krotko-uzupelnienia-slownika-owrp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część szósta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/06/19/majowka-2011-gniezno-czesc-szosta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/06/19/majowka-2011-gniezno-czesc-szosta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 12:49:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[katedra]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=656</guid>
		<description><![CDATA[Dzień, który opisuję poniżej, był ostatnim dniem naszej majówki. Postanowiliśmy zacząć go od zwiedzenia katedry w Gnieźnie i obejrzenia słynnych Drzwi Gnieźnieńskich. Za poprzednim podejściem nie udało się to nam, ale tym razem postanowiliśmy twardo szukać tych drzwi, aż je znajdziemy. Plan dnia mieliśmy nienapięty, dlatego nie spieszyliśmy się z wyjściem. Przed nami ze schroniska [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=656&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień, który opisuję poniżej, był ostatnim dniem naszej majówki. Postanowiliśmy zacząć go od zwiedzenia katedry w Gnieźnie i obejrzenia słynnych Drzwi Gnieźnieńskich. Za poprzednim podejściem nie udało się to nam, ale tym razem postanowiliśmy twardo szukać tych drzwi, aż je znajdziemy.</p>
<p>Plan dnia mieliśmy nienapięty, dlatego nie spieszyliśmy się z wyjściem. Przed nami ze schroniska wyszła grupa młodzieżowa, która się tam zainstalowała w międzyczasie. Ja sobie spokojnie poszedłem pod prysznic, a potem zjadłem śniadanie, które jednak upłynęło w niezbyt przyjemnej atmosferze. Dosłownie, bo jadłem spowity obłoczkiem tytoniowego dymu. Nie wiem, czy te osoby, które paliły w jadalni, były obsługą grupy młodzieżowej i przyjechały razem z nią, czy były to osoby miejscowe zaangażowane do pomocy. W każdym razie wtedy, kiedy przyszedłem na śniadanie, one akurat oglądały sobie jakieś wiadomości popalając papierosy.</p>
<p>Może powinienem im zwrócić uwagę, ale jakoś nie miałem zapału. Zrobiłem inaczej. W jadalni był zamontowany wentylator, taki podsufitowy z dużymi łopatkami. W taką pogodę, jaka była wtedy, włączanie go nie miało sensu, bo tylko potęgował ziąb panujący w pomieszczeniu. Ale w tej sytuacji, jaką zastałem, był to jedyny sposób, żeby trochę rozrzedzić nieprzyjemną atmosferę. I przy okazji może dać do zrozumienia, że to popalanie może komuś przeszkadzać. W tym przypadku akurat mnie.</p>
<p>Po śniadaniu i odbyciu wszelkich przedwyjściowych rytuałów ruszyliśmy do katedry. Po dojściu na miejsce najpierw zdecydowaliśmy się na wejście na wieżę. Uiściwszy opłatę za bilety zaczęliśmy się wspinać do góry. Gdzieś w 2/3 tej wspinaczki dostałem lekkiej zadyszki. Parłem jednak do przodu i chociaż z każdym wyłaniającym się podestem miałem wrażenie, że ta wieża wydłuża się w trakcie mojego podejścia, nie zatrzymałem się i w końcu znalazłem się na szczycie. Podobnie jak B. i R. Z tego miejsca roztaczał się bardzo malowniczy widok na miasto. Zrobiłem stamtąd m.in. zdjęcie gnieźnieńskiego rynku, które wrzuciłem poniżej.</p>
<div id="attachment_658" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/widok-z-wiec5bcy-gniezno.jpg"><img class="size-full wp-image-658" title="Gniezno - widok z wieży katedry na Rynek" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/widok-z-wiec5bcy-gniezno.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Gniezno - widok z wieży katedry na Rynek" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Gniezno - widok z wieży katedry na Rynek</p></div>
<p>Po zejściu z wieży zasięgnęliśmy języka, gdzie należy się udać, żeby zobaczyć Drzwi. Poszliśmy tam, gdzie nas skierowano, ale okazało się, że zwiedzanie jest tylko w grupach zorganizowanych z przewodnikiem. Kosztowało to może niewiele, choć uznałem, że jak na obejrzenie jednych drzwi, to nawet sporo. Ale i tak najmniej korzystną okolicznością było to, że za długo musielibyśmy czekać na wejście, bo akurat jakaś grupa weszła. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z oglądania, bo mieliśmy już inne plany na dalszą cześć dnia i jednak szkoda nam było czasu na czekanie.</p>
<p>Zeszliśmy jeszcze jedynie na dziedziniec znajdujący się przed (za?) katedrą. To stąd wygłaszał swoje ostatnie świąteczne orędzie obecny Prymas Polski. Postanowiłem sprawdzić, czy mam odpowiednią aparycję i sylwetkę, żeby piastować tak godną funkcję i poprosiłem moich towarzyszy, żeby mnie uwiecznili na zdjęciu jak paraduję spacerowym krokiem z rękami na brzuchu po ścieżce. Efekt widoczny jest poniżej. Wyraźnie widać, że brakuje mi do pełni szczęścia wielkiego, piwnego bębna, czarnej sukienki z czerwonym pasem, tak samo czerwonej mycki oraz odrobiny biżuterii (np. wielkiego krucyfiksu na grubym łańcuchu na piersi). Ale poza tym prezentuję się całkiem, całkiem. ;)</p>
<div id="attachment_659" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/na-dziedzic584cu-katedralnym.jpg"><img class="size-full wp-image-659" title="Na dziedzińcu katedralnym" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/na-dziedzic584cu-katedralnym.jpg?w=420&#038;h=450" alt="Na dziedzińcu katedralnym" width="420" height="450" /></a><p class="wp-caption-text">Na dziedzińcu katedralnym</p></div>
<p>Kolejnym punktem naszego programu tego dnia był wyjazd do Mogilna. Pojechaliśmy tam pociągiem. Na dworcu czekała nas niespodzianka, jeśli można to tak nazwać. Kilka torów od nas stała nowoczesna elektryczna lokomotywa polskiej produkcji: E6ACT &#8211; 001 Dragon. Uwieczniłem ją na zdjęciu, które jest poniżej. To zdjęcie, w przeciwieństwie do pozostałych, jest dość duże, bo nie redukowałem jego rozmiarów tak bardzo, jak w innych przypadkach. Uznałem, że w tym przypadku warto wrzucić duży obrazek.</p>
<div id="attachment_660" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/dragon-w-gniec5banie.jpg"><img class="size-full wp-image-660" title="Lokomotywa Dragon E6ACT-001 na stacji w Gnieźnie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/dragon-w-gniec5banie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Lokomotywa Dragon E6ACT-001 na stacji w Gnieźnie" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Lokomotywa Dragon E6ACT-001 na stacji w Gnieźnie</p></div>
<p>Na stacji spotkaliśmy sympatycznego gadułę, który widząc nasze zainteresowanie lokomotywą zagadał do nas przedstawiając się jako kolejarz. Ja zwykle nie lubię takich zagadujących nieznajomych, ale ten akurat był dość sympatyczny. No i na szczęście zbyt długo się nie naprzykrzał. Pożegnał nas, kiedy nadjechał nasz pociąg.</p>
<p>W Mogilnie za wiele sobie nie użyliśmy. Pogoda była nieciekawa, bo albo padało albo zbierało się na deszcz i do tego było zimno. Przespacerowaliśmy się jednak po mieści, gdzie m.in. obejrzeliśmy klasztor pobenedyktyński oraz późnogotycki kościół farny pw. św. Jakuba. Oba od zewnątrz, bo oba były zamknięte.</p>
<p>Ponieważ podczas tego zwiedzania trochę zmarzliśmy (sic!) poszukaliśmy sobie przytulnego lokalu, gdzie wypiliśmy, co kto chciał: kawę lub herbatę. Loka był bardzo przytulny i ciepły, bo&#8230; włączone było ogrzewanie. Miałem o tym wiedzę z pierwszej ręki, bo siedziałem przy kaloryferze.  Aż nie chciało mi się tego przytulnego lokalu opuszczać.</p>
<p>Na późniejszy obiad wróciliśmy do Gniezna. Dość długo wędrowaliśmy od lokalu do lokalu, bo chciałem zjeść porządny obiad jak dzień wcześniej w Żninie. Niestety, takiego lokalu ostatecznie nie znaleźliśmy, a przynajmniej takiego, gdzie ceny byłyby na rozsądnym poziomie. Dlatego ostatecznie wylądowaliśmy w pierogarni, gdzie każde z naszej trójki zamówiło po dwa różne asortymenty pierogów, żeby poznać różne smaki. Oczywiście podzieliliśmy się tak, żeby wszyscy spróbowali wszystkich.</p>
<p>Po obiedzie zrobiliśmy jeszcze zakupy w Kauflandzie. Podtrzymując tradycję tej zimnej majówki zakupiliśmy też butelkę mikstury rozgrzewającej. Początkowo zamierzałem wziąć Balsam Pomorski, ale ostatecznie wziąłem Krupnik i nie żałuję, bo smaczny był i bez problemu wchodził. I podobnie jak poprzednio, do rana ulotnił się z organizmu nie pozostawiając żadnych śladów. Następnego dnia obudziłem się więc rześki i zdrowy. A był to dzień powrotu. Nie poświęcę mu już oddzielnej notki. Napiszę tylko, że był zimny, nieprzyjemny i nie wart wzmianki. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/656/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/656/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=656&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/06/19/majowka-2011-gniezno-czesc-szosta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/widok-z-wiec5bcy-gniezno.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Gniezno - widok z wieży katedry na Rynek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/na-dziedzic584cu-katedralnym.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na dziedzińcu katedralnym</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/06/dragon-w-gniec5banie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Lokomotywa Dragon E6ACT-001 na stacji w Gnieźnie</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część piąta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/05/30/majowka-2011-gniezno-czesc-piata/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/05/30/majowka-2011-gniezno-czesc-piata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 May 2011 19:19:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Biskupin]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Archeologiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=646</guid>
		<description><![CDATA[Muzeum Archeologiczne w Biskupinie zwiedzaliśmy po kolei. Najpierw jakąś zagrodę, gdzie wystawiali owoce swojej pracy przedstawiciele różnych rzemiosł. Można było na przykład kupić sobie wiklinowy koszyk. Mnie zainteresowały, jak zwykle, miody. Ale ponieważ moje towarzystwo szybko oddaliło się, więc nie miałem czasu na to, żeby zapoznać się z ofertą pszczelarską i coś kupić. W gruncie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=646&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muzeum Archeologiczne w Biskupinie zwiedzaliśmy po kolei. Najpierw jakąś zagrodę, gdzie wystawiali owoce swojej pracy przedstawiciele różnych rzemiosł. Można było na przykład kupić sobie wiklinowy koszyk. Mnie zainteresowały, jak zwykle, miody. Ale ponieważ moje towarzystwo szybko oddaliło się, więc nie miałem czasu na to, żeby zapoznać się z ofertą pszczelarską i coś kupić. W gruncie rzeczy to dobrze, bo pewnie kupiłbym jakiś słoik, za który zapłaciłbym jak za zboże, a potem jeszcze musiałbym go targać do domu, jakbym u siebie nie mógł kupić dobrego miodu.</p>
<p>Kolejnym punktem zwiedzania był pawilon mieszczący ekspozycję muzealną. To był chyba najmniej ciekawy punkt zwiedzania. Raz, że ekspozycja nie dotyczyła Biskupina, ale&#8230; Elbląga. A dwa, że, chyba z okazji majówki, muzeum przeżywało najazd zwiedzających, wśród których sporo było rodziców z małymi dzieciakami. Potrafię sobie jeszcze wyobrazić, że trzylatka czy pięciolatka może zainteresować to, co Biskupin ma do zaoferowania w części, gdzie jest rekonstrukcja grodu. Ale to, co można było zobaczyć w pawilonie muzealnym, nawet sporo starszym dzieciom mogło się wydać nudne. Zresztą widać było to po reakcjach dzieciarni, która albo krążyła po salach nie wykazując większego zainteresowania ekspozycją, albo darła się wniebogłosy. Dlatego poczułem ulgę, kiedy wyszliśmy z pawilonu.</p>
<p>Po wyjściu podeszliśmy do bardzo ciekawej, choć dość ubogiej ekspozycji prezentującej różne gatunki drzew. Wyglądało to tak, że nazwy były zasłonięte tabliczkami i można było na podstawie rysunków gałęzi z listowiem oraz fragmentu pnia zgadywać, co to za drzewo. Poszło mi całkiem nieźle. Jednego drzewa nie znałem, a co do jednego miałem wątpliwości i początkowo źle odgadłem. Ale B. naprowadziła mnie na właściwą odpowiedź.</p>
<p>Następnie zaczęliśmy się przemieszczać w kierunku rekonstrukcji grodu, z której muzeum w Biskupinie jest chyba najbardziej znane. Po drodze obejrzeliśmy sobie jeszcze różne ekspozycje na wolnym powietrzu. Zrobiłem sobie przy okazji zdjęcie przy kamieniu z napisem &#8222;Roma&#8221;. Wstawiłem je poniżej. Ponieważ kamieniarz najwyraźniej się śpieszył i zapomniał wykuć ostatnią literę, więc ułożyłem ją w kadrze z palców. ;)</p>
<div id="attachment_647" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/w-muzeum-w-biskupinie.jpg"><img class="size-full wp-image-647" title="W muzeum w Biskupinie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/w-muzeum-w-biskupinie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="W muzeum w Biskupinie" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">W muzeum w Biskupinie</p></div>
<p>Po dojściu do celu, czyli grodu na bagnie, zaczęliśmy zwiedzać poszczególne chaty. Nie będę tutaj już wymieniał, co się w każdej mieściło, bo nie wszystkie pamiętam, ale w jednej były na przykład wyroby ceramiczne wyrabiane i wypalane tak, jak mogło to się odbywać w czasie, kiedy ten gród istniał. W innej można było sobie ułożyć z klocków modele budynków (frajda dla dzieciaków), w jeszcze innej człowiek zajmował się wytopem brązu, co uwieczniłem na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_650" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/wytop-brazu.jpg"><img class="size-full wp-image-650" title="Wytop brązu w Biskupinie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/wytop-brazu.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Wytop brązu w Biskupinie" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Wytop brązu w Biskupinie</p></div>
<p>Po zwiedzaniu ruszyliśmy w kierunku przystanku kolejki. Im bliżej byliśmy, tym bardziej zapowiadało się na nagłe załamanie pogody. Mieliśmy jednak szczęście. Kiedy pociąg nadjechał, przezornie wsiedliśmy do zabudowanego wagonu i dosłownie w kilka minut potem rozpadało się. I to dość intensywnie. Ale zanim dojechaliśmy do Żnina, rozpogodziło się.</p>
<p>W Żninie zdecydowaliśmy się zjeść obiad. Wybraliśmy w tym celu restaurację hotelową. Lokal był na poziomie, posiłek też. Zamówiłem dorsza i bardzo mi smakował. Świeży i dobrze przyrządzony. Na koniec zdecydowałem się jeszcze na mocniejszy akcent i zamówiłem Wściekłego Psa. Po obiedzie zdecydowaliśmy, że czas wracać do swojego tymczasowego lokum. Powrót już wcześniej zaplanowaliśmy PKS-em i muszę przyznać, że co jak co, ale dworzec PKS jak na takie małe miasteczko, to ma Żnin naprawdę imponujący.</p>
<p>Niestety, nie pamiętam, co jeszcze tego dnia robiliśmy po powrocie, ale to nie z powodu tego jednego Wściekłego Psa. Widocznie nie działo się już wiele ciekawego. Wiem, że na pewno poszliśmy na miasto i zaopatrzyliśmy się w butelkę Malinówki Lubelskiej, którą spożyliśmy wieczorem bez żadnych przykrych konsekwencji nazajutrz. Uznaliśmy jedynie na drugi dzień, że jakaś taka sztuczna w smaku była.</p>
<p>I tak zakończył się drugi dzień naszej majówki. Kolejny opiszę w kolejnym wpisie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/646/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/646/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=646&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/05/30/majowka-2011-gniezno-czesc-piata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/w-muzeum-w-biskupinie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">W muzeum w Biskupinie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/wytop-brazu.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Wytop brązu w Biskupinie</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część czwarta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/05/26/majowka-2011-gniezno-czesc-czwarta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/05/26/majowka-2011-gniezno-czesc-czwarta/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 May 2011 06:16:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Biskupin]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[Gąsawa]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Archeologiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=642</guid>
		<description><![CDATA[Drugi dzień majówki był dość zimny. Pogoda też jakby nie mogła się do końca zdecydować, czy nas zniechęcać czy zachęcać do wyjścia w plener. Ale dla nas, starych turystów, żadna pogoda nie jest straszna. Na pierwszego maja, bo tego właśnie dnia wypadł drugi dzień naszej imprezy, zaplanowaliśmy sobie wycieczkę do Biskupina. Dlatego po porannych ablucjach [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=642&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi dzień majówki był dość zimny. Pogoda też jakby nie mogła się do końca zdecydować, czy nas zniechęcać czy zachęcać do wyjścia w plener. Ale dla nas, starych turystów, żadna pogoda nie jest straszna. Na pierwszego maja, bo tego właśnie dnia wypadł drugi dzień naszej imprezy, zaplanowaliśmy sobie wycieczkę do Biskupina. Dlatego po porannych ablucjach (prysznic z rana jak śmietana) i po śniadaniu ruszyliśmy na dworzec PKS. Tutaj zdecydowaliśmy po obejrzeniu rozkładu jazdy, że jedziemy najpierw do Gąsawy, potem piechotą przechodzimy do Biskupina, a stamtąd kolejką wąskotorową pojedziemy do Żnina. Jak zaplanowaliśmy, tak też zrobiliśmy.</p>
<p>Najpierw PKS nieco okrężną drogą zawiózł nas do Gąsawy. Kiedy dojeżdżaliśmy do tej miejscowości, obok drogi zauważyłem pomnik Leszka Białego. W innych okolicznościach pewnie nie wiedziałbym, dlaczego go tam postawiono, ale jakiś czas temu czytałem &#8222;Czerwone tarcze&#8221; Iwaszkiewicza. Chcąc zrozumieć okoliczności wydarzeń opisanych w książce, poczytałem sobie trochę o ziemiach polskich w czasach rozbicia dzielnicowego i trafiłem na hasło &#8222;zbrodnia gąsawska&#8221;. Dzięki temu wiedziałem, jaki związek z tym miejscem ma ów pomnik. Nie będę jednak o tym pisał, żeby nie powielać cudzych tekstów, które bez trudu można znaleźć w Sieci.</p>
<p>Dojechawszy na miejsce, to jest do Gąsawy, wysiedliśmy na ryneczku i obejrzeliśmy sobie na początek drewniany kościół znajdujący się po sąsiedzku. Zrobiłem jedno zdjęcie tego kościoła, które wkleiłem poniżej.</p>
<div id="attachment_643" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/koc59bcic3b3c582-w-gc485sawie.jpg"><img class="size-full wp-image-643" title="Kościół w Gąsawie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/koc59bcic3b3c582-w-gc485sawie.jpg?w=420&#038;h=560" alt="" width="420" height="560" /></a><p class="wp-caption-text">Kościół w Gąsawie</p></div>
<p>Po obejrzeniu kościoła ruszyliśmy pieszo w kierunku nieodległego Biskupina. Droga prowadziła asfaltem przez niecałe dwa kilometry. Za mało, żeby warto było dokonywać wpisu do książeczki OTP. Tu może jako dygresję dodam, że rozważaliśmy możliwość zrobienia tego dnia kilkunastu kilometrów pieszej wycieczki, ale w miarę jak dzień się rozwijał, mój entuzjazm wobec tego pomysłu malał i chyba nie tylko ja tak miałem.</p>
<p>Do Biskupina doszliśmy w mniej niż pół godziny i już za chwilę byliśmy przy kasie muzeum. Przy okazji sprawdziliśmy na przystanku kolejki, o której mamy pociąg do Żnina. A że akurat pociąg podjechał, to zrobiłem mu zdjęcie.</p>
<div id="attachment_644" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kolejka-wc485skotorowa-biskupin.jpg"><img class="size-full wp-image-644" title="Kolejka wąskotorowa - Biskupin" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kolejka-wc485skotorowa-biskupin.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Kolejka wąskotorowa - Biskupin</p></div>
<p>Kilkanaście minut później z biletami w garści przekroczyliśmy bramę Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Ale o tym będę pisał w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/642/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/642/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=642&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/05/26/majowka-2011-gniezno-czesc-czwarta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/koc59bcic3b3c582-w-gc485sawie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kościół w Gąsawie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kolejka-wc485skotorowa-biskupin.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kolejka wąskotorowa - Biskupin</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część trzecia</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/05/21/majowka-2011-gniezno-czesc-trzecia-2/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/05/21/majowka-2011-gniezno-czesc-trzecia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 May 2011 11:08:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[PTSM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=632</guid>
		<description><![CDATA[Wcześniej chyba nie wyjaśniłem, dlaczego poszliśmy po R. na dworzec, skoro miał przyjechać samochodem. Otóż rozmawiając z nim przez telefon po obiedzie dowiedziałem się, że jednak przyjedzie pociągiem, bo mechanik nie wyrobił się na czas z naprawieniem jego samochodu. W konsekwencji poszliśmy przywitać R. na dworzec i okazało się, że doszliśmy tam w samą porę, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=632&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wcześniej chyba nie wyjaśniłem, dlaczego poszliśmy po R. na dworzec, skoro miał przyjechać samochodem. Otóż rozmawiając z nim przez telefon po obiedzie dowiedziałem się, że jednak przyjedzie pociągiem, bo mechanik nie wyrobił się na czas z naprawieniem jego samochodu. W konsekwencji poszliśmy przywitać R. na dworzec i okazało się, że doszliśmy tam w samą porę, a nawet trochę później, bo spotkaliśmy go przed dworcem. Po wstępnych powitaniach zostawiliśmy go na chwilę na ławce, a sami poszliśmy po nasze bagaże umieszczone po przyjeździe w samoobsługowych skrytkach. Potem poszliśmy zameldować się w schronisku.</p>
<p>Schronisko PTSM w Gnieźnie mieści się przysłowiowy rzut beretem od dworca. Dojście do budynku, który je mieści, zajęło nam więc chwilę. Potem jeszcze tylko musieliśmy znaleźć samo schronisko, do którego wejście znajduje się od podwórka. Kiedy weszliśmy do środka, zapytaliśmy napotkanego tubylca, w którą stronę się kierować, bo przed nami pojawiły się dwa korytarze i schody. Tubylec wskazał schody, którymi musieliśmy się wspiąć na samą górę.</p>
<p>Na górze zgłosiliśmy się do recepcji i zaczęliśmy dopełniać formalności. Niestety nie miałem przy sobie legitymacji PTSM-u dającej zniżkę, ale miałem legitymację nauczyciela. Dzięki temu zapłaciłem wyraźnie taniej niż moi współtowarzysze. B. też mogłaby dostać zniżkę, ale nie miała dokumentu, z którego by wynikało, że jest członkiem ciała pedagogicznego pewnej szkoły na Zachodzie. :)</p>
<p>Dostaliśmy na trzy osoby pokój czteroosobowy. A raczej czterołóżkowy, bo cztery osoby miałyby tam zdecydowanie za ciasno. Poza tym były tylko trzy wieszaki w szafie i trzy stołki. Warunki bardzo przyzwoite, bo nawet telewizor był w pokoju. R. poszedł obadać warunki sanitarne i okazało się, że także są przyzwoite. Ciepła woda na bieżąco, chociaż z bojlerów. Kibelki trzy i dwa prysznice. Te drugie trochę niewygodne, bo z wylewkami zamocowanymi na stałe, ale nie wybrzydzałem.</p>
<p>Początkowo mieliśmy w Gnieźnie spać tylko dwie noce i ta obecna miała być właśnie tą drugą, ale po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy, że zostaniemy tu na całą majówkę. Pani w recepcji uprzedziła nas, że w poniedziałek przyjedzie do schroniska &#8222;grupa&#8221;, ale nie zniechęciło to nas. Dla nas, starych turystów, jakaś tam grupa nie stanowi zagrożenia. Gdyby nam zaleźli za skórę, to my byśmy na pewno znaleźli dobry sposób, żeby im odpłacić pięknym za nadobne. Na szczęście, jak się okazało, nie było takiej konieczności, choć pewne uciążliwości z racji pobytu tej grupy były. Ale ich źródłem nie były dzieciaki, lecz ich obsługa (nie wiem, czy miejscowa, czy przyjezdna).</p>
<p>Po obrzędach meldunkowych poszliśmy jeszcze raz do miasta. Celem był Kaufland, a szczegółowym celem zaopatrzenie w produkty pierwszej potrzeby, czyli prowiant suchy, napoje bezalkoholowe i wyskokowe. Wtedy to też zakupiliśmy balsam pomorski, który spożyliśmy jeszcze tego samego wieczora na dobry początek. I właściwie na tym mogę zakończyć opis pierwszego dnia majówki. Drugi dzień zacznę opisywać w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/632/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/632/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=632&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/05/21/majowka-2011-gniezno-czesc-trzecia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część druga</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/05/10/majowka-2011-gniezno-czesc-druga/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/05/10/majowka-2011-gniezno-czesc-druga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 09:09:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[archikatedra]]></category>
		<category><![CDATA[chińska knajpa]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=620</guid>
		<description><![CDATA[Po przywitaniu z B. postanowiliśmy udać się na zwiedzanie Gniezna. W pierwszej kolejności chcieliśmy zobaczyć gnieźnieńską archikatedrę. Sprawdziłem na odbiorniku GPS, w jakim kierunku powinniśmy się udać i poszliśmy. Ponieważ nie widzieliśmy się dość długi czas, a tak się jakoś składa, że pomiędzy naszymi spotkaniami nasze kontakty niemal się urywają (ale nie na stałe), więc [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=620&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Po przywitaniu z B. postanowiliśmy udać się na zwiedzanie Gniezna. W pierwszej kolejności chcieliśmy zobaczyć gnieźnieńską archikatedrę. Sprawdziłem na odbiorniku GPS, w jakim kierunku powinniśmy się udać i poszliśmy. Ponieważ nie widzieliśmy się dość długi czas, a tak się jakoś składa, że pomiędzy naszymi spotkaniami nasze kontakty niemal się urywają (ale nie na stałe), więc całą drogę rozmawialiśmy.</p>
<p style="text-align:justify;">Doszliśmy tak najpierw do rynku, a potem do katedry. Obeszliśmy ją dookoła zarówno z zewnątrz jaki i wewnątrz. Wcześniej B. zaproponowała, żeby zobaczyć słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Żadne z nas nie wiedziało, gdzie się te drzwi dokładnie znajdują. Co prawda obejrzeliśmy sobie umieszczone na sporej tablicy zdjęcie katedry z lotu ptaka, gdzie była wskazana lokalizacja drzwi, ale jak się potem okazało, była ona nieprecyzyjna. W każdym razie po dokładnej inspekcji okolicy i wnętrza nie udało nam się ich znaleźć (później jednak odnieśliśmy połowiczny sukces, o czym jednak napiszę w jednej z kolejnych notek).</p>
<p style="text-align:justify;">Po obejściu katedry zastanawialiśmy się, co robić dalej i poszliśmy na kawę do jednego z lokali mieszczących się przy rynku. W międzyczasie znów skontaktowaliśmy się z R. A ponieważ poinformował, że dotrze na miejsce późnym popołudniem, zdecydowaliśmy, że nie czekając na niego pójdziemy na obiad, bo minęło już trochę czasu od ostatniego posiłku. W poszukiwaniu odpowiedniego lokalu obeszliśmy rynek i dochodzącą do niego ulicę Tumską. Przy okazji tych obchodów zainteresowały nas herby miast, które są wmontowane w posadzkę gnieźnieńskiego rynku. Znalazłem herb mojego grajdołka i poprosiłem B., żeby mi zrobiła z nim zdjęcie. Oto ono.</p>
<div id="attachment_624" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/na-rynku-w-gniec5banie.jpg"><img class="size-full wp-image-624" title="Na rynku w Gnieźnie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/na-rynku-w-gniec5banie.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Na rynku w Gnieźnie" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Na rynku w Gnieźnie</p></div>
<p style="text-align:justify;">Nie byliśmy zdecydowani, gdzie zjeść obiad, bo albo odstraszały ceny albo skromne menu. W końcu weszliśmy w boczną uliczkę i zobaczyliśmy szyld chińskiej knajpy. Weszliśmy, obwąchaliśmy lokal i postanowiliśmy obejrzeć jeszcze jeden lokal, którego szyld majaczył na zakręcie. Zanim do niego doszliśmy okazało się, że ten szyld jest reklamą knajpy, w której przed chwilą byliśmy. Ostatecznie więc zdecydowaliśmy się na chińszczyznę.</p>
<p style="text-align:justify;">Ja zdecydowałem się na cielęcinę z bambusem i grzybami. Myślałem też o wieprzowinie, ale ponieważ przeczytałem, że w kuchni staropolskiej prawie w ogóle było potraw z wieprzowiny, postanowiłem ograniczyć jej konsumpcję. B. wybrała coś innego, ale na pierwszy rzut oka jej danie niewiele się różniło od mojego. Do popicia wziąłem herbatę z lotosu, bo jeszcze takiej nie próbowałem. Pod koniec posiłku dało się słyszeć jakieś głośne dyskotekowe rytmy, na tle których odzywał się co jakiś czas gwizdek. Zaintrygowani zapytaliśmy obsługę, skąd te odgłosy, czy może mieści się gdzieś jakaś dyskoteka? Okazało się, że nie, ale źródło hałasu zobaczyliśmy dopiero po dojściu do rynku.</p>
<p style="text-align:justify;">Odbywał się na nim jakiś pokaz. Trudno mi znaleźć słowo na to, co się tam działo. Czy był to happening, performance czy spektakl teatru ulicznego? W każdym razie kilkanaście młodych osób ubranych w czarne, męskie garnitury (przez co czasami trudno było odgadnąć płeć uczestnika) poruszało się po rynku jak automaty. Na twarzach żadnych emocji. Jak cyborgi. Szli, brali zakręt o 90 stopni i znowu szli, i tak dalej z towarzyszeniem rytmicznej muzyki. Zrobiłem im kilka zdjęć i jedno wklejam poniżej.</p>
<div id="attachment_626" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokaz-na-rynku-w-gniec5banie.jpg"><img class="size-full wp-image-626" title="Pokaz na rynku w Gnieźnie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokaz-na-rynku-w-gniec5banie.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Pokaz na rynku w Gnieźnie" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Pokaz na rynku w Gnieźnie</p></div>
<p style="text-align:justify;">Wszystkim dyrygował ubrany w jasnobeżowy garnitur starszy gość z długimi siwymi włosami i takąż brodą. Miał na ramieniu zawieszony wielki aparat fotograficzny z pokaźnym obiektywem, a w ręku gwizdek, w który co jakiś czas gwizdał. Wydawało się, że na te gwizdki uczestnicy pokazu raz reagują, a innym razem nie. Tego &#8222;kierownika&#8221; całego zamieszania utrwaliłem na zdjęciu poniżej.</p>
<div id="attachment_627" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kierownik-zamieszania.jpg"><img class="size-full wp-image-627" title="Kierownik zamieszania" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kierownik-zamieszania.jpg?w=420&#038;h=575" alt="Kierownik zamieszania" width="420" height="575" /></a><p class="wp-caption-text">Kierownik zamieszania</p></div>
<p>W pewnym momencie zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo na jeden z gwizdków uczestnicy zmienili nieco sposób zachowania. Otóż jeśli w trakcie marszu natrafili na jakąś przeszkodę, w tym także na siebie, czy na kogoś z publiczności, przewracali się na plecy, po czym wstawali, skręcali i szli dalej. Widziałem, jak jeden z nich zrobił coś takiego przed drzwiami taksówki i żałuję, że nie przyjrzałem się twarzy taksówkarza. Musiał być zaskoczony. Ten etap też utrwaliłem na zdjęciu, które jest poniżej.</p>
<div id="attachment_628" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokazu-cic485g-dalszy.jpg"><img class="size-full wp-image-628" title="Pokazu ciąg dalszy" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokazu-cic485g-dalszy.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Pokazu ciąg dalszy" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Pokazu ciąg dalszy</p></div>
<p>Trwało to wszystko trochę czasu, ale my po jakichś 10 minutach się znudziliśmy i poszliśmy znów w kierunku archikatedry. Znów obeszliśmy ją i jej okolice i wróciliśmy na rynek, gdzie pokaz się tymczasem już skończył.</p>
<p>Zapomniałem napisać, że po wyjściu z knajpy zadzwoniłem do R. i dowiedziałem się, że jedzie jednak pociągiem i będzie po 17:00. Akurat ta godzina się powoli zbliżała, więc ruszyliśmy w stronę dworca. Po drodze uwieczniłem dowód na to, jak bardzo w Polsce rosną ceny paliw. Wydedukowaliśmy z B., że cena, która pokazana jest na poniższym zdjęciu, jest ceną za litr. I doszliśmy do wniosku, że jest to cena bardzo, bardzo wysoka, której chyba nikt nie byłby skłonny zapłacić.</p>
<div id="attachment_629" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/cena-gazu-w-gniec5banie.jpg"><img class="size-full wp-image-629" title="Cena gazu w Gnieźnie..." src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/cena-gazu-w-gniec5banie.jpg?w=420&#038;h=666" alt="Cena gazu w Gnieźnie..." width="420" height="666" /></a><p class="wp-caption-text">Cena gazu w Gnieźnie...</p></div>
<p>Niedługo potem dotarliśmy do dworca, przed którym czekał już na nas R. Udaliśmy się więc razem do schroniska, żeby się zameldować, bo pora była odpowiednia. Co było dalej, o tym w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/620/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/620/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=620&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/05/10/majowka-2011-gniezno-czesc-druga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/na-rynku-w-gniec5banie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na rynku w Gnieźnie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokaz-na-rynku-w-gniec5banie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Pokaz na rynku w Gnieźnie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/kierownik-zamieszania.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kierownik zamieszania</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/pokazu-cic485g-dalszy.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Pokazu ciąg dalszy</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/05/cena-gazu-w-gniec5banie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Cena gazu w Gnieźnie...</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2011 (Gniezno) &#8211; część pierwsza</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/05/09/majowka-2011-gniezno-czesc-pierwsza/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/05/09/majowka-2011-gniezno-czesc-pierwsza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 May 2011 19:05:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Poznań]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=617</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem przerwać opisywanie OWRP 2009 i zająć się opisem tegorocznej majówki, póki mam ją na świeżo w pamięci. Poświęcę jej pewnie kilka notek, a potem wrócę do OWRP. Tegoroczna majówka przebiegła inaczej niż została zaplanowana. Przede wszystkim była krótsza. Planowaliśmy ją rozpocząć jeszcze w piątek 29 kwietnia, ale sprawy ułożyły się tak, że zaczęliśmy dzień [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=617&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Postanowiłem przerwać opisywanie OWRP 2009 i zająć się opisem tegorocznej majówki, póki mam ją na świeżo w pamięci. Poświęcę jej pewnie kilka notek, a potem wrócę do OWRP.</p>
<p>Tegoroczna majówka przebiegła inaczej niż została zaplanowana. Przede wszystkim była krótsza. Planowaliśmy ją rozpocząć jeszcze w piątek 29 kwietnia, ale sprawy ułożyły się tak, że zaczęliśmy dzień później. W czwartek zadzwonił do mnie R. i poinformował, że zdecydował się oddać samochód do mechanika przed wyjazdem i nie ma szans, żeby zdążył go odebrać w takim terminie, żeby zdążyć z przyjazdem jeszcze w piątek. Powiedział też, że B. w tych okolicznościach też przyjedzie w sobotę. Nie było sensu, żebym sam siedział w Gnieźnie w schronisku i stwierdziłem, że w takiej sytuacji ja też przyjadę w sobotę.</p>
<p>R. zapowiadał, że będzie w Gnieźnie już rano, więc szukałem takiego połączenia, żeby być jak najwcześniej na miejscu. Planowałem całą trasę pokonać pociągiem, ale okazało się, że musiałbym wyjechać przed 5:00 rano. Na tak wczesny wyjazd nie chciałem się zdecydować, a kolejny pociąg miałem na tyle późno, że dojechałbym do Gniezna późno. Zdecydowałem więc, że do Kutna dojadę autobusem, a dopiero dalej pojadę pociągiem.</p>
<p>Jak zdecydowałem, tak też zrobiłem. Najpierw pojechałem autobusem do Kutna. I tutaj niespodzianka. Dworzec w Kutnie akurat był w remoncie i w ogóle nie było do niego dostępu. Znalazłem jednak kamienicę (sic!), do której dworzec został przeniesiony. Po drodze zaczepił mnie jakiś facet, który stwierdził, że nie będzie ściemniał i że zbiera na polskie wino. Przyjąłem to do wiadomości, ale nie wsparłem go datkiem.</p>
<p>W tymczasowym budynku dworca kupiłem sobie bilet do Gniezna przez Poznań. Właściwie mogłem mieć przesiadkę we Wrześni i nie nadkładać drogi, ale lubię Poznań, a poza tym uznałem, że z Poznania najłatwiej dostanę się do Gniezna. Poza tym rozkład PKP funkcjonujący w Sieci wcale nie proponował połączeń z przesiadką we Wrześni.</p>
<p>Po kupieniu biletu przeszedłem na właściwy peron i czekałem cierpliwie na swój pociąg. Było chłodno. Zdecydowanie za chłodno, jak na tę porę roku. Ale na to byłem przygotowany. Sprawdziłem wcześniej prognozę pogody. Nie była zachęcająca, ale trudno. Pociąg do Poznania nie był specjalnie zapchany i udało mi się znaleźć miejsce siedzące. Dojechałem punktualnie, ale nawet gdybym się nieco spóźnił, nie miałoby to wielkiego znaczenia, bo miałem spory zapas czasu na przesiadkę, a poza tym mój kolejny pociąg spóźnił się 50 minut.</p>
<p>W Poznaniu też remont, ale w nieco mniejszym zakresie i obejmujący na razie tory i perony. I też zimno. Trochę zmarzłem. W końcu jednak pociąg przyjechał, a ja znów znalazłem miejsce siedzące, chociaż tym razem pociąg był nieco bardziej zatłoczony niż ten z Kutna. Miałem jednak pewien problem z ustaleniem, gdzie dokładnie powinienem wysiąść. Nigdy nie jechałem pociągiem tą trasą. Na dodatek mój odbiornik GPS nie mógł ustalić swojej pozycji. W końcu mu się to udało już na przedmieściach Gniezna. W samą porę, żebym zdążył zdjąć torbę i przejść w stronę wyjścia.</p>
<p>Wysiadłem w Gnieźnie i zaraz po zejściu na peron zadzwoniłem do R. spodziewając się, że już jest na miejscu. Okazało się, że jednak nie jest, ale wciąż jest w drodze. Powiedział mi jednak, że B. jest już na miejscu. Zadzwoniłem więc do niej i zapytałem, gdzie jest. Podała mi nazwę ulicy i powiedziała, że dochodzi do jakiegoś kościoła. Powiedziałem jej, żeby się nie ruszała stamtąd, a ja do niej dojdę. Wpisałem do odbiornika GPS nazwę ulicy, a kiedy ją znalazłem, ustawiłem sobie nawigację i ruszyłem w miasto.</p>
<p>Znalazłem B. dość szybko. Siedziała na ławce na dziedzińcu kościoła pw. św. Michała. Uściskaliśmy się serdecznie na powitanie i tym samym można uznać, że nasza majówka się rozpoczęła. Pogoda, choć było zimno, sprzyjała, bo świeciło słońce. Korzystając więc z tego ruszyliśmy dalej zwiedzać miasto. Ale o tym napiszę już w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/617/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/617/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=617&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/05/09/majowka-2011-gniezno-czesc-pierwsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 &#8211; część jedenasta (Ojców &#8211; Pieskowa Skała; Kraków)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/04/25/owrp-2009-czesc-jedenasta-ojcow-pieskowa-skala-krakow/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/04/25/owrp-2009-czesc-jedenasta-ojcow-pieskowa-skala-krakow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2011 19:31:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[Maczuga Herkulesa]]></category>
		<category><![CDATA[Ojców]]></category>
		<category><![CDATA[Pieskowa Skała]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=581</guid>
		<description><![CDATA[Ten dzień był pieszo-zmotoryzowany. Ponieważ nocleg mieliśmy tego dnia w tym samym miejscu i nie trzeba było się pakować, wykorzystaliśmy ten dzień na wizytę w Krakowie. Zwłaszcza, że byliśmy tego dnia chyba najbliżej stolicy Małopolski. Pomysł złożenia wizyty w grodzie Kraka pojawił się spontanicznie i nagle, co się dość często zdarza w czasie OWRP. Niestety, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=581&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ten dzień był pieszo-zmotoryzowany. Ponieważ nocleg mieliśmy tego dnia w tym samym miejscu i nie trzeba było się pakować, wykorzystaliśmy ten dzień na wizytę w Krakowie. Zwłaszcza, że byliśmy tego dnia chyba najbliżej stolicy Małopolski. Pomysł złożenia wizyty w grodzie Kraka pojawił się spontanicznie i nagle, co się dość często zdarza w czasie OWRP. Niestety, czasem ta spontaniczność ma niemiłe skutki uboczne i tak było tym razem.</p>
<p style="text-align:justify;">Mianowicie na pomysł wycieczki wpadł R. jeszcze przed wyjściem z obozowiska i rzucił go, żebyśmy się wypowiedzieli na jego temat. Niestety, nie pamiętam dokładnych okoliczności tychże konsultacji, więc nie wiem, dlaczego, ale okazało się, że do B. najwyraźniej informacja o tym pomyśle nie dotarła. Ostatecznie jednak się o nim dowiedziała, ale już na takim etapie, że nie mogła podjąć ewentualnych przygotowań do wizyty w tak znamienitym mieście. No i ostatecznie głupio wyszło, bo się na nas pogniewała. I do Krakowa pojechaliśmy tylko w trójkę.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale zanim tam pojechaliśmy, bo pojechaliśmy, a nie poszliśmy, przeszliśmy się do zamku w Pieskowej Skale. Po drodze minęliśmy Maczugę Herkulesa, którą R. uwiecznił na poniższej fotografii.</p>
<div class="mceTemp mceIEcenter" style="text-align:justify;">
<dl class="wp-caption aligncenter">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/maczuga-herkulesa.jpg"><img class="size-full wp-image-582" title="Maczuga Herkulesa" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/maczuga-herkulesa.jpg?w=420&#038;h=560" alt="" width="420" height="560" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Maczuga Herkulesa</dd>
</dl>
</div>
<p style="text-align:justify;">Na zamku spędziliśmy trochę czasu. Skonsumowaliśmy też co nieco, żeby uzupełnić kalorie spalone podczas spaceru z Ojcowa. Smaczne było, ale kiedy wyszliśmy na taras na świeżym powietrzu i kupiliśmy tam m.in. wodę, stwierdziliśmy, że ceny mają tam kosmiczne.</p>
<p style="text-align:justify;">Z Pieskowej Skały poszliśmy piechotą do Skały. Trasę całej naszej wyprawy z Ojcowa do Skały można zobaczyć <span style="color:#0000ff;"><strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=1055425" target="_blank"><span style="color:#0000ff;">pod tym linkiem</span></a></strong></span>. Ze Skały do Krakowa pojechaliśmy busem. W Krakowie był zestaw obowiązkowy: Rynek, Sukiennice, Wawel, etc. Poza zestawem obowiązkowym był obiad, który zjedliśmy w restauracji o nazwie &#8222;Smak Ukraiński&#8221; mieszczącej się przy ulicy Kanonicznej, która, jak się można spodziewać, oferuje dania kuchni ukraińskiej. Trafiliśmy tam, można to tak ująć, w samą porę, bo nad Krakowem zaczęły się zbierać czarne chmury i wkrótce lunął deszcz. My przeczekaliśmy go jednak w przytulnej sali restauracyjnej. Nie pamiętam, co jedliśmy, ale pamiętam, że nam smakowało.</p>
<p style="text-align:justify;">Po obiedzie zaczęliśmy się zbierać do wyjazdu do Skały, gdzie też za czas jakiś dotarliśmy. Ostatni odcinek musieliśmy przejść pieszo. Tym razem to R. nie chciał iść asfaltem, podobnie jak ja poprzedniego dnia. Poszliśmy więc niebieskim szlakiem, ale w pewnym momencie był na tyle kiepsko wyznakowany, że wprowadził na na czyjeś prywatne posiadłości, gdzie obsobaczył nas miejscowy i obszczekał jego agresywny pies. Jakoś jednak dotarliśmy w końcu na miejsce noclegu, choć po drodze trochę błądziliśmy. Na szczęście odbiornik GPS znów pozwolił nam się odnaleźć w terenie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/581/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/581/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=581&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/04/25/owrp-2009-czesc-jedenasta-ojcow-pieskowa-skala-krakow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/maczuga-herkulesa.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Maczuga Herkulesa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 &#8211; część dziesiąta (Skała &#8211; Ojców)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/04/24/owrp-2009-czesc-dziesiata-skala-ojcow/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/04/24/owrp-2009-czesc-dziesiata-skala-ojcow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 08:52:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Ojców]]></category>
		<category><![CDATA[Skała]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=579</guid>
		<description><![CDATA[Po dojściu do Pilicy, o czym napisałem poprzedniego dnia, miałem przerwę w rajdzie, bowiem sprawy służbowe ściągnęły mnie do mojego rodzinnego grajdołka na weekend. Wróciłem jednak najszybciej jak mogłem i w dniu mojego powrotu OWRP obozował w Ojcowie. Mój powrót przebiegał tak, że z mojego grajdołka dojechałem pociągiem do Krakowa (ale nie bezpośrednio), a potem [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=579&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Po dojściu do Pilicy, o czym napisałem poprzedniego dnia, miałem przerwę w rajdzie, bowiem sprawy służbowe ściągnęły mnie do mojego rodzinnego grajdołka na weekend. Wróciłem jednak najszybciej jak mogłem i w dniu mojego powrotu OWRP obozował w Ojcowie. Mój powrót przebiegał tak, że z mojego grajdołka dojechałem pociągiem do Krakowa (ale nie bezpośrednio), a potem autobusem z Krakowa do Skały. Ze Skały zaś poszedłem już piechotą do Ojcowa.</p>
<p style="text-align:justify;">Zanim jeszcze wyszedłem ze Skały, postanowiłem zaopatrzyć się w jakieś pieczywo, bo nie miałem na to czasu w Krakowie. Niestety, okazało się to bardzo trudne do wykonania, bo pora była późna, a zaopatrzenie skromniejsze niż potrzeby. W końcu kupiłem jakieś pieczywo chrupkie czy coś podobnego, żeby jakoś przeżyć do dnia następnego. Nie przepadam za tego typu pieczywem, ale lepsze to niż nic.</p>
<p style="text-align:justify;">Do Ojcowa szedłem najpierw szosą. Rozważałem też przejście tzw. Drewnianą Drogą, ale nie chciałem sobie moczyć nóg. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że od czasu mojej ostatniej wizyty w Ojcowie, czyli od czasu drugiego pobytu na Jurze, został odbudowany mostek na Prądniku. Gdyby nie to, wybrałbym przyjemniejszą drogę przez las. Przejście szosą miało jednak także pewne zalety. Nie chcąc zbyt długo wystawiać płuc na spaliny przejeżdżających samochodów, szedłem szybkim krokiem, jakim pewnie nie szedłbym w bardziej przyjemnych okolicznościach.</p>
<p style="text-align:justify;">Doszedłszy do skrzyżowania szosy prowadzącej ze Skały z drogą prowadzącą m.in. do Ojcowa stwierdziłem, że asfaltu mam na dzisiaj dość. Zerknąłem na mapę i zdecydowałem, że przyjemniej i szybciej będzie wybrać drogę gruntową biegnącą przez las. Niestety, droga dość wyraźnie zaznaczona na mapie, w terenie się dość szybko skończyła. Kiedy skręciłem w jedną z jej odnóg wyszedłem na jakiś teren prywatny. Chcąc go ominąć, trafiłem na chaszcze i musiałem wykonać manewr chaszczowania (co to jest chaszczowanie, można przeczytać w <strong><a href="http://romanj.wordpress.com/2009/07/23/owrp-slowniczek-pojec-podstawowych-nieustannie-uzupelniany/" target="_blank">Słowniczku</a></strong>).</p>
<p style="text-align:justify;">Ostatecznie zrezygnowałem z pójścia odnogą i wróciłem na główny trakt wybranej wcześniej gruntowej drogi. Niestety, mapa wskazywała na to, że idąc nią wyjdę kawał drogi za naszym obozowiskiem i będę musiał nadrabiać dodatkowe kilometry, co nie uśmiechało mi się o tyle, że miało się już ku wieczorowi. Chcąc nie chcąc wyciągnąłem odbiornik GPS, zaznaczyłem przybliżoną pozycję naszego noclegowiska i poszedłem na przełaj przez las.</p>
<p style="text-align:justify;">Las początkowo wyglądał przyjemnie, szło się w z górki, drzewa nie rosły zbyt gęsto. Ale kiedy doszedłem do najniższego miejsca, zrobiło się dużo mniej przyjemnie. Zaczęły się jakieś kolczaste zarośla, przez które z trudnością można się było przedrzeć. Poza tym teren zaczął się wznosić. Kiedy przeszedłem jeden taki zagon zarośli kilkadziesiąt metrów dalej trafiłem na kolejny. Przeszedłem i ten i w końcu wyszedłem na obszar lasu, który nie był tak gęsto zarośnięty. Zmęczony dotarłem do szosy biegnącej obok miejsca naszego noclegu i wkrótce znalazłem się na obozowisku, gdzie mieliśmy spędzić oprócz tej nocy także kolejną. Ale o tym już w następnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/579/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/579/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=579&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/04/24/owrp-2009-czesc-dziesiata-skala-ojcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część dziewiąta (Podlesice-Pilica cd.)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/04/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica-cd/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/04/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Apr 2011 07:55:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Pilica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=573</guid>
		<description><![CDATA[Poprzednią notkę zakończyłem na ostatniej prostej przed Pilicą. Dalsza droga prowadziła przez miasteczko i jego rynek aż do położonej nieco na skraju szkoły. Tutaj mieliśmy tego dnia nocować. Ale nie w samej szkole tylko na przyległym do niej terenie. Szkołę dość dobrze sobie przypominam. Kłopot mam tylko z przypomnieniem sobie warunków sanitarnych, ale coś mi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=573&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzednią notkę zakończyłem na ostatniej prostej przed Pilicą. Dalsza droga prowadziła przez miasteczko i jego rynek aż do położonej nieco na skraju szkoły. Tutaj mieliśmy tego dnia nocować. Ale nie w samej szkole tylko na przyległym do niej terenie. Szkołę dość dobrze sobie przypominam. Kłopot mam tylko z przypomnieniem sobie warunków sanitarnych, ale coś mi się w głowie roi, że były nawet prysznice. Za to dość dobrze pamiętam, że bagaże wyładowano nam do szkoły na wypadek, gdyby miał spaść deszcz i je zamoczyć.</p>
<p>Po przyjściu na miejsce dość sprawnie poszło rozłożenie namiotów, choć wcześniej powstał dylemat, gdzie je rozstawić. Rozpatrywaliśmy kilka lokalizacji i w końcu wybraliśmy jedną z nich, choć jak sobie przypominam, nie byłem do końca przekonany, czy najlepszą z dostępnych. Ale i tak dobrze, że mieliśmy jeszcze wybór, bo wraz z przybywaniem kolejnych uczestników udostępniony nam teren zaczął się zapełniać namiotami i wybór lokalizacji był coraz mniejszy. Lokalizacja miejsca naszego noclegu została uwieczniona na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_577" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/pilica-nocleg.jpg"><img class="size-full wp-image-577" title="Nocleg w Pilicy" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/pilica-nocleg.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Nocleg w Pilicy</p></div>
<p>Jak widać, rozłożyliśmy się blisko płotu, a ponieważ szkoła usytuowana była przy ulicy wylotowej z miasteczka, obawiałem się, czy hałas samochodów nie będzie nam przeszkadzał. Okazało się jednak, że nie przeszkodził, bo tej nocy dobrze się wyspałem.</p>
<p>Ponieważ przyszliśmy do Pilicy dość szybko i zostało nam jeszcze sporo dnia do zagospodarowania, więc zrobiliśmy sobie dwa spacery. Jeden po miasteczku w celach krajoznawczych, a drugi w celach konsumpcyjnych. Przy czym chyba ten drugi odbyliśmy jako pierwszy. Poszliśmy na obiad do baru &#8222;U Ryśka&#8221;, który mieścił się w uliczce równoległej do jednej z pierzei pl. Mickiewicza, czyli miejscowego rynku. Lokal był całkiem przyzwoity, kuchnia też. Tego dnia dzięki OWRP właściciel miał chyba nieco większy obrót niż zwykle, bo kiedy przyszliśmy, nasi już tam byli, a kiedy konsumowaliśmy obiad, jeszcze kilka osób z naszej trasy się pojawiło.</p>
<p>W ramach zwiedzania Pilicy weszliśmy między innymi na teren zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego z pałacem Padniewskich. Sam budynek był wtedy w stanie dość żałosnym. Park w lepszym stanie, ale też widocznie zaniedbany. Jeśli kogoś bliżej interesuje historia pałacu, zapraszam <strong><a href="http://jura-pilica.com/?budynek,265" target="_blank">na tę stronę</a></strong>. Po obejściu parku ruszyliśmy dalej w stronę miasteczka, które obejrzeliśmy dość pobieżnie. Poszliśmy na jego koniec przeciwległy do tego, gdzie rozłożyliśmy swoje namioty. Mieści się tam klasztor i kościół franciszkanów z obrazem Matki Boskiej Śnieżnej. O tym obiekcie można sobie poczytać <strong><a href="http://jura-pilica.com/?dzieje-kosciola-i-klasztoru,247" target="_blank">na tej stronie</a></strong>.</p>
<p>Po trudach zwiedzania resztę czasu pozostałą do wieczora spędziliśmy na miejscu noclegu. Ja jeszcze tylko sprawdziłem, o której mam następnego dnia autobus. Tak się bowiem złożyło, że musiałem przerwać na jakiś czas rajd. Moje bagaże oddałem pod opiekę współtowarzyszom, a sam udałem się do swojego grajdołka w celach służbowych. Wróciłem na nocleg do Ojcowa, o czym napiszę zapewne już w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/573/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/573/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=573&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/04/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/04/pilica-nocleg.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Nocleg w Pilicy</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część dziewiąta (Podlesice-Pilica)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/04/02/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/04/02/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Apr 2011 20:48:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Giebło]]></category>
		<category><![CDATA[Kroczyce]]></category>
		<category><![CDATA[Pilica]]></category>
		<category><![CDATA[Podlesice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=568</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy próbuję sobie przypomnieć przebieg kolejnego dnia OWRP 2009, to mam z tym pewien problem. Dość dobrze pamiętam poranek, który był dżdżysty. Poranne zwijanie namiotów, zabiegi higieniczne, itp. Pamiętam nawet, kto udał się na posiedzenie do strefy zrzutu (ale może nie będę się tą widzą dzielił). Pamiętam też nasze wyjście w przeciwdeszczowych ubrankach, bo padało. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=568&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy próbuję sobie przypomnieć przebieg kolejnego dnia OWRP 2009, to mam z tym pewien problem. Dość dobrze pamiętam poranek, który był dżdżysty. Poranne zwijanie namiotów, zabiegi higieniczne, itp. Pamiętam nawet, kto udał się na posiedzenie do strefy zrzutu (ale może nie będę się tą widzą dzielił). Pamiętam też nasze wyjście w przeciwdeszczowych ubrankach, bo padało. Jednak dalszy ciąg trasy, przynajmniej na pewnym odcinku, potrafię sobie odtworzyć wyłącznie dlatego, że miałem odbiornik GPS, którego dokumentację można zobaczyć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=1023892" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Pamięć moja zaczyna wykazywać chęć współpracy dopiero w okolicach Kroczyc. Pamiętam, jak wyszliśmy czarnym szlakiem razem z B. (R. z bratem tymczasem nas wyprzedzili o dobre kilkanaście minut) z lasu i ukazał nam się widok na drogę i właśnie na Kroczyce. Teraz jeszcze moja droga pamięć przywołała fragment wspomnienia z Lgotki, gdzie czarny szlak, którym szliśmy, był jakoś dziwnie poprowadzony i na chwilę jakbyśmy go zgubili. Pamięć podpowiada mi też, że już wtedy szliśmy tylko we dwoje i że bardziej cofnąć się wstecz w chwili obecnej nie potrafi.</p>
<p>W każdym razie z Lgotki przeszliśmy dalej w kierunku Kroczyć, a po drodze odwiedziliśmy niewielki cmentarzyk żołnierzy niemieckich z 1914 roku. To też stosunkowo dobrze pamiętam. Do Kroczyc wkroczyliśmy wzdłuż DK 78, co nie było zbyt przyjemne ze względu na dość intensywny ruch na tej drodze. Doszliśmy do okolic kościoła, którego wezwanie usłużna pamięć podsuwa mi w postaci św. Jacka. Ale nie wiem, czy mnie nie robi w balona. Sprawdzać nie będę trochę zaufania nie zaszkodzi okazać własnej pamięci.</p>
<p>W Kroczycach zrobiliśmy zaopatrzenie i dogoniliśmy R. z P. Dogoniliśmy na krótko, bo tak marudziliśmy z zakupami, że bracia poszli dalej, zanim skończyliśmy, czego im zresztą nie miałem za złe. W dalszą drogę mieliśmy się udać żółtym szlakiem, ale z początku nie mogliśmy trafić na jego początek. Trochę się pogubiłem na mapie, co mi się zwykle nie zdarza. W końcu jednak nieco okrężną drogą weszliśmy na ten szlak, który miał nas prowadzić. Szliśmy najpierw ulicą asfaltową, potem już tylko gruntową. Minęliśmy jakiś młodniak, po czym wspięliśmy się na wzgórze, na którym już tylko na wiarę przyjąłem, że idzie nim nasz szlak, bo nie było go na czym namalować. Po drugiej jednak stronie wzgórza prosto na szlak wyszliśmy, stąd wnoszę, że prowadził on właśnie tak, jak poszliśmy.</p>
<p>Niestety, w tym momencie moja pamięć znów odmawia podania jakichkolwiek dalszych szczegółów trasy aż do samej Pilicy, do której weszliśmy ulicą Zawierciańską. Ten kawałek drogi sobie przypominam. I metodą regresji bez użycia hipnozy udaje mi się odtworzyć wcześniejsze fragmenty. Mianowicie pamiętam, że szedłem przez Gulzów drogą asfaltową i jedna kobieta po drodze niepytana powiedziała mi, że &#8222;nasi&#8221; skręcili w drogę w bok. Zapewne chcieli przejść przez Giebło, żeby zobaczyć kościół św. Jakuba z XIII w. Ja też chciałem go zobaczyć, ale o ile potrafię to sobie dziś przypomnieć, to byłem wtedy zmęczony i z jakiegoś powodu lekko wkurzony. Może dlatego, że ostatecznie zostałem sam (jak i kiedy zgubiłem B., nie pamiętam). I nie wiem, czy zabrakło mi mapy, żeby to sobie dobrze obliczyć, czy cierpliwości, dość, że po krótkiej kalkulacji doszedłem do wniosku, że nadłożyłbym za dużo drogi i nie skręciłem na Giebło, ale poszedłem na wprost do Pilicy. Tymczasem to nie było aż tak dużo kilometrów do nadłożenia i trochę potem żałowałem.</p>
<p>I na tym, czyli na ostatniej prostej przed Pilicą, na razie zakończę. Ciąg dalszy w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/568/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/568/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=568&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/04/02/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-dziewiata-podlesice-pilica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część ósma (Leśniów-Podlesice cd.)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/31/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice-cd/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/31/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Mar 2011 07:10:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Gościniec Jurajski]]></category>
		<category><![CDATA[nocleg]]></category>
		<category><![CDATA[Podlesice]]></category>
		<category><![CDATA[Zdów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=564</guid>
		<description><![CDATA[Poprzednią notkę zakończyłem stwierdzeniem, że doszliśmy do Zdowa. Tę miejscowość odwiedziłem również podczas mojego pierwszego pobytu na Jurze. I przechodząc przez nią przypomniałem sobie tamtą wycieczkę. Okazało się, że pamiętam całkiem dobrze różne szczegóły: żółty szlak, który przechodzi przez Zdów; szkołę, którą mijałem i wtedy i teraz (poprzednio w przeciwnym kierunku); cmentarz po drodze, itp. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=564&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzednią notkę zakończyłem stwierdzeniem, że doszliśmy do Zdowa. Tę miejscowość odwiedziłem również podczas mojego pierwszego pobytu na Jurze. I przechodząc przez nią przypomniałem sobie tamtą wycieczkę. Okazało się, że pamiętam całkiem dobrze różne szczegóły: żółty szlak, który przechodzi przez Zdów; szkołę, którą mijałem i wtedy i teraz (poprzednio w przeciwnym kierunku); cmentarz po drodze, itp.</p>
<p>Ze Zdowa wyszliśmy czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd, którym doszliśmy po jakimś czasie do wiaduktu pod CMK. Za wiaduktem zmieniliśmy kolor szlaku i szliśmy dalej niebieskim Szlakiem Warowni Jurajskich. To był końcowy odcinek trasy tego dnia i byliśmy już trochę zmęczeni (a przynajmniej ja byłem). Tymczasem szlak prowadził na tym odcinku pod górę i to dość ostro. Przynajmniej mnie, zmęczonemu, tak się wydawało. Po podejściu szliśmy jakiś czas po równym terenie, po czym już na ostatniej prostej szlak zszedł w dół, a my zobaczyliśmy naszą metę tego dnia.</p>
<p>Nocleg tego dnia przewidziano na kempingu przy Gościńcu Jurajskim w Podlesicach. Trzeba przyznać, że miejsce było jak na nasze potrzeby aż za duże. W każdym razie wszyscy rozłożyli się tak, że nikt nikomu nie musiał deptać po linkach. Zagospodarowanie kempingu było bardzo dobre. Mieliśmy na miejscu lokal, w którym można było zjeść porządny obiad, co też zrobiliśmy jakiś czas po przyjściu i po zagospodarowaniu się.</p>
<p>Urządzenia sanitarne też były obecne w wystarczającej liczbie i standardzie. Pewną komplikacją było to, że prysznic był płatny, choć nie pamiętam, jaka to była kwota. W każdym razie na tyle duża, że jeden z nas wziął klucz, a trzech się wykąpało. Obsługa chyba jednak spodziewała się takich kombinacji, bo przysłała na przeszpiegi sprzątaczkę, która nie dość, że bezceremonialnie kręciła się wokół kabin prysznicowych w męskiej części umywalni (kabiny były co prawda z drzwiami, ale to i tak było krępujące) to jeszcze wyraźnie było widać, że mniej uwagi poświęca na sprzątanie, a więcej na obserwowanie otoczenia. Może miała czuwać, żeby nikt nikomu nie przekazywał klucza. Nam się w każdym razie udało, bo przekazania klucza dokonaliśmy zanim jeszcze przyszła ta &#8222;strażniczka kąpielowa&#8221;.</p>
<p>Z tego dnia zapamiętałem jeszcze, że na powitanie na mecie ponownie spadł deszcz. Na szczęście jednak nasze bagaże były schowane pod dachem i pod tym samym dachem schowaliśmy się i my. Nie na długo, bo deszcze tego dnia choć intensywne, to jednak padały dość krótko. Akurat kiedy zaczęło padać, zadzwonił do mnie dziekan S., bo za dwa dni miałem wrócić na jeden dzień do pracy, żeby dopełnić pewnych formalności. Porozmawialiśmy więc chwilę o tym i owym.</p>
<p>Nie przypominam sobie więcej szczegółów z przebiegu tego dnia wartych zapisania. Napiszę więc na koniec, że w nocy trochę nam przeszkadzał hałas ze znajdującego się po sąsiedzku hotelu. Chyba była tam jakaś impreza. Jednak mimo to jakoś udało mi się zasnąć i wstać na drugim dzień rześkim i wyspanym. Ale o tym już w następnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/564/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/564/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=564&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/31/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część siódma (Leśniów-Podlesice)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/27/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/27/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Mar 2011 20:49:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Bobolice]]></category>
		<category><![CDATA[Mirów]]></category>
		<category><![CDATA[Podlesice]]></category>
		<category><![CDATA[Zdów]]></category>
		<category><![CDATA[Żarki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=557</guid>
		<description><![CDATA[Kolejnego dnia OWRP przeszliśmy najpierw z Leśniowa do centrum Żarek. Zanim opuściliśmy miasteczko próbowałem namierzyć sklep, w którym mógłbym kupić baterie do mojego odbiornika GPS, jako że zużywał ich dość spore ilości (2 dziennie). Teraz tyle nie zużywa, bo mam akumulatory, które starczają na ponad 2 dni OWRP. Znalazłem, ale łatwo nie było. Po zaopatrzeniu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=557&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejnego dnia OWRP przeszliśmy najpierw z Leśniowa do centrum Żarek. Zanim opuściliśmy miasteczko próbowałem namierzyć sklep, w którym mógłbym kupić baterie do mojego odbiornika GPS, jako że zużywał ich dość spore ilości (2 dziennie). Teraz tyle nie zużywa, bo mam akumulatory, które starczają na ponad 2 dni OWRP. Znalazłem, ale łatwo nie było. Po zaopatrzeniu się weszliśmy na czarny szlak i ruszyliśmy polną drogą w kierunku Mirowa. Jeśli kogoś interesuje, jak wyglądała nasza trasa tego dnia, zapraszam do kliknięcia <span style="color:#800000;"><strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=1004321" target="_blank">w ten link</a></strong></span>.</p>
<p>Ten odcinek trasy był dość monotonny. Droga pięła się co prawda trochę w górę, ale w większości prowadziła otwartym polem. Po drodze mieliśmy kawałek lasu, ale niezbyt okazały. Pogoda była przyjazna, bo słońce nie znęcało się nad nami, piechurami, a i deszcz na razie wstrzymywał się z padaniem. Od czasu do czasu zza chmur wychylało się nawet słońce.</p>
<p>Po dojściu do Mirowa popłynąłem na falach wspomnień, bo znów znalazłem się na trasie, którą pokonałem samotnie w 2003 roku. Z tym, że ja szedłem w przeciwnym kierunku. Tutaj miałem wtedy jeden z noclegów po dość długiej trasie. Ale pomimo, że zrobiłem wtedy prawie 30 km jednego dnia, miałem ochotę iść dalej, kiedy zobaczyłem, jak wygląda &#8222;pole namiotowe&#8221;, które było zaznaczone w tym miejscu. A wyglądało ono tak, jak na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_558" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/mirc3b3w.jpg"><img class="size-full wp-image-558" title="Pole namiotowe w Mirowie..." src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/mirc3b3w.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Pole namiotowe w Mirowie...</p></div>
<p>Nie było tylko tak puste jak na tym zdjęciu, bo miałem szczęście trafić na jakąś imprezę. Co to była za impreza, to do dziś pozostaje dla mnie zagadką bytu. W każdym razie to pole było wtedy pełne namiotów, tak że ja sam rozłożyłem namiot na skraju lasu, który widać w tle na lewo od widocznego na zdjęciu słupa. Impreza wtedy była bardzo gwarna, a ja na dodatek obawiałem się, czy rozochocone towarzystwo nie zacznie robić jakichś głupich rzeczy. Ale jakoś dotrwałem szczęśliwie do rana. A rano odwiedziłem poniższy przybytek, który prezentował się wtedy nieco mniej zachęcająco. :)</p>
<div id="attachment_559" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/przybytek.jpg"><img class="size-full wp-image-559" title="Mirowski przybytek..." src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/przybytek.jpg?w=420&#038;h=560" alt="" width="420" height="560" /></a><p class="wp-caption-text">Mirowski przybytek...</p></div>
<p>Po zwiedzeniu znajomych miejsc z towarzystwie mojej obecnej kompanii i po garści kombatanckich wspomnień poszliśmy się posilić. W barze zalogowała się już część naszej trasy, a kiedy kończyliśmy już posiłek, pojawiła się jakaś silna grupa pod wezwaniem, co przyspieszyło nasze wyjście w dalszą trasę. Grupa była co prawda emerycka, ale dość hałaśliwa, więc nie zostaliśmy dłużej.</p>
<p>Droga powiodła nas do kolejnego zamku na trasie, to znaczy do Bobolic. Szliśmy doń dokładnie po moich śladach z 2003 roku, choć, jak wspominałem, w przeciwnym niż ja wówczas kierunku. Zamek w Bobolicach jest w prywatnych rękach i jest przez właściciela restaurowany. W 2003 roku, o ile dobrze pamiętam, widać już było pierwsze efekty tych prac. Ja mam wiele wątpliwości, czy dobrym pomysłem jest podnosić z ruin jurajskie zamki i odpicowywać je na prywatne rezydencje czy nawet hotele. Zamek w Bobolicach w 2009 roku wyglądał jak na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_560" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zamek-w-bobolicach.jpg"><img class="size-full wp-image-560" title="Zamek w Bobolicach" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zamek-w-bobolicach.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Zamek w Bobolicach</p></div>
<p>Niech każdy sam oceni, czy mu się to podoba, czy nie.</p>
<p>Kiedy dochodziliśmy do zamku w Bobolicach, deszcz już nie wytrzymał i lunął na nas krótko, ale intensywnie. Na szczęście byliśmy przygotowani, bo straszył nas już wcześniej. Koło zamku usiedliśmy na chwilę, żeby przyjrzeć się pracom na samym zamku i budowie budynku, chyba hotelowego, w bezpośrednim sąsiedztwie. Po kilkunastu minutach poszliśmy dalej i doszliśmy do Zdowa, a co było dalej, o tym w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/557/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/557/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=557&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/27/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-siodma-lesniow-podlesice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/mirc3b3w.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Pole namiotowe w Mirowie...</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/przybytek.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Mirowski przybytek...</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zamek-w-bobolicach.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zamek w Bobolicach</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Odpowiedź na ważne pytanie&#8230; ;)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/23/odpowiedz-na-wazne-pytanie/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/23/odpowiedz-na-wazne-pytanie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Mar 2011 11:47:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[paszport]]></category>
		<category><![CDATA[Wilno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=554</guid>
		<description><![CDATA[Będzie mała dygresja sprowokowana przez lekturę zapytań z wyszukiwarek, jakie sprowadzają internautów na mój blog. Otóż bardzo często pojawia się w nich pytanie: czy jadąc do Wilna muszę mieć paszport? Odpowiedź brzmi: nie, nie, nie i jeszcze raz nie! :)<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=554&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będzie mała dygresja sprowokowana przez lekturę zapytań z wyszukiwarek, jakie sprowadzają internautów na mój blog.</p>
<p>Otóż bardzo często pojawia się w nich pytanie: <strong>czy jadąc do Wilna muszę mieć paszport?</strong></p>
<p>Odpowiedź brzmi: <span style="text-decoration:underline;"><strong>nie, nie, nie i jeszcze raz nie!</strong></span> :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/554/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/554/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=554&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/23/odpowiedz-na-wazne-pytanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część szósta (Siedlec-Leśniów cd.)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/21/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-szosta-siedlec-lesniow-cd/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/21/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-szosta-siedlec-lesniow-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Mar 2011 16:04:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[Leśniów]]></category>
		<category><![CDATA[Ostrężnik]]></category>
		<category><![CDATA[sanktuarium]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=552</guid>
		<description><![CDATA[Poprzednią notkę zakończyłem na tym, że weszliśmy na czerwony szlak. Szlakiem tym doszliśmy najpierw do&#8230; baru. Nie pamiętałem nazwy tego baru, ale niezawodna Sieć podpowiedziała mi, że nazywa się on &#8222;Ostrężnik&#8221;. Z tego, co natomiast pamiętam i co Sieć również potwierdziła, słynie ten bar ze smażonego pstrąga. Nam poza pstrągiem zapadł w pamięć także sposób [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=552&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzednią notkę zakończyłem na tym, że weszliśmy na czerwony szlak. Szlakiem tym doszliśmy najpierw do&#8230; baru. Nie pamiętałem nazwy tego baru, ale niezawodna Sieć podpowiedziała mi, że nazywa się on &#8222;Ostrężnik&#8221;. Z tego, co natomiast pamiętam i co Sieć również potwierdziła, słynie ten bar ze smażonego pstrąga. Nam poza pstrągiem zapadł w pamięć także sposób powiadamiania gości o tym, że ich danie jest przygotowane do konsumpcji. Mianowicie właściciel lub ktoś inny zastępujący go za barem, ma mikrofon, przez który oznajmia to gościom usadowionym w ogródku. Goście słyszą go przez głośnik, którym poza tymi komunikatami leci sobie muzyka. Nas to trochę ubawiło m.in. dlatego, że właściciel (sądzę bowiem, że to on był we własnej osobie) &#8222;taki miał radiowy głos&#8221;, że można było pomyśleć, że to jakaś lokalna stacja nadaje komunikaty o pstrągach i surówkach. :) Niestety, nie dam sobie niczego uciąć, że skonsumowaliśmy coś w tym barze. To znaczy wiem, że ja na pewno nie. Ale pamiętam, że R. miał ochotę na pstrąga, ale czy się ostatecznie na niego skusił, niestety nie pamiętam. Pamiętam jedynie, że wypił tam piwo.</p>
<p>Po wizycie w barze ruszyliśmy na podbój zamku Ostrężnik. Mieliśmy o tym zamku dość błędne wyobrażenie sądząc, że przypomina on co nieco zamek. Dlatego dreptaliśmy wzdłuż szlaku, który nań prowadził usilnie próbując ustalić, gdzie ten zamek właściwie jest. Ja już nawet sięgnąłem po ostateczną instancję, odbiornik GPS, na którym miałem ten zamek zaznaczony. I okazało się, że jesteśmy właściwie o rzut kamieniem od niego. A jego jak nie widać, tak nie widać. W końcu oświeciła nas myśl, że może z tego zamku po prostu niewiele zostało, a kiedy przyjęliśmy taką opcję, dostrzegliśmy kilka śladów po budowli, jaka tu mogła kiedyś stać, co potwierdziło nasze przypuszczenia. Trochę nas to rozczarowało, bo mieliśmy jednak nadzieję zobaczyć zamek.</p>
<p>Dalszą drogę odbyliśmy niebieskim Szlakiem Warowni Jurajskich. Doszliśmy nim do asfaltowej drogi, która wprowadziła nas do miejscowości Żarki. To tutaj, dokładnie na przedmieściu Żarek o nazwie Leśniów, na terenie Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej mieliśmy kolejny nocleg. Miejsce na nocleg zarezerwowała na nam na terenie parku (czy też ogrodu?) sanktuarium niezawodna B. Zapomniałem bowiem o tym wcześniej napisać, ale B. tego dnia nie towarzyszyła nam w drodze, ale podjechała do Żarek. Nadwyrężyła sobie, o ile dobrze pamiętam, nogę i przejście dziennego dystansu nie wchodziło w grę. Plus tej sytuacji był jednak taki, że mieliśmy naprawdę dobrą miejscówkę. Pomiędzy dwoma budynkami, blisko toalet i łazienek, zacisznie i na uboczu.</p>
<p>W Żarkach, do których udaliśmy się zaraz po zakwaterowaniu na miejscu noclegu, postanowiliśmy coś zjeść. Wybraliśmy się w tym celu do knajpy o nazwie Wiejskie Jadło. Jadło było dobre, knajpa przyjemnie urządzona, choć wydaje mi się, że dość droga (ale to oczywiście pojęcie względne). W międzyczasie pogoda znów kaprysiła i raz wychodziło słońce, a raz zbierało się na deszcz.</p>
<p>Po konsumpcji wróciliśmy na nasze miejsce noclegu, skąd ja jeszcze wybrałem się do Żarek w poszukiwaniu &#8222;<em>soku grejpfrutowego w opakowaniu naturalnym</em>&#8222;, czyli po prostu grejpfruta. Miałem wtedy taki pomysł, żeby uzupełniać utracone w drodze płyny sokami owocowymi. Uznałem, że nie ma sensu kupować soków w kartonach, jeśli można je mieć w &#8222;opakowaniu naturalnym&#8221;. Kombinowałem też, że to powinno być tańsze rozwiązanie, bo dostaję produkt mniej przetworzony, więc nie ma narzutów związanych z pracą, jaką trzeba wykonać, żeby sok z owocu wycisnąć i zapakować w karton. Okazało się trochę później, że takie kalkulacje są błędne. Sok jest kilka razy tańszy od porcji owoców użytych do jego wytworzenia. Wolę nie dociekać, dlaczego.</p>
<p>W planach na ten dzień mieliśmy jeszcze zwiedzanie sanktuarium, a konkretnie kościoła. Spotkaliśmy się więc tam i wysłuchaliśmy dętej mowy jakiegoś zakonnika, któremu wydawało się, że jedną z najciekawszych rzeczy jest to, że mieli swego czasu u siebie zakonnika czarnoskórego, który był lokalną atrakcją i przyciągał ciekawskich. Pasjonujące&#8230;</p>
<p>Z tego pobytu w Leśniowie wspomnieć chciałbym jeszcze o dwóch rzeczach. Po pierwsze o cerowaniu buta. Tak się złożyło nieszczęśliwie, że moje buty trekkingowe, trzeba przyznać, że nieco już wysłużone, pękły mi tego dnia. Może bym się tym nie przejmował, gdyby nie deszcze, które nas od czasu do czasu nawiedzały na trasie, a po których miałem mokro w jednym bucie. Na szczęście niezawodna B. miała mocną nitkę z jakiegoś włókna sztucznego, więc po pewnym wahaniu usiadłem sobie na schodkach nieopodal namiotu i po raz pierwszy w życiu zacząłem sobie cerować buta. Dodam, że to pęknięcie powstało na części wykonanej ze skóry (kiedyś zamszowej). Późniejsze dni dowiodły, że było to dobre rozwiązanie, choć musiałem jeszcze przynajmniej raz sięgnąć po igłę i nitkę.</p>
<p>Drugą sprawą, o której chciałem wspomnieć, był kot albo kotka, ale nie wiem, czy to wtedy ustaliłem, bo nie pamiętam. Niech będzie, że kot. Kot był czarny i pół-dziki. Początkowo myślałem, że jest dziki, bo nie pozwalał się do siebie zbliżyć na więcej niż 3-5 metrów. Ale okazało się, że jeśli mu się czymś smakowitym pomacha przed nosem, to podejdzie, co sprawdziłem empirycznie, a nawet da się pogłaskać. Co ciekawe, skusił się nawet na żółty ser, co było o tyle wygodne, że tego mi akurat nie brakowało. Przywabiłem więc kota, który głośno się czegoś domagał, i korzystając z tego, że dał się obłaskawić, pogłaskałem go przez kilka minut. Później przekonałem się, że to zaufanie, jakie mi okazał, było chwilowe, bo jakiś czas później znów nie dał się podejść. Ale to dobrze. Im kot mniej ufa ludziom, którzy bywają okrutni wobec zwierząt, tym dłużej pożyje. Dlatego cieszę się, że ten się nie dał tak zupełnie oswoić.</p>
<p>Niedługo po nakarmieniu kota, bo działo się to już o zmierzchu, poszedłem spać. Noc minęła spokojnie i cicho, a co było następnego dnia, o tym w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/552/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=552&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/21/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-szosta-siedlec-lesniow-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część piąta (Siedlec-Leśniów)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/19/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-piata-siedlec-lesniow/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/19/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-piata-siedlec-lesniow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Mar 2011 14:33:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Leśniów]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlec]]></category>
		<category><![CDATA[Złoty Potok]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=546</guid>
		<description><![CDATA[Po burzliwej nocy, którą spędziliśmy pod dachem, pora była ruszyć dalej. Rano było pochmurno, ale nie padało. Niebo jednak zwiastowało opady, więc przeciwdeszczowe peleryny mieliśmy na podorędziu. Ja miałem własną, ale dostaliśmy też wszyscy &#8222;firmowe&#8221; peleryny z logo tegorocznego OWRP. Ruszyliśmy szlakiem niebieskim na północ, po czym skręciliśmy na wschód w las. Drogą leśną doszliśmy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=546&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po burzliwej nocy, którą spędziliśmy pod dachem, pora była ruszyć dalej. Rano było pochmurno, ale nie padało. Niebo jednak zwiastowało opady, więc przeciwdeszczowe peleryny mieliśmy na podorędziu. Ja miałem własną, ale dostaliśmy też wszyscy &#8222;firmowe&#8221; peleryny z logo tegorocznego OWRP.</p>
<p>Ruszyliśmy szlakiem niebieskim na północ, po czym skręciliśmy na wschód w las. Drogą leśną doszliśmy do tzw. Klonowej Drogi, czyli alei wysadzanej klonami prowadzącej do Złotego Potoku wprost do pałacu Raczyńskich mieszczącego się na terenie zabytkowego parku. Uprzedzając nieco dalszy opis podam link do naniesionego na mapę nieco wygładzonego zapisu z odbiornika GPS, którym dokumentowałem opisywaną trasę tego dnia. Trasę tę można obejrzeć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=1004312" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Pogoda niestety przestała nam sprzyjać w chwili, kiedy weszliśmy do Złotego Potoku. Po wejściu na teren parku zaczęło padać. Schroniliśmy się przed deszczem na ganku dworku Krasickich, który stoi nieopodal pałacu. Tutaj też wkrótce zaczęli docierać kolejni rajdowicze z naszej trasy. Między innymi M.</p>
<p>Chcieliśmy zwiedzić pałac. Choć właściwie powinienem napisać, że R. chciał, bo mnie pogoda nastroiła niechętnie do robienia dodatkowych kilometrów choćby nawet pod dachem. R. poszedł więc sprawdzić, czy można wejść do pałacu, ale okazało się, że nie. O ile dobrze pamiętam, to z racji prowadzonej renowacji.</p>
<p>Specjalnie mnie to nie zmartwiło. Teren ten zresztą już znałem z mojej wcześniej wspominanej samotnej wyprawy na Jurę. Tutaj w Złotym Potoku nocowałem w schronisku młodzieżowym mieszczącym się właśnie na terenie tego  parku, ale nieco dalej za pałacem. Pamiętam, że przyszedłem tego dnia trochę za wcześnie i czas, jaki pozostał do otwarcia schroniska spędziłem na terenie parku w jednej z altanek. Napatoczył się wtedy jakiś zapalony wędkarz, z którym chwilę porozmawiałem, choć trudno nam było znaleźć porozumienie, bo on mówił głównie o wędkowaniu, o którym ja nie mam większego pojęcia. Pamiętam, że tamtego dnia też pogoda była kapryśna. Kiedy już się zakwaterowałem w pokoju, za oknem lunął ulewny, ale krótki deszcz. Cieszyłem się wtedy, że jestem pod dachem, choć miałem też ze sobą namiot na wszelki wypadek.</p>
<p>Wracając do OWRP to nie mogąc zwiedzić pałacu weszliśmy do Muzeum Regionalnego im. Zygmunta Krasińskiego mieszczącego się w dworku, na którego ganku się schroniliśmy przed deszczem. Obejrzeliśmy eksponaty i ekspozycje licząc w cichości ducha, że deszcze może w tym czasie przejdzie. Jednak nic z tego. Po wyjściu z muzeum wciąż padał. Wyciągnęliśmy więc nasze przeciwdeszczowe &#8222;prezerwatywki&#8221; (o ile pamiętam, to ja zdecydowałem się założyć własną, a nie rajdową) i poszliśmy dalej tym razem zielonym szlakiem. Idąc nim za parkiem skręciliśmy w lewo, a potem opłotkami Złotego Potoku doszliśmy do studni na placu, jak później doczytałem, św. Jana Chrzciciela. Tutaj zrobiliśmy krótki postój.</p>
<p>Deszcze jakby nieco zelżał, ale okazało się, że przestać padać nie zamierza. Ruszyliśmy więc dalej nie czekając na poprawę pogody. Szliśmy zielonym szlakiem m.in. koło jaskini nazywanej Jaskinią Niedźwiedzią. Zajrzeliśmy do niej, ale nic ciekawe w niej nie było. Ot jama w skałach i sporo śmieci. I jeszcze jakby ślady po ognisku. Oprócz jaskini mijaliśmy też po drodze stawy rybne. Podobno w Złotym Potoku można zjeść smaczną rybkę, ale nie zdecydowaliśmy się, żeby to sprawdzić. Poza była za wczesna na obiad, a czekać do obiadu nie mieliśmy czasu.</p>
<p>W pewnym momencie zeszliśmy ze szlaku zielonego i przeszliśmy na drugą stronę biegnącej przez Złoty Potok drogi wojewódzkiej. Tam szukaliśmy szlaku żółtego, którym chcieliśmy dojść do Bramy Twardowskiego. Szlak znaleźliśmy i szybko zgubiliśmy. Między innymi dlatego, że był błędnie wrysowany na mapę, jaką miałem wgraną do odbiornika GPS, a poza tym był też słabo wyznakowany w terenie. W końcu poszliśmy na azymut i znaleźliśmy rzeczoną bramę, co uwidocznione zostało m.in. na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_547" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/brama-twardowskiego.jpg"><img class="size-full wp-image-547" title="Brama Twardowskiego" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/brama-twardowskiego.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Brama Twardowskiego</p></div>
<p>Niedaleko bramy zrobiliśmy sobie mały popas. Właściwie polegał on na tym, że R. zrobił sobie i bratu kanapki. Po tym, jak je skonsumowali, doszliśmy prawie do drogi, wzdłuż której biegł zielony szlak i trzymając się tej drogi doszliśmy do jej skrzyżowania ze wspomnianą wcześniej drogą wojewódzką. Tutaj weszliśmy na bardzo fajną drogę pieszo rowerową poprowadzoną lasem, ale w niewielkim oddaleniu od drogi. Wcześniej jednak uwieczniliśmy baner reklamowy umieszczonym nad miejscem, gdzie się droga ta zaczynała. Przy okazji uwieczniony zostałem ja oraz R., co widać poniżej.</p>
<div id="attachment_548" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szlak-ku-c5barc3b3dc582om.jpg"><img class="size-full wp-image-548" title="Szlak ku źródłom" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szlak-ku-c5barc3b3dc582om.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Szlak ku źródłom</p></div>
<p>Gdzie doszliśmy tym szlakiem i co się działo dalej, o tym już w kolejnej części.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/546/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=546&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/19/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-piata-siedlec-lesniow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/brama-twardowskiego.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Brama Twardowskiego</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szlak-ku-c5barc3b3dc582om.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Szlak ku źródłom</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część czwarta (Siedlec)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/15/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-czwarta-siedlec/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/15/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-czwarta-siedlec/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Mar 2011 19:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Dupka]]></category>
		<category><![CDATA[piołun]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=541</guid>
		<description><![CDATA[Po trudach dnia opisanego wcześniej, ale jeszcze kiedy dzień ten trwał w najlepsze, zdecydowaliśmy, że warto by coś przetrącić. W samym Siedlcu nie było lokalu, w którym dałoby się skonsumować jakiś obiad. Ale postanowiliśmy sprawdzić, czy da się coś zjeść we wspomnianym wcześniej Ranchu Piekło. Poszliśmy więc tam, ale miejsce wyglądało na nieczynne. Kiedy się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=541&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po trudach dnia opisanego wcześniej, ale jeszcze kiedy dzień ten trwał w najlepsze, zdecydowaliśmy, że warto by coś przetrącić. W samym Siedlcu nie było lokalu, w którym dałoby się skonsumować jakiś obiad. Ale postanowiliśmy sprawdzić, czy da się coś zjeść we wspomnianym wcześniej Ranchu Piekło. Poszliśmy więc tam, ale miejsce wyglądało na nieczynne. Kiedy się już zbieraliśmy do odejścia okazało się, że jednak ktoś jest i za chwilę zalogowaliśmy się do lokalu.</p>
<p>Wybór nie był zbyt wielki, bo zdaje się, że dzień wcześniej mieli jakąś imprezę. Coś jednak w lodówce zostało. Jeśli dobrze pamiętam, to pierogi. Grunt, że było na ciepło i można się było najeść. Najedzeni poszliśmy do schroniska. Mimo, że byliśmy lokatorami, nie mieliśmy przywilejów w dostępie do prysznica, więc podobnie jak inni musieliśmy czekać na swoją kolej, żeby się odświeżyć. Ponieważ nie chciało mi się stać w kolejce, odłożyłem to na później.</p>
<p>Żeby jednak podtrzymać ten tak dobrze rozpoczęty dzień zdecydowaliśmy się pójść na dupkę. A właściwie na Dupkę, czyli na niewielkie wzgórze niedaleko schroniska. Na tym wzgórzu jest jaskinia, którą można penetrować bez sprzętu speleologicznego. Nie wiem, jak jest duża, ale za głęboko się do niej wejść nie dało. No ale z drugiej strony to może i dobrze, bo jak się potem chwalić, że się weszło w Dupkę? :) No ale ponieważ dałem się uwiecznić na tle wejścia, więc nie mogę się wyprzeć, że byłem. ;)</p>
<div id="attachment_543" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/dupka.jpg"><img class="size-full wp-image-543" title="Jaskinia na Dupce k. Siedlca" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/dupka.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Jaskinia na Dupce k. Siedlca</p></div>
<p>Z Dupki poszliśmy jeszcze na Pustynię Siedlecką, a potem dużym łukiem wróciliśmy do wsi. Po drodze B. udzieliła mi kilku lekcji botaniki. Niestety, ponieważ nie powtarzałem od tamtej pory materiału, większość tego, co się dowiedziałem, zapomniałem w międzyczasie. Ale zapamiętałem co najmniej jedno. Wiem, jak wygląda piołun. I ze zdumieniem skonstatowałem, że wielokrotnie się z tą rośliną stykałem nie mając pojęcia, jak się nazywa. Piołun kojarzy mi się głównie z absyntem, czyli piołunówką. Alkoholem, którym kilkadziesiąt lat temu niszczyli sobie zdrowie różnej maści artyści, przez co obrósł on na poły romantyczną legendą.</p>
<p>Po powrocie skorzystałem jeszcze z prysznica, zjadłem kolację i poszliśmy wkrótce spać. A noc była pełna wrażeń. Nad naszym obozowiskiem przeszła gwałtowna burza, która zlała równo namioty. Rano błogosławiłem pomysł, żeby tę noc spędzić pod dachem, choć wcześniej miałem poważne zastrzeżenie. A co było dalej kolejnego już dnia, o tym napiszę w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/541/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/541/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=541&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/15/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-czwarta-siedlec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/dupka.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Jaskinia na Dupce k. Siedlca</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część trzecia (Olsztyn-Siedlec)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/13/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-trzecia-olsztyn-siedlec/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/13/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-trzecia-olsztyn-siedlec/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2011 12:42:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Krasawa]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Pustynia Siedlecka]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=517</guid>
		<description><![CDATA[Kolejnego dnia OWRP 2009 trasa etapu wiodła z Olsztyna do miejscowości Siedlec. Trasę tego etapu można obejrzeć pod tym linkiem. Wyszliśmy z Olsztyna rano w komplecie i ruszyliśmy szlakami czarnym oraz zielonym na południe. Po kilkuset metrach spaceru wzdłuż drogi skręciliśmy na wschód i weszliśmy na pobliskie wzniesienia. Wspięliśmy się jak się dało najwyżej, czyli [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=517&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejnego dnia OWRP 2009 trasa etapu wiodła z Olsztyna do miejscowości Siedlec. Trasę tego etapu można obejrzeć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=709941" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>. Wyszliśmy z Olsztyna rano w komplecie i ruszyliśmy szlakami czarnym oraz zielonym na południe. Po kilkuset metrach spaceru wzdłuż drogi skręciliśmy na wschód i weszliśmy na pobliskie wzniesienia. Wspięliśmy się jak się dało najwyżej, czyli na wzniesienie o nazwie Biakło, i podziwialiśmy widoki. Poprosiłem też R., żeby mi zrobił kilka zdjęć w tym miejscu. Wynik tej sesji zamieszczam poniżej.</p>
<div id="attachment_518" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/gc3b3ra-biakc582o.jpg"><img class="size-full wp-image-518" title="Na szczycie góry Białko (Olsztyn k. Częstochowy)" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/gc3b3ra-biakc582o.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Na szczycie góry Białko (Olsztyn k. Częstochowy)</p></div>
<div id="attachment_519" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/widok-z-gc3b3ry-biakc582o.jpg"><img class="size-full wp-image-519" title="Widok z góry Biakło (Olsztyn k. Częstochowy)" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/widok-z-gc3b3ry-biakc582o.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Widok z góry Biakło (Olsztyn k. Częstochowy)</p></div>
<p>Po zejściu ze wzgórz ruszyliśmy dalej tymi samymi szlakami, po czym w miejscu, gdzie szlaki te zaczęły się rozchodzić i krzyżować, podzieliliśmy się na dwie grupy. R. z bratem poszli dalej chyba szlakiem czarnym (ewentualnie zielonym, niestety, w tej chwili już nie pamiętam), a ja z B. poszliśmy Szlakiem Orlich Gniazd, który krzyżował się z naszym szlakiem. Zależało mi na tym, że uwiecznić za pomocą odbiornika GPS możliwie najdłuższy odcinek Szlaku OG i potem nanieść go na <strong><a href="http://www.ump.waw.pl/" target="_blank">mapę UMP-pcPL</a></strong>.</p>
<p>Nie pamiętam już, czy była koncepcja, żeby się spotkać po drodze, ale jeśli nawet to i tak nic z tego nie wyszło. Ja z B. szliśmy najpierw Szlakiem OG, po czym jednak odbiliśmy na południe szlakiem żółtym z zamiarem przejścia na szlak zielony po dojściu do skraju lasu, którym wiodła droga. Pomysł ten udało nam się zrealizować jednak nie bez pewnych komplikacji, co widać na zapisie z odbiornika GPS. Otóż miejsce, gdzie przechodził zielony szlak było na tyle słabo oznakowane, że najpierw weszliśmy na dróżkę, która biegła skrajem lasu. Jednak po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że jednak nie tędy droga i wróciliśmy do miejsca, gdzie zeszliśmy z żółtego szlaku.</p>
<p>Zielony dał się odnaleźć i ruszyliśmy już właściwą trasą, choć po drodze w jednym miejscu na chwilę z niej zeszliśmy nawet tego nie zauważywszy, bo &#8222;objazd&#8221; poprowadził nas znów na trasę szlaku. Odkryłem to odejście dopiero po powrocie z OWRP, kiedy przeanalizowałem zapis z odbiornika GPS i dokładną mapę.</p>
<p>Ten odcinek trasy nie był jakoś szczególnie ciekawy czy obfitujący we wrażenia estetyczne. Ciekawiej zrobiło się po zejściu z drogi asfaltowej, której kawałkiem prowadził szlak w okolicy miejscowości Krasawa Druga. Tutaj najpierw szliśmy szlakiem, z którego zeszliśmy albo który zszedł nam z drogi. Wytężając pamięć udaje mi się z niej wycisnąć, że szlak był kiepsko oznakowany i w końcu szliśmy jakimiś manowcami. Poza tym na mapie znajdował się obszar kuszący swą nazwą czyli Pustynia Siedlecka. Zeszliśmy więc najpierw na północ na pobliską drogę asfaltową, a potem wypatrywaliśmy jakieś ścieżyny, która by nas w okolice tej pustyni zawiodła.</p>
<p>I nie zawiedliśmy się. Trafiliśmy na tę pustynię, którą na przełaj przeszliśmy. Nie wiedząc jeszcze, jak wygląda Pustynia Błędowska, uznałem, że ta Pustynią Siedlecką robi wrażenie. Trochę nas jednak ta wędrówka po niej wymęczyła, więc doszedłszy w pewnym miejscu do płotu, który wyglądał na ogrodzenie prywatnej posesji, poszliśmy wzdłuż niego do szosy i na miejsce dotarliśmy po asfalcie. Po drodze minęliśmy przysiółek o nazwie Piekło, a w nim <strong><a href="http://www.rancho-pieklo.pl/" target="_blank">Rancho Piekło</a></strong>. Będę jeszcze o nim wspominał w moim opisie OWRP.</p>
<p>Z resztą naszej silnej grupy pod wezwaniem spotkaliśmy się w sklepie w Siedlcu, gdzie zaszliśmy przed zameldowaniem się na nocleg. R. z P. przyszli od północy niebieskim szlakiem, którego zresztą fragmentem mieliśmy dnia kolejnego udać się w dalszą drogę. Spotkawszy się w sklepie wymieniliśmy zdawkowe uwagi na temat trasy, zrobiliśmy zaopatrzenie i ruszyliśmy na nocleg, który był zaplanowany na polu zaimprowizowanym przy miejscowym schronisku młodzieżowym PTSM.</p>
<p>Nie pamiętam już w tej chwili, kto wyszedł z taką propozycją i dlaczego została ona przyjęta, ale zdecydowaliśmy jednak zapłacić i zanocować pod dachem zamiast w namiotach. Dostaliśmy dla naszej czwórki dużo większy pokój do dyspozycji niż wynikało to z naszej liczebności. Co było dalej, a trochę jeszcze się tego dnia zdarzyło, o tym napiszę w kolejnej części, żeby czytelników nie obciążać nadmiarem tekstu do czytania za jednym razem. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/517/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/517/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=517&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/13/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-trzecia-olsztyn-siedlec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/gc3b3ra-biakc582o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na szczycie góry Białko (Olsztyn k. Częstochowy)</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/widok-z-gc3b3ry-biakc582o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Widok z góry Biakło (Olsztyn k. Częstochowy)</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 – część druga (Częstochowa-Olsztyn)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/03/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-druga-czestochowa-olsztyn/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/03/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-druga-czestochowa-olsztyn/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Mar 2011 22:47:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kusięta]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszego dnia OWRP 2009 organizatorzy zaproponowali przejazd z Olsztyna do Częstochowy autobusem, a potem powrót pieszo do Olsztyna na nocleg. Nie mając żadnego alternatywnego planu na ten dzień wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy do Częstochowy. Mieliśmy jednak pewne plany dotyczące samej Częstochowy. Chcieliśmy mianowicie zwiedzić Muzeum Produkcji Zapałek mieszczące się we wciąż jeszcze czynnym zakładzie. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=507&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszego dnia OWRP 2009 organizatorzy zaproponowali przejazd z  Olsztyna do Częstochowy autobusem, a potem powrót pieszo do Olsztyna na  nocleg. Nie mając żadnego alternatywnego planu na ten dzień wsiedliśmy  do autobusu i pojechaliśmy do Częstochowy. Mieliśmy jednak pewne plany  dotyczące samej Częstochowy. Chcieliśmy mianowicie zwiedzić Muzeum  Produkcji Zapałek mieszczące się we wciąż jeszcze czynnym zakładzie. Adres dla zainteresowanych na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_508" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/muzeum-zapac582ek-szyld.jpg"><img class="size-full wp-image-508" title="Przed wejściem do Muzeum Produkcji Zapałek" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/muzeum-zapac582ek-szyld.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Przed wejściem do Muzeum Produkcji Zapałek</p></div>
<p>Musieliśmy trochę poczekać przy portierni, aż zjawi się ktoś, kto mógłby nas po zakładzie oprowadzić. W końcu przyszła jakaś pani i weszliśmy.</p>
<p>W środku obejrzeliśmy m.in. kolekcję eksponatów związanych tematycznie z produkcją zapałek oraz film z produkcji. Samej produkcji nie zobaczyliśmy, bo zakład miał akurat przestój (krucho z zamówieniami), ale nie jest to podobno nic niezwykłego, że zwiedza się zakład w trakcie jego pracy. Patrząc na linię produkcyjną zastanawiałem się, czy bardziej jest to zakład produkcyjny, czy jednak muzeum, bo niektóre z nich były naprawdę wiekowe. Uchowały się tam mimo dość częstych pożarów (ostatni był zdaje się całkiem niedawno i jeszcze było widać ślady). Poniżej wrzucam kilka zdjęć z tego zakładu-muzeum, które jak zwykle zrobił R.</p>
<div id="attachment_509" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/pakowanie-zapac582ek.jpg"><img class="size-full wp-image-509" title="Pakowanie zapałek" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/pakowanie-zapac582ek.jpg?w=420" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Pakowanie zapałek</p></div>
<div id="attachment_510" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki1.jpg"><img class="size-full wp-image-510" title="Dużo zapałek... " src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki1.jpg?w=420" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Dużo zapałek... </p></div>
<div id="attachment_511" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-podczas-suszenia.jpg"><img class="size-full wp-image-511" title="Po uformowaniu łebków" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-podczas-suszenia.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Po uformowaniu łebków</p></div>
<div id="attachment_512" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-w-drodze-do-pakowania.jpg"><img class="size-full wp-image-512" title="Zapałki schnące w drodze do miejsca pakowania" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-w-drodze-do-pakowania.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Zapałki schnące w drodze do miejsca pakowania</p></div>
<p>Na zakończenie zwiedzania przeszliśmy do czegoś na kształt sklepiku z pamiątkami, a właściwie stoiska. Wybór był bogaty pod warunkiem, że się chciało kupić&#8230; zapałki. Ponieważ ja właściwie zapałek nie używam (jedynie do zapalania zniczy na grobie ojca), więc możliwości ich zakupu bezpośrednio od producenta nie traktowałem jako wyjątkowej okazji. W końcu kupiłem jakieś dwa fantazyjne opakowania.</p>
<p>Kiedy wyszliśmy z fabryki po zwiedzaniu zdecydowaliśmy, że może warto by coś przekąsić na drugie śniadanie i napić się kawy. Jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy udając się do lokalu znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie dworca PKP. Nieco rozleniwieni dość długo tam zamarudziliśmy, aż w końcu R. się z niewiadomych powodów zirytował i postanowił nas opuścić razem z P. Teraz już wiem, o co mu chodziło, ale wtedy było to dla mnie zagadką. A skoro wiem, to napiszę, że R. chciał wrócić szybko do Olsztyna (przebąkiwał coś nawet o powrocie autobusem), bo chciał zobaczyć ruchomą szopkę Jana Wewióra, którą uwiecznił na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_513" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szopka-z-olsztyna.jpg"><img class="size-full wp-image-513" title="Ruchoma szopka w Olsztynie k. Częstochowy" src="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szopka-z-olsztyna.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Ruchoma szopka w Olsztynie k. Częstochowy</p></div>
<p>Z tą szopką jest taki kłopot, że można ją oglądać w określonych godzinach i dość wcześnie lokal z nią jest zamykany. Dlatego nasze guzdranie się groziło tym, że dojdziemy do Olsztyna już po godzinach otwarcia. Gdyby R. powiedział to otwartym tekstem, to może byśmy rzeczywiście wrócili autobusem. A tak uznaliśmy z B., że skoro w jedną stronę jechaliśmy, to nie godzi się wracać inaczej niż piechotą. W ten sposób, nie do końca rozumiejąc dlaczego, zostaliśmy sami z B. Ruszyliśmy więc w drogę zahaczając po drodze o sklep, w którym zrobiliśmy zaopatrzenie na wieczór.</p>
<p>Nie mieliśmy ochoty przechodzić przez kawał miasta, więc wsiedliśmy w autobus, który nas wywiózł na opłotki w okolice huty. Stamtąd dopiero ruszyliśmy z buta, a jak szliśmy, to <strong><a href="http://http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=288978" target="_blank">można obejrzeć tutaj</a></strong>. Napiszę tylko, że założenie było takie, żeby iść cały czas czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd. Ale najpierw się w ogóle zgubiliśmy nawzajem z B., a potem ja zajęty walką z komarami, które cięły niemiłosiernie, zszedłem ze szlaku. Dopiero po jakimś czasie trafiłem na szlak czerwony, ale rowerowy. Ponieważ jednak prowadził w dobrą stronę i krzyżował się dalej ze Szlakiem Orlich Gniazd, więc się go trzymałem. Z B. też żeśmy się znaleźli wcześniej skontaktowawszy się telefonicznie i ustaliwszy, kto jest przed kim, bo oboje byliśmy na tym samym szlaku. A że to ja byłem z przodu, więc po zejściu z wzniesienia zwanego Zieloną Górą, które było po drodze, ległem sobie pod krzakiem i odpoczywałem dobry kwadrans. Po tym czasie przyszła B. i dalej szliśmy już razem.</p>
<p>Tymczasem R. zdążył wrócić do Olsztyna i oblecieć zarówno zamek (w którym ja znów nie byłem, choć w Olsztynie byłem po raz drugi) jak i szopkę. Tego dnia poszliśmy jeszcze, tym razem już w komplecie, do miejscowego kościoła. Jego atrakcją jest krypta z trumną zawierającą zwłoki żołnierza w mundurze konfederacji barskiej, który miał zginąć w bitwie w 1769 roku. Jego ciało w piwnicznym klimacie krypty zmumifikowało się i można go oglądać przez szybkę w trumnie.</p>
<p>Odwiedziny w kościele były zwieńczeniem tego dnia. Pozostało nam tylko zjedzenie kolacji i udanie się na nocleg do swoich namiotów.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/507/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=507&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/03/11/owrp-2009-%e2%80%93-czesc-druga-czestochowa-olsztyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/muzeum-zapac582ek-szyld.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Przed wejściem do Muzeum Produkcji Zapałek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/pakowanie-zapac582ek.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Pakowanie zapałek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Dużo zapałek... </media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-podczas-suszenia.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Po uformowaniu łebków</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/zapac582ki-w-drodze-do-pakowania.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zapałki schnące w drodze do miejsca pakowania</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2011/03/szopka-z-olsztyna.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ruchoma szopka w Olsztynie k. Częstochowy</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 &#8211; część pierwsza (prolog)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/02/25/owrp-2009-czesc-pierwsza-prolog/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/02/25/owrp-2009-czesc-pierwsza-prolog/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Feb 2011 21:29:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=503</guid>
		<description><![CDATA[Tego roku moja trasa OWRP startowała z Olsztyna. Ale nie tego na Mazurach, ale tego położonego nieopodal Częstochowy. I właśnie w Częstochowie wyznaczyliśmy miejsce zbiórki naszego obecnie już Kwartetu Egzotycznego. Ja dostałem się pod Jasną Górę wyjątkowo autobusem. Bardzo lubię jeździć pociągami i zwykle z tego środka transportu korzystałem przy dojazdach na Rajd, ale tym [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=503&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tego roku moja trasa OWRP startowała z Olsztyna. Ale nie tego na Mazurach, ale tego położonego nieopodal Częstochowy. I właśnie w Częstochowie wyznaczyliśmy miejsce zbiórki naszego obecnie już Kwartetu Egzotycznego. Ja dostałem się pod Jasną Górę wyjątkowo autobusem. Bardzo lubię jeździć pociągami i zwykle z tego środka transportu korzystałem przy dojazdach na Rajd, ale tym razem uznałem, że nierozsądnym byłoby korzystać z usług PKP. Dojazd z mojego grajdołka do Częstochowy musiałby przebiegać z co najmniej dwoma przesiadkami. Tymczasem autobus miałem bezpośredni. Wsiadłem u siebie, wysiadłem u celu.</p>
<p>U celu byłem wcześniej niż moi współtowarzysze. Oni jak zwykle skrzyknęli się wcześniej (mnie na przeszkodzie stanęła praca, z której wcześniej się urwać nie bardzo mogłem) i korzystając z okazji m.in. pojechali do Tarnowskich Gór zobaczyć Sztolnię &#8222;Czarnego Pstrąga&#8221;. Stamtąd właśnie ściągnęli do Częstochowy tego dnia, kiedy i ja tam przyjechałem. Trochę musiałem na nich poczekać, ale moment spotkania wynagrodził mi ten czas. Przywitaliśmy się serdecznie, jakbyśmy się nie widzieli co najmniej od poprzedniego spotkania i ruszyliśmy na miasto. Zrobiliśmy m.in. drobne zakupy, zajrzeliśmy na Jasną Górę i u schyłku dnia zabraliśmy bagaże pozostawione w automatycznych przechowalniach, żeby przemieścić się do Olsztyna.</p>
<p>Pojechaliśmy tam autobusem miejskim. Jeśli dobrze pamiętam, to bilety kupiliśmy u kierowcy. Na miejsce dojechaliśmy pod wieczór, ale było jeszcze jasno.  Wysiedliśmy na placu w centrum miejscowości i ruszyliśmy na poszukiwanie miejsca naszego noclegu. Nie było to ani daleko, ani nie było tam też jakoś trudno trafić, ale w pewnym momencie nabraliśmy wątpliwości, czy idziemy we właściwym kierunku. Ja miałem co prawda włączony odbiornik GPS, ale niewiele to pomagało, bo miejsca noclegu nie miałem w nim zafiksowanego. W końcu R. zasięgnął języka, bo stanęliśmy przed dylematem, czy iść w lewo czy w prawo. W końcu trafiliśmy na miejsce, które nie było zbyt dobrze oznaczone. Na wcześniejszych Rajdach dobrą praktyką było wieszanie strzałek z napisem &#8222;OWRP&#8221; kierujących na miejsce noclegu.</p>
<p>Nocleg mieliśmy na prywatnym polu namiotowym przy ulicy Polnej. Warunki, nie powiem, całkiem przyjemne. Sanitarne również. Chociaż z premią dla brudasów, bo kto się chciał wykąpać, musiał zainwestować co najmniej dwa złote. Natryski były bowiem sterowane automatem, który uruchamiało się monetami 2-złotowymi. Ponieważ za te 2 złote przysługiwało tylko kilka minut kąpieli (kojarzy mi się, że 2 albo 3), więc każdy chciał jak najwięcej skorzystać. Zawiązywały się z tego powodu doraźne koalicje. Ta osoba, która chciała się wykąpać, prosiła drugą osobę, żeby wrzuciła monetę w odpowiednim momencie. Wyglądało to tak, że osoba chętna do wzięcia kąpieli wchodziła do kabiny prysznicowej, zdejmowała to, co chciała zdjąć i przygotowawszy przybory wołała &#8222;teraz&#8221; albo &#8222;wrzucaj&#8221;. Było to bardziej zabawne niż uciążliwe. Pewną uciążliwością były natomiast braki monet 2-złotowych. Ktoś w desperacji chciał wrzucić dwie złotówki, ale to urządzenie sterujące było zbyt prymitywne na takie kombinacje. Było jednak na tyle sprytne, że miało wbudowany wyświetlacz, na którym można było odczytać czas pozostały do zamknięcia zaworu. Bywało więc i tak, że jeden z &#8222;koalicjantów&#8221; informował drugiego, ile mu jeszcze czasu zostało.</p>
<p>Nie pamiętam już, czy tego dnia skorzystałem z uroków płatnego natrysku, ale chyba raz się zdecydowałem. Albo tego pierwszego dnia albo drugiego. Ten szczegół akurat wyleciał mi z głowy. W każdym razie po przybyciu tego dnia na miejsce rozbiliśmy namioty i po zgłoszeniu swojego przybycia kierownictwu trasy zdaje się, że nie oddalaliśmy się już z obozowiska. Tak minął dzień &#8222;wstępny&#8221; OWRP 2009.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/503/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/503/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=503&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/02/25/owrp-2009-czesc-pierwsza-prolog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2009 &#8211; wprowadzenie</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/owrp-2009-wprowadzenie/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/owrp-2009-wprowadzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 15:21:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[wstęp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=498</guid>
		<description><![CDATA[Zdaje się, że kiedyś obiecałem opisać wrażenia z pielgrzymki na Białoruś i Litwę, ale chyba z racji dwuletnich zaległości odpuszczę sobie opis tamtej imprezy i wszystkich innych poza OWRP. Jeśli jakimś cudownym zrządzeniem losu uda mi się nadrobić zaległości tak, że żaden z Rajdów nie będzie czekał na opisanie, wtedy może wrócę do innych imprez, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=498&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdaje się, że kiedyś obiecałem opisać wrażenia z pielgrzymki na Białoruś i Litwę, ale chyba z racji dwuletnich zaległości odpuszczę sobie opis tamtej imprezy i wszystkich innych poza OWRP. Jeśli jakimś cudownym zrządzeniem losu uda mi się nadrobić zaległości tak, że żaden z Rajdów nie będzie czekał na opisanie, wtedy może wrócę do innych imprez, ale to chyba mało prawdopodobny scenariusz.</p>
<p>Teraz zamierzam skupić się na opisaniu swoich wrażeń z OWRP 2009. To był jubileuszowy Rajd &#8211; pięćdziesiąty. Jego pełna nazwa brzmiała &#8222;50. OWRP Jura 2009&#8243;. Jak sama nazwa wskazuje, przebiegał po terenach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Dla mnie to był rajd wspomnień, ponieważ na Jurze już dwa razy wcześniej byłem. Pierwszy raz w roku 2003, kiedy po zdobyciu małej brązowej OTP punkty na kolejny stopień odznaki musiałem dobywać na terenie co najmniej dwóch województw. Wtedy właśnie ruszyłem na Jurę i przeszedłem Szlak Orlich Gniazd od Krakowa do Częstochowy. Drugi raz wybrałem się tam rok później i przeszedłem z Krakowa przez Ojców, Wolę Kalinowską, Łazy do Krzeszowic. Miałem w planach jeszcze dwa etapy, ale tym razem zabrakło mi pary i motywacji.</p>
<p>Tak więc OWRP 2009, który zresztą odcinkami przebiegał znane mi z wcześniejszych przejść trasy, ale w odwrotnym kierunku, był moim trzecim spotkaniem z Jurą. Trzecim i pewnie nie ostatnim, bo mam z tych wszystkich spotkań naprawdę miłe i ciekawe wspomnienia. Dwóch pierwszych spotkań z Jurą nie opiszę raczej tutaj, ale pewnie będę do nich nawiązywał, kiedy trasa OWRP będzie się pokrywać lub krzyżować z drogami wcześniej przeze mnie przedreptanymi. Zatem do przeczytania wkrótce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/498/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/498/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=498&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/owrp-2009-wprowadzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część dziewiąta (Bodzentyn – Kielce)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-bodzentyn-%e2%80%93-kielce/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-bodzentyn-%e2%80%93-kielce/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 15:01:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Bodzentyn]]></category>
		<category><![CDATA[Cedzyna]]></category>
		<category><![CDATA[Ciekoty]]></category>
		<category><![CDATA[Kielce]]></category>
		<category><![CDATA[Święta Katarzyna]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=495</guid>
		<description><![CDATA[Ostatniego dnia wycieczki miałem do pokonania najdłuższy z dotychczasowych dystansów, z czego nie do końca zdawałem sobie sprawę. Kilometry obliczyłem sobie w przybliżeniu, więc dopiero na mecie dowiedziałem się, ile ich rzeczywiście zrobiłem. Obejrzeć sobie można ten odcinek pod tym linkiem. Wyszedłem z Bodzentyna rano wiedząc, że czeka mnie spory kawałek drogi. Ruszyłem na południe [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=495&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatniego dnia wycieczki miałem do pokonania najdłuższy z dotychczasowych dystansów, z czego nie do końca zdawałem sobie sprawę. Kilometry obliczyłem sobie w przybliżeniu, więc dopiero na mecie dowiedziałem się, ile ich rzeczywiście zrobiłem. Obejrzeć sobie można ten odcinek <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=753696" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Wyszedłem z Bodzentyna rano wiedząc, że czeka mnie spory kawałek drogi. Ruszyłem na południe w kierunku Miejskiej Góry. Zacząłem pod nią podchodzić idąc niebieskim szlakiem i będąc mniej więcej w połowie podejścia zauważyłem, że tym samym szlakiem tylko z naprzeciwka idzie jakiś facet z małym plecaczkiem. Pomyślałem sobie, że to albo jakiś miejscowy, albo turysta który przyszedł ze Świętej Katarzyny. W tym drugim przypadku musiałby to być jakiś zacięty turysta, bo pora była wczesna i żeby przejść ten kawałek musiałby dość wcześnie wyjść.</p>
<p>Kiedy się zbliżyliśmy, okazało się, że turysta ten był dużo młodszy niż mi się z daleka wydawało. Na dodatek wyglądało na to, że chce ze mną zamienić kilka słów. Specjalnie go do tego nie zachęcałem, bo nie miałem ochoty na pogawędki. Rzuciłem więc na niego przelotnie wzrokiem i szedłem dalej nie zwracając na niego uwagi. On najwyraźniej jednak już podjął decyzję, że do mnie zagada, bo podszedł do mnie.</p>
<p>Wyciągnął rękę i zapytał, dokąd idę. Wyglądał nieszczególnie. Nie mogłem się zdecydować czy bardziej na lumpa, czy na kogoś z lekkim upośledzeniem. W każdym razie ręki wolałem nie podawać i nie zatrzymując się rzuciłem, że do Świętej Katarzyny. Myślałem, że na tym się nasz kontakt zakończy, ale srodze się zawiodłem, bo gość niezrażony radośnie stwierdził, że w takim razie pójdzie ze mną. Pomyślałem sobie, że rzeczywiście tego tylko mi do szczęścia brakowało&#8230;</p>
<p>Szliśmy kawałek drogi razem i przez ten czas zastanawiałem się, jak mu dać delikatnie, ale jednoznacznie do zrozumienia, że wolałbym, żeby mnie pozbawił swojego towarzystwa. Chciałem mu to jakoś powiedzieć, ale nie znalazłem odpowiednich słów, więc przyszło mi do głowy, żeby zastosować sposób, który poznałem na jednym z OWRP.</p>
<p>Pokazał mi go pewien marynarz, który stałym bywalcom tej imprezy na pewno jest znany. Była to prezentacja pod tytułem &#8222;jak pozbyć się niechcianego towarzystwa na trasie&#8221;. W prezentacji tej brałem udział zarówno jako widownia, jak też jako uczestnik, bo byłem tym niechcianym towarzystwem (w tym przypadku akurat tylko na potrzeby prezentacji). Dochodziliśmy akurat do jakiejś miejscowości i rzeczony uczestnik zrównał się ze mną, a szedł wtedy ze swoim synem. Nie wiem, jak do tego doszliśmy w rozmowie, ale zdecydował się pokazać, jak gubi niechciane towarzystwo w sposób prosty, ale przebiegły. Przebiegłość tego sposobu zasadzała się na tym, że gubiony nie od razu orientował się w sytuacji. Zamiast bowiem przyspieszać panowie &#8222;wydłużali krok&#8221;. Nie wiem, na ile ta metoda jest skuteczna, bo ja przez te kilkadziesiąt metrów prezentacji bez trudu dotrzymywałem kroku, ale może na dłuższych dystansach to działa.</p>
<p>Kiedy przypomniał mi się ten sposób tam pod Bodzentynem, postanowiłem wypróbować go w praktyce. Jednak albo na skutek braku wprawy albo nieopanowania techniki nie udało mi się zgubić natręta. Nawet nie został specjalnie w tyle. Postanowiłem wtedy zastosować sposób tradycyjny, czyli przyspieszyć kroku. Liczyłem na to, że dzięki temu zostawię natręta w tyle, a dodatkowo domyśli się on, jaki jest mój stosunek do naszej wspólnej wędrówki. Pomyliłem się w rachubach. Nie zgubiłem swojego ogona do samej Świętej Katarzyny, choć przeleciałem ten odcinek szlaku jak Pershing. Nie biegłem, ale szedłem tak szybkim krokiem, że Korzeniowski byłby ze mnie dumny. Mój ogon co prawda się zdyszał, ale kiedy raz się za nim obejrzałem, zobaczyłem taki zacięty wyraz twarzy, że wiedziałem już, że postanowił nie dać się zgubić. Mimo to nie zwolniłem i w Świętej Katarzynie było grubo przed czasem, jaki przewidziałem na przejście tego odcinka.</p>
<p>Na szczęście moje niechciane towarzystwo opuściło mnie natychmiast, kiedy doszliśmy do szosy Święta Katarzyna &#8211; Bodzentyn, a ja poszedłem dalej niebieskim szlakiem wzdłuż niej wchodząc po jakimś czasie las po drugiej jej stronie. Tutaj już zwolniłem, a nawet zatrzymałem się, żeby trochę odsapnąć. Rozglądałem się jednak czujnie, czy znowu się ktoś nie chce do mnie przyłączyć. Nie żebym w ogóle nie chciał mieć towarzystwa na szlaku, ale na szlaku jak w życiu, nie zawsze trafiamy na ludzi, których towarzystwo jest nam miłe.</p>
<p>Dalszy ciąg trasy przeszedłem już sam. Las szybko się skończył i szedłem dalej drogami wśród pól trzymając się niebieskiego szlaku. Minąłem miejscowość Ciekoty, gdzie stał kiedyś dworek, w którym lata dzieciństwa spędził Stefan Żeromski. Dworek nie doczekał współczesności. Dalej szedłem przełomem rzeki Lubrzanki, aż szlak doprowadził mnie do asfaltowej szosy. Nie była szczególnie uczęszczana, ale asfalt to jednak asfalt. Poza tym szlak był wzdłuż tej drogi jakoś słabo oznakowany. Przez to nie mogłem trafić na zejście z tej asfaltowej szosy, którym powinienem dojść nad zalew w miejscowości Cedzyna. Szukałem tego zejścia, nawet wróciłem się kilkaset metrów, aż w końcu zniecierpliwiony poszedłem na przełaj jedną z polnych dróg. Doszedłem do skraju lasu, wybrałem drogę w prawo i&#8230; po kilkudziesięciu metrach znów trafiłem na szlak.</p>
<p>Doszedłem szlakiem do zalewu, a potem do Cedzyny. Usiadłem sobie na przystanku przy drodze krajowej 74 i postanowiłem odpocząć. Czułem już trudy wędrówki tego dnia, a do mety miałem jeszcze spory kawałek drogi. Co prawda byłem już właściwie na przedmieściach Kielc, ale jak złudne w takiej sytuacji jest założenie, że koniec trasy jest bliski, o tym się już nieraz przekonałem.</p>
<p>Po około trzydziestu minutach rozpocząłem ostatni marsz z założeniem, że po drodze nie będę wypoczywał. Jak postanowiłem, tak też zrobiłem, choć droga dłużyła mi się niemiłosiernie. W pewnym momencie zastanawiałem się nawet, czy nie zabłądziłem, kiedy droga, którą miałem iść zmieniła się niemal w łąkę. Tylko bardzo dobrze przyjrzawszy się jej można było dostrzec jakby zarys dawno zarośniętych kolein. Ale twardo szedłem tą drogą i doszedłem w końcu do punktu, gdzie droga najpierw zrobiła się znów piaszczysta, potem żwirowa, a na końcu asfaltowa, choć wszystkie te trzy odcinki nie miały w sumie więcej jak 100 metrów.</p>
<p>W tym miejscu wszedłem już chyba do miasta. I szedłem nim znowu dość długo. Zastanawiałem się, czy zostać na jeszcze jeden nocleg czy jechać do domu. Wybrałem opcję drugą z założeniem, że jeśli spóźnię się na autobus, to nic się nie stanie. Zdążyłem. Na dworcu czekałem może kwadrans, zanim jedyny kursowy autobus jadący bezpośrednio z Kielc do mojego grajdołka wjechał na stanowisko. Jeszcze tego samego dnia późnym wieczorem byłem w domu i zdejmując buty pomyślałem sobie z rozrzewnieniem, że jeszcze rano te buty deptały piach na rogatkach Bodzentyna.</p>
<p>I tak się zakończyła moja samotna wyprawa w Świętokrzyskie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/495/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=495&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/02/20/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-bodzentyn-%e2%80%93-kielce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część ósma (Skarżysko-Kamienna &#8211; Wąchock &#8211; Bodzentyn)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2011/01/08/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-osma-skarzysko-kamienna-wachock-bodzentyn/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2011/01/08/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-osma-skarzysko-kamienna-wachock-bodzentyn/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 22:33:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Bodzentyn]]></category>
		<category><![CDATA[Wykus]]></category>
		<category><![CDATA[Wąchock]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=491</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzień wyprawy, a był to dzień przedostatni, zacząłem od pobudki w Skarżysku-Kamiennej. Pogoda, o ile pamiętam, była ładna. Spakowałem się, zjadłem jakieś skromne śniadanie i poszedłem na nieodległy od mojego miejsca noclegu przystanek autobusu, który miał mnie z powrotem zawieźć do Wąchocka. Przystanek nie wyglądał zbyt reprezentacyjnie i nie byłem pewien, czy zatrzymują się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=491&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny dzień wyprawy, a był to dzień przedostatni, zacząłem od pobudki w Skarżysku-Kamiennej. Pogoda, o ile pamiętam, była ładna. Spakowałem się, zjadłem jakieś skromne śniadanie i poszedłem na nieodległy od mojego miejsca noclegu przystanek autobusu, który miał mnie z powrotem zawieźć do Wąchocka. Przystanek nie wyglądał zbyt reprezentacyjnie i nie byłem pewien, czy zatrzymują się na nim w ogóle jakieś autobusy, ale za jakiś czas dołączyła do mnie jednak kobieta, a potem jeszcze jedna, co upewniło mnie, że jednak da się z tego miejsca odjechać.</p>
<p>Autobus podjechał i powiózł mnie znów do miasteczka sołtysa i klasztoru cystersów. Klasztor widziałem poprzedniego dnia, więc oddawszy cystersom co im należne tego dnia postanowiłem obejrzeć sobie inny symbol miasteczka, a mianowicie pomnik sołtysa. Oczywiście z racji tego, że Wąchock nie jest już wsią, formalnie nie ma już w nim sołtysa. Szkoda, bo inaczej na pewno miałbym w książeczce OTP jego pieczątkę.</p>
<p>Obejrzawszy pomnik wróciłem na rynek i jeszcze chwilę na nim posiedziałem przyglądając się, jak leniwie toczy się życie miasteczka. Odczekałem aż z zasięgu wzroku oddalili się dwaj przedstawiciele miejscowej młodzieży opalający nagie torsy w letnim słońcu, bo chociaż nie wykazali zainteresowania moją osobą, to jednak wolałem opuścić Wąchock nie przyciągając niczyjej uwagi. Może to była przesadna roztropność, ale faktem jest, że tego dnia szlak prowadził mnie przez odludne, zalesione tereny, z których schronienia kilkakrotnie w historii korzystały różne ugrupowania partyzanckie. Podobno w czasie II wojny światowej Niemcy nie zapuszczali się tam mniejszymi oddziałami.</p>
<p>Co prawda ani ja nie jestem okupantem, ani partyzantki w tych lasach chyba obecnie nie ma, ale na wszelki wypadek wolałem nie rzucać się nikomu w oczy, że idę sam w te lasy. Taka łagodna paranoja wywołana być może dającym się trochę we znaki zmęczeniem. W każdym razie uprzedzając fakty napiszę, że doszedłem do celu tego dnia szczęśliwie i bez żadnych strat własnych. Nikogo też przez cały dzień nie spotkałem przynajmniej dopóki nie wyszedłem z lasu, a szedłem nim przez większość dnia.</p>
<p>Las, jak to las, nie ma o czym pisać, choć na pewno ktoś, kto się na przyrodzie wyznaje lepiej niż ja znalazłbym powody, żeby poświęcić mu nieco miejsca. Ja napiszę jedynie o dwóch miejscach na trasie, do których doprowadził mnie szlak. Pierwsze, to Polana Langiewicza. To tutaj według, o ile wiem, niepotwierdzonych przekazów miał stacjonować najpierw pułkownik województwa sandomierskiego w powstaniu styczniowym, potem dyktator tegoż powstania i generał &#8211; Marian Langiewicz. Miejsce nie jest szczególnie dobrze oznaczone i trafiłem na nie przypadkiem niemal będąc już przekonany, że już je minąłem nie zauważywszy.</p>
<p>Postałem w tym miejscu chwilę i ruszyłem na zdecydowanie lepiej widoczny, bo też i większy obszar zajmujący Wykus. Tutaj też ponoć stacjonowały oddziały Langiewicza i nie tylko jego, bo miejsce to najwyraźniej upodobali sobie polscy partyzanci i myślę, że jeśli kiedyś w przyszłości zajdzie potrzeba sformowania takich oddziałów na Kielecczyźnie, to też pewnie będą stacjonować one na Wykusie. W czasie II wojny światowej stacjonował tam najpierw major Henryk Dobrzański &#8222;Hubal&#8221; ze swoim oddziałem, a potem swoją bazę miał tam major Jan Piwnik &#8222;Ponury&#8221; (który zresztą majorem został mianowany pośmiertnie).</p>
<p>Muszę przyznać, że Wykus jest zagospodarowany z rozmachem. Obszedłem sobie całą polankę. Obejrzałem, co znalazłem. Posiedziałem, podumałem i&#8230; poszedłem dalej, bo kawał drogi był jeszcze przede mną. Późnym popołudniem dotarłem do celu, czyli do Bodzentyna. Kupiłem chleb i krojony paczkowany ser żółty, czyli standardowy zestaw żywieniowy i poszedłem poszukać schroniska młodzieżowego, w którym dużo wcześniej zarezerwowałem sobie nocleg.</p>
<p>Schronisko znalazłem dość szybko. Budynek z zewnątrz prezentował się dość sympatycznie, ale wyglądał, jakby ktoś zaczął go rozbudowywać i się rozmyślił. Stanąłem przed wejście wahając się czy wejść (nie było jeszcze 17:00, a zwykle od tej godziny są czynne schroniska), kiedy wyszedł mi naprzeciw z budynku jakiś nastolatek. Myślałem, że to może po prostu jakiś przedstawiciel tutejszej młodzieży, ale zwrócił się do mnie, dziś już nie pamiętam, czy wymienił moje nazwisko, czy tylko zapytał, czy to ja robiłem rezerwację i poprosił, żebym wszedł, a on zaraz przyjdzie.</p>
<p>Nie namyślając się długo wszedłem. Za chwilę pojawił się też ten chłopak i załatwił ze mną formalności związane z zakwaterowaniem poza zainkasowaniem pieniędzy. Trochę mnie to zaskoczyło, bo jeszcze dotąd nie meldował mnie schronisku ktoś niepełnoletni. Ale nie dałem tego po sobie poznać i potraktowałem go z należną rewerencją. Zauważyłem przy okazji, że ja też dla niego byłem chyba ciekawostką, bo oglądał mnie się ze słabo ukrywanym zainteresowaniem. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy wyglądam może jakoś nietypowo? Stwierdziłem, że nie. Byłem tylko trochę zarośnięty, ale bez przesady. Uznałem w końcu, że to pewnie nie mój wygląd, ale fakt, że przyszedłem tu na piechotę z wielkim plecakiem uczynił ze mnie taką ciekawostkę przyrodniczą. I na tym poprzestałem.</p>
<p>Jakiś czas potem przyszedł kierownik i zainkasował opłatę. Była to chyba najniższa kwota za nocleg, jaką zdarzyło mi się w życiu uiścić. A była ta przynajmniej w stosunku do jakości tego miejsca noclegowego. Dostałem pokój z dwoma łóżkami, bo widocznie nie mieli jedynek, ale cały był do mojej dyspozycji. Meble w środku nowe. Pościel też jakby dopiero ze sklepu przyniesiona. Słowem Wersal. Może się to komuś wydać przesadną pochwałą, ale mam doświadczenie w noclegach w takich przybytkach i wynika z niego, że do rzadkości należą w nich łóżka, które nie są starsze ode mnie nie są upstrzone inskrypcjami dawniejszych lokatorów, rzadko trafia się pościel, która nie jest połatana albo przetarta, wyjątkiem są szafy, które można zamknąć, czy koce, które nie śmierdzą stęchlizną. Nie, żebym na to wszystko narzekał, bo to jest po prostu pewien urok korzystania z tanich noclegów. Ale kiedy trafiłem na nocleg do miejsca, gdzie wszystko było jak spod igły, nie mogłem tego nie pochwalić.</p>
<p>Kierownik okazał się bardzo miłym i rozmownym człowiekiem. A i temat do rozmowy sam się nawinął, bo zgadało się, że w Bodzentynie kolonie organizował największy w moim grajdołku zakład, w którym zresztą pracowali oboje moi rodzice. I na te kolonie przyjechał kiedyś mój brat. Przywiózł zresztą na pamiątkę proporczyk z herbem. Przez kilka ładnych lat ten proporczyk wisiał potem na macie w moim pokoju, a ja często zastanawiałem się, co to za miejscowość, ten Bodzentyn? Nazwa, nie wiem dlaczego, kojarzyła mi się z zębami.</p>
<p>Po rozmowie kierownik poszedł, a ja rozpakowałem się, a potem poszedłem skorzystać z części sanitarnej. Z prawdziwą, niemal dziką rozkoszą wziąłem gorący prysznic, bo i warunki sanitarne były na takim poziomie, że jakbym miał za ten nocleg zapłacić cztery razy więcej, to bym nie uważał tego za wygórowaną kwotę. Potem zjadłem jeszcze tylko kolację i porozwiązywałem trochę krzyżówek przed snem (właśnie mi się przypomniało, że miałem je ze sobą, więc wiem już też, co robiłem do wieczora w Skarżysku Kamiennej). A potem poszedłem spać. Następnego dnia czekała mnie najdłuższa trasa, ale też i meta tej wyprawy.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/491/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/491/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=491&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2011/01/08/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-osma-skarzysko-kamienna-wachock-bodzentyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część siódma (Starachowice – Wąchock – Skarżysko-Kamienna cd.)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/12/29/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-starachowice-%e2%80%93-wachock-%e2%80%93-skarzysko-kamienna-cd/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/12/29/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-starachowice-%e2%80%93-wachock-%e2%80%93-skarzysko-kamienna-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Dec 2010 11:12:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Skarżysko-Kamienna]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=486</guid>
		<description><![CDATA[Z Wąchocka do Skarżyska-Kamiennej podjechałem autobusem miejskim. Wysiadłem na skraju miasta, bo tam miałem umówiony nocleg. Nocowałem w bursie. Od przystanku, na którym wysiadłem, miałem parę kroków. Droga niedaleka, ale okolica wydała mi się nieco szemrana, więc szedłem rozglądając się uważnie dookoła. W bursie chyba byłem jednym z nielicznych lokatorów, a może nawet jedynym i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=486&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z Wąchocka do Skarżyska-Kamiennej podjechałem autobusem miejskim. Wysiadłem na skraju miasta, bo tam miałem umówiony nocleg. Nocowałem w bursie. Od przystanku, na którym wysiadłem, miałem parę kroków. Droga niedaleka, ale okolica wydała mi się nieco szemrana, więc szedłem rozglądając się uważnie dookoła. W bursie chyba byłem jednym z nielicznych lokatorów, a może nawet jedynym i miałem wrażenie, jakbym swoim pobytem większy kłopot robił niż korzyść, chociaż przecież za nocleg zapłaciłem, a koszta chyba mają tak skalkulowane, że im się to opłaca.</p>
<p>Pani, która ode mnie przyjęła opłatę za nocleg uprzedziła mnie, że w związku z remontem nie ma ciepłej wody. Spytała się mnie, czy mi to nie przeszkadza i chyba miała nadzieję, że odpowiem, że tak i że rezygnuję. Ale ja nie miałem żadnego planu awaryjnego w kwestii noclegu, a poza tym zimna woda to dla mnie nie pierwszyzna.</p>
<p>Pokoik był nawet ładny. Nie pamiętam ceny, ale pamiętam, że uznałem, za jak na taką kwotę trafiły mi się dobre warunki. Zdaje się, że była nawet łazienka z prysznicem, ale nie mam pewności, bo kiedy wysilam pamięć, potrafię sobie przypomnieć ogólny widok pokoju, fakt, że był na samym końcu korytarza, że był stolik, na którym zresztą wypełniłem kartki pocztowe wysłane później na poczcie w Skarżysku, ale jak dokładnie wyglądał węzeł sanitarny, tego sobie nie potrafię dokładnie przypomnieć.</p>
<p>Po zakwaterowaniu się wybrałem się na wycieczkę do miasta. Przede wszystkim wziąłem pieniądze z bankomatu, kupiłem znaczki na kartki na poczcie i wysłałem te kartki, a także przeszedłem się trochę po mieście. Właściwie to po jego obrzeżu, ale do samego centrum był taki kawałek, że nie chciało mi się już tam drałować. Przy okazji zaznaczyłem sobie w odbiorniku GPS lokalizację poczty i bankomatu z myślą o uzupełnieniu mapy UMPpcPL, z której nieodmiennie korzystam.</p>
<p>Po wycieczce wróciłem na kwaterę i chociaż pora była jeszcze popołudniowa, musiałem zadzwonić, żeby mnie wpuszczono do środka. Do wieczora już się nie wypuszczałem do miasta. I jakoś zabijałem nudę, choć nie pamiętam w tej chwili, jak. Tutaj też pamięć mnie zawodzi. Zwykle w takich sytuacjach coś sobie czytywałem, ale nie pamiętam już, czy na tę wyprawę wziąłem ze sobą jakąś lekturę. W każdym razie doczekałem do wieczora i poszedłem spać. Niewykluczone, że wcześniej niż zwykle. Następnego dnia czekał mnie przedostatni etap z metą w Bodzentynie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/486/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/486/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=486&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/12/29/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-starachowice-%e2%80%93-wachock-%e2%80%93-skarzysko-kamienna-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część szósta (Starachowice &#8211; Wąchock &#8211; Skarżysko-Kamienna)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/12/28/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-szosta-starachowice-wachock-skarzysko-kamienna/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/12/28/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-szosta-starachowice-wachock-skarzysko-kamienna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2010 20:27:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[cystersi]]></category>
		<category><![CDATA[Skarżysko-Kamienna]]></category>
		<category><![CDATA[Starachowice]]></category>
		<category><![CDATA[Wąchock]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=479</guid>
		<description><![CDATA[Na szósty dzień zaplanowałem sobie nieco krótszy dystans. Przewidziałem to sobie jeszcze na etapie planowania trasy. To dlatego, że chciałem skręcić w Wąchocku na południe w stronę Kielc, a miałem problem ze znalezieniem po trasie jakiegoś noclegu w rozsądnej odległości od Starachowic. Dlatego zaplanowałem, że tego dnia dojdę pieszo tylko do Wąchocka, a stamtąd podjadę [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=479&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na szósty dzień zaplanowałem sobie nieco krótszy dystans. Przewidziałem to sobie jeszcze na etapie planowania trasy. To dlatego, że chciałem skręcić w Wąchocku na południe w stronę Kielc, a miałem problem ze znalezieniem po trasie jakiegoś noclegu w rozsądnej odległości od Starachowic. Dlatego zaplanowałem, że tego dnia dojdę pieszo tylko do Wąchocka, a stamtąd podjadę na nocleg do Skarżyska-Kamiennej. Następnego dnia zaplanowałem powrót ze Skarżyska do Wąchocka i odbycie dalszej części trasy pieszo.</p>
<p>Ponieważ miałem krótki dystans do przejścia, więc pomyślałem, że zwiedzę przed wyjściem z miasta muzeum z wielkim piecem. Jednak po dotarciu do kompleksu muzealnego okazało się, że tego akurat dnia muzeum jest nieczynne. Stwierdziłem, że może to nawet lepiej, bo może będzie okazja zwiedzić to muzeum innym razem, kiedy nie będę miał na plecach całego tego majdanu, jaki ze sobą nosiłem. Ruszyłem więc do Wąchocka. Jak szedłem, można sobie obejrzeć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=742833" target="_blank">pod tym adresem</a></strong>.</p>
<p>Był to jeden z dziwniejszych fragmentów trasy, bo przeszedłem z jednego miasta do miasta z nim sąsiadującego. Większość trasy przeszedłem w terenie miejskim i tylko przez krótki czas czułem się, jakbym był poza miastem. To było na tym odcinku, kiedy opuściłem już Starachowice, a jeszcze nie doszedłem do drogi krajowej 42 prowadzącej do Wąchocka. Cały odcinek zaplanowany na ten dzień przeszedłem dość szybko i wkrótce zalogowałem się na rynek w Wąchocku. Nie wiem, czy ten plac nie ma jakiejś innej nazwy, ale nazywam go rynkiem, bo jest w centrum. Tego dnia poczułem, że czas zająć się nogami, bo widać było na nich trudy wycieczki. Porobiły mi się pęcherze, które wymagały zaopatrzenia. Postanowiłem więc znaleźć aptekę i opatrzyć stopy, zanim zrobię choć jeden krok dalej po trasie.</p>
<p>Aptekę znalazłem dość szybko w sąsiedztwie opactwa cystersów, czyli prawdziwej perełki i dumy nie tylko Wąchocka, ale przynajmniej całej Kielecczyzny, jeśli nie Polski. To trochę dziwne, że mimo, iż Wąchock ma taką perełkę, to jest on przede wszystkim znany z dowcipów o sobie. Podobno ta &#8222;popularność&#8221; Wąchocka jest świeżej, powojennej daty. Od osoby, która oprowadzała mnie po opactwie, usłyszałem, choć nie potrafię zweryfikować prawdziwości tej tezy, że te dowcipy puszczała w obieg komunistyczna propaganda, która chciała ośmieszyć Wąchock m.in. ze względu na działającego w tych okolicach majora Jana Piwnika. Może jest w tym ziarno prawdy. Trudno mi to rozstrzygnąć.</p>
<p>W każdym razie po zaopatrzeniu się w aptece w wodę utlenioną, spirytus salicylowy i materiały opatrunkowe usiadłem sobie na rynku i zająłem się obolałymi stopami. Poprzebijałem pęcherze, przypaliłem spirytusem i zrobiłem sobie prowizoryczne opatrunki. Po opatrzeniu stóp zastanawiałem się chwilę, czy już jechać do Skarżyska-Kamiennej, a zwiedzanie opactwa zostawić na następny dzień czy najpierw je zwiedzić? W końcu zdecydowałem, że zwiedzę je od razu.</p>
<p>Jak postanowiłem, tak też zrobiłem. Podszedłem do klasztoru, kupiłem bilet i dałem się oprowadzić po muzeum i budynku emerytowanej nauczycielce, pasjonatce, która według jej relacji, zastępowała tam przewodnika, który pojechał na urlop. Pasji jej nie można było odmówić. A ponieważ byłem na początku jedynym zwiedzającym, to cały czas musiałem prowadzić z nią milczący dialog. Milczący, bo nie dawała mi dojść do słowa. A dialog, bo ona zadawała mi pytania i zaraz sama sobie odpowiadała. Pytania były w zasadzie retoryczne. Moja rola ograniczała się do przytomnego milczenia i sprawiania wrażenia, że wiem, o czym mówi i że się z nią zgadzam. W trakcie zwiedzania dołączył do nas starszy człowiek z dwójką dzieci, jak się potem okazało, jego wnuków. Problem polegał jednak na tym, że ci wnukowie nie mówili po polsku, więc dziadek próbował im tłumaczyć to, co pani przewodnik mówiła.</p>
<p>Tymi próbami tłumaczenia w pewnym momencie zirytował kobietę, bo ona nie wiedząc, co on robi, opieprzyła go, że zamiast jej słuchać dyskutuje z dzieciakami. I nawet zaproponowała, że może on ją wyręczy, skoro tak wszystko dobrze wie. On najpierw się zaperzył, a potem zaczął się tłumaczyć, że to są synowie jego córki, którzy nie mówią po polsku i on im musi wszystko tłumaczyć. Wyszło na to, że babka na niego niesłusznie naskoczyła zarzucając mu brak szacunku i zainteresowania tym, co mówi. Ale zamiast się zreflektować, jeszcze go dodatkowo opierniczyła, że dopuścił do tego, żeby jego wnuki nie mówiły po polsku. Po takim <em>dictum</em> zrobiło mi się żal faceta, który nic jej już nie odpowiedział. Myślę, że go ta uwaga zabolała.</p>
<p>Zwiedzanie zaczęliśmy od izby pamięci narodowej. Potem przeszliśmy do dalszej części budynku, gdzie miałem możliwość zobaczyć między innymi słynny kapitularz oraz refektarz, a nawet dowiedziałem się co nieco o klasztornej kuchni. Na przykład tego, że wśród zakonników nie ma teraz nikogo, kto byłby z wykształcenia kucharzem, a przydałby się taki. Ale z drugiej strony do zakonu przecież idzie się po to, żeby się umartwiać i proste, niewyszukane potrawy przygotowane przez niewprawnego w gotowaniu współbrata mogą być w tym tylko pomocne. ;) Oczywiście pani przewodnik pokazała nam też grób majora Jana Piwnika &#8222;Ponurego&#8221;. I wygłosiła pean na jego cześć. Zapewne zasłużony. I na tym zwiedzanie się zakończyło.</p>
<p>Po zwiedzeniu opactwa znów poszedłem na rynek, żeby złapać autobus do Skarżyska-Kamiennej. A o tym, co było dalej tego dnia, w następnej części.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/479/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/479/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=479&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/12/28/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-szosta-starachowice-wachock-skarzysko-kamienna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>53. Ogólnopolski Zlot PTP PTTK Opole 2010 (cz. 5)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/12/27/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-5/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/12/27/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-5/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Dec 2010 19:36:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zloty]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[Opole]]></category>
		<category><![CDATA[Zlot PTP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=476</guid>
		<description><![CDATA[Rok się kończy, więc wypadałoby w tym roku skończyć opis tegorocznego Zlotu PTP (niezależnie od tego, że zaległe są opisy innych, starszych imprez). Zatem do dzieła. Skończyłem na tym, jak jechaliśmy na imprezę, w pewnym sensie, kończącą zlot. I jak wszystko wskazywało na to, że może być awantura, bo nasz bus miał przywieźć grajków i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=476&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rok się kończy, więc wypadałoby w tym roku skończyć opis tegorocznego Zlotu PTP (niezależnie od tego, że zaległe są opisy innych, starszych imprez). Zatem do dzieła.</p>
<p>Skończyłem na tym, jak jechaliśmy na imprezę, w pewnym sensie, kończącą zlot. I jak wszystko wskazywało na to, że może być awantura, bo nasz bus miał przywieźć grajków i powinniśmy być wcześniej, a dojechaliśmy najpóźniej ze wszystkich. Okazało się, że nasze spóźnienie nie miało znaczenia. Jakoś sobie bez naszego busa poradzili.</p>
<p>Impreza, która nazywała się Biesiadą Turystyczną, odbyła się w Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrzeniu Wielkim koło Opola. To właściwie nie było formalne zakończenie Zlotu, bo to odbyło się dopiero w niedzielę, ale nie bądźmy drobiazgowi.</p>
<p>Impreza była jak na mój gust nietypowa. Chociaż z drugiej strony to była trzecia taka impreza w mojej turystycznej karierze, więc może nie mam jeszcze właściwego odniesienia do formułowania ocen. W każdym razie na początek zdziwiłem się bardzo, kiedy weszliśmy do budynku GOK-u, bo na korytarzu panował niesamowity tłok i nie było zań odpowiedzialne mrowie przodowników, ale jakaś dzieciarnia w wieku szkoły podstawowej i, z rzadka, gimnazjum. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, była taka, że chyba ktoś organizatorom zrobił brzydkiego psikusa i nasza impreza odbywa się równolegle z jakimś młodzieżowym festiwalem albo, w najlepszym przypadku, jedna impreza odbywa się tuż po drugiej. Nie przyszło mi do głowy wtedy jeszcze, że ta dzieciarnia ma za zadanie uświetnić naszą Biesiadę.</p>
<p>Wkrótce okazało się jednak, że tak właśnie ma być, bo jako ważnym punktem imprezy zaplanowane były występy grup młodzieżowych działających przy miejscowym GOK-u. Przede wszystkim tak zwanych <em>mażoretek</em>. Co to są mażoretki? Można sprawdzić tutaj: <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%BCoretki" target="_blank">mażoretki</a></strong>. Ja bym to opisał tak: dzieciaki (młode dziewczyny i dziewczynki) ubrane w raczej skąpe stroje, wymalowane jak na swój wiek zdecydowanie za mocno i do tego przyjmujące w rytm muzyki niekiedy dość wyzywające pozy. Słowem, raj dla pedofilów. A ja mam takie szczęście, że jak już trafię do raju, to akurat nie do takiego, jaki by mi odpowiadał. ;)</p>
<p>Może jest w tych popisach jakiś urok, ale do mnie to nie przemawiało. Nie moje klimaty. A ja jak na złość siedziałem akurat tuż przy samym &#8222;parkiecie&#8221;. Poza tym, że trudno było w tej pozycji tego nie oglądać, miejscówka moja miała tę jeszcze wadę, że niektóre z występujących dziewcząt trzymały w rękach jakieś kije, którymi wymachiwały, rzucały nimi w górę albo do siebie nawzajem. I kilka razy nie udało im się ich złapać. A kiedy machały, to zdarzało się, że niebezpiecznie blisko mojej twarzy. Na szczęście obeszło się bez przykrych wypadków, choć wyobraźnia podpowiadała mi, jak to się może skończyć i nie były to wesołe myśli.</p>
<p>Kiedy obejrzałem już kilka (kilkanaście? &#8211; straciłem rachubę) popisów i straciłem nadzieję, że jeszcze coś ciekawego się zdarzy, repertuar trochę się zmienił, bo wystąpiły zespoły taneczne. A na sam koniec zostało to, co najlepsze. Czyli zespół bębniarzy pod nazwą Ethno Drums. I to było akurat jak najbardziej w moich klimatach, choć nie wiedziałem o tym, dopóki ich nie usłyszałem. Nie napiszę górnolotnie, że się w tym bębnieniu zakochałem, ale do tego stopnia mi się to spodobało, że zacząłem się zastanawiać, czy gdzieś nie dałoby się moim grajdołku na takie bębnienie załapać?</p>
<p>Po części artystycznej nastąpiła część właściwa biesiady, na którą zmieniłem miejscówkę przesiadając się do grupy uczestników bardziej odpowiadającej mi wiekowo. Co było dalej tego dnia, to niech już zostanie moją słodką tajemnicą. Nie dlatego, że działy się tam jakieś ekscesy, ale dlatego, że w dobrej zabawie trzeba po prostu uczestniczyć, bo czytanie opisu jest jak lizanie lodów przez szybę. Było wesoło i tyle. Do żadnych ekscesów nie doszło i bez komplikacji udało się nam dotrzeć do miejsca zakwaterowania. Na miejscu stwierdziłem, zgodnie z przewidywaniami, że mój współmieszkaniec już śpi, więc po cichu rozebrałem się i wkrótce wziąłem z niego przykład.</p>
<p>Następnego dnia odbyło się uroczyste formalne zakończenie Zlotu. Wtedy to też dowiedziałem się, że zdałem egzamin rozszerzający uprawnienia na Świętokrzyskie i tym samym zostałem PTP II stopnia. I tak już pewnie zostanie przez dłuższy czas, bo żeby dochrapać się I stopnia muszę zdać jeszcze 14 takich egzaminów w tempie nie większym niż 2 rocznie. Nie wiem, czy uda mi się je zdawać w takim tempie, ale właściwie nigdzie mi się nie spieszy, więc pewnie nawet takiego tempa nie będę sobie narzucał.</p>
<p>Samo zakończenie nie było jakoś szczególnie interesujące, więc nie będę poświęcał mu wiele czasu. Po zakończeniu uczestnicy udali się na wspólne zdjęcie, a ja na dworzec PKP, bo obawiałem się, że jak zamarudzę, to spóźnię się na pociąg. Okazało się, że mógłbym zamarudzić, bo musiałem coś źle spisać i pociąg miałem ponad pół godziny później niż myślałem. Do domu dojechałem szczęśliwie, a jeśli miałem nawet po drodze jakieś komplikacje, to musiały być drobne, bo nie utkwiły mi w pamięci.</p>
<p>Tak zakończył się dla mnie 53. Ogólnopolski Zlot Przodowników Turystyki Pieszej. Następny odbędzie się w przyszłym roku w Żarach.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/476/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/476/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=476&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/12/27/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>53. Ogólnopolski Zlot PTP PTTK Opole 2010 (cz. 4)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/11/14/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-4/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/11/14/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Nov 2010 11:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zloty]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[Opole]]></category>
		<category><![CDATA[Zlot PTP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=471</guid>
		<description><![CDATA[Czas najwyższy opisać kolejny dzień Zlotu. Dzień pełen wrażeń. Wrażenia zaczęły się od rana już nawet przed śniadaniem. Najpierw poszedłem do łazienki wziąć prysznic. Wchodzę do kabiny, a tu mnie jakiś facet zagaduje, co ja w nocy robiłem, że teraz biorę kąpiel. Co prawda zrozumiałem, że to żart, ale jakoś nie byłem w nastroju do [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=471&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czas najwyższy opisać kolejny dzień Zlotu. Dzień pełen wrażeń.</p>
<p>Wrażenia zaczęły się od rana już nawet przed śniadaniem. Najpierw poszedłem do łazienki wziąć prysznic. Wchodzę do kabiny, a tu mnie jakiś facet zagaduje, co ja w nocy robiłem, że teraz biorę kąpiel. Co prawda zrozumiałem, że to żart, ale jakoś nie byłem w nastroju do żartów i nic nie odpowiedziałem, co mój rozmówca wziął za przejaw tego, że wziąłem to na serio. No cóż, nieporozumienie. Zdarza się.</p>
<p>Kolejne wrażenia były na śniadaniu. Śniadanie było wcześniej, bo większość uczestników (a może nawet wszyscy) wyjeżdżała tego dnia na wycieczki zlotowe. Ja miałem akurat to szczęście, że zapisałem się na wycieczkę po pierwsze najmniej liczną, a po drugie w najbliższej okolicy, dlatego moja grupa miała śniadanie zaplanowane godzinę później. Mogłem więc ze spokojem przyjść i zjeść później. Tak też zrobiłem. Co prawda myślałem, czy się nie próbować przeflancować się na inną wycieczkę, na tę, na której przewodnikiem był Marcin. Precedens był, bo takie przepisywanie miało miejsce na zlocie w Lublinie i sprawiło, że ostatecznie na jedyną wycieczkę pieszą zostało nas dwie osoby, z czego tylko jedna naprawdę chętna do spacerowania (ja) oraz druga najwyraźniej zbyt mało asertywna, żeby się przepisać na inną wycieczkę. Tym razem jednak postanowiłem po męsku wziąć odpowiedzialność za swój wybór i pojechać tam, gdzie się zapisałem. Wieczorem błogosławiłem siebie za tę decyzję. :)</p>
<p>Różnicę między naszą wycieczką, a pozostałymi poznałem jeszcze zanim się zdecydowałem, że nie zmienię trasy. Sondując możliwość zmiany dowiedziałem się, że na mojej wycieczce jest 13 osób. I dlatego po nas przyjechał bus podczas gdy po pozostałych wycieczkowiczów podjeżdżały autobusy. Żeby było nam jeszcze przyjemniej, tym busem kierowała kobieta. Wyjechaliśmy nieco opóźnieni, bo czekaliśmy, aż nam się skład skompletuje. Nie udało się to, ale postanowiliśmy dłużej nie czekać.</p>
<p>Pierwszą wizytę złożyliśmy w miejscowości Kup. Nazwa tej miejscowości wydała nam się zabawna. Na pytanie: gdzie byliście? trzeba by odpowiedzieć, że w Kupie. Brzmi zabawnie. Kup odwiedziliśmy, żeby w miejscowym nadleśnictwie zwiedzić izbę leśną. Na marginesie dodam, że zanim ją poszliśmy zwiedzać, dotarły do nas dwie brakujące osoby.</p>
<p>Izba jest naprawdę ciekawie urządzona. Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy na temat lasu. Mając okazję zapytałem, co oznaczają te plastikowe znaczki mocowane do ściętych kawałków pni. Dowiedziałem się, ale szczegółów już nie pamiętam, więc nie będę podawał, żeby czegoś nie zmyślić. Zobaczyliśmy też kilka ciekawostek w tym mapy tworzone jeszcze przez Niemców, na których występowały bardzo &#8222;niemieckie&#8221; nazwy miejscowości. Na przykład &#8222;Zadupie&#8221; (sic!). Jak wiadomo, na Opolszczyźnie jest spora mniejszość niemiecka i być może niektórzy jej członkowie uważają te ziemie za rdzennie niemieckie. Ta mapa dowodzi, że chyba jednak są w błędzie. Inna sprawa, że Niemcy zapewne zupełnie inaczej czytali nazwę wspomnianej miejscowości. Moim zdaniem po niemiecku czytałoby się to jako &#8222;cadupi&#8221;.</p>
<p>Oprowadzający nas leśnik okazał się być także myśliwym lub przynajmniej sympatykiem łowiectwa. Myślę sobie, że nie jest to rzadki przypadek w tej branży, ale akurat jest to dokładnie przeciwne moim sympatiom. Nie wchodziłem jednak w polemikę, chociaż powiedział kilka rzeczy, z którymi się nie zgadzam. W końcu byłem tam gościem, a poza tym przyjechał wypocząć i czegoś się dowiedzieć, a nie prowadzić światopoglądowe spory.</p>
<p>Z nadleśnictwa Kup pojechaliśmy do Ładzy, gdzie swoją siedzibę ma Oddział Stobrawski Park Krajobrazowy Zespołu Opolskich Parków Krajobrazowych. Jeden z jego pracowników, zdaje się, że najważniejszy, przedstawił nam krótką prezentację poświęconą parkowi, którą wzbogacił o własne komentarze. Moim zdaniem prezentacja była ciekawa, ale chyba nie wszyscy to zdanie podzielali, bo w trakcie dało się słyszeć dość wyraźne odgłosy chrapania. Ale może ktoś się po prostu nie wyspał. Po prezentacji i obdarowaniu nas gadżetami przeszliśmy sobie pod drewnianą wiatę na terenie siedziby oddziału. Tutaj skonsumowaliśmy śniadanie, czyli suchy prowiant, w który nas zaopatrzono.</p>
<p>Z Ładzy udaliśmy się do Góry Świętej Anny. Nota bene dowiedziałem się już dość długo po powrocie, że to ulubione miejsce spotkań narodowców. Na szczęście żadnego tam nie było, kiedy przyjechaliśmy. Po okolicy oprowadziła nas przesympatyczna pani będąca głównym specjalistą ds. ochrony przyrody. Najpierw obejrzeliśmy kalwarię, potem przeszliśmy pod budynek klasztoru, ale ze względu na mający tam miejsce ślub nie weszliśmy do środka. Następnie udaliśmy się na bardzo dobry obiad. Nie napiszę, w jakiej knajpie, bo nie pamiętam nazwy. Po obiedzie odbyliśmy spacer, w czasie którego obejrzeliśmy m.in. amfiteatr skalny.</p>
<p>W czasie pobytu na Górze Świętej Anny dowiedziałem się ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że autostrada A4 poprowadzona przez sam środek Parku, nad którą wszyscy tak się zachwycają, że jest przykładem udane mariażu potrzeb inwestycyjnych i ekologii, wcale takim przykładem nie jest. Pani przewodnik opowiedziała nam, że skutki budowy autostrady są niestety widoczne w Parku i jest to postępująca degradacja jego sąsiadujących z szosą części. Na dodatek została ograniczona możliwość migracji zwierząt. Co prawda zbudowane jest przejście dla zwierząt, ale zostało ono źle zaprojektowane, bo zwierzęta, zwłaszcza te większe, prawie z niego nie korzystają. Korzystają za to leśnicy.</p>
<p>Ostatnim parkiem, jaki odwiedziliśmy, był Park Krajobrazowy Gór Opawskich. Tutaj oprowadził nas&#8230; ojciec Marcina, czego jednak dowiedziałem się już po powrocie. Fakt, że po tym, jak się już o tym dowiedziałem, stwierdziłem, że widzę wiele podobieństw. Zrobiliśmy sobie krótki spacer, podczas którego pokonaliśmy trochę kilometrów wzdłuż i trochę metrów wzwyż. Było bardzo przyjemnie. Dla mnie nawet najprzyjemniej, bo lubię chodzić. Z tego spaceru wziąłem sobie nawet do domu dwa kamulce. Chociaż już biorąc je wiedziałem, że prędzej czy później wylądują w śmietniku. Ale na razie jeszcze leżą na półce i się kurzą.</p>
<p>Po zwiedzeniu ostatniego z parków odwieźliśmy naszego przewodnika do domu. Sami zaś udaliśmy się na imprezę kończącą zlot, która zaplanowana była w jednej z podopolskich miejscowości (jak sobie przypomnę nazwę albo ktoś mi przypomni, to napiszę). Atmosfera była nerwowa, bo nasz bus miał po odstawieniu nas na imprezę pojechać jeszcze po orkiestrę, ale w tym celu powinniśmy przyjechać wcześniej i byliśmy już spóźnieni. Oczywiście ta nerwowość obejmowała tylko naszego przewodnika i na dodatek była podszyta żartem. Na przykład widząc gdzieś na niebie balon żartowaliśmy, że to pewnie komandor zlotu szuka naszego busa. :)</p>
<p>Ponieważ notka zrobiła się dość długa, więc to, co się działo tego dnia na zakończeniu zlotu opiszę w kolejnej. A będzie o czym pisać&#8230; ;) Zapewniam jednak, że niczyje dobra osobiste nie zostaną naruszone. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/471/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/471/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=471&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/11/14/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>53. Ogólnopolski Zlot PTP PTTK Opole 2010 (cz. 3)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/10/06/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-3/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/10/06/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Oct 2010 05:37:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zloty]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[Opole]]></category>
		<category><![CDATA[Zlot PTP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=469</guid>
		<description><![CDATA[Ciąg dalszy dnia drugiego. Po obiedzie zaplanowane były obrady w zespołach. Ja tradycyjnie wziąłem udział w obradach zespołu ds. regulaminów i odznak. Pozostałe dwa bowiem nie bardzo mi pasują: znakarzem nie jestem, a do zespołu ds. historii i tradycji na razie mnie nie ciągnie, bo może za młody jestem. :) Obrady były dość gorące i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=469&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciąg dalszy dnia drugiego.</p>
<p>Po obiedzie zaplanowane były obrady w zespołach. Ja tradycyjnie wziąłem udział w obradach zespołu ds. regulaminów i odznak. Pozostałe dwa bowiem nie bardzo mi pasują: znakarzem nie jestem, a do zespołu ds. historii i tradycji na razie mnie nie ciągnie, bo może za młody jestem. :)</p>
<p>Obrady były dość gorące i nie obeszło się bez osobistych przytyków. Ja też się odezwałem i przedstawiłem swoje wątpliwości dotyczącego obecnego systemu egzaminowania przodowników. Poparłem też jedną propozycję, o której wcześniej sądziłem, że może wywołać sprzeciw. Chciałem ją zgłosić i byłem przygotowany na jej ewentualną obronę, a tymczasem okazało się, że jest ona w przewidziana do realizacji, ale na razie nie ma do tego odpowiednich warunków. To mnie ucieszyło.</p>
<p>Obrady zespołu trochę się przedłużały, więc musiałem wyjść, bo zgłosiłem się wcześniej na egzamin rozszerzający uprawnienia. To był mój pierwszy tego typu egzamin i trochę się go obawiałem. Chociaż z góry sobie założyłem, że nawet jeśli nie zdam, to nic się nie stanie, to jednak kiedy przyszło co do czego, byłem nieco zdenerwowany. Tym bardziej, że egzamin nie okazał się bardzo trudny i szkoda byłoby go nie zdać. W czasie, kiedy pisałem egzamin, zaczął padać deszcz i była to jedna z nielicznych chwil podczas całego zlotu, kiedy pogoda nie dopisała.</p>
<p>Zakończyłem pisanie egzaminu z poczuciem, że niewiele brakowało, żebym napisał go dużo lepiej. Pesymistycznie założyłem, że go oblałem i pogodziwszy się z tym poszedłem na kolację. Po kolacji jedną z zaplanowanych atrakcji było nocne zwiedzanie Opola dla chętnych. Wybrałem się na to zwiedzanie. Było bardzo sympatycznie i ciekawie, bo pod drodze spotkaliśmy dwa razy ciekawych, na swój sposób, ludzi.</p>
<p>Najpierw trafiliśmy pod pomnik żołnierzy wyklętych. A że był to akurat 17 września, trafiliśmy tam na grupkę osób, które właśnie złożyły pod tym pomnikiem kwiaty i odbyły tam jakieś skromne uroczystości. Nasza przewodniczka poprosiła więc jednego z organizatorów, żeby powiedział kilka słów. Facet zaczął nawet ciekawie i sensownie, ale potem się trochę rozpędził i kiedy powiedział, że polski rząd Donalda Tuska aresztował przywódcę Czeczenów, stwierdziłem, że niestety trafiliśmy na oszołoma. Atmosfera zaczęła się podgrzewać, bo kilku osobom z naszej grupy wyraźnie nie podobało się to, co usłyszeliśmy, więc nasza przewodniczka szybko podziękowała prelegentowi i poszliśmy dalej zanim doszło do pyskówki, która wisiała już w powietrzu.</p>
<p>Kolejne spotkanie było bardzo krótkie i może nawet nie można tego nazwać spotkaniem. W pewnym momencie minęliśmy bowiem pana z pieskiem, którego dwoje Opolan z naszej grupy pozdrowiło. Chwilę później nasza przewodniczka powiedziała, że to był prezydent Opola. Niby to nie jest jakaś wielka persona, ale kiedy pomyślałem, jakie są szanse spotkania na spacerze po mieście naszego prezydenta, to uznałem, że ten człowiek najwyraźniej dobrze wypełnia swoje obowiązki, skoro nie obawia się tak sobie spacerować. W moim grajdołku to nie do pomyślenia.</p>
<p>Spacer skończyliśmy w knajpce nad Odrą, gdzie wypiliśmy po małym piwku. A po powrocie na kwaterę od razu poszedłem spać po dniu pełnym wrażeń. Zwłaszcza, że mój współlokator też już spał, a następnego dnia pobudka była zaplanowana dość wcześnie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/469/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/469/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=469&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/10/06/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>53. Ogólnopolski Zlot PTP PTTK Opole 2010 (cz. 2)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/10/01/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-2/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/10/01/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Oct 2010 07:34:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zloty]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[Opole]]></category>
		<category><![CDATA[Zlot PTP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=466</guid>
		<description><![CDATA[Druga część o drugim dniu. Noc minęła spokojnie, choć spało mi się niezbyt wygodnie. Rano poszedłem pod prysznic, a tam jakiś dowcipniś zapytał mnie, co robiłem w nocy, że rano biorę prysznic. Byłem jeszcze na tyle mało przytomny, że nie odpowiedziałem jakoś równie żartobliwie. Po porannej toalecie, śniadanie. I tym razem była to już niemal [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=466&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Druga część o drugim dniu.</p>
<p>Noc minęła spokojnie, choć spało mi się niezbyt wygodnie. Rano poszedłem pod prysznic, a tam jakiś dowcipniś zapytał mnie, co robiłem w nocy, że rano biorę prysznic. Byłem jeszcze na tyle mało przytomny, że nie odpowiedziałem jakoś równie żartobliwie.</p>
<p>Po porannej toalecie, śniadanie. I tym razem była to już niemal walka o ogień. Miejsc było, jak już wspomniałem wcześniej, dużo mniej niż uczestników zlotu, przez co każde miejsce było na wagę złota. Niektórzy rezerwowali je zaraz po tym, jak się zwalniały. A niektórzy, choć nieliczni, obywali się bez miejsc siedzących spożywając śniadanie na stojąco. Na przykład na blacie okienka portierni. :)</p>
<p>Po śniadaniu odbyło się zwiedzanie Opola. Wybrałem się w grupie z bardzo sympatyczną panią przewodnik imieniem Irena (dla przyjaciół Irenka). Zwiedzanie odbyliśmy w bardzo szybkim tempie, bez marudzenia i maruderowania. Kilku osobom to tempo nie odpowiadało, ale szybko się dostosowali, bo nikt się ich zastrzeżeniami nie przejmował. Zwiedzanie zakończyliśmy przy budynku Urzędu Marszałkowskiego, gdzie miało być rozpoczęcie zlotu. A ponieważ zostało do niego jeszcze trochę czasu, więc poszedłem jeszcze na miasto w poszukiwaniu poczty, żeby wysłać zakupione wcześniej kartki.</p>
<p>Pocztę znalazłem dość szybko i to bez pomocy GPS-a, którego tym razem ze sobą w ogóle nie wziąłem. Kupiłem w okienku znaczki i długopis po czym zacząłem wypełniać kartki. I miałem zagwozdkę, bo nie pamiętałem adresu do M. Po chwili namysłu napisałem &#8222;naprzeciwko plebanii&#8221;. Żeby było ciekawiej, zamiast imienia M. napisałem imię K., pod którym M. jest znany w swojej mieścinie (nie będę już wyjaśniał, dlaczego). Później okazało się, że M. miał niezłą zagadkę, kiedy dostał tę kartkę, bo ja nie podpisałem się imieniem, a jedynie inicjałem. :)</p>
<p>Na poczcie dosiadł się do mojego stolika jakiś opolanin, który miał do wypełnienia przelew. Ale nie miał przy sobie długopisu (skąd ja to znam?). Popatrzył na ten leżący przede mną i zapytał, czy to mój prywatny, co potwierdziłem. Po chwili jednak, widząc, że człowiek zastanawia się, skąd wziąć coś do pisania, zaproponowałem, że mogę mu go podarować, co też zrobiłem. Widziałem, że wybawiłem go z kłopotu, bo podziękował mi dwa razy. Drugi raz, kiedy już wychodziłem z poczty. Ja zaś nie czułem się jakimś wielkim dobroczyńcą. Kupiłem ten długopis kilkanaście minut wcześniej za złotówkę. Mnie już nie był potrzebny, więc z chęcią oddałem go komuś, komu się akurat bardzo przydał.</p>
<p>Po wizycie na poczcie udałem się na rozpoczęcie zlotu, które jak zwykle było uroczystością dość nudną. Może jak będę starszy, to będą mnie takie imprezy bardziej pasjonować. Po rozpoczęciu był obiad i znów była walka o miejsca. A co było po obiedzie, o tym w kolejnej części.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/466/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/466/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=466&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/10/01/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>53. Ogólnopolski Zlot PTP PTTK Opole 2010 (cz. 1)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/09/22/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-1/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/09/22/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Sep 2010 21:06:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zloty]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[Opole]]></category>
		<category><![CDATA[Zlot PTP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=455</guid>
		<description><![CDATA[Mały aktualny wtręt do opisu z 2008 roku ze względu na to, że tytułową imprezę mam na świeżo w pamięci i chcę ją opisać, póki tak właśnie jest. Swój pobyt na Zlocie zacząłem od czwartku po południu. Co prawda sam zlot zaczynał się w piątek, ale jak ktoś miał dużo czasu, to mógł przyjechać jeszcze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=455&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mały aktualny wtręt do opisu z 2008 roku ze względu na to, że tytułową imprezę mam na świeżo w pamięci i chcę ją opisać, póki tak właśnie jest.</p>
<p>Swój pobyt na Zlocie zacząłem od czwartku po południu. Co prawda sam zlot zaczynał się w piątek, ale jak ktoś miał dużo czasu, to mógł przyjechać jeszcze wcześniej i wziąć udział w wycieczce przedzlotowej. Ja nie miałem tego w planach i przyjechałem tradycyjnie w czwartek.</p>
<p>Podróż, ku mojemu zaskoczeniu, odbyła się bez niespodzianek. Żadnych rozkraczonych lokomotyw, spóźnień, zepsutych pociągów, itp. Jedyną uciążliwością było to, że pociągi, które mnie wiozły, jechały dość wolno. Tylko na ostatnim odcinku, z Wrocławia do Opola, pociąg rozbujał się aż miło było jechać.</p>
<p>Jadąc wziąłem ze sobą parasol, ale przydał się tylko w Poznaniu, gdzie miałem przesiadkę (w Poznaniu też dowiedziałem się, że wreszcie zabrali krzyż z Krakowskiego Przedmieścia; wystarczy ruszyć się z domu i zaraz się coś ciekawego dzieje). Opole za to przywitało mnie słońcem. Parasol się jednak w ciągu mojego pobytu w tym mieście przydał.</p>
<p>Z dworca PKP ruszyłem do miejsca zakwaterowania, którym miał być akademik &#8222;Kmicic&#8221;. Miał być, ale jak się okazało na miejscu, nie był, bo nie skończył się w nim remont. To na tyle skomplikowało sytuację, że recepcja Zlotu była w &#8222;Kmicicu&#8221;, większość noclegów w akademiku &#8222;Spójnik&#8221;, a na posiłki spacerowaliśmy 15 minut do stołówki Zespołu Szkół bodajże mechanicznych. Mnie to nie przeszkadzało, bo lubię spacerować, ale że średnia wieku na Zlocie oscylowała pewnie około 60 lat, to dla części uczestników była to pewnie jakaś uciążliwość.</p>
<p>Po zgłoszeniu się w recepcji zostałem skierowany do miejsca tymczasowego zakwaterowania. Przed akademikiem spotkałem Marcina (tym razem będzie bez inicjału), który powitał mnie serdecznie i między innymi wytknął, że na OWRP już nie chodzę. Fakt, że na zakończeniu ostatniego OWRP się nie widzieliśmy i mógł z tego taki wniosek wysnuć, ale sprostowałem, że jak najbardziej chodzę. I, czego mu wtedy nie powiedziałem, na pewno kiedyś o tegorocznym OWRP tutaj przeczyta. :)</p>
<p>Do pokoju trafiłem z kolegą z Jawora, z którym jeszcze tego samego dnia przeszliśmy, jak na turystów przystało, na &#8222;ty&#8221;, mimo sporej różnicy wieku. Nie będę pisał, jak się kolega nazywał, bo to nie jest istotne. Podzielę się tylko myślą, że przydział towarzystwa do noclegu jest zawsze niespodzianką. Jak dotąd zawsze miłą, bo na szczęście nie trafił mi się jeszcze taki osobnik, z którym bym nie chciał w jednym pokoju mieszkać, choć raz trafił się człowiek na pierwszy rzut oka uciążliwy, ale po bliższym poznaniu okazał się całkiem znośny.</p>
<p>Żeby jeszcze zakończyć temat kwaterunku napiszę, że od jakiegoś czasu nosimy się z zamiarem, żeby z R. zażyczyć sobie niezależnie od siebie zakwaterowania ze sobą. Mieliśmy tak zrobić już rok temu w Jaworze, ale ostatecznie obaj tam nie dojechaliśmy. Tym razem ja o tym zapomniałem, a poza tym jakby mniej mi na tym zależy, bo jednak takie losowe zakwaterowanie jest okazją do nawiązania nowych znajomości. Zresztą nie wiedziałem, czy organizatorzy honorują takie życzenia, ale tym razem na pewno tak było, bo widziałem notatki na liście, że kogoś należy zakwaterować z kimś. Chociaż rzuciło mi się w oczy np. uzasadnienie &#8222;małżeństwo&#8221; i stwierdziłem, że z tego paragrafu to ja się na pewno na taki kwaterunek na życzenie nie kwalifikuję. :)</p>
<p>Po przywitaniu się z moim współlokatorem i obejrzeniem lokalu, który był dość przyzwoity, poszliśmy obaj z moim nowym znajomym w miasto. Przede wszystkim zlokalizować stołówkę. Po pewnych perypetiach to się wreszcie udało, po czym ja poszedłem z powrotem na kwaterę, a mój współlokator z aparatem nad Odrę. Ja zresztą wkrótce wróciłem na stołówkę na kolację. Posiłki były źródłem niezapomnianych wrażeń, jako że miejsc było 60, a uczestników Zlotu ponad 160. Oczywiście ludzie po pierwszych zniechęcających doświadczeniach (takich, jak jedzenie na stojąco) zaczęli przychodzić na raty, ale i tak zdarzało się, że trzeba było trochę poczekać na zwolnienie się miejsca przy stole.</p>
<p>Wyżywienie było niezłe, więc nie będę się nad nim rozwodził. Po kolacji, jeśli dobrze pamiętam, poszedłem do recepcji potowarzyszyć trochę Marcinowi, bo moje towarzystwo, w postaci R., nie dojechało, a w pokoju mi się siedzieć nie chciało. Posiedziałem trochę, pogadałem o tym i owym, po czym zawinąłem się i poszedłem do siebie do pokoju na spoczynek. Tak zakończył się czwartek, dzień przedzlotowy.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/455/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/455/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=455&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/09/22/53-ogolnopolski-zlot-ptp-pttk-opole-2010-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Uzupełnienia słowniczka OWRP</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/09/20/uzupelnienia-slowniczka-owrp/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/09/20/uzupelnienia-slowniczka-owrp/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Sep 2010 05:21:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[słowniczek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=445</guid>
		<description><![CDATA[Dziś dokonałem uzupełnienia słowniczka OWRP o kolejne hasła. Nie ukrywam, że zmobilizował mnie do tego oddźwięk ze strony turystów, którym zdarza się niekiedy zbłądzić na ten mało popularny blog i poczytać moje wypociny. Ponieważ blog ten istnieje głównie dla czytelników, a dopiero w drugiej kolejności dla mnie, więc obiecuję poprawę, jeśli chodzi o częstotliwość dokonywania [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=445&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś dokonałem uzupełnienia słowniczka OWRP o kolejne hasła. Nie ukrywam, że zmobilizował mnie do tego oddźwięk ze strony turystów, którym zdarza się niekiedy zbłądzić na ten mało popularny blog i poczytać moje wypociny. Ponieważ blog ten istnieje głównie dla czytelników, a dopiero w drugiej kolejności dla mnie, więc obiecuję poprawę, jeśli chodzi o częstotliwość dokonywania nowych wpisów. Nie wiem tylko, czy obietnicy tej uda mi się dotrzymać. Na pewno będzie o to łatwiej, jeśli mi o niej ktoś z czytających od czasu do czasu przypomni. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/445/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/445/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=445&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/09/20/uzupelnienia-slowniczka-owrp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część piąta (Kałków – Starachowice)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/09/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-piata-kalkow-%e2%80%93-starachowice/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/09/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-piata-kalkow-%e2%80%93-starachowice/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 16:39:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Brody]]></category>
		<category><![CDATA[Godów]]></category>
		<category><![CDATA[Kałków]]></category>
		<category><![CDATA[Starachowice]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[Piątego dnia wycieczki wyszedłem dość wcześnie z gościnnych progów sanktuarium i rozejrzałem się za jakimś sklepem, żeby uzupełnić prowiant. Sklep znalazłem dość szybko i dość niedaleko, a że nie było kolejki, więc bez zbędnej zwłoki ruszyłem w dalszą trasę. Jej przebieg można znaleźć pod tym linkiem. Jak widać (pod warunkiem, że ustawi się zdjęcie satelitarne), [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=440&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piątego dnia wycieczki wyszedłem dość wcześnie z gościnnych progów sanktuarium i rozejrzałem się za jakimś sklepem, żeby uzupełnić prowiant. Sklep znalazłem dość szybko i dość niedaleko, a że nie było kolejki, więc bez zbędnej zwłoki ruszyłem w dalszą trasę. Jej przebieg można znaleźć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=736474" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Jak widać (pod warunkiem, że ustawi się zdjęcie satelitarne), szedłem najpierw drogą przez Godów, w kierunku wsi, której nazwy nie pamiętam, po czym skręciłem do lasu. Przeszedłem obok czegoś pośredniego między kapliczką a zagrodą i podążałem szlakiem czerwonym starając się go nie zgubić. Udawało mi się to całkiem nieźle, choć chwilami było trudno, ale w pewnym momencie zgubiłem go na dobre i prawie na przełaj doszedłem do drogi krajowej 42. Po drugiej jej stronie udało mi się ponownie trafić na ślad szlaku i aż do końca lasu szedłem na azymut.</p>
<p>W końcu udało mi się wyjść z lasu na jakąś drożynę, które szedłem najpierw wzdłuż tego lasu, po czym odbiwszy pod kątem prostym od jego granicy poszedłem do Krynek. Z Krynek skierowałem się na Brody, gdzie zrobiłem sobie krótki postój na zaporze. Zbyt długo na niej stałem, bo widok nie był przyjemny. Woda zabarwiona, prawdopodobnie glonami, na zielono, miała konsystencję farby olejnej i leniwie obijała się niewielkimi falami o ścianę zapory. Widok jednocześnie ciekawy i odpychający (na przykład po wyobrażeniu sobie, że się w tym pływa).</p>
<p>W Brodach kupiłem sobie czekoladę, żeby dodać sobie trochę energii do dalszej drogi i ruszyłem dalej wzdłuż Jeziora Brodzkiego i linii kolejowej. Od jeziora w pewnym momencie odbiłem i kontynuowałem marsz równolegle do torów. Tak doszedłem do wsi o wdzięcznej nazwie Dziurów.</p>
<p>Nieopodal tej wsi miałem zabawną historię. Usiadłem sobie na chwilę żeby odpocząć i rzucić okiem na mapę. Kiedy tak siedziałem, a ubrany byłem w kurtkę z demobilu i takież same spodnie, przechodzili koło mnie dwaj chłopcy może 12-letni. Powiedzieli mi &#8222;dzień dobry&#8221; uważnie mi się przyglądając. Odpowiedziałem grzecznie, a wtedy jeden stwierdził &#8222;O, mówi pan po polsku&#8221;. Pomyślałem, że to może moja kurtka z naszytymi niemieckimi barwami na rękawach skłoniła ich do tego, że wzięli mnie za Niemca. Jak się za chwilę okazało, tak właśnie było, bo na moje pytanie, dlaczego miałbym nie mówić po polsku, odpowiedzieli właśnie w takim sensie. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy. Oni byli ciekawi, co ja tutaj robię. Odpowiedziałem, że spędzam właśnie tutaj urlop, ale wydaje mi się, że nie przekonałem ich, bo popatrzyli z powątpiewaniem na mój strój i ciężki plecak.</p>
<p>To mnie skłoniło do późniejszych rozmyślań, że tak naprawdę trudno byłoby mi znaleźć argumenty, żeby tym chłopakom wyjaśnić, że uprawianie turystyki to duża frajda. Trochę mnie to zmartwiło, bo jak znaleźć pasjonatów tego hobby (nie jest to co prawda moim obowiązkiem, ale z uważam, że dobrze by było), skoro się nie umie przekonująco argumentować na jego rzecz? Inna sprawa, że innych argumentów trzeba użyć wobec 12-latków, a innych np. wobec 18-latków. Tych starszych może bym umiał przekonać. Tyle że bakcyla turystyki powinno się łapać wcześniej. I myślę, że nie umiem nim zarażać. Przynajmniej na razie i przynajmniej słowami, bo gdybym miał to zrobić &#8222;czynem&#8221;, to może prędzej by się udało. :)</p>
<p>Minąwszy Dziurów byłem już całkiem blisko Starachowic, ale miałem jeszcze trochę drogi do przejścia. Zresztą Starachowice okazały się dość rozległe i będąc nawet już w samym mieście miałem kawał drogi do miejsca noclegu. Kiedy wszedłem już na przedmieścia, zatrzymał się koło mnie samochód, a kierowca zachęcał mnie do skorzystania z podwózki. Podziękowałem, ale nie przyjąłem propozycji. Nie dlatego, żeby człowiek nie wzbudzał zaufania, ale dlatego, że skoro postanowiłem trasę przejść na własnych nogach, to o żadnym wożeniu się nie mogło być mowy. Zanim pojechał dalej, uprzejmy kierowca przedstawił się i powiedział, że jest członkiem starachowickiego PTTK-u. Być może nawet jakimś funkcyjnym, ale przyznam, że szczegóły wyleciały mi z głowy.</p>
<p>W samych Starachowicach szlag mnie trafiał na szlak, bo raz, że poprowadzony był przez mało przyjazne chwilami tereny (w pewnym momencie obawiałem się, że mnie jakaś żuleria zaatakuje), a dwa dlatego, że w pewnym momencie był tak wyznakowany, że trudno było go znaleźć. No i wtedy go raz zgubiłem. Ale odnalazłem, choć z pewnymi trudnościami. Ostatecznie dotarłem na miejsce noclegu, w którym była jednocześnie siedziba lokalnego PTTK-u.</p>
<p>Trafiłem źle, bo nikogo nie było. Tylko gdzieś ze środka dochodziły odgłosy libacji. Na szczęście znalazłem jakąś gablotę z numerami telefonów i zadzwoniłem najpierw do jednego działacza, który w swej bezradności (nie miał kluczy i chęci do pomocy) poprosił, żebym zadzwonił do drugiego. Chyba ważniejszego. Zadzwoniłem. Po rozmowie i po jakichś 20 minutach przyjechał. Wpuścił mnie do budynku, gdzie jak się okazało, trzech panów urządziło sobie popijawę. Ale nie było to tak, że ktoś się włamał. Po prostu panowie ci też tam nocowali (pracowali gdzieś w okolicy, a tu się zakwaterowali) i po pracy sobie pili. Z jednym z nich się słownie ściąłem. Coś się za mocno zaczął sadzić do mnie, więc go usadziłem, bo choć generalnie jestem grzeczny, to pewne zachowania sprawiają, że grzeczność odkładam na bok. Potem kolega tego obsztorcowanego przeprosił mnie za niego.</p>
<p>Rozgościłem się w pomieszczeniu, gdzie miałem spać. Było tam dość zgrzebnie, ale za to przestronnie. Łóżek miałem do dyspozycji tyle, że mógłbym co godzinę przez całą noc spać na innym i pewnie nie wszystkie bym wykorzystał. Do tego rzadki luksus &#8211; telewizor. I to przyzwoicie działający. Pewnym dyskomfortem było tylko, że budynek wyglądał wewnątrz, jakby go nikt nie remontował od trzech dekad. Podobnie leciwe było jego wyposażenie. Ale najbardziej ujął mnie rzucik na ścianie. Mimo to nie narzekałem. Tylko w kwestiach higienicznych zrobiłem sobie &#8222;dzień dziecka&#8221; po obejrzeniu, co oferuje lokal. Nie jestem szczególnie wybredny, ale to, co zobaczyłem, było mocno zniechęcające.</p>
<p>Zanim poszedłem spać, zrobiłem sobie jeszcze spacer po mieście połączony z zakupami, a po powrocie do miejsca noclegu obejrzałem jeszcze wiadomości, pogodę i film po wiadomościach. Czułem się prawie jak w domu&#8230; :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/440/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=440&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/09/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-piata-kalkow-%e2%80%93-starachowice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część czwarta (Nowa Słupia &#8211; Kałków)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/08/12/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-czwarta-nowa-slupia-kalkow/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/08/12/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-czwarta-nowa-slupia-kalkow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 18:13:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Kałków]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Słupia]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=435</guid>
		<description><![CDATA[O ile mi pamięć nie płata figla, to ten dzień był raczej pochmurny i martwiłem się nawet, czy mnie po drodze deszcze nie zleje. Udało mi się jednak jakoś tego uniknąć, choć deszcz rzeczywiście spadł. Ale dopiero &#8222;na mecie&#8221; tego etapu. Przebieg mojej wędrówki tego dnia zobrazowany jest pod tym linkiem. Za samej trasy niewiele [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=435&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O ile mi pamięć nie płata figla, to ten dzień był raczej pochmurny i martwiłem się nawet, czy mnie po drodze deszcze nie zleje. Udało mi się jednak jakoś tego uniknąć, choć deszcz rzeczywiście spadł. Ale dopiero &#8222;na mecie&#8221; tego etapu. Przebieg mojej wędrówki tego dnia zobrazowany jest <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=734856" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Za samej trasy niewiele rzeczy utkwiło mi w pamięci. Najbardziej końcówka drogi, kiedy gdzieś tak od Pawłowa zastanawiałem się, czy ta chmura, którą mam za plecami, zdąży lunąć deszczem zanim znajdę jakieś schronienie? Trochę mi też dokuczał zaskakująco intensywny, jak na taką podrzędną drogę, ruch samochodowy. Szedłem niestety asfaltem, czego nie lubię, ale to była droga pewna. Skrót, o ile pamiętam, nie wchodził w grę. Wiązałem pewne nadzieje ze skrzyżowaniem mojej drogi z drogą ważniejszą licząc na to, że ona jest celem kierowców i kiedy minę to skrzyżowanie, ruch będzie mniejszy. te rachuby mnie jednak zawiodły.</p>
<p>Do samego Kałkowa doszedłem, że tak to ujmę, od dupy strony (ale nazwa miejscowości nie ma z tym nic wspólnego). Nie mogłem wiedzieć, że główny wjazd do Sanktuarium jest od drugiej strony, bo to ten kierunek wskazał mi drogowskaz. Na szczęście wystarczyło przejść przez sporych rozmiarów parking, żeby znaleźć się po właściwej stronie.</p>
<p>Muszę przyznać, że wtedy, kiedy odwiedziłem Kałków, nie wiedziałem zbyt wiele o samym sanktuarium. Nie wiedziałem na przykład, że ma tak krótki rodowód i w jakich okolicznościach powstało. Dlatego moje pierwsze wrażenie nie było skażone wiedzą i konfrontacją z oczekiwaniami. A wrażenie to było raczej niekorzystne. Jarmark i tandeta. Taki Licheń sprzed 30 lat albo nawet gorzej.</p>
<p>Ale mogę napisać jedną dobrą rzecz. To był jedyny nocleg, który miałem za darmo. A sprawa wyglądała tak, że kiedy zgłosiłem się z zapytaniem, czy mógłbym przenocować (wcześniej w Internecie sprawdziłem tylko, że mają jakiś dom pielgrzyma), najpierw reakcja była taka, jakbym zapytał, czy mogę poczęstować się warzywami z ogródka. Okazało się, że musi o tym zdecydować jakaś siostra. Zdecydowała, że tak, chociaż nie miałem rezerwacji (skąd miałem wiedzieć, że jest potrzebna?).</p>
<p>O cenie ani o formie płatności w ogóle nie było mowy, ale zakładałem, że do tematu wrócimy, jak się rozpakuję. Ale jak tylko zostałem odprowadzony do mojej sypialni, chyba o mnie zupełnie zapomniano. Nikt się więcej nie pojawił u mnie. Nikt mnie nie szukał, nie nagabywał. Rozglądałem się co jakiś czas, czy mnie nikt nie szuka w kwestii uregulowania należności, ale wyglądało na to, że nie.</p>
<p>W końcu poszedłem coś zjeść do jednej z budek z jedzeniem, jakie stały w sąsiedztwie kompleksu sanktuarium. Przy okazji przeczekałem tam deszcz, który jednak spadł. Nudziłem się jak mops, bo takie religijne klimaty nie są mi bliskie. W pokoju swoim siedzieć nie chciałem, bo warunki w nim były, delikatnie rzecz ujmując, nie najwyższych lotów. Ściany chyba od trzydziestu lat nie były malowane. Ze stołu i krzesła odłaziła farba, a właściwie kilka jej warstw. Kiedy poszedłem obejrzeć prysznic z zamiarem wzięcia kąpieli, przeżegnałem się mimo woli i ochota na kąpiel odeszła mi  jak ręką odjął.</p>
<p>Na szczęście bielizna pościelowa była czysta i w miarę przyzwoita, choć łóżko dla odmiany skrzypiało tak, że słychać je było na całym piętrze. Jakoś jednak dotrwałem na nim do rana. A co było dalej, o tym w następnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/435/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/435/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=435&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/08/12/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-czwarta-nowa-slupia-kalkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część trzecia (Łagów &#8211; Nowa Słupia)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/08/07/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-trzecia-lagow-nowa-slupia/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/08/07/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-trzecia-lagow-nowa-slupia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 06:28:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Słupia]]></category>
		<category><![CDATA[Łagów]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=432</guid>
		<description><![CDATA[Nadszedł kolejny, trzeci dzień wędrówki. Z pewnym zakłopotaniem uświadamiam sobie, że niewiele zdarzeń z okresu tej wędrówki utkwiło mi w pamięci. Jak to już stwierdziłem w poprzedniej notce, samotne wędrowanie ma to do siebie, że z racji mniejszej liczby interakcji ma się potem mniej wspomnień. Przynajmniej ja tak mam. Może gdybym miał ze sobą aparat [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=432&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadszedł kolejny, trzeci dzień wędrówki. Z pewnym zakłopotaniem uświadamiam sobie, że niewiele zdarzeń z okresu tej wędrówki utkwiło mi w pamięci. Jak to już stwierdziłem w poprzedniej notce, samotne wędrowanie ma to do siebie, że z racji mniejszej liczby interakcji ma się potem mniej wspomnień. Przynajmniej ja tak mam. Może gdybym miał ze sobą aparat fotograficzny i utrwalał jakieś ciekawsze widoki po drodze, wtedy miałbym nieco więcej do wspominania?</p>
<p>Wracając do opisu trasy, to jej przebieg zapisany odbiornikiem GPS i zamieszczony w serwisie Everytrail znajduje się <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=732175" target="_blank">pod tym adresem</a></strong>. Ten etap był krótki i dobrze, że taki był, bo pozwolił mi nieco odpocząć po trudach dwóch pierwszych dni. Wędrowanie z całym dobytkiem na plecach jest jednak nieco bardziej męczące niż śmiganie z małym plecaczkiem po trasach OWRP. Po drodze nie zdarzyło się prawie nic ciekawego poza jedną sytuacją, w której żałowałem, że nie mam ze sobą aparatu. Dochodząc już do Nowej Słupi zobaczyłem rolnika, który orał swoje pole pługiem, do którego zaprzęgnięty był koń.</p>
<p>Dotąd takie widoki oglądałem tylko w telewizji na jakichś filmach o czasach dość odległych od współczesnych. Nie jestem jednak 100-procentowym mieszczuchem, który nigdy nie był na wsi. Mam trochę rodziny mieszkającej w &#8222;kraju za miastem&#8221; i nie tylko widziałem różne prace polowe, ale nawet niekiedy w nich uczestniczyłem. Mój dziadek miał nawet jeszcze konia, ale nie był on już zaprzęgany do pługa, a jedynie do wozu. Dlatego na żywo takiej orki nigdy nie widziałem. I zakładałem, że nie zobaczę. Jak widać, błędnie.</p>
<p>W Nowej Słupi znalazłem się trochę za wcześnie. Tutejsze schronisko PTSM, jak wiele innych zresztą, otwierane jest dopiero o 17:00. Wiedziałem o tym, bo byłem tutaj już raz, kiedy szedłem ze Świętej Katarzyny przez Łysicę i Święty Krzyż do Nowej Słupi. Niezrażony poczekałem więc cierpliwie do odpowiedniej godziny, a po załatwieniu formalności poszedłem na spacerek. Chciałem zajrzeć do Muzeum Starożytnego Hutnictwa, ale nie było już czynne o tej porze. Zszedłem więc do centrum Nowej Słupi, pokręciłem się trochę po nim i wróciłem na nocleg do schroniska. Zjadłem jeszcze tylko kolację na świetlicy oglądając przy okazji prognozę pogody na następny dzień.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/432/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/432/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=432&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/08/07/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-trzecia-lagow-nowa-slupia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 – część druga (Daleszyce – Łagów)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/08/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-druga-daleszyce-%e2%80%93-lagow/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/08/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-druga-daleszyce-%e2%80%93-lagow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 08:46:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Daleszyce]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Huta]]></category>
		<category><![CDATA[Widełki]]></category>
		<category><![CDATA[Łagów]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=428</guid>
		<description><![CDATA[Drugi dzień wycieczki nie obfitował w zbyt wiele wrażeń. Żadne sandały nie poleciały w moją stronę. Trasa w dużej części wiodła przez lasy, co widać pod tym adresem. Poza tym górki, dołki i pagórki. Pogoda dopisywała i jak na późny sierpień słońce ładnie przypiekało. Dlatego na lasy nie narzekałem; dawały schronienie. W pewnym momencie nieco [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=428&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi dzień wycieczki nie obfitował w zbyt wiele wrażeń. Żadne sandały nie poleciały w moją stronę. Trasa w dużej części wiodła przez lasy, co widać <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=709893" target="_blank">pod tym adresem</a></strong>. Poza tym górki, dołki i pagórki. Pogoda dopisywała i jak na późny sierpień słońce ładnie przypiekało. Dlatego na lasy nie narzekałem; dawały schronienie.</p>
<p>W pewnym momencie nieco już zmęczony, choć to dopiero połowa trasy była, wyszedłem na drogę w miejscowości Widełki. Zamyślony byłem nieco, choć już nie pamiętam, o czym myślałem, i tak się w tym myśleniu zatraciłem, że kiedy się ocknąłem pewnym momencie, stwierdziłem, że coś dawno nie widziałem znaku szlaku. Na dodatek wydawało mi się, że poszedłem za daleko tą równą asfaltową drogą, na którą wyszedłem.</p>
<p>Dobrze mi się się wydawało. Na szczęście zagalopowałem się na tyle niedaleko, że nie trzeba było wracać. Doszedłem do szlaku przed wsią Nowa Huta i o mało znów bym go nie zgubił. Tym razem już nie przez nieuwagę, ale z racji jego kiepskiego znakowania. Pod koniec bowiem tej wsi szlak skręcał w lewo w las. Tak wynikało z mapy, ale miejsca tego skrętu wypatrywałem bezskutecznie. W końcu uznałem, że może to jest ta z mało wydeptana ścieżka prowadząca w las. Trafiłem. Ale trochę metrów przeszedłem, zanim znalazłem znak szlaku i przekonałem się, że dobrze wybrałem drogę.</p>
<p>Zresztą najwyraźniej nie tylko ja miałem z tym problem, bo spotkałem dwoje starszych turystów, którzy pytali mnie, czy dobrze idą tym szlakiem i czy daleko jest do końca tego lasu. Udzieliłem im wyjaśnień na tyle, na ile umiałem i poszedłem dalej ścieżką pnącą się do ostro pod górę. W pewnym momencie już całkiem straciłem szlak z oczu i poszedłem na przełaj dochodząc do drogi, która ostatecznie zaprowadziła mnie na miejsce kolejnego noclegu, czyli do Łagowa.</p>
<p>Nocowałem w schronisku PTSM, ale jakkolwiek próbuję wytężyć pamięć i przypomnieć sobie, jak ono wyglądało i jakie mi zaoferowało warunki, to nie potrafię. Może gdybym zobaczył chociaż zdjęcie budynku, to byłaby szansa na odgrzebanie jakichś głęboko zakopanych wspomnień. Niestety, nie udało mi się takowego znaleźć. To są też uroki samotnego wędrowania. Kiedy wędruje się z kimś, więcej rzeczy zapada w pamięć, bo więcej się dzieje. No i można się kogoś zapytać dla odświeżenia własnej pamięci. A tutaj nic &#8211; czarna dziura.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/428/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/428/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=428&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/08/05/swietokrzyskie-2008-%e2%80%93-czesc-druga-daleszyce-%e2%80%93-lagow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Świętokrzyskie 2008 &#8211; część pierwsza (Kielce &#8211; Daleszyce)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/07/27/swietokrzyskie-2008-czesc-pierwsza-kielce-daleszyce/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/07/27/swietokrzyskie-2008-czesc-pierwsza-kielce-daleszyce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 21:16:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Samotne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Daleszyce]]></category>
		<category><![CDATA[Kielce]]></category>
		<category><![CDATA[Świętokrzyskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=423</guid>
		<description><![CDATA[Najpierw kilka słów wstępu. Zgodnie z planem nadszedł czas na opisanie mojej wycieczki w Świętokrzyskie. Biorę się za to z pewnym ociąganiem i niechęcią, bo będzie to dublowanie opisu turystycznego trasy, który muszę wykonać na potrzeby zdobycia dużej srebrnej OTP. Tamten opis będzie oczywiście mniej osobisty, a bardziej krajoznawczy, ale i tak będę w zasadzie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=423&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najpierw kilka słów wstępu. Zgodnie z planem nadszedł czas na opisanie mojej wycieczki w Świętokrzyskie. Biorę się za to z pewnym ociąganiem i niechęcią, bo będzie to dublowanie opisu turystycznego trasy, który muszę wykonać na potrzeby zdobycia dużej srebrnej OTP. Tamten opis będzie oczywiście mniej osobisty, a bardziej krajoznawczy, ale i tak będę w zasadzie pisał o tym samym.Skoro jednak kiedyś tam zadeklarowałem, że opiszę tę wyprawę, to wypada się z tej deklaracji wywiązać, co niniejszym zaczynam robić.</p>
<p>Moja wyprawa w Świętokrzyskie zaczęła się od przyjazdu na dworzec w Kielcach, z którego od razu bez zbędnej zwłoki ruszyłem na szlak, żeby dotrzeć na miejsce noclegu o sensownej porze. Nie miałem  nawet czasu na zwiedzenie miasta. Myślę, że kiedyś wybiorę się do Kielc wyłącznie w tym celu. Przeszedłem się jednak kawałek po mieście i to nawet więcej niż chciałem, bo szlak żółty , którym szedłem, był jakoś słabo wyznakowany. Jak szedłem, to można sobie obejrzeć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=447860" target="_blank">tutaj</a></strong>. Po niecałej godzinie przeszedłem koło amfiteatru na Kadzielni i trafiłem na peryferia, gdzie wszedłem na niebieski szlak prowadzący z Chęcin. Szlakiem tym przeszedłem jakiś miejski park, górę Telegraf, jakąś mniej znaną lokalną kulminację, minąłem cmentarz żołnierzy radzieckich i w końcu wreszcie wyszedłem z miasta na dobre.</p>
<p>Zrobiło się trochę spokojniej, ale i tutaj czekały na mnie różne &#8222;atrakcje&#8221;. Na przykład taka, jak szybujący klapek. Tak się złożyło, że w pewnym momencie musiałem minąć na szlaku towarzystwo nieco już wstawionych  przedstawicieli złotej młodzieży, którzy konsumowali piwo. Nie wiem, czym, ale czymś sprowokowałem jednego z nich, że rzucił w moim kierunku klapkiem. Gdyby mnie trafił, to pewnie bym to narzędzie zamachu skonfiskował, ale na szczęście dla właściciela klapek nie doleciał, a ja nie zareagowałem.</p>
<p>Dalszy odcinek drogi przebiegł już spokojnie. Nie zapamiętałem nic wartego wspomnienia. Dopiero końcówka dnia i trasy okazała się nieco bardziej emocjonująca, bo miałem trudność ze znalezieniem noclegu. Nocleg miałem wcześniej zarezerwowany. Miałem spać w gospodarstwie agroturystycznym w miejscowości Danków-Wójtostwo pod Daleszycami. Problem polegał na tym, że nazwę &#8222;Wójtostwo&#8221; nosi też jedna z ulic w Daleszycach. Chodziłem po niej w tę i z powrotem chyba ze trzy razy szukając właściwego adresu, a ta ulica ma paręset metrów. W końcu poddałem się i zadzwoniłem do właścicielki z prośbą o jakieś wskazówki, jak do niej trafić. Nie za bardzo się umieliśmy dogadać, więc w końcu zaproponowała, że po mnie wyjedzie. I tak się też stało. Wkrótce mogłem się rozłożyć na noc w bardzo przyzwoitym pokoju. Standard miał lepszy niż niejeden pokój hotelowy, w jakim zdarzało mi się nocować, a cenę sporo niższą. Po męczącym dniu z przyjemnością zanurzyłem się w chłodnej pościeli i spałem tej nocy jak niemowlę.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/423/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/423/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=423&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/07/27/swietokrzyskie-2008-czesc-pierwsza-kielce-daleszyce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część dziewiętnasta (Elbląg)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/05/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewietnasta-elblag/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/05/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewietnasta-elblag/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 May 2010 16:27:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Elbląg]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=417</guid>
		<description><![CDATA[To chyba będzie mój ostatni wpis na temat OWRP 2008. Najwyższa pora, skoro za pasem jest już OWRP 2010, a ja jeszcze mam kilka imprez po drodze do opisania (nie wiem, ile dokładnie, ale w jakimś komentarzu było to dość dokładnie wyliczone, więc zaraz jak skończę pisać tą notkę zajrzę tam, żebym widział, o czym [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=417&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To chyba będzie mój ostatni wpis na temat OWRP 2008. Najwyższa pora, skoro za pasem jest już OWRP 2010, a ja jeszcze mam kilka imprez po drodze do opisania (nie wiem, ile dokładnie, ale w jakimś komentarzu było to dość dokładnie wyliczone, więc zaraz jak skończę pisać tą notkę zajrzę tam, żebym widział, o czym będzie kolejna notka lub cykl notek).</p>
<p>Wracając do OWRP 2008 to zakończyłem poprzedni wpis na tym, jak dotarłem do Elbląga i stwierdziłem, że nie ma tam jeszcze ani R. ani P. Dowiedziałem się w międzyczasie, że pobłądzili gdzieś na trasie i chociaż pierwotnie mocno mnie wyprzedzili, to ostatecznie zostali gdzieś w tyle.</p>
<p>Ponieważ wiele wskazywało na to, że może popsuć się pogoda, więc w przypływie niezrozumiałej troski po rozłożeniu swojego namiotu ściągnąłem także ich namiot, który prawie w całości sam rozłożyłem (R. i P. rozkładali go zawsze we dwóch) i zataszczyłem pod jego osłonę ich bagaże. Pogoda ostatecznie wytrzymała i deszcze nie lunął, a ja, jak się okazało później, wyszedłem na ciężkiego frajera (przynajmniej w mojej własnej, subiektywnej ocenie).</p>
<p>Otóż kiedy wydłużał się czas, kiedy moi towarzysze turyści nie wracali z trasy, postanowiłem do nich zadzwonić, bo chciałem wyjść im naprzeciw. I wtedy dowiedziałem się, że już nie są na trasie, bo się podwieźli (to mnie jeszcze tak nie ruszyło) i są w Elblągu w kinie (dopiero to sprawiło, że poczułem się jak ciężki frajer). Rozłączyłem się z uczuciem, którego nie będę tutaj opisywał poza tym, że napiszę, że nie było to uczucie przyjemne. To zaciążyło nad naszymi wzajemnymi kontaktami już do końca tej imprezy i choć dziś uważam, że lepiej było przejść nad tym do porządku dziennego, to jednak wtedy tak nie potrafiłem.</p>
<p>Ale żeby nie poświęcać za wiele miejsca ciemniejszym stronom imprezy pod nazwą OWRP 2008 napiszę coś o warunkach sanitarnych, jakie mieliśmy na mecie, a które godne są najwyższej pochwały. Po pierwsze za to, że plastikowych toi-toi&#8217;ów było tyle, że żaden się nie przepełnił i nie zdarzyło się, żeby się gdzieś uformowała kolejka. Ale to jeszcze nic w porównaniu z&#8230; łaźnią, jaką nam zorganizowali wojskowi.</p>
<p>Przez całe prawie dwa tygodnie wędrowania przyzwoite warunki do wzięcia kąpieli były raczej wyjątkiem niż regułą. Nowoczesne i czyste łazienki wraz z prysznicami z gorącą wodą w szkole w Sztutowie wspominałem z rozrzewnieniem jeszcze długo po tym, jak opuściliśmy tę miejscowość. Takie szczęście, jeśli dobrze pamiętam, nie spotkało nas już chyba nigdzie dalej po drodze. Tymczasem na mecie znów mieliśmy, dzięki wojsku, do dyspozycji prysznice z  gorącą wodą. Coś takiego powinno być na wyposażeniu każdej trasy OWRP.</p>
<p>Wyglądało to tak, że wojsko ustawiło duży namiot, pod którego jedno z wejść podjechała ciężarówka. Ciężarówka na naczepie miała budę z&#8230; prysznicami. Do tej budy podłączony był jakiś agregat, który w regularnych odstępach czasu podawał do tej łaźni wrzątek. Patent był świetny i osobiście przetestowałem ten wynalazek na sobie. Ta okresowość dostaw ciepłej wody była drobnym mankamentem. Tak się złożyło, że wlazłem do budy (jakkolwiek to brzmi) właśnie w trakcie jednego z tych okresów, kiedy woda leciała. Wniebowzięty z racji możliwości wzięcia prysznica namydliłem się i kiedy zacząłem się spłukiwać&#8230; woda przestała lecieć. Próbowałem kogoś zaalarmować z obsługi, że woda nie leci, a jest niezbędna, ale nikogo nie było w zasięgu wzroku. W końcu jednak woda poleciała, a ja zrozumiałem, że to po prostu nie jest system o działaniu ciągłym. Kiedy woda znów popłynęła dokończyłem kąpiel, po której poczułem się jak młody bóg. I tym optymistycznym akcentem zakończę opis OWRP 2008.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/417/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/417/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=417&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/05/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewietnasta-elblag/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część osiemnasta (Tolkmicko &#8211; Elbląg)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/04/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osiemnasta-tolkmicko-elblag/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/04/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osiemnasta-tolkmicko-elblag/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 18:26:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Elbląg]]></category>
		<category><![CDATA[Kadyny]]></category>
		<category><![CDATA[Polska w lesie]]></category>
		<category><![CDATA[Tolkmicko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=380</guid>
		<description><![CDATA[Zbliżam się powoli do szczęśliwego końca opisu OWRP 2008. Dotarłem do ostatniego &#8222;pieszego&#8221; dnia. Poranek tego dnia był o tyle nieprzyjemny, że nie byłem wyspany po nocnej imprezie. A kiedy jestem niewyspany, wtedy robię się drażliwy. Jednak z rana nie zdarzyło się nic, co by mnie rozdrażniło, więc dzień mimo wszystko zapowiadał się całkiem przyjemnie. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=380&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zbliżam się powoli do szczęśliwego końca opisu OWRP 2008. Dotarłem do ostatniego &#8222;pieszego&#8221; dnia. Poranek tego dnia był o tyle nieprzyjemny, że nie byłem wyspany po nocnej imprezie. A kiedy jestem niewyspany, wtedy robię się drażliwy. Jednak z rana nie zdarzyło się nic, co by mnie rozdrażniło, więc dzień mimo wszystko zapowiadał się całkiem przyjemnie.</p>
<p>Rano wstąpiliśmy na śniadanie, które R. wykupił dla siebie i dla brata poprzedniego dnia. Ja nie skorzystałem z tej możliwości. Owszem, to na pewno przyjemnie jest zjeść sobie ciepłej jajecznicy czy chleba z pokrojoną w plastry świeżą wędliną czy dżemem i nie martwić się, kto posprząta, a potem wypić gorącej herbaty, której nie trzeba było samemu parzyć. Ale ja będąc na OWRP staram się zachować umiar w dogadzaniu sobie, bo przecież robię to przez 50 tygodni w roku, więc przynajmniej te dwa spędzane na łonie natury mogę przepędzić w niejakiej ascezie.</p>
<p>Nie twierdzę bynajmniej, że się jakoś szczególnie na OWRP umartwiam, ale uważam, że skoro warunki są turystyczne, to trzeba się do nich dostosować, bo w tym tkwi urok tej imprezy. Z pewną pobłażliwością, choć też i sympatią, patrzę na tych turystów, którzy wożą ze sobą namioty tej wielkości, że nie powstydziłby się ich Kara Mustafa, którzy rozkładają sporej wielkości stoły, przy których siadają na krzesłach. Kiedyś R. powiedział, może żartem, że następnym razem weźmie laptopa, a ja go wtedy ofuknąłem, że nie wypada taskać takiego sprzętu na taką imprezę. Ja sam robię sobie dwa tygodnie postu od Internetu, mediów i w ogóle szumu tego świata. I bardzo dobrze to znoszę. A źle znoszę nawet brzęczące gdzieś w sąsiedztwie radio.</p>
<p>Po tej przydługiej dygresji czas wrócić na trasę, na którą wyszliśmy po śniadaniu. Przebieg tej trasy tradycyjnie uwieczniłem za pomocą odbiornika GPS i jest on do obejrzenia <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=39050" target="_blank">pod tym adresem</a></strong>. Od razu razu jako ciekawostkę wrzucam widok fragmentu mojej trasy oglądany na tle zdjęcia satelitarnego. Czytelnikom zwracam uwagę na to, co oznaczyłem strzałką. Czy to nie przypomina z grubsza konturu Polski przeciętego bardzo &#8222;wyprostowaną &#8221; Wisłą, która jedna wypływa z grubsza tam, gdzie powinna i kończy bieg też z grubsza we właściwym miejscu?</p>
<div id="attachment_407" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/polska-lesna1.jpg"><img class="size-full wp-image-407" title="Polska w lesie wycięta" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/polska-lesna1.jpg?w=420&#038;h=248" alt="Polska w lesie wycięta" width="420" height="248" /></a><p class="wp-caption-text">Polska w lesie wycięta</p></div>
<p>Wracając do trasy napisać muszę, że szło nam się z początku nieźle. Coś jednak jakby wisiało w powietrzu.</p>
<p>W pewnym momencie młody się o coś nadąsał na nas (niestety, nie pamiętam już o co) i popruł do przodu. R. długo się nie zastanawiając poleciał za nim. A ja zmełłem w myślach przekleństwo i pomyślałem sobie &#8222;o, nie; nie będę się bawił w pościg za braćmi&#8221; i szedłem dalej swoim tempem wkrótce tracąc z oczu moje dotychczasowe towarzystwo.</p>
<p>Pomyślałem, że pewnie i tak spotkamy się gdzieś po drodze, bo może na mnie zaczekają. A nawet jeśli nie, to byłem przygotowany do samotnego dojścia do celu. Zwłaszcza, że trasa prowadziła szlakiem, więc nawet mapa nie była bardzo potrzebna. I tak szedłem sobie sam minąwszy po drodze jakichś mniej mi znanych uczestników naszej trasy. Pogrążyłem się w rozmyślaniach i pewnym momencie zszedłem ze szlaku. Nie wiedziałem, w którym miejscu go zgubiłem. Kawałek się cofnąłem, ale bez skutku. Stanąłem przed dylematem: szukać szlaku albo iść do celu bez niego. Wybrałem to drugie. Wyciągnąłem GPS i sprawdziłem, &#8222;którędy na Elbląg?&#8221; Poszedłem drogą w kierunku najbliższym do wskazanego i po jakimś kwadransie marszu na skrzyżowaniu&#8230; wszedłem znowu na szlak. Tym razem postanowiłem, że już mu się nie dam zgubić.</p>
<p>Postanowienia udało mi się dotrzymać, choć w pewnym momencie byłem bliski uznania swej porażki. W pewnym momencie szlak wyprowadził mnie na klasztor franciszkanów znajdujący się na wzgórzu nieopodal miejscowości Kadyny. Poniżej wrzuciłem zdjęcie z tego miejsca zrobione przez R.</p>
<div id="attachment_405" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/klasztor.jpg"><img class="size-full wp-image-405 " title="Klasztor franciszkanów w Kadynach" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/klasztor.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Klasztor franciszkanów w Kadynach" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Klasztor franciszkanów w Kadynach</p></div>
<p style="text-align:left;">Po zwiedzeniu klasztoru podążyłem za znakami na jeszcze wyższe wzgórze i trafiłem na zwartą ścianę krzaków. Pomyślałem, że znowu zgubiłem szlak, ale nie, według znaków powinienem przejść prosto przez ten naturalny żywopłot. No i przeszedłem, choć bez przekonania, że to dobry kierunek. Ale po kilkunastu krokach okazało się, że tak właśnie prowadzi szlak, bo znalazłem jego kolejny znak.</p>
<p style="text-align:left;">Nie było to jedyne miejsce, gdzie nabierałem wątpliwości. Szlak nie był zbyt dobrze wyznakowany, przez co kilka razy omal go znowu nie zgubiłem. A w pewnym momencie z zaskoczeniem zauważyłem, że naprzeciw mnie idą inni uczestnicy OWRP. W tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy to ja idę w niewłaściwym kierunku, czy oni, zwłaszcza, że ich było całkiem sporo i to w kilku różnych grupach. Mimo to nie zawróciłem. Robiąc dobrą minę do złej gry doszedłem do Suchacza. Tutaj zdecydowałem się dalej iść szlakiem, ale wyglądało na to, że albo szlak ten dawno nie był odnawiany na tym odcinku, albo poprowadzono go inaczej, a tego odcinka nie skasowano. Znaki były ledwo widoczne albo nie było ich wcale na długich odcinkach, choć bardzo uważnie ich wypatrywałem.</p>
<p style="text-align:left;">Jeśli dotąd miałem wątpliwości, czy dobrze idę, to za Suchaczem w ogóle zwątpiłem, że dojdę tym szlakiem do celu. W końcu wyszedłszy z lasu dotarłem do miejscowości Łęcze, przez którą przebiegała droga asfaltowa. O ile w normalnych warunkach chodzenia po asfalcie nie lubię, o tyle wtedy wszedłszy na asfalt zdecydowałem, że nie zejdę z niego aż do samego Elbląga. Utwierdziłem się w tym postanowieniu, kiedy po niedługim czasie minąłem zieloną tablicę z napisem &#8222;Elbląg&#8221;. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że z tego miejsca do mety jest&#8230; 11 km.</p>
<p style="text-align:left;">Ostatni odcinek drogi, jaki został mi do przejścia, do najprzyjemniejszych nie należał. Asfalt, słońce mocno prażące moje zmęczone drogą ciało, samochody, spaliny. Mimo to nie skusiłem się na przejście kawałka trasy szlakiem żółtym, który odbijał od drogi na zachód, żeby po zrobieniu sporej pętli wśród łąk i pól wrócić kawałek drogi dalej na mój asfalt. Wolałem nie ryzykować, że znów trafię na szlak-widmo.</p>
<p style="text-align:left;">W końcu dotarłem do elbląskiej Bażantarni. Zakładałem, że R. i P. już dawno są na miejscu, więc zacząłem się za nimi rozglądać na miejscu naszego obozowiska. Dość szybko jednak ze zdumieniem skonstatowałem, że jeszcze ich nie ma. Potwierdziły to oględziny miejsca, w którym złożono nasze rzeczy. Ich rzeczy leżały tam nadal. Znaczy, jeszcze nie wrócili z trasy. Wziąłem więc swój namiot oraz manele i poszedłem znaleźć dobrą miejscówkę dla siebie i dla tych, co byli jeszcze na szlaku.</p>
<p style="text-align:left;">Co było dalej, napiszę w kolejnym wpisie, bo ten zrobił się już dość długi, a sporo jeszcze zostało do napisania.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/380/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/380/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=380&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/04/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osiemnasta-tolkmicko-elblag/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/polska-lesna1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Polska w lesie wycięta</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/04/klasztor.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Klasztor franciszkanów w Kadynach</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część siedemnasta (Tolkmicko)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/03/13/owrp-2008-czesc-siedemnasta-tolkmicko/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/03/13/owrp-2008-czesc-siedemnasta-tolkmicko/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 08:42:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[nocna impreza]]></category>
		<category><![CDATA[Tolkmicko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=378</guid>
		<description><![CDATA[Poprzedni wpis zakończyłem w momencie dotarcia do miejsca noclegu. Teraz napiszę kilka zdań o tym miejscu. Tym razem wylądowaliśmy na stadionie. Właściwie słowo &#8222;stadion&#8221; jest tutaj nieco na wyrost, bo było to boisko, co prawda z krytą trybuną, ale niezbyt dużą oraz budynek zaplecza. Ten budynek nie robił zbyt dobrego wrażenia. Podejrzewam, że warunki sanitarne [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=378&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzedni wpis zakończyłem w momencie dotarcia do miejsca noclegu. Teraz napiszę kilka zdań o tym miejscu. Tym razem wylądowaliśmy na stadionie. Właściwie słowo &#8222;stadion&#8221; jest tutaj nieco na wyrost, bo było to boisko, co prawda z krytą trybuną, ale niezbyt dużą oraz budynek zaplecza. Ten budynek nie robił zbyt dobrego wrażenia. Podejrzewam, że warunki sanitarne były &#8222;sanitarno-epidemiologiczne&#8221;, jak to określamy w takich sytuacjach. Napisałem &#8222;podejrzewam&#8221;, bo za nic nie potrafię sobie przypomnieć, jak to wyglądało od środka. Pamiętam przede wszystkim budynek z zewnątrz.</p>
<p>Rozbiliśmy namiot niedaleko budynku wzdłuż prowadzącego obok niego chodnika, po którego drugiej stronie był spory trawniczek. Lokalizacja ta wydała nam się dobra ze względu na to, że byliśmy na wzniesieniu, więc na wypadek, gdyby intensywny deszcz, jaki nas witał na wejściu do miasta, miał się powtarzać, mieliśmy gwarancję tego, że nie obudzimy się w kałuży (uprzedzając sporo fakty napiszę, że byłem tego bliski w czasie OWRP 2009 na noclegu w Olkuszu).</p>
<p>Jak się później miało okazać, lokalizacja ta nie była najszczęśliwsza. Powody były dwa. Po pierwsze gospodarze postanowili nam umilić pobyt i rozstawili stoliki, grill i kran z piwem na trawniku, o którym wspomniałem kilka linijek powyżej. W ten sposób staliśmy na naturalnej drodze turystów spragnionych piwa i wrażeń. To się jeszcze dało znieść, a to, co gorsze miało zdarzyć się później.</p>
<p>Tymczasem nasza trójka nie licząc na kiełbaski i inne temu podobne frykasy poszła do miasta na bardziej typowy obiad. Zalogowaliśmy się do jakiegoś przytulnego lokalu, gdzie było już trochę osób z naszej trasy i zaczęliśmy studiować menu. Po obejrzeniu go z piersi naszych wyrwało się westchnienie ulgi. Ceny w Tolkmicku były przyzwoite. Po stołowaniu się w Krynicy, która nadwyrężyła nasze portfele, tutaj wikt był wręcz nieprzyzwoicie tani, co stwierdziliśmy przeliczając sztuki pierogów i ich cenę. Znów niestety muszę zasłonić się niepamięcią i nie napiszę, co dokładnie zamówiliśmy, ale kojarzy mi się, że skusiliśmy się zarówno na pierogi jak również na tradycyjnego schabowego.</p>
<p>Najedzeni i zadowoleni wróciliśmy na nocleg, gdzie zastanawialiśmy się, co począć z tak dobrze rozpoczętym dniem, który powoli miał się ku końcowi. W pewnym momencie zauważyliśmy, że pod płotem, ale po naszej stronie, rozwija się impreza, na którą zaproszone zostało także kierownictwo trasy. Z ciekawości przeszliśmy się tam, zobaczyć, co się święci, a może nawet licząc na to, że się dołączymy. Jednak ze względu na brak zainteresowania ze strony gospodarzy po kwadransie wróciliśmy do siebie. Słońce zaczęło zachodzić, a tymczasem impreza się rozkręcała&#8230;</p>
<p>Rozkręciła się tak, że około 1 w nocy obudziły nas pijackie śpiewy, głośne rozmowy i podobne atrakcje. Rozochocone towarzystwo postanowiło bowiem zmienić lokalizację i obsiadło plastikowe stoły, które pozostały w miejscu, gdzie za dnia serwowano piwo i kiełbaski. Biesiadnicy nic sobie nie robiąc z tego, że niektórzy mieli ciężki dzień za sobą zaczęło się hałaśliwie zachowywać. Namioty, jak wiadomo, nie dają żadnej ochrony akustycznej, więc miałem wrażenie, jakby ta impreza rozgrywała się tuż nad moim uchem. Kląłem w duchu to towarzystwo, ale nie chciało mi się wyjść i ich opieprzać. Zakładałem zresztą, że to nic nie da. Ale komuś innemu nerwy puściły i zaczęła się pyskówka jednej z uczestniczek z rozochoconym towarzystwem. A dokładnie z jednym z jego członków, którego nie wspomnę tutaj nawet z imienia, jako że o zmarłych nie powinno się źle mówić czy pisać (człowiek ten zmarł nagle na początku 2009 roku, o czym dowiedziałem się od R. na OWRP 2009; był to dobry znajomy R., choć ja też go znałem).</p>
<p>Uczciwie trzeba napisać, że ta wymiana poglądów zaczęła się kulturalnie, ale szybko zmieniła się w pyskówkę i to dość ostrą. Doszło nawet do straszenia się policją. Na co dzień wyglądało to nieco inaczej, ale w tym sporze zdecydowanie kibicowałem stronie domagającej się prawa do spokojnego przespania nocy. Jako, że była to kobieta i w pewnym momencie miałem wrażenie, że tę batalię przegrywa, byłem już o krok od ubrania się, wyjścia i wsparcia jej. Ale zanim do tego doszło (a nie będę ukrywał, że nie paliłem się do tego) towarzystwo się jednak zmitygowało i zaczęło uspokajać swojego najbardziej rozjuszonego członka. Co prawda nie przestały padać epitety i nieprzyjemne komentarze, ale widać było, że chęć do dalszego rozrabiania po nocy im odeszła i w końcu oddalili się do swoich namiotów. Odetchnąłem i zasnąłem. Do rana nikt już nie zakłócał nam snu.</p>
<p>I tak zakończył się przedostatni wędrowny dzień OWRP 2008. Kolejny dzień, w którym po różnych perturbacjach dotarliśmy na metę w Elblągu, opiszę w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/378/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/378/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=378&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/03/13/owrp-2008-czesc-siedemnasta-tolkmicko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część szesnasta (Frombork &#8211; Tolkmicko)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/03/03/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-szesnasta-frombork-tolkmicko/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/03/03/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-szesnasta-frombork-tolkmicko/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 10:04:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Chojnowo]]></category>
		<category><![CDATA[Frombork]]></category>
		<category><![CDATA[Góra Żurawia]]></category>
		<category><![CDATA[Tolkmicko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[Z Fromborka do Tolkmicka prowadziła przedostatnia trasa OWRP 2008. Trasa dość trudna ze względu na trudności z zaopatrzeniem i chwilami niezbyt sprzyjającą pogodę. Przebieg trasy tego dnia można obejrzeć sobie klikając na poniższy link: Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail Wyjście z Fromborka nawet jeszcze trochę pamiętam, choć minęło od tamtej pory półtora roku. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=369&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z Fromborka do Tolkmicka prowadziła przedostatnia trasa OWRP 2008. Trasa dość trudna ze względu na trudności z zaopatrzeniem i chwilami niezbyt sprzyjającą pogodę. Przebieg trasy tego dnia można obejrzeć sobie klikając na poniższy link:</p>
<p><strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=39048" target="_blank">Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail</a></strong></p>
<p>Wyjście z Fromborka nawet jeszcze trochę pamiętam, choć minęło od tamtej pory półtora roku. Pogoda była ładna, szliśmy drogą wśród dość licznych drzew w okolicy przypominającej ogródki działkowe (takie przynajmniej pozostało mi w głowie skojarzenie). Łatwiej mi to wyjście dziś zobaczyć oczami wyobraźni, nieco już niewyraźnie, niż opisać. W każdym razie początek dnia był przyjemny. Po minięciu granic miasta doszliśmy grupkę uczestników z naszej trasy OWRP, a potem razem minęliśmy obserwatorium astronomiczne na Górze Żurawiej.</p>
<p>Trasa prowadziła drogami gruntowymi początkowo na południe, ale w pewnym miejscu mieliśmy skręcić na zachód. Na odprawie poprzedniego dnia powiedziano nam, że to miejsce można łatwo przeoczyć, więc zostanie tam umieszczony wyraźny znak, że tutaj należy skręcić. Przyznam, że byliśmy w tej kwestii raczej sceptyczni po tym, jak wcześniej &#8222;wyraźnie&#8221; zostało oznakowane wejście na Wielbłądzi Garb. Mimo to uważnie rozglądaliśmy się, żeby nie przeoczyć skrętu. Nie przeoczyliśmy. Między innymi dlatego, że nie był wcale tak łatwy do przeoczenia, a poza tym rzeczywiście został oznakowany. Oznakowanie to R. uwiecznił na zdjęciu.</p>
<div id="attachment_374" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/drogowskaz.jpg"><img class="size-full wp-image-374" title="Drogowskaz na Tolkmicko" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/drogowskaz.jpg?w=420&#038;h=315" alt="" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Drogowskaz na Tolkmicko</p></div>
<p>Po drodze zaczęło mi nieco doskwierać pragnienie, a ponieważ moje zapasy wody były dość szczupłe, planowałem uzupełnić je po drodze. Tymczasem jak na złość w mijanych miejscowościach nie było sklepów (fakt, że i miejscowości nie było za wiele). Wreszcie trafił się jakiś sklep, ale czekała nas w nim przykra niespodzianka. Był czynny chyba ze dwie godziny przed południem, a potem znowu jakiś czas popołudniu. Trafiliśmy akurat tak, że nie był już czynny, a czekanie na ponowne otwarcie mijało się zdecydowanie z celem. Trzeba było wprowadzić program oszczędnościowy.</p>
<p>Oglądając trasę naszego przemarszu zamieszczoną na EveryTrail łatwo zauważyć, że zrobiliśmy tego dnia co najmniej dwie pętelki (plus trzecia na mecie). Pierwszą pętlę zrobiliśmy we wsi Chojnowo, żeby obejrzeć kapliczkę z narzędziami męki Pańskiej (<em>Arma Christi</em>). I znów niezawodny R. uwiecznił tę kapliczkę na zdjęciu, które można podziwiać poniżej.</p>
<div id="attachment_375" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/narzedzia.jpg"><img class="size-full wp-image-375" title="Narzędzia męki Pańskiej" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/narzedzia.jpg?w=420&#038;h=315" alt="" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Narzędzia męki Pańskiej</p></div>
<p>Druga pętla była skutkiem podjęcia decyzji o tym, że chcemy obejrzeć Święty Kamień. Jest to całkiem spory głaz narzutowy, który znajduje się w wodach Zalewu Wiślanego. Żeby go obejrzeć, musieliśmy zboczyć z drogi i znaleźć ścieżkę prowadzącą nad brzeg. Tradycyjnie żadnej ścieżki nie znaleźliśmy, więc w pewnym momencie poszliśmy po prostu na przełaj przez las.</p>
<p>Zdjęcia kamienia nie mam i po prawdzie nie jestem nawet pewien, czy ten kamień w końcu widziałem. Brzeg, w miejscu gdzie do niego dotarliśmy, był stromy i na tyle mocno zarośnięty, że oglądanie z niego Zalewu Wiślanego było utrudnione. Na dodatek pamięć mnie w tym miejscu nieco zawodzi i nie potrafię stwierdzić, czy wypatrywanie tego głazu dało jakiś efekt, czy nie. Coś tam niby widziałem, ale czy to o ten kamień mogło chodzić, to nie wiem, bo imponujących rozmiarów mi się nie wydawał. R. chciał nawet zejść nad wodę, ale mnie się ten pomysł nie uśmiechał i ostatecznie odpuściliśmy to sobie wracając na drogę do Tolkmicka.</p>
<p>Dalsza droga nie obfitowała już w żadne niespodzianki poza pogodowymi. Na ostatnich hektometrach przed metą zaczął nas łapać deszcz. Początkowo był przelotny i mało uciążliwy, ale kiedy znaleźliśmy się na przedmieściach Tolkmicka, to przylał krótko ale mocno. Dobrze, że byłem zaopatrzony w pelerynę i że zdecydowałem się ją założyć, bo inaczej przemókłbym do suchej nitki.</p>
<p>W samym mieście, jak to wspomniałem wyżej, zrobiliśmy pętelkę w poszukiwaniu miejsca noclegu. Tak się rozpędziliśmy, że musieliśmy je minąć, bo od pewnego miejsca nie można było sobie skrócić sobie drogi i pójść prosto do celu. Zrobiliśmy więc kołowanie wokół lądowiska i w końcu na nim wylądowaliśmy.</p>
<p>Ponieważ notka zrobiła się już dość długa, a zostało jeszcze trochę tego dnia do opisania, więc ciąg dalszy będzie już w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/369/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/369/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=369&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/03/03/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-szesnasta-frombork-tolkmicko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/drogowskaz.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Drogowskaz na Tolkmicko</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/03/narzedzia.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Narzędzia męki Pańskiej</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część piętnasta (zwiedzanie Fromborka)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/02/25/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-pietnasta-zwiedzanie-fromborka/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/02/25/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-pietnasta-zwiedzanie-fromborka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 07:38:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA["Skarby z poddasza"]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Frombork]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Kopernika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=353</guid>
		<description><![CDATA[Zanim przejdę do opisu kolejnego dnia muszę dokonać ważnego uzupełnienia dotyczącego dnia poprzedniego. O jednym zdarzeniu zapomniałem napisać i dopiero przegląd zdjęć z 2008 roku mi to uświadomił. Otóż we Fromborku podczas instalowania się na miejscu noclegu namiot R. uległ awarii. Ułamał się jeden fragment szkieletu z rurek z włókna szklanego. Jeśli dobrze pamiętam, to [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=353&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim przejdę do opisu kolejnego dnia muszę dokonać ważnego uzupełnienia dotyczącego dnia poprzedniego. O jednym zdarzeniu zapomniałem napisać i dopiero przegląd zdjęć z 2008 roku mi to uświadomił. Otóż we Fromborku podczas instalowania się na miejscu noclegu namiot R. uległ awarii. Ułamał się jeden fragment szkieletu z rurek z włókna szklanego. Jeśli dobrze pamiętam, to awaria była na tyle poważna, że uniemożliwiała rozłożenie namiotu. Trzeba było więc coś z tym fantem zrobić.</p>
<p>Nie byliśmy zupełnie przygotowani logistycznie na taką ewentualność. Na dodatek we Fromborku, jako w małej mieścinie, nie było żadnego sklepu ze sprzętem turystycznym czy innymi artykułami, które ewentualnie mogłyby się przydać przy naprawie. W końcu wpadłem na pomysł, który w pierwszej chwili wydawał się bardzo dobry, a ostatecznie okazał się tylko dobry z pewnych niezależnych ode mnie przyczyn. Zaproponowałem mianowicie, żeby złamany fragment usztywnić tak, jak usztywnia się w warunkach polowych złamaną kończynę. Kończynę, jak wiadomo, może wziąć między łubki i obwiązać bandażem. W naszym przypadku zamiast łubków chciałem wykorzystać nadliczbowe szpilki, a rolę bandaża miała wziąć na siebie taśma klejąca.</p>
<p>Pomysł na etapie realizacji okazał się być dużo mniej udany. Okazało się, że ze względu na niewielkie przekroje, różnicę sztywności, trudność ze ścisłym obwinięciem złamania taśmą musieliśmy zamiast dwóch szpilek użyć chyba czterech czy pięciu. Ostatecznie jednak cel został osiągnięty. Miejsce złamania usztywnione na tyle, że namiot dał się rozstawić, choć z niewielkimi dodatkowymi utrudnieniami. Dla upamiętnienia tego wydarzenia R. zrobił zdjęcie wymyślonego rozwiązania wraz z jego pomysłodawcą w tle.</p>
<div id="attachment_354" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-namiot.jpg"><img class="size-full wp-image-354" title="Frombork - naprawa namiotu" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-namiot.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Frombork - naprawa namiotu" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Frombork - naprawa namiotu</p></div>
<p>Po tym uzupełnieniu mogę przejść do opisu tego, co działo się nazajutrz. A działo się sporo, bo mieliśmy w planach zwiedzanie Fromborka. Oczywiście przede wszystkim zwiedziliśmy tego dnia zespół katedralny znajdujący się na wzgórzu. W tej chwili nie pamiętam już, w jakiej kolejności zwiedzaliśmy poszczególne obiekty, ale na pewno byliśmy w katedrze, którą R. uwiecznił na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_355" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-katedra.jpg"><img class="size-full wp-image-355" title="Frombork - katedra" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-katedra.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Frombork - katedra" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Frombork - katedra</p></div>
<p>Byliśmy też na Wieży Radziejowskiego, z której rozciąga się piękny widok na okolicę. Dodatkową atrakcją wieży jest zawieszone w niej wahadło Foucaulta. Zdjęcia wahadła nie mam, ale w zamian wrzucam zdjęcie wieży zrobione u jej podnóża i widoki uwiecznione przez R. z tarasu wieży.</p>
<div id="attachment_356" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-wieza-radziejowskiego.jpg"><img class="size-full wp-image-356" title="Frombork - wieża Radziejowskiego" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-wieza-radziejowskiego.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Frombork - wieża Radziejowskiego" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Frombork - Wieża Radziejowskiego</p></div>
<p>Na poniższym zdjęciu widać Zalew Wiślany i kawałek portu (z lewej strony).</p>
<div id="attachment_357" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-1.jpg"><img class="size-full wp-image-357" title="Widok z Wieży Radziejowskiego" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-1.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Widok z Wieży Radziejowskiego" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Widok z Wieży Radziejowskiego</p></div>
<p>A tutaj na pierwszy plan wybija się Wieża Wodna</p>
<div id="attachment_358" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-2.jpg"><img class="size-full wp-image-358" title="Widok na Wieżę Wodną" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-2.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Widok na Wieżę Wodną" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Widok na Wieżę Wodną</p></div>
<p>Żeby nie zanudzać czytelników zbyt dużą liczbą szczegółów dotyczących zwiedzania w telegraficznych skrócie napiszę jeszcze, że zwiedziliśmy też Muzeum Kopernika, a R. i P. poszli do planetarium. Ja sobie darowałem tę wizytę, jako że byłem w takim przybytku w Olsztynie razem z A. w wakacje po 4. roku studiów. Nie specjalnie mnie to wtedy porwało, więc i tym razem nie paliłem się do odwiedzin.</p>
<p>Później zwiedziliśmy jeszcze dawny Szpital św. Ducha, gdzie mieści się w tej chwili Muzeum Historii Medycyny. Dodam tutaj, że przy okazji wizyty w tym przybytku dowiedziałem się, że dawniej instytucja nazywana &#8222;szpitalem&#8221; wcale nie stawiała sobie za cel leczenie ludzi. Szpital u zarania swoich dziejów pełnił taką rolę, jaką dzisiaj pełnią przytułki czy hospicja &#8211; dawał schronienie ludziom biednym lub chorym, którzy nie mieli dachu nad głową. Leczenie uprawiano tam zupełnie przy okazji i to głównie z tego powodu, że ludzie tam pomieszkujący z racji swojej sytuacji na pewno nie cieszyli się dobrym zdrowiem. Jak wiadomo dziś szpital to instytucja, która stawia sobie za cel przyjęcie pacjenta, podleczenie go lub wyleczenie i wypisanie do domu. Natomiast dawniej ktoś, kto trafiał do szpitala raczej już z niego nie wychodził, co niekoniecznie oznacza, że szybko rozstawał się z życiem. Nie wychodził, bo nie miał dokąd. Prawdą jest, że i dzisiaj tak czasami bywa.</p>
<p>No i na koniec tej notki jeszcze jedna atrakcja Fromborka. Sądzę, że dużo mniej znana niż pozostałe. Mam na myśli izbę regionalną &#8222;Skarby z poddasza&#8221; założoną i prowadzoną przez panią Zuzannę Falińską. Pani Zuzanna, którą R. uwiecznił na poniższym zdjęciu,</p>
<div id="attachment_359" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/zuzanna-falinska.jpg"><img class="size-full wp-image-359" title="Zuzanna Falińska - założycielka izby regionalnej &quot;Skarby z poddasza&quot;" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/zuzanna-falinska.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Zuzanna Falińska - założycielka izby regionalnej &quot;Skarby z poddasza&quot;" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Zuzanna Falińska - założycielka izby regionalnej &quot;Skarby z poddasza&quot;</p></div>
<p>gromadzi wszelkie pamiątki z życia Fromborka i najbliższych okolic. Zarówno te specyficzne dla miasta, jak i te, które bardziej ogólnie przypominają minione czasy. Jak sama nazwa wskazuje, źródłem tych pamiątek są poddasza domów Fromborka i pod-fromborskich wsi. Wystawa jest naprawdę ciekawa i polecam ją każdemu, kto zawita do Fromborka. Ludzie w moim wieku i starsi (może też nieco młodsi, choć już niekoniecznie) mogą sobie tam obejrzeć także ciekawe pamiątki po PRL-u, które być może pamiętają z własnych domów z dzieciństwa. Na przykład ówczesną prasę. Poniżej m.in. &#8222;Trybuna Ludu&#8221;.</p>
<div id="attachment_360" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-2.jpg"><img class="size-full wp-image-360" title="Dawna prasa..." src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-2.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Dawna prasa..." width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Dawna prasa...</p></div>
<p>I pismo &#8222;Kraj Rad&#8221; (niekoniecznie dobrych).</p>
<div id="attachment_361" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-1.jpg"><img class="size-full wp-image-361" title="&quot;Kraj Rad&quot;" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-1.jpg?w=420&#038;h=315" alt="&quot;Kraj Rad&quot;" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">&quot;Kraj Rad&quot;</p></div>
<p>Jeśli ktoś słyszał lub czytał o szklankach &#8222;musztardówkach&#8221;, z których pijało się wódkę, ale nie wie, co to i skąd się wzięła ta nazwa, to obejrzawszy poniższe zdjęcie będzie już wiedział.</p>
<div id="attachment_362" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/musztardowki.jpg"><img class="size-full wp-image-362" title="Musztardówki" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/musztardowki.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Musztardówki" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Musztardówki</p></div>
<p>No i wreszcie prototyp dzisiejszych &#8222;ziobrofonów&#8221;. Zdecydowanie mniej poręczny, ale za to podobno nagrania na tym sprzęcie były wysokiej jakości ze względu na niewielką prędkość przesuwu taśmy i jej dużą szerokość. Później było podobno już tylko gorzej.</p>
<div id="attachment_363" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/magnetofon.jpg"><img class="size-full wp-image-363" title="Przodek współczesnych &quot;ziobrofonów&quot;" src="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/magnetofon.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Przodek współczesnych &quot;ziobrofonów&quot;" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Przodek współczesnych &quot;ziobrofonów&quot;</p></div>
<p>Nie pamiętam zbyt dobrze, co jeszcze robiliśmy tego dnia we Fromborku poza tym, że zjedliśmy jakieś lody, bo wyszło słońce i zaczęło ładnie nas grzać, no i na pewno byliśmy na jakimś późniejszym obiedzie. Pamiętam też, że na pewno nie ruszyliśmy się już tego dnia poza Frombork. Widocznie nie zdarzyło się więc nic wartego zapamiętania i późniejszego opisania. Zatem na tym kończę opis tego dnia, a w kolejnej notce będę opisywał kolejny już dzień. Tym razem będzie to już dzień wędrowny.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/353/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/353/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=353&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/02/25/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-pietnasta-zwiedzanie-fromborka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-namiot.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Frombork - naprawa namiotu</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-katedra.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Frombork - katedra</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/frombork-wieza-radziejowskiego.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Frombork - wieża Radziejowskiego</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Widok z Wieży Radziejowskiego</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/widok-z-wiezy-2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Widok na Wieżę Wodną</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/zuzanna-falinska.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zuzanna Falińska - założycielka izby regionalnej &#34;Skarby z poddasza&#34;</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Dawna prasa...</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/prasa-1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">&#34;Kraj Rad&#34;</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/musztardowki.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Musztardówki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2010/02/magnetofon.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Przodek współczesnych &#34;ziobrofonów&#34;</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część czternasta (Krynica – Frombork)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-czternasta-krynica-%e2%80%93-frombork/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-czternasta-krynica-%e2%80%93-frombork/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 06:27:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Frombork]]></category>
		<category><![CDATA[konie]]></category>
		<category><![CDATA[Krynica]]></category>
		<category><![CDATA[Zalew Wiślany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=349</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzień OWRP 2008 upłynął pod znakiem przeprawy przez Zalew Wiślany. Na szczęście nie musieliśmy jej odbyć wpław. Po zebraniu się z rana z miejsca noclegu i zapakowaniu dobytku na ciężarówkę zostaliśmy przeprawieni statkiem na drugą stronę. Do przejścia tego dnia mieliśmy tyle, co nic i dlatego nie mam nawet zapisanego śladu w GPS-ie. Przeszliśmy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=349&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny dzień OWRP 2008 upłynął pod znakiem przeprawy przez Zalew Wiślany. Na szczęście nie musieliśmy jej odbyć wpław. Po zebraniu się z rana z miejsca noclegu i zapakowaniu dobytku na ciężarówkę zostaliśmy przeprawieni statkiem na drugą stronę. Do przejścia tego dnia mieliśmy tyle, co nic i dlatego nie mam nawet zapisanego śladu w GPS-ie. Przeszliśmy tylko najpierw z noclegowiska na statek, potem ze statku na noclegowisko i jeszcze tylko z noclegowiska do centrum, żeby zjeść obiad i z powrotem.</p>
<p>W ogóle ten dzień był jednym z mniej interesujących. Pogoda się popsuła, bo zaczął siąpić deszcz. Frombork wywarł na mnie wrażenie raczej ponure. Miasteczko małe, zapomniane i zapyziałe. Gdyby nie muzeum Kopernika, to nie byłoby po co się tam w ogóle zatrzymywać. Do tego na twarzach miejscowego &#8222;kwiatu&#8221; młodzieży niemal można było wyczytać nieme pytanie &#8222;czego tu szukacie?&#8221;</p>
<p>To wszystko zdecydowało, że z jednej strony prawie nie ruszaliśmy się z naszego noclegowiska, a z drugiej snuliśmy plany wypuszczenia się gdzieś w nieodległe okolice. R. proponował Braniewo i nawet jakieś zarysy planów wyjazdu mieliśmy, ale ostatecznie tego dnia nic już z tego nie wyszło. Plan awaryjny był taki, żeby do Braniewa ruszyć kolejnego dnia po zwiedzeniu tego, co można było we Fromborku zwiedzić, ale i z tego nic nie wyszło.</p>
<p>Za to na noclegowisku mieliśmy trzy atrakcje. Pierwsza to taka, że zeszły się na to miejsce wszystkie trasy i można się było zobaczyć ze znajomymi, którzy wybrali inne marszruty. Ja za wielu takich znajomych nie mam, bo nie jestem zbyt towarzyski, ale R. ma na OWRP zdecydowanie więcej znajomych. Była okazja do spotkań i podzielenia się wrażeniami.</p>
<p>Druga atrakcja była taka, że organizatorzy zaprezentowali zdjęcia robione na trasach oraz filmy. Na razie w wersji roboczej, ale i tak można było się już obejrzeć. Zdjęć było sporo, a oglądanie pod chmurką, więc ze względu na pogodę nie doczekałem do chwili prezentacji naszej trasy i nie wiedziałem, czy mnie gdzieś tam uchwycili i jak. Ale że jestem mało fotogeniczny, więc za mocno mnie to nie interesowało.</p>
<p>I wreszcie trzecią atrakcją były&#8230; konie. Na terenie, na którym rozłożyliśmy namioty, pasło się kilka koni. Co prawda nie pasły się między namiotami, ale były w zasięgu wzroku i dotyku. Można było podejść i pogłaskać. Niektórzy zresztą rozłożyli namioty tak blisko miejsca stacjonowania koni, że ja bym nie ręczył za spokojnie przespaną noc. Na drugi dzień rano okazało się jednak, że strat ludzkich ani materialnych nie zanotowano. Nikogo koń nie kopnął ani nic nie stratował. Poczciwe widać były to koniska i do ludzi z tymi ich dziwnie małymi stajniami z materiału przyzwyczajone.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/349/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/349/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=349&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-czternasta-krynica-%e2%80%93-frombork/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Reaktywacja</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/reaktywacja/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/reaktywacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 05:42:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[reaktywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/reaktywacja/</guid>
		<description><![CDATA[Wstyd mi trochę, że zaniedbałem ten blog. Rozważałem w związku z tym dwa scenariusze: kasowanie lub reaktywację. Ostatecznie zdecydowałem się, między innymi po obejrzeniu statystyk, które choć nie rzucają na kolana, to jednak nie są gorsze niż wtedy, gdy blog ten regularnie pisałem, że dokonam jego reaktywacji. Do przeczytania wkrótce. :)<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=342&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wstyd mi trochę, że zaniedbałem ten blog. Rozważałem w związku z tym dwa scenariusze: kasowanie lub reaktywację. Ostatecznie zdecydowałem się, między innymi po obejrzeniu statystyk, które choć nie rzucają na kolana, to jednak nie są gorsze niż wtedy, gdy blog ten regularnie pisałem, że dokonam jego reaktywacji. Do przeczytania wkrótce. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/342/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/342/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=342&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2010/02/24/reaktywacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część trzynasta (Krynica &#8211; Piaski &#8211; Krynica)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/08/29/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-trzynasta-krynica-piaski-krynica/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/08/29/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-trzynasta-krynica-piaski-krynica/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 20:20:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[dziki]]></category>
		<category><![CDATA[granica z Rosją]]></category>
		<category><![CDATA[Krynica]]></category>
		<category><![CDATA[Piaski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[Wspomniałem w poprzedniej notce, że nocleg w Krynicy mieliśmy podwójny. Dlatego po pierwszej nocy mogliśmy cały kolejny dzień poświęcić na buszowanie po okolicy. Jak wykorzystaliśmy ten czas, to można zobaczyć klikając na poniższy link: Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail Zanim zacznę opisywać trasę tego dnia, wspomnę, że tego dnia przeżyłem, nie wiem, czy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=334&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wspomniałem w poprzedniej notce, że nocleg w Krynicy mieliśmy podwójny. Dlatego po pierwszej nocy mogliśmy cały kolejny dzień poświęcić na buszowanie po okolicy. Jak wykorzystaliśmy ten czas, to można zobaczyć klikając na poniższy link:</p>
<p><strong> </strong><strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=39039" target="_blank">Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail</a></strong></p>
<p>Zanim zacznę opisywać trasę tego dnia, wspomnę, że tego dnia przeżyłem, nie wiem, czy to odpowiednie określenie, bo potocznie się go nadużywa, ale niech będzie, przeżyłem szok, kiedy zobaczyłem pierwszą stronę Gazety Wyborczej. Trudno mi było uwierzyć w to, co było tam napisane, a napisane było, że nie żyje prof. Bronisław Geremek.</p>
<p>Tak się składa, że na OWRP dobrowolnie izoluję się od mediów. Internetu z przyczyn oczywistych nie mam, radia ze sobą nie zabieram, gazet nie kupuję. Prognozę pogody odczytuję rano z nieba (niekoniecznie trafnie). Czasem jednak, tak jak w tym przypadku, coś się z tego medialnego szumu przedostaje do mojej świadomości. Tak było tym razem, bo strona GW w żałobnym wydaniu krzyczała niemal do mnie ze stojaka.</p>
<p>Wracając jednak do OWRP, bo o śmierci prof. Geremka napisano od tamtego czasu wiele, a o tej imprezie nieco mniej, wypada napisać, co robiliśmy tego dnia. Otóż rano po zaopatrzeniu się w baterie i inne niezbędne artykuły pierwszej potrzeby wyruszyliśmy w kierunku granicy polsko-rosyjskiej. Jest to jedna z tych granic, które wciąż są dozorowane, więc w dobie Schengen zaliczyć ją można do atrakcji turystycznych.</p>
<p>Wcześniej nasz kierownik trasy proponując obejrzenie granicy prosił, żeby się do samej granicy za bardzo nie zbliżać. Podobno Rosjanie mają przy niej jakieś urządzenia śledzące ruch i każde podejście zbyt blisko powoduje alarm i telefony do polskiej Straży Granicznej. Jak się okazało na miejscu, podejście do samej granicy jest utrudnione, ale o tym napiszę dalej.</p>
<p>Po drodze  do granicy nie zdarzyło się nic, co utkwiłoby mi w pamięci na tyle, żebym uważał, że warto o tym napisać. Pamiętam tylko pewne zdziwienie liczbą wejść na plażę, jakie mijaliśmy po drodze w okolicy, którą uważałem za słabo zaludnioną. Chyba nawet w Łebie nie ma tylu.</p>
<p>Może wspomnę też, że kiedy szliśmy, minął nas zmotoryzowany patrol Straży Granicznej, ale najwyraźniej nie wzbudziliśmy w nich podejrzeń, bo nie zatrzymując się pojechali dalej. Później za to my ich mijaliśmy, kiedy zatrzymali i trzepali jakiś samochód.</p>
<p>Do samej granicy nie podeszliśmy, bo wzdłuż granicy wyznaczona jest&#8230; ostoja dzikich zwierząt. Dziwna jest ta ostoja, bo ogrodzona płotem. Domyślam się, że ten płot bynajmniej nie ze względu na zwierzęta został postawiony. W każdym razie nie zdecydowaliśmy się iść dalej i zakłócać spokoju zwierzętom czy też Rosjanom. Ja zadowoliłem się zdjęciem na tle tablicy, która co prawda stała już za płotem, ale na tyle blisko, że zdecydowałem się do niej podejść.</p>
<div id="attachment_335" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-335" title="Przy granicy" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/przy-granicy.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Przy granicy polsko-rosyjskiej" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Przy granicy polsko-rosyjskiej</p></div>
<p>Zamiast oglądania samej granicy ograniczyliśmy się do obejrzenia plaży. Płot odgradzający &#8222;ostoję zwierząt&#8221; był poprowadzony także tutaj. Ale przynajmniej można było rzucić okiem wzdłuż plaży i spojrzeć na rosyjską stronę. Za wiele tam nie zobaczyliśmy, co zresztą obrazuje kolejne zdjęcie.</p>
<div id="attachment_336" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-336" title="Plaża w Piaskach" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/plaza-w-piaskach.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Plaża w Piaskach - widok na stronę rosyjską" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Plaża w Piaskach - widok na stronę rosyjską</p></div>
<p>Z plaży poszliśmy kawałek wzdłuż płotu, a potem odbiliśmy na Piaski &#8211; najbardziej na wschód wysuniętą miejscowość, a właściwie dzielnicę Krynicy Morskiej. Po drodze spotkaliśmy lochę z małymi dziczkami. A ponieważ nigdzie nie było widać samca, zaczęliśmy żartobliwie spekulować, gdzie może być. Wymyśliliśmy między innymi, że pewnie poszedł z kumplami na piwo. No i udało nam się trafić. Kiedy tylko weszliśmy między pierwsze zabudowania naszym oczom ukazał się zaskakujący widok. To znaczy zaskoczył on mnie i prawdopodobnie także moich towarzyszy, ale z tego, co potem czytałem wnioskuję, że dla miejscowych taki widok to normalka. Otóż ulicą truchtał sobie dzik. To zszedł na chwilę gdzieś w zarośla, to wrócił na jezdnię. R. uwiecznił go na zdjęciu, dlatego mogę go tu przestawić.</p>
<div id="attachment_337" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-337" title="Dzik w Piaskach" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/dzik-w-piaskach.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Dzik w Piaskach" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Dzik w Piaskach</p></div>
<p>Myślę, że ten dzik postanowił przejść na wikt mieszkańców Piasek. My także postanowiliśmy coś przekąsić licząc na to, że tutaj może będzie taniej i smaczniej niż w samej Krynicy. Nie wiem, jakie mieli zdanie o obiedzie moi współtowarzysze, bo nawet jeśli ich o to spytałem, to już mi z głowy wyleciało, ale mnie obiad, jaki zamówiłem, smakował. Obiad był jak domowy. A i cena była rozsądna. Niestety, Piaski leżą w takiej odległości od Krynicy, że nie mając własnego środka transportu żywienie się tutaj nie byłoby rozwiązaniem sensownym.</p>
<p>Po obiedzie przyszedł czas na powrót na miejsce noclegu. Powrót na piechotę raczej nie był przez nas brany pod uwagę, chociaż odległość, jaką musielibyśmy pokonać nie była jakaś wyjątkowo duża. Jednak żeby nie iść po własnych śladach, musielibyśmy wracać drogą asfaltową, a to mnie przynajmniej nie pociągało. Wybraliśmy więc inną opcję i wróciliśmy PKS-em. Kurs w stronę centrum Krynicy był o takiej godzinie, że zdążyliśmy akurat zjeść obiad i prawie zaraz po nim wsiadaliśmy do autobusu.</p>
<p>Tego dnia nie zdarzyło się już nic więcej, co warto byłoby opisać. Ciąg dalszy w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/334/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/334/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=334&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/08/29/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-trzynasta-krynica-piaski-krynica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/przy-granicy.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Przy granicy</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/plaza-w-piaskach.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Plaża w Piaskach</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/dzik-w-piaskach.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Dzik w Piaskach</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część dwunasta (Przebrno – Krynica Morska)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/08/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dwunasta-przebrno-%e2%80%93-krynica-morska/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/08/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dwunasta-przebrno-%e2%80%93-krynica-morska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 15:02:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Krynica]]></category>
		<category><![CDATA[Przebrno]]></category>
		<category><![CDATA[Wielbłądzi Garb]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=331</guid>
		<description><![CDATA[Od tej części opisu OWRP 2008 postanowiłem wyraźnie wyróżnić link do trasy zapisanej za pomocą GPS-u. Teraz będzie wyglądało to tak. Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail Celem naszej wędrówki tego dnia OWRP była Krynica Morska. Jak widać na załączonym zapisie trasy, szliśmy przede wszystkim lasami. Z pewną ulgą opuściliśmy zatłoczone pole w Przebrnie. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=331&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od tej części opisu OWRP 2008 postanowiłem wyraźnie wyróżnić link do trasy zapisanej za pomocą GPS-u. Teraz będzie wyglądało to tak.</p>
<p><strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=39037" target="_blank">Link do opisywanej trasy w serwisie EveryTrail</a></strong></p>
<p>Celem naszej wędrówki tego dnia OWRP była Krynica Morska. Jak widać na załączonym zapisie trasy, szliśmy przede wszystkim lasami. Z pewną ulgą opuściliśmy zatłoczone pole w Przebrnie. W opisie poprzedniego dnia zapomniałem dodać, że na tamtym polu odwiedziła nas&#8230; telewizja. Telewizja turystyczna, czyli ktoś z organizatorów rajdu z kamerą. Kilka osób posadzili po kolei w plastikowym fotelu i nagrywali ich wypowiedzi niekoniecznie na temat samego rajdu. Byliśmy świadkami jak wspomniany przy okazji wymarszu z Mikoszewa znajomy R. i P. z poprzedniego OWRP, którego nazwę tutaj TM, ze swadą opowiadał, że chodzi na OWRP od dwudziestu kilku lat z kilkuletnią przerwą. Mieliśmy z tej zasłyszanej kwestii niezły ubaw do końca rajdu, ale żeby zrozumieć, dlaczego nas to bawiło, trzeba by poznać samego TM i zobaczyć go na rzeczonym filmie. :)</p>
<p>Do Krynicy doszliśmy bardzo szybko, bo też i trasa nie była zbyt długa. Nocleg tym razem znów zaplanowany został jako podwójny. Duża liczba podwójnych noclegów jedna z wielu zalet tego OWRP. Warunki były zróżnicowane. Nie można było narzekać na ciasnotę, bo teren przydzielono nam rozległy. Na tyle rozległy, że po rozłożeniu namiotów nie mieliśmy w zasięgu wzroku wszystkich uczestników, a między nami a sąsiadami było co najmniej kilkanaście metrów wolnej przestrzeni. Ale już warunki higieniczne były mniej luksusowe. Były co prawda nawet prysznice i to nawet z ciepłą wodą, ale tylko dwa i cieszyły się z racji tego sporym powodzeniem. Zresztą woda była podgrzewana elektrycznie, wskutek czego albo była ciepła, albo leciała przyzwoitym strumieniem. Kibelki były typu toi-toi, ale w takim oddaleniu do umywalni i na dodatek nie po drodze do namiotów, że żeby po skorzystaniu z ubikacji umyć ręce trzeba było pielgrzymować spory kawałek.</p>
<p>Po rozłożeniu namiotów postanowiliśmy coś zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem. Przede wszystkim R. zdecydował, że musi iść dopełnić niedzielnych obrzędów religijnych. Przyłączyłem się, chociaż takich potrzeb nie odczuwam. Odsiedziałem godzinę, wysłuchałem kazania i ruszyliśmy dalej. Odwiedziliśmy m.in. latarnię morską. Nie pamiętam, jaka była dalsza kolejność zdarzeń, ale tego samego dnia poszliśmy jeszcze zobaczyć Wielbłądzi Garb. To miejsce zareklamował nam kierownik trasy i zapewnił, że wejście na ścieżkę prowadzącą na tę największą wydmę jest dobrze oznaczona. Podobno niedługo wcześniej sam malował tam białą, dużą literę &#8222;W&#8221;. No to poszliśmy.</p>
<p>Do dziś nie wiem, czy udało nam się na ten Wielbłądzi Garb wejść, czy nie. Błądziliśmy w okolicy, w której spodziewaliśmy się go znaleźć i ze dwa razy zawracaliśmy. W końcu weszliśmy na jakąś górę, ale wcześniej żadnej białej, wyraźnej litery &#8222;W&#8221; nie widzieliśmy. Przez jakieś krzaki i zarośla dotarliśmy na szczyt wzgórza, które według mnie było tym reklamowanym Wielbłądzim Garbem, choć pewności do dziś nie mam. Nieco wkurzeni wróciliśmy do Krynicy. Ja po drodze widziałem jeszcze stadko dzików z młodymi kilkadziesiąt metrów od nas. Myślałem, że R. też je widzi, więc mu ich nie pokazywałem, ale potem okazało się, że nie widział. Ale nie szkodzi. Nie było to nasze jedyne spotkanie z tymi zwierzętami.</p>
<p>Tego samego dnia zjedliśmy w Krynicy obiad. I tu muszę napisać, że Krynica nie jest przyjazna dla kieszeni turysty. Obiad był raczej marny, niezbyt syty, długo trzeba było nań czekać i na dodatek mocno zabolał nasze kieszenie (a zwłaszcza w porównaniu do ilości tego, co nam zaserwowano). Nie pamiętam, jak się nazywał ten lokal (jeśli lokalem można to nazwać), ale było to na jakimś statku. Statek ten wyglądał ciekawe i to nas skusiło, ale po obiedzie pomyślałem sobie, że moja noga więcej tam nie postanie. Zwłaszcza, że kibelek było dodatkowo płatny i cena jak na tę usługę, była kosmiczna. O obsłudze napiszę tylko, że składała się głównie z jakichś mało rozgarniętych małolat (na oko to było wczesne gimnazjum), które w ogóle nie sprawdzały się w pracy, jaką im powierzono.</p>
<p>Żeby jakoś zagospodarować resztę czasu, który mieliśmy tego dnia, pochodziliśmy trochę po mieście. Wcześniej jeszcze, chyba nawet jeszcze w drodze do kościoła, usłyszałem, jak ktoś woła mnie po imieniu. To znaczy nie byłem pewien, czy mnie, ale imię było moje i ta osoba wyraźnie do mnie się nim zwracała. Jedno, czego byłem pewien, to to, że na pewno nie był to nikt z naszej trasy, a więc ktoś, kto przyjechał do Krynicy na wypoczynek. Byłem tak ciężko zdziwiony, że ktoś mnie rozpoznał (byłem nieogolony; ubrany w kurtkę i spodnie wojskowe; z dala od miejsc, gdzie można się mnie spodziewać), że na przyjazne &#8222;cześć&#8221; pod moim adresem odpowiedziałem odruchowo &#8222;cześć&#8221; i wciąż nie mogąc wyjść ze zdumienia poszedłem dalej. Okazało się dużo później, że to była moja koleżanka ze studiów doktoranckich D. Fakt, że nie widzieliśmy się kawałek czasu. No i do tego właściwie się nie spotkaliśmy, ale tylko widzieliśmy będąc może pięćdziesiąt, a może i sto metrów od siebie. I chyba dlatego jej nie poznałem i do końca OWRP, a nawet dłużej, co jakiś czas łamałem sobie głowę, kto to był? Sprawa wyjaśniła się pod koniec wakacji, kiedy D. napisała do mnie na NK, że się obraziła, że jej wtedy nie poznałem. Mam nadzieję, że jednak żartowała.</p>
<p>Więcej ciekawych sytuacji z tego dnia nie pamiętam. Zdjęć też nie będę wrzucał do tej notki, choć jakieś by się znalazły. Na tym też kończę opis dnia 13 lipca 2008 r. Następny dzień opiszę w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/331/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=331&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/08/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dwunasta-przebrno-%e2%80%93-krynica-morska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część jedenasta (Sztutowo &#8211; Przebrno)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/08/21/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-jedenasta-sztutowo-przebrno/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/08/21/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-jedenasta-sztutowo-przebrno/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 13:44:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Kobyla Kępa]]></category>
		<category><![CDATA[Kąty Rybackie]]></category>
		<category><![CDATA[Przebrno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=321</guid>
		<description><![CDATA[Dzień kolejny OWRP, czyli 12 lipca, rozpoczął się tradycyjnie. Jeśli mnie pamięć nie myli, to pogoda dopisała. A nawet była nieco za dobra, bo dla piechura dobrze jest, kiedy w lecie słońce chowa się czasem za chmury. Uważam nawet, że może się schować na dobre, jeśli tylko nie będzie padało. Trasa, jaką przeszliśmy tego dnia, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=321&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień kolejny OWRP, czyli 12 lipca, rozpoczął się tradycyjnie. Jeśli mnie pamięć nie myli, to pogoda dopisała. A nawet była nieco za dobra, bo dla piechura dobrze jest, kiedy w lecie słońce chowa się czasem za chmury. Uważam nawet, że może się schować na dobre, jeśli tylko nie będzie padało. Trasa, jaką przeszliśmy tego dnia, zilustrowana jest <strong><span style="color:#ff0000;"><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=39034" target="_blank">pod tym linkiem</a></span></strong>. Widać na niej wyraźnie, że najpierw szliśmy do oporu na wschód, a kiedy dalsza wędrówka w tym kierunku stała się niemożliwa, odbiliśmy na północ.</p>
<p>Na wschód parliśmy tak długo, jak się dało. A w miejscu, gdzie trzeba było już dokonać zwrotu, żeby nie zabrnąć do wody, poprosiliśmy P., żeby zrobił nam zdjęcie (wrzucone poniżej). To był najbardziej wysunięty na wschód kawałek tzw. Kobylej Kępy. Miejsce to było tak urokliwe, ciche i spokojne, że zawsze kiedy oglądam zrobione tam zdjęcie, sam nasuwa mi się jego tytuł jako &#8222;Gdzieś na krańcu świata&#8230;&#8221;. Jego oglądanie u innych nie budzi taki skojarzeń, ale ja jestem bogatszy o wspomnienie z okoliczności jego powstania.</p>
<div id="attachment_324" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-324" title="Na krańcu świata" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/na-krancu-swiata.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Na krańcu świata..." width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Na krańcu świata...</p></div>
<p>Zanim doszliśmy do lokalnego &#8222;krańca świata&#8221;, napotkaliśmy reklamę pola namiotowego. Jeśli wierzyć tej reklamie, to pole to miało oferować luksus porównywalny tylko z najlepszymi w tej klasie obiektami. Zdziwiłem się, że pole namiotowe tej klasy znajduje się w tak mało uczęszczanej okolicy. Pomyślałem, że to może jakieś zakamuflowane miejsce wypoczynku znanych i bogatych, którzy nie lubią tłoku, ale cenią luksus. Rzeczywistość okazała się banalna. Kiedy reklamowane pole ukazało się naszym oczom, żałowałem, że nie zrobiliśmy wcześniej zdjęcia jego reklamy. Konfrontacja reklamy i rzeczywistości była tak zabawna, że mało nie usiadłem ze śmiechu. Niestety, opisać się tego nie da, a nie mając zdjęć nie mogę tego pokazać. Trzeba wierzyć na słowo albo wybrać się w te okolice i zweryfikować mój osąd. :)</p>
<p>Kolejnym ważnym przystankiem na naszej trasie były Kąty Rybackie. Tutaj odwiedziliśmy jakiś kościół (R. pewnie lepiej pamięta, jaki) i kupiliśmy sobie gofry, żeby zaspokoić pierwszy głód. Kościół był o tyle ciekawy, że pod stropem wisiała w nim łódź. Co widać na poniższym zdjęciu.</p>
<div id="attachment_325" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-325" title="Łódź" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/lodz.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Łódź w kościele pod sufitem" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Łódź w kościele pod sufitem</p></div>
<p>Spotkaliśmy tutaj też chyba najstarszą uczestniczkę naszego rajdu, która wspomagała się w drodze rowerem. R. nawet uwiecznił ją na zdjęciu z tym rowerem, ale po namyśle zdecydowałem się tego zdjęcia tutaj jednak nie wrzucać. Pani H., bo taki jest skrót od jej imienia, wzbudzała we mnie uczucia ambiwalentne. Zaliczała się raczej do grona &#8222;ciotuń&#8221;, czyli osób wzbudzających z definicji irytację, choć w jej przypadku to się prawie nie sprawdzało. Ze względu na zaawansowany wiek i samodzielność, jaką zadziwiała, wzbudzała szacunek i uznanie. Podobnie z racji wieku, i związanych z tym pewnych zachowań, wzbudzała też rozbawienie. Ogólnie była (i pewnie jest, bo w tym roku widziałem ją na zakończeniu OWRP) osobą wzbudzająca we mnie więcej sympatii niż antypatii. Przyznam, że chciałbym w jej wieku mieć tyle samozaparcia, żeby jeździć na OWRP. Chciałbym zresztą w ogóle takiego wieku dożyć, co przy moich obciążeniach rodzinnych takie pewne nie jest. :)</p>
<p>Wracając na trasę warto napisać, że w Kątach Rybackich odwiedziliśmy Muzeum Zalewu Wiślanego. Ekspozycja była dość ciekawa, ale najbardziej przyciągnęła moją uwagę łódź zrobiona z patyków. Bardzo mi się ten &#8222;wyrób&#8221;, będący pracą dyplomową Dominika Kotarby z gdańskiej ASP, spodobał. Podziwiam cierpliwość autora. Do tego stopnia, że sam nabrałem ochoty, żeby coś takiego zrobić. :) Jak ktoś chce sobie o tym nieco więcej przeczytać, to zapraszam do kliknięcia <strong><span style="color:#ff0000;"><a href="http://naszelblag.wm.pl/Krolestwo-rybakow-i-rybackich-pamiatek,48062" target="_blank">na ten link</a></span></strong>. Poniżej jest zdjęcie tej łodzi zrobione przez R.</p>
<div id="attachment_326" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-326" title="Łódź z patyków" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/lodz-z-patykow.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Łódź z patyków" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Łódź z patyków</p></div>
<p>W Kątach zdecydowaliśmy się zjeść obiad. Ja, jeśli dobrze pamiętam, wziąłem rybę, a R. skusił się na golonkę. Nie przewidział tylko, że będzie ona taka wielka i tak poważnie obciąży jego żołądek i budżet. Zarówno budżet, jak i żołądek zniosły jednak to obciążenie dzielnie. Mój żołądek i budżet został mniej obciążony, bo dorsz, którego zamówiłem, nie był zbyt wielki, a za to był bardzo smaczny. Po obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę, która nie obfitowała już w jakieś ciekawe zwroty akcji. Tak doszliśmy powoli do Przebrna, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg.</p>
<p>Ten nocleg był zaplanowany chyba w najmniej komfortowych warunkach. Po pierwsze było tak ciasno, że stawialiśmy namioty niemal na styk. Nie dało się wyznaczyć żadnych &#8222;tras przelotowych&#8221;, które pozwalają nie wchodzić ludziom na &#8222;podwórka&#8221;. Po drugie warunki sanitarne były tak kiepskie, że niektórzy chodzili za potrzebą do pobliskiego lasu, bo trzy plastikowe sraczyki miały za duże powodzenie. Jako umywalnia służył szlauch z zimną wodą, który na dodatek nie miał zaworu na końcu, przez co mieliśmy co jakiś czas widok na scenki prawie kabaretowe pod wspólnym tytułem &#8222;poskramianie węża (ogrodowego)&#8221;. Rozbiliśmy się najbliżej sanitariatów, bo dalej brakowało już miejsca, więc widok mieliśmy najlepszy. Na poniższym zdjęciu jest widok odwrotny. Spod kibelków na pole późnym wieczorem.</p>
<div id="attachment_327" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-327" title="Nocleg w Przebrnie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/nocleg-w-przebrnie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Przebrno, wieczorny widok na pole namiotowe" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Przebrno, wieczorny widok na pole namiotowe</p></div>
<p>Mimo ciasnoty i pionierskich warunków duch nasz nie upadał. W końcu to miał być tylko jeden nocleg, a z drugiej strony te warunki, w porównaniu ze znanymi tylko z opowieści pierwszymi OWRP, nosiły znamiona luksusu. W każdym razie w dobrym zdrowiu i humorze dotrwaliśmy do rana, kiedy wyruszyliśmy w dalszą drogę, o czym napiszę w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/321/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=321&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/08/21/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-jedenasta-sztutowo-przebrno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/na-krancu-swiata.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na krańcu świata</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/lodz.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Łódź</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/lodz-z-patykow.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Łódź z patyków</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/nocleg-w-przebrnie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Nocleg w Przebrnie</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część dziesiąta (Stutthof i wyjazd do Gdańska)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/08/07/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziesiata-stutthof-i-wyjazd-do-gdanska/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/08/07/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziesiata-stutthof-i-wyjazd-do-gdanska/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2009 15:09:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Stutthof]]></category>
		<category><![CDATA[Sztutowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=312</guid>
		<description><![CDATA[Ponieważ w dotychczasowych wspomnieniach nie podawałem dat dziennych, więc tym razem dla odmiany napiszę, że część dziesiąta mojego opisu OWRP 2008 dzieje się dnia 11 lipca 2008 r. Tego dnia plan działań mieliśmy dość bogaty. Ze względu na to, że w Sztutowie zaplanowano nocleg podwójny (z czego byliśmy bardzo zadowoleni ze względu na warunki sanitarne), [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=312&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ponieważ w dotychczasowych wspomnieniach nie podawałem dat dziennych, więc tym razem dla odmiany napiszę, że część dziesiąta mojego opisu OWRP 2008 dzieje się dnia 11 lipca 2008 r. Tego dnia plan działań mieliśmy dość bogaty. Ze względu na to, że w Sztutowie zaplanowano nocleg podwójny (z czego byliśmy bardzo zadowoleni ze względu na warunki sanitarne), odpadało zwijanie obozowiska i marsz na kolejny nocleg. Cały dzień mieliśmy więc do własnej dyspozycji. I podzieliliśmy między dwie atrakcje turystyczne: zwiedzanie byłego obozu w Sztutowie oraz zwiedzanie Gdańska.</p>
<p>Zaczęliśmy od obozu. Nie będę się rozwodził o tym, co tam można zobaczyć. Jeśli ktoś już jakiś obóz zwiedzał, to wie. Jeśli nie, to niech sam zobaczy, bo żaden opis w tej delikatnej, specyficznej materii nie wydaje mi się odpowiedni. Zamiast tego napiszę tylko o moich odczuciach. Obóz nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Chyba nie dlatego, że jestem niewrażliwy. Sądzę, że raczej dlatego, że takie wrażenie zrobił na mnie dawno temu obóz w Majdanku. I tamtego doświadczenie żadna kolejna wizyta w obozie raczej nie przebije. Owszem, kilka rzeczy mnie zainteresowało. Na przykład powojenne losy osób sprawujących w obozie funkcje kierownicze. Zaciekawiła mnie też historia obozu, jego powstania, rozwoju i ewakuacji.</p>
<p>Po zwiedzaniu terenu obozu poszliśmy na przystanek PKS, żeby złapać autobus do Gdańska. Pogoda, która już wcześniej trochę się psuła, znów nam zrobiła psikusa, bo zaczęło dość mocno padać. Autobus jednak przyjechał na tyle szybko, że nie zdążyliśmy przemoknąć. Po drodze zaś pogoda się poprawiła, tak że przez większość dnia mieliśmy w Gdańsku piękne słońce. Choć nie do końca. Ale o tym napiszę później.</p>
<p>Z odwiedzin Gdańska zapamiętałem przede wszystkim wizytę w Centralnym Muzeum Morskim. Zwiedziliśmy ekspozycje w głównej siedzibie, co zajęło nam sporo czasu. Weszliśmy też do Żurawia. Robi wrażenie. Zwłaszcza mechanizm i przekroje elementów. No i oczywiście nie obeszło się bez zwiedzenia &#8222;Sołdka&#8221;.</p>
<div id="attachment_317" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-317" title="Sołdek" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/soldek.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Sołdek" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Sołdek</p></div>
<p>Na tym ostatnim zrobiłem sobie zdjęcie. Nie było to ani pierwsze zdjęcie tego dnia, ani ostatnie, ale było szczególne. Otóż na tym samym &#8222;Sołdku&#8221; dałem sobie zrobić zdjęcie z grubsza dokładnie 9 lat wcześniej. W tym samym miejscu. Tamto zdjęcie wiąże się z pewnymi miłymi wspomnieniami, które jednak z czasem zostały powiązane z mniej miłymi przeżyciami i uczuciami. Dlatego chciałem symbolicznie &#8222;odczarować&#8221; to miejsce i tamte czasy. Wypełnić te same miejsca nową treścią i nowymi skojarzeniami. Poniżej wrzucam to drugie zdjęcie. Poniżej wrzucam to drugie zdjęcie. To pierwsze mam tylko w formie papierowej. Zresztą nawet gdybym miał skan, to bym go nie wrzucił.</p>
<div id="attachment_318" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-318" title="Ster w ręku" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/ster-w-reku.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Ster w ręku" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Ster w ręku</p></div>
<p>Po zwiedzeniu &#8222;Sołdka&#8221; poczuliśmy się głodni, a że było to już dość późne popołudnie, więc pomyśleliśmy, że warto byłoby coś wrzucić na ruszt. R. znalazł jakąś polecaną restaurację i zasiedliśmy pod parasolem na świeżym powietrzu. Świeże powietrze się przydało, bo trochę nas przytkało, kiedy zobaczyliśmy ceny w menu. W pewnym momencie nawet rozważaliśmy znalezienie lokalu z przystępniejszymi cenami, jednak zostaliśmy.</p>
<p>Obiad, choć drogi, wart był swojej ceny, co z zadowoleniem skonstatowałem, między ostatnim kęsem, a rachunkiem. Po obiedzie ruszyliśmy w kierunku dworca, żeby wrócić na miejsce noclegu. I wtedy właśnie zaczęła się psuć pogoda. Z początku nieśmiało, ale dość szybko zaczął padać deszcz, który zmienił się w końcu w rzęsistą ulewę. To była po prostu ściana wody. Niestety, nie byłem na taką okoliczność przygotowany i bardzo szybko przemokłem do suchej nitki. Nie przejąłem się tym jednak za mocno, bo był to ciepły, letni deszcz. Owszem, nie jest zbyt przyjemnie być mokrym od stóp do głów, ale na OWRP na wiele spraw patrzy się z większym dystansem.</p>
<p>Udało nam się złapać jakiś autobus do Sztutowa, a tymczasem pogoda poprawiła się na tyle, że po przyjechaniu na miejsce nie zmokliśmy dodatkowo, a nawet zdążyliśmy przeschnąć w drodze. Szkoda nam tylko było, że to ostatnia noc w tym miejscu, bo tak dobre warunki zdarzają się rzadko. Następnego dnia warunki miały się wyraźnie pogorszyć, ale to już temat na kolejną notkę.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/312/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=312&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/08/07/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziesiata-stutthof-i-wyjazd-do-gdanska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/soldek.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Sołdek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/08/ster-w-reku.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ster w ręku</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część dziewiąta (Mikoszewo &#8211; Sztutowo)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/07/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-mikoszewo-sztutowo/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/07/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-mikoszewo-sztutowo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jul 2009 17:57:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Stegna]]></category>
		<category><![CDATA[Sztutowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[Na kolejny dzień OWRP 2008 mieliśmy zaplanowane przejście z Mikoszewa do Sztutowa. Trasa nie była długa, więc nie trzeba się było zrywać z karimat wczesnym rankiem. Spakowaliśmy się i zwinęliśmy namioty bez pośpiechu, jak na turystów z pewnym, ale jeszcze nie za długim, stażem przystało. W okolicy wyjścia natknęliśmy się na znajomego uczestnika OWRP, zaawansowanego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=297&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na kolejny dzień OWRP 2008 mieliśmy zaplanowane przejście z Mikoszewa do Sztutowa. Trasa nie była długa, więc nie trzeba się było zrywać z karimat wczesnym rankiem. Spakowaliśmy się i zwinęliśmy namioty bez pośpiechu, jak na turystów z pewnym, ale jeszcze nie za długim, stażem przystało.</p>
<p>W okolicy wyjścia natknęliśmy się na znajomego uczestnika OWRP, zaawansowanego wiekiem i tuszą, który usiłował dowiedzieć się, kiedy będzie miał najbliższy pociąg do Sztutowa. Piszę &#8222;znajomego turystę&#8221;, choć właściwie na takim rajdzie wszyscy dość szybko stają się znajomymi z widzenia (chociaż jeśli trasa liczy ponad 100 osób, to czasem nie wszystkich się kojarzy nawet pod koniec). Tym razem był to jednak bliższy znajomy P. i R. z poprzedniego Rajdu, na którym mnie nie było, a ww. był tam kierownikiem trasy.</p>
<p>Skoro poruszyłem temat podwożenia, to przyznam przy okazji, że z początku mnie to podwożenie się innych uczestników irytowało. Źródła mojej irytacji były dwojakie. Po pierwsze podwożący się zwykle docierali na miejsce pierwsi i zajmowali lepsze miejscówki na noclegowisku. Po drugie uważałem, że skoro impreza ma w nazwie &#8222;Rajd Pieszy&#8221; to podwożenie się jest nie na miejscu i daje demoralizujący przykład. Z czasem jednak moje podejście złagodniało. Z wielu względów, ale niekoniecznie z takiego, że i mnie się sporadycznie zdarza gdzieś podjechać. Znów wymienię dwa najważniejsze powody. Po pierwsze dlatego, że przyjąłem do wiadomości, że na OWRP nie każdy przyjeżdża po to, żeby się nachodzić, bo jest to tak zacna impreza, że czasem przyjeżdża się na nią dla samego towarzystwa, jakie tu można spotkać. Po drugie zaś dlatego, że kiedyś R. i B. (a może i ja przy tym byłem, ale nie kojarzę) przyłapali najbardziej ortodoksyjną turystkę pieszą na tym, jak podjeżdżała autobusem, choć wcześniej zarzekała się, że ona tego nigdy nie robi. Generalnie podwożenie się na OWRP to taka szara strefa. Prawie każdy kiedyś gdzieś podjechał, ale są i tacy, co twierdzą uparcie, że wszystko pokonują na własnych nogach, jak i tacy, którzy wcale nie kryją, że się wożą. Ja jestem w tej kwestii raczej ortodoksem, ale tolerancyjnym dla słabości cudzych i własnych w tej materii.</p>
<p>Trochę odbiegłem od tematu, więc żeby łatwiej do niego wrócić wrzucam tradycyjnie <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=36969" target="_blank">link do trasy</a></strong>. Po zapoznaniu się z nim można dojść do wniosku, że szczególnie obfity we wrażenia i atrakcje krajoznawcze ten dzień nie był. I o ile pamiętam, tak właśnie było. Większość trasy prowadziła przez las. Z tego lasu tylko raz wyszliśmy. W Stegnie. Wyszliśmy, żeby zrobić zakupy w sklepie (zdaje się, że chciałem m.in. zaopatrzyć się w baterie do GPS-a). Urządziliśmy tam sobie też mały popas na dworcu PKS.</p>
<p>Popas ten wyglądał nieco zabawnie, przynajmniej według mnie. Wszędzie dookoła ludzie z bagażami lub bez spieszący na autobus, sprawdzający odjazdy i ogólnie w ruchu, a my w samym środku tego zamieszania siedzimy sobie na ławce i raczymy się drugim śniadaniem. Ja może jakoś tego specjalnie nie celebrowałem, ale R. wyciągnął deseczkę, ściereczkę i zaczął kroić chleb. Potem do tego dokroił coś na chleb i z tą deseczką i ściereczką na kolanach razem z P. powoli delektował się jedzeniem. Pamiętam, że ubawił mnie ten kontrast naszego posiłku z tym, co się działo dookoła nas. Pewnie w innych okolicznościach nie przyszło by mi do głowy urządzić sobie posiłek na ławce na dworcu PKS (chociaż na ławce na osiedlu bodajże w Puławach, kiedy byłem tam z A. na krótkim wypadzie, zrobiliśmy sobie kiedyś podobne śniadanie). Ale na OWRP nie takie rzeczy się robi.</p>
<p>Po konsumpcji posprzątaliśmy po sobie dokładnie, bo ambicją każdego turysty powinno być, aby nie pozostawić po sobie żadnego bałaganu, a już zwłaszcza śmieci. Potem zaszyliśmy się w las i szliśmy nim aż do Sztutowa, które zresztą nazywaliśmy z niemiecka Stutthof. Zbliżając się miejscowości natknęliśmy się w lesie najpierw na mogiłę w miejscu zbiorowych egzekucji więźniów, a potem na płot okalający teren dawnego obozu. Zbyt wiele zza tego płotu nie zobaczyliśmy, ale następnego dnia mieliśmy przewidziane zwiedzanie, więc nie paliliśmy się do odwiedzenia terenu obozu jeszcze tego samego dnia. Bardziej interesowało nas, jak będą wyglądały warunki sanitarne na noclegowisku.</p>
<p>I tutaj czekała nas bardzo miła niespodzianka. Nocleg tym razem wyznaczono na terenie wokół szkoły, a tam czekały nas same dobre wiadomości. Po pierwsze dużo miejsca na rozłożenie namiotów, po drugie gleba przyjazna namiotowym szpilkom i po trzecie, najważniejsze, mnóstwo pryszniców z ciepłą wodą. Jeśli dobrze pamiętam, to po 4 na każdą płeć. Z tej radości po rozłożeniu namiotu od razu poszedłem skorzystać z natrysku, choć to było dopiero wczesne popołudnie. Pewną niewielką niedogodnością było to, że po sąsiedzku z terenem naszego noclegu znajdowały się tory kolejki, o której wspominałem wcześniej, bo tutaj kolejka ta kończy bieg i skład zawraca. Ale ponieważ jeździ tylko w dzień i do tego dość wolno, więc nie było problemu z hałasem.</p>
<p>Trasa do Sztutowa była dość krótka i szybko ją przeszliśmy (na dodatek byliśmy jednymi z pierwszych na mecie), więc trzeba było pomyśleć, co zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem. Ponieważ zbliżała się pora obiadu, postanowiliśmy poszukać lokalu, gdzie można by go skonsumować. Z tym było gorzej, bo zeszliśmy chyba pół Sztutowa, zanim po zrobieniu pętli znaleźliśmy miejsce, gdzie zdecydowaliśmy się coś zjeść. Nie było to może miejsce szczególnie nam odpowiadające, bo menu przypominało to, jakie się spotyka w ulicznych budkach, ale jeść trzeba, a człowiek głodny nie wybrzydza. W międzyczasie popsuła się jeszcze pogoda, więc summa summarum dobrze rozpoczęty dzień mając się ku schyłkowi nieco się popsuł.</p>
<p>Jeszcze chyba tego samego dnia R. wpadł na pomysł, żeby się wykąpać w morzu. Mnie ten pomysł do gustu nie przypadł, ale R. to nie zraziło i razem z P. poszli na poszukiwania wody. Jeśli dobrze pamiętam, to ją znaleźli, ale pogoda nie zachęcała do kąpieli i nie skorzystali. Zajęła im jednak ta wyprawa sporo czasu.</p>
<p>Myślę, że opisałem wszystko, co było tego dnia warte opisania. Jeśli coś mi się przypomni lub o czymś przypomni mi R. po lekturze tej notki, to ją uzupełnię. A jeśli nie, to kolejny dzień znajdziecie w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/297/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/297/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=297&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/07/26/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-dziewiata-mikoszewo-sztutowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP &#8211; słowniczek pojęć podstawowych (nieustannie uzupełniany)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/07/23/owrp-slowniczek-pojec-podstawowych-nieustannie-uzupelniany/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/07/23/owrp-slowniczek-pojec-podstawowych-nieustannie-uzupelniany/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 19:44:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=288</guid>
		<description><![CDATA[Ponieważ postanowiłem do tego blogu przenieść relacje z moich wypraw turystycznych i OWRP-ów, więc uznałem, że naturalną koleją rzeczy ten blog będzie najlepszym miejscem na umieszczenie słowniczka pojęć podstawowych OWRP, który sformułowałem na samym początku spisywania moich relacji. To już druga przeprowadzka tego słowniczka, a raczej druga jego kopia, ale to miejsce będzie jego miejscem [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=288&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ponieważ postanowiłem do tego blogu przenieść relacje z moich wypraw turystycznych i OWRP-ów, więc uznałem, że naturalną koleją rzeczy ten blog będzie najlepszym miejscem na umieszczenie słowniczka pojęć podstawowych OWRP, który sformułowałem na samym początku spisywania moich relacji. To już druga przeprowadzka tego słowniczka, a raczej druga jego kopia, ale to miejsce będzie jego miejscem docelowym, a sam ten wpis będzie w miarę potrzeby uzupełniany o nowe pojęcia. Trzon tego, co wpisuję poniżej, jest przepisany z mojego osobistego blogu, ale przy okazji tego kopiowania zastrzegam sobie prawo do przeredagowania pewnych haseł.</p>
<p>Poprawka z dnia 31 sierpnia 2009 r. &#8211; jak przystało na przyzwoity słownik ułożyłem hasła alfabetycznie, dokonałem też pewnych przeredagowań.</p>
<p><span style="text-decoration:underline;">Oto słownik w całej krasie (dorobek OWRP 2005 &#8211; OWRP 2008 + uzupełnienia):</span></p>
<p><strong>asfaltoza</strong> &#8211; pojęcie wieloznaczne; oznacza zarówno niezrozumiałą skłonność organizatorów do prowadzenia tras drogami afaltowymi, jak też zespół negatywnych odruchów wywołanych nadmiarem asfaltów na trasie; nasila się zwykle podczas odprawy; jak dotąd występowała głównie na OWRP 2005, gdzie przybrała rozmiary epidemii.</p>
<p><strong>chaszczowanie</strong> &#8211; jedna z metod przemieszczania się między miejscami noclegów na OWRP; specyfika tej metody polega na, niekoniecznie planowym i zamierzonym, poruszaniu się całkowicie niezależnie od istniejącej sieci dróg publicznych, niepublicznych, dróżek, ścieżek, itp. Można wyróżnić kilka odmian chaszczowania (aczkolwiek poniższy spis nie wyczerpuje bogactwa metod):<br />
- <em>na Salingera</em> &#8211; buszując w zbożu,<br />
- <em>na rolnika</em> &#8211; miedzami,<br />
- <em>na Leśmiana</em> &#8211; w malinowym chruśniaku,<br />
- <em>na kardynała de Bricassart</em> &#8211; z ptakiem w ciernistych krzewach,<br />
- <em>na zielarza</em> &#8211; z dupą w pokrzywach,<br />
- <em>na partyzanta</em> &#8211; borem, lasem przyśpiewując sobie czasem,<br />
- <em>na wodnika</em> &#8211; rowami, strumykami i kanałami;<br />
- <em>po kujawsku</em> &#8211; polem rzepaku (<em>uzupełnienie po OWRP 2011)</em>;<br />
ch. rzadko jest czynnością zaplanowaną i podejmowaną z premedytacją, natomiast zwykle jest wynikiem jednego z poniższych trzech błędów:<br />
- <em>przewodnika</em>, który źle odczytawszy mapę prowadzi ludzi w chaszcze,<br />
- <em>kartografa</em>, który zaznacza na mapie drogę, o której istnieniu nie pamiętają już nawet najstarsi autochtoni,<br />
- <em>projektanta szlaku</em>, który prowadzi go przez tak mało ciekawą okolicę, że szlak nieuczęszczany zarasta na amen;<br />
ch. jest przeciwieństwem asfaltozy i jako takie jest ulubioną rozrywką Kobiety z Północy, a najmniej lubianą metodą pokonywania trasy przez młodszego Faceta z Centrali;</p>
<p><strong>cioteczka</strong> (także <strong>ciotunia</strong>) &#8211; specyficzna uczestniczka OWRP, przedstawicielka rodziny <em>Ciotuniowatae</em>; zwykle starsza kobieta (na mężczyzn o takiej charakterystyce nie ma specyficznego określenia); na różne sposoby psuje atmosferę rajdu (i bynajmniej nie przez problemy z trawieniem); nieodłączny element rajdu nadający mu nieco pokutny charakter; często cierpi na <strong>psychozę trasy </strong>(patrz odpowiednie hasło poniżej)</p>
<p><strong>Faceci z Centrum </strong>(znani też jako<strong> drużyna R&amp;R</strong>) &#8211; dwóch facetów, początkowo outsiderów, którzy poznali się pierwszego dnia XLVI OWRP, który dla obu był rajdem dziewiczym; obecnie jeden ma na karku dwa OWRP, a drugi trzy i z racji tego jest już starym wyjadaczem; jeden z Facetów jest autorem niniejszej publikacji, a drugi też jest równym gościem, wyczynowcem, który, jeśli jest taka potrzeba, potrafi przejść nawet 100 km na raz i ma na to papier; czasem lubi się oderwać od peletonu, ale wiedziony intuicją zawsze w odpowiednim momencie czeka na wyczerpaną końcówkę swojej drużyny, której serwuje wtedy płyny, dobre słowo, a jak trzeba to również kuksańce na zachętę; drużyna R&amp;R ze względu na poszerzenie składu o kolejnego Faceta z Centrum prawdopodobnie na potrzeby OWRP przemianuje się; jedną z rozpatrywanych nazw jest Trzy Gracje.</p>
<p><strong>hasło OWRP</strong> &#8211; tradycja OWRP sięgająca 2005 roku nakazująca wybranie hasła, z którym na ustach ruszamy w trasę; hasłem w 2006 roku było: &#8222;My nie jesteśmy z Polski&#8221;; kulisy powstania tego hasła zostaną prawdopodobnie opisane. <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2009:</em></span> Tradycja wymyślania haseł jakby nieco zamarła. Na OWRP 2009 zaproponowane zostało hasło &#8222;Nas nie dagoniat&#8221;, ale nie zostało formalnie uchwalone. <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2011:</em></span> Hasłem tegorocznego OWRP zostało wybrane zawołanie &#8222;Znowu za wcześnie&#8230;&#8221;. Wyjaśnień na temat genezy hasła mogę udzielić zainteresowanym osobiście.</p>
<p><strong>Kobieta z Zachodu</strong> &#8211; średnio zaawansowana wiekiem (w roku 2005) uczestniczka OWRP mająca na karku 5 takich imprez (stan na rok 2009); członkini Tercetu Egzotycznego, do którego dołączyła jako ostatnia rozmywając jego pierwotnie samczy charakter; szczęśliwa żona i matka; dość sprawnie rozkłada zmęczonym Facetom namioty (te do spania), ale przydałby się jej jeszcze trening; uwielbia samcze dowcipy; ostatnio podobno głosi herezję, jakoby OWRP można było odbyć na rowerze, oczywiście takie wypaczenia spotykają się z ostrą krytyką.</p>
<p><strong>odprawa</strong> &#8211; spotkanie mające na celu omówienie kolejnych fragmentów dróg, na których uczestnicy OWRP będą dokonywać oceny jakości nawierzchni asfaltowych.</p>
<p><strong>ojciec Konrad</strong> &#8211; skojarzenia z o. Konradem Hejmą tylko częściowo uzasadnione; jeden z weteranów OWRP; ma ich już na koncie 34 (stan na rok 2009); turysta z Radomia; członek ważnych gremiów PTTK; przodownik turystyki pieszej o tak niskim numerze, że są wątpliwości, czy on jeszcze żyje; trasa na której chodzi o. Konrad jest nazywana tzw. <strong>trasą VIP-owską</strong>; o. Konrad wbrew pozorom jest człowiekiem świeckim i nie składał ślubów czystości, ubóstwa czy posłuszeństwa .</p>
<p><strong>outsider</strong> &#8211; samotny uczestnik OWRP, zwykle dziewiczy, który z racji braku znajomych zwykle dość demonstracyjnie izoluje się od reszty towarzystwa; status ten traci się zwykle dość szybko, bo na dłuższą metę nie daje się funkcjonować na OWRP samotrzeć; outsiderzy mają tendencję do grupowania się w większe formacje takie jak np. <strong>Tercet Egzotyczny</strong>.</p>
<p><strong>OWRP</strong> &#8211; Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy; impreza corocznie organizowana przez PTTK za każdym razem w innym miejscu Polski; udział w niej sprowadza się do przywleczenia się na start i codziennym przemieszczaniu się na kolejne miejsce noclegu; plusem jest to, że organizatorzy przewożą sprzęt, więc nie trzeba wszystkiego dźwigać na własnych plecach; minusów jest tak wiele, że nie starczyłoby miejsca na wymienienie wszystkich, ale właśnie ze względu na te minusy jest to impreza, która uzależnia.</p>
<p><strong>pies</strong> &#8211; czworonożne stworzenie, które niektórzy ludzie nie wiedzieć czemu ciągają ze sobą na OWRP; pies zwykle zajmuje się wyżeraniem śniadań, grzebaniem w śmieciach, a w drastycznych przypadkach także obsikiwaniem namiotów.</p>
<p><strong>posiedzenie</strong> &#8211; pobyt w <strong>strefie zrzutu</strong>; dzieli się na owocne i bezowocne.</p>
<p><strong>prysznic</strong> &#8211; marzenie każdego OWRP-owicza; zwykle ziszcza się kilka razy podczas noclegów na trasie; jego odmiana &#8211; <strong>prysznic z ciepłą wodą</strong>, to miraż, który niektórym śni się jeszcze podczas pierwszych nocy w namiocie; potem to przechodzi.</p>
<p><strong>strefa zrzutu</strong> &#8211; miejsce, gdzie król idzie piechotą; po czesku: záchod, ale nie mylić z Zachodem z hasła <strong>Kobieta z Zachodu</strong>.</p>
<p><strong>św. Marcin</strong> (znany też jako <strong>&#8222;Mecenas</strong>&#8222;) &#8211; jeden z kierowników trasy nr 3 XLVII OWRP; doczekał się ksywy ze względu na specyficzny sposób wysławiania się oraz rzucający się w oczy kawałek blaszki, który błędnie uznaliśmy za różaniec-obrączkę; ogólnie równy chłopak; na OWRP 2006 debiutant, ale obiecał, że rok później też pójdzie (i słowa dotrzymał). <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2009:</em></span> Po tegorocznym OWRP św. Marcin otrzymał nową ksywkę -  &#8222;Mecenas&#8221;. Przydomek &#8222;święty&#8221; prawie wyszedł z użycia i powoli nabiera znaczenia li tylko historycznego.<span style="text-decoration:underline;"><em> Uzupełnienie po OWRP 2011:</em></span> Ponieważ na trasie objawił się kolejny &#8222;mecenas&#8221;, ksywka &#8222;święty&#8221; wróciła do łask. Na tę okoliczność Kuria Rzymska (ang.: <strong>Roman</strong> Curia) w jednoosobowym składzie autora niniejszego blogu za pośrednictwem Kongregacji ds. Kultów Turystycznych postanowiła przypisać św. Marcinowi patronat nad dziewicami, singlami i związkami niesakramentalnymi.</p>
<p><strong>Tercet Egzotyczny</strong> &#8211; nieoficjalna nazwa jeszcze mniej oficjalnej drużyny OWRP-owiczów składającej się z Kobiety z Zachodu i Facetów z Centrum; drużyna ta będzie głównym bohaterem dalszych zapisków. W 2007 roku Tercet Egzotyczny poszerzył się o jeszcze jednego Faceta z Centrum, a incydentalnie zubożał o Kobietę z Zachodu, ale o tym napisałem szerzej w relacji z OWRP 2008. <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2011:</em></span> Po tegorocznym OWRP Tercet stał się już Kwintetem ze względu na dokooptowanie kolejnej Kobiety z Zachodu o pseudonimie &#8222;Maruda&#8221;. Ze względu na swoje obecne rozmiary drużyna przejawia teraz tendencje do rozdziału na Duet z Zachodu i Tercet z Centrum.</p>
<p><strong>transfuzja</strong> &#8211; uzupełnienie ubytków w płynach ustrojowych za pomocą produktów lokalnego przemysłu browarniczego; dokonywana zwykle raz lub dwa razy w trasie w zależności od potrzeb. <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2009:</em></span> Duch upada w drużynie, bo liczba transfuzji wyraźnie spada. Cała nadzieja w najmłodszym członku drużyny, który po osiągnięciu pełnoletniości być może poprawi średnią.</p>
<p><strong>trasa VIP-owska</strong> &#8211; zwykle najdłuższa trasa OWRP, na której spotkać można OWRP-owskie VIP-y; zarówno pojęcie trasy VIP-owskiej, jak też VIP-a jest umowne, nieoficjalne i funkcjonuje tylko w wąskim gronie OWRP-owiczów; w 2005 roku miałem przyjemność iść trasa VIP-owską, w 2006 roku z różnych względów wybrałem mniej prestiżową trasę nr 3, a w 2007 roku wybrałem pobyt w domu, co nie powinno się już powtórzyć. <span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienie po OWRP 2009:</em></span> W 2009 roku wybrałem trasę VIP-owską, czego efektem było m.in. zdobycie pieczątki PTP nr 42 i rozwianie wątpliwości, czy przodownicy o numerach poniżej setki w ogóle istnieli, czy są tylko postaciami legendarnymi.</p>
<p><strong><span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienia haseł po OWRP 2009:</em></span></strong> Po OWRP 2009 uznałem, że warto wzbogacić słownik o następujące pojęcia:</p>
<p><strong>psychoza mety</strong> &#8211; specyficzna przypadłość zdiagnozowana przez autora niniejszego słownika u jednego z członków drużyny R&amp;R; występowania p.m. u innych turystów nie stwierdzono, bo nie prowadzono rozpoznania w tym kierunku; p.m. charakteryzuje się nieodpartą, nieracjonalną i niezrozumiałą chęcią jak najszybszego dotarcia na metę dziennego odcinka trasy; objawy pojawiają się zwykle od około 3 km od mety; przypadłość znacznie bardziej dokuczliwa dla najbliższego otoczenia od <strong>psychozy trasy</strong>.</p>
<p><strong>psychoza trasy</strong> &#8211; przypadłość psychiczna charakteryzująca się nieodpartą, nieracjonalną i niezrozumiałą chęcią jak najszybszego wyjścia na trasę; w ciężkich przypadkach turysta dotknięty p.t. składa namiot już o 6.00 rano; p.t. ma postać ostrą i przewlekłą; jest zaraźliwa; nie znana jest etiologia tej przypadłości, ale wiadomo, że do czynników ryzyka zalicza się zaawansowany wiek turysty; w naszej drużynie p.t. najczęściej dotyka R., ale niekiedy na jej ostrą postać zapadają także pozostali członkowie drużyny; w postaci ostrej objawy zwykle ustępują po jednym dniu; postać przewlekła trwa przez cały czas trwania OWRP.</p>
<p><strong><span style="text-decoration:underline;"><em>Uzupełnienia haseł po OWRP 2010:</em></span></strong></p>
<p><strong>Halszka</strong> &#8211; doświadczona uczestniczka OWRP z rodziny <em>Ciotuniowatae</em>, z rodzaju <em>Miniupierdinensis</em> (mało upierdliwych). Reprezentantka tak zwanego nurtu dwukołowego w turystyce pieszej, który grupuje tych turystów, którzy imprezy piesze odbywają na rowerach. Nurt ten przeżywa swoisty rozkwit i jeśli jego wzrost nie zostanie zahamowany, to OWRP trzeba będzie wkrótce przemianować na OWRKieP, czyli Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Kolarski i ewentualnie Pieszy.<br />
Halszka jest łatwa do rozpoznania na trasie ze względu na rower oraz specyficzną, mocno pochyloną sylwetkę. Złośliwi głoszą, że za tę sylwetkę odpowiedzialny jest przemysł turystyczny, który swego czasu wypuścił na rynek składane kijki trekkingowe bez instrukcji po polsku. Halszka rzekomo nabyła je jako jedna z pierwszych i dopiero po kilku latach użytkowania ktoś poinformował ją, że te kijki się rozkłada. Było to już jednak o kilka lat za późno. Wtedy to właśnie miała porzucić kijki na rzecz roweru, któremu pozostaje wierna do dziś.</p>
<p><strong>źródło hałasu</strong> &#8211; grupa uczestników rajdu , zwykle w młodym wieku (rodzaj: <em>Juvenilis Nocturnus Maxiupierdinensis</em>), choć zdarzają się także starsi (przedstawiciele rodzaju: <em>Altopricus Nocturnus Maxiupierdinensis</em>), która prowadzi nocny tryb życia uprzykrzając innym uczestnikom porę spoczynku. Charakterystyczne dla tej grupy jest wysokie spożycie napojów wyskokowych oraz głośne, nocne rozważania prowadzone m.in. na tak ważkie tematy, jak to, czy koleżanka ma na imię Ela czy Magda, czy sypia z przygodnie poznanymi kolegami z trasy i dlaczego nie, skoro obiecała. Generalnie jest to gatunek występujący z różnym nasileniem i wpływa na obniżenie jakości trasy. Na OWRP 2010 był silnie reprezentowany i aktywny na trasie numer 4.</p>
<p><strong>Paweł Złotousty</strong> (znany także jako <strong>Chryzostom</strong>) &#8211; jeden z kierowników trasy nr 4 na OWRP 2010. Przydomek zawdzięcza talentom oratorskim. Talenta te z racji tego, że  przewyższają jego talenta organizacyjne, krajoznawcze, itp. skutecznie maskowały braki na wspomnianych polach w czasie OWRP. Jego gwiazda błyszczała szczególnie jasno na tle drugiego z kierowników trasy, nazwanego dla odmiany <strong>Pawłem Małomównym</strong>, któremu rzadko dawał dojść do słowa.</p>
<p>Przeredagowałem także jedno hasło, bez związku z tegorocznym OWRP (po prostu uznałem, że definicja wymaga korekty)<em><strong><span style="text-decoration:underline;"><br />
</span></strong></em></p>
<p><strong>Jezuici</strong> (znani także jako<strong> Świadkowie Jehowy</strong>) &#8211; drużyna składająca się z trzech turystów: generała Zakonu i dwóch braci; generalnie bardzo sympatyczna, ale i specyficzna grupa uczestników; generał jest powszechnie znany jest ze skłonności do udzielania dobrych rad, o które nikt nie prosi; w moim prywatnym odczuciu jest on jedną z ikon OWRP, bez której impreza ta byłaby znacznie uboższa.</p>
<p><span style="text-decoration:underline;"><strong><em>Uzupełnienia haseł po OWRP 2011:</em></strong></span></p>
<p><strong>deburdelizacja</strong> &#8211; przywracanie porządku; zwykle w namiocie przed opuszczeniem miejsca noclegu;</p>
<p><strong>prognoza pogody</strong> &#8211; informacja na temat przewidywanych zjawisk meteorologicznych na trasie podawana z wyprzedzeniem przez kierownictwo trasy w celu wprowadzenia w błąd uczestników. Metody wprowadzania w błąd dzielą się na proste i złożone. Przykładem metody prostej jest podanie informacji przeciwnej: jeśli ma być słońce, podaje się, że będzie padało. Przykładem metody złożonej jest np. podwójna dezinformacja polegająca na tym, że podaje się prawdziwą informację, ale ponieważ uczestnicy zakładają, że informacje są błędne, więc wyciągają z niej błędne wnioski.</p>
<p>To na razie tyle OWRP-owych pojęć. Słownik będę uzupełniał w razie potrzeby lub na wniosek czytelników chcących, aby im przybliżyć jakieś pojęcie. :-))</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/288/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/288/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=288&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/07/23/owrp-slowniczek-pojec-podstawowych-nieustannie-uzupelniany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część ósma (Sobieszewo)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/07/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osma-sobieszewo/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/07/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osma-sobieszewo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 19:39:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Sobieszewo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=285</guid>
		<description><![CDATA[Po dojściu do czegoś na kształt centrum Sobieszewa zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby zastanowić się, co dalej. R. Zaproponował, żebyśmy poszli obejrzeć rezerwat &#8222;Ptasi raj&#8221; na zachodnim skraju Wyspy Sobieszewskiej. Nie oponowałem i po chwili odpoczynku, podczas której R. robił różne zdjęcia, ruszyliśmy dalej na zachód. Idąc trafiliśmy chyba na finał jakiegoś wypadku. I teraz [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=285&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po dojściu do czegoś na kształt centrum Sobieszewa zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby zastanowić się, co dalej. R. Zaproponował, żebyśmy poszli obejrzeć rezerwat &#8222;Ptasi raj&#8221; na zachodnim skraju Wyspy Sobieszewskiej. Nie oponowałem i po chwili odpoczynku, podczas której R. robił różne zdjęcia, ruszyliśmy dalej na zachód.</p>
<p>Idąc trafiliśmy chyba na finał jakiegoś wypadku. I teraz pamięć płata mi figla, bo nie pamiętam w tej chwili, czy naszą uwagę zwrócił lecący i lądujący w pobliżu śmigłowiec, czy raczej jadący do niego na sygnale samochód straży najprawdopodobniej pożarnej. Wysilam pamięć i nie mogę sobie przypomnieć. Ale mniejsza o to. Zamiast rozstrzygnięcia, będzie zdjęcie.</p>
<div id="attachment_286" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-286" title="Śmigłowiec w Sobieszewie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/smiglowiec-w-sobieszewie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Śmigłowiec w Sobieszewie" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Śmigłowiec w Sobieszewie</p></div>
<p>Pogapiwszy się jak rasowe gapie na śmigłowiec i to, co się działo wokół (a działo się po prawdzie niewiele) poszliśmy dalej. Wkrótce weszliśmy na jakąś ścieżkę dydaktyczną, którą ktoś odznaczający się najwyraźniej bogatą fantazją znakował pomarańczową kaczką. Spacer był bardzo przyjemny i gdybym się lepiej znał na ptakach, to byłby także na pewno i ciekawy, a także miałby walory poznawcze. Ale ponieważ moja wiedza z zakresu ornitologii, czy też zwykłego &#8222;ptakoznawstwa&#8221;, jest uboga, więc na wieżach widokowych po prostu patrzyłem na wodę i kontemplowałem widoki. Ptaki też, ale jako element całości. Przy tej okazji R. zrobił kilka zdjęć, a także nam zrobiono zdjęcia. Oto trzy wybrane spośród nich.</p>
<p>Na pierwszym widać mnie w towarzystwie P. Jesteśmy na jednej z wież widokowych.</p>
<div id="attachment_292" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-292" title="Ptasi Raj, na wieży widokowej" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Ptasi Raj, na wieży widokowej" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Ptasi Raj, na wieży widokowej</p></div>
<p>Na drugim widać jakieś ptactwo i dużo wody.</p>
<div id="attachment_293" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-293" title="Ptactwo nawodne" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj-ptactwo.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Ptactwo nawodne" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Ptactwo nawodne</p></div>
<p>A na ostatnim ze zdjęć R. próbował złapać łódkę z bardzo kolorowym żaglem. I, jak widać, udało mu się. :)</p>
<div id="attachment_294" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-294" title="Łódka, ale nie Bols" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj-lodka.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Łódka, ale nie Bols" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Łódka, ale nie Bols</p></div>
<p>Po obejrzeniu ptasiego raju wróciliśmy do centrum Sobieszewa, żeby coś zjeść, ale nie tylko. Ja na pewno zjadłem na obiad rybkę, a co moi współtowarzysze, tego nie pamiętam. Oczywiście do obiadu było piwko w rozsądnych ilościach i tylko dla pełnoletnich.</p>
<p>Posileni ruszyliśmy do miejsca naszego noclegu. Początkowo miałem pomysł, żeby dojść tam tak, aby w sumie tego dnia obejść dookoła wyspę, ale kiedy podliczyłem, ile kilometrów już przeszliśmy i ile by nam jeszcze zostało do przejścia, zrezygnowałem. Alternatywą niestety był asfalt i dość ruchliwa droga. Właściwie jest to ulica i to z nazwą, ale mimo to w pewnym momencie urywa się wzdłuż niej chodnik i zaczyna się wątpliwa przyjemność chodzenia poboczem. R. w pewnym momencie mocno nas odsadził tak, że peleton nam się zdekompletował.</p>
<p>Jeden ze skutków tego zdekompletowania był dość nieprzyjemny. W pewnym momencie, gdzieś na tym etapie, kiedy wzdłuż drogi pojawił się znowu chodnik, z autobusu, który zatrzymał się niedaleko mnie, wysiadło jakieś wesołe towarzystwo nastolatków. Ich wesołość była z gatunku hałaśliwo-zaczepnych. Minęli mnie ograniczając się do powiedzenia &#8222;dzień dobry&#8221; tonem, który wskazywał, że bynajmniej nie mieli zamiaru przyjaźnie mnie pozdrawiać. Odpowiedziałem i &#8222;dzień dobry&#8221; tonem, który wskazywał, że ich intencje właściwie odczytałem i choć nie chcę zwady, to jestem przygotowany na taki scenariusz. Myślę, że to oraz dodatkowo pokaźnych rozmiarów nóż, który akurat tego dnia miałem przymocowany do paska, zdecydowało, że mnie więcej nie zaczepiali.</p>
<p>Kilkadziesiąt metrów za mną szedł P. Pomyślałem sobie, kiedy to towarzystwo mnie minęło, że młody z wyglądu P. nie zainteresuje ich jako potencjalna ofiara, bo takie bydlątka raczej nie zaczepiają dużo młodszych od siebie. Przez krótką chwilę przeszła mi nawet przez głowę myśl, żeby dla upewnienia się w swoich rachubach odwrócić się, ale uznałem, że się nie mylę i szkoda na to czasu. I to był błąd. Okazało się później, że te szczeniaki się jednak do P. przyczepiły. Nie ucierpiał na szczęście fizycznie, ale na pewno ucierpiała jego miłość własna i poczucie bezpieczeństwa. Trochę się za to winiłem, ale prawdę mówiąc bardziej byłem zły na R., że dał długą do przodu i zostawił brata. Co prawda gdybym się zorientował, że coś jest nie tak, to bym wrócił, żeby pomóc P., ale to przecież chyba brat powinien się przede wszystkim zająć bratem.</p>
<p>Powiedziałem o tym R., kiedy się już spotkaliśmy na noclegowisku. A byliśmy tam przed nim, bo mimo iż wyrwał do przodu, to tuż przy promie zaszedł do sklepu. Nie zdążył przez to na najbliższy kurs promu, na który zdążyliśmy dojść my dwaj. Wracając do rozmowy z R., to później doszedłem do wniosku, że tak jak nie piszę się na to, żeby być opiekunem P. na tym OWRP, tak samo nie powinienem być sumieniem R. W końcu to powinna być sprawa między nimi. Ja zaś mogę sobie zarzucić to, że nie posłuchałem cichego głosu wątpliwości w mojej głowie i nie odwróciłem w odpowiednim momencie. Na szczęście skutki tego incydentu nie były poważne, choć z drugiej strony siniaki na psychice goją się dłużej niż te na ciele. :)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/285/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=285&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/07/02/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-osma-sobieszewo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/smiglowiec-w-sobieszewie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Śmigłowiec w Sobieszewie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ptasi Raj, na wieży widokowej</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj-ptactwo.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ptactwo nawodne</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/07/ptasi-raj-lodka.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Łódka, ale nie Bols</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 – część siódma (Mewia Łacha)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/05/15/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-mewia-lacha/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/05/15/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-mewia-lacha/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 May 2009 18:43:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Mewia Łacha]]></category>
		<category><![CDATA[Sobieszewo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=279</guid>
		<description><![CDATA[Kolejnego dnia OWRP mieliśmy zaplanowany nocleg w tym samym miejscu. To oznaczało, że rano odpadały nam czynności związane z pakowaniem się, zwijaniem namiotu, itp. Można było więc spokojnie wstać, zjeść śniadanie i coś sobie zaplanować na dzień cały. Nie pamiętam już zbyt dobrze, co nam na ten dzień zaproponowało kierownictwo trasy, ale R., który się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=279&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejnego dnia OWRP mieliśmy zaplanowany nocleg w tym samym miejscu. To oznaczało, że rano odpadały nam czynności związane z pakowaniem się, zwijaniem namiotu, itp. Można było więc spokojnie wstać, zjeść śniadanie i coś sobie zaplanować na dzień cały.</p>
<p>Nie pamiętam już zbyt dobrze, co nam na ten dzień zaproponowało kierownictwo trasy, ale R., który się dobrze sprawdza w robieniu planów, zaproponował, żebyśmy ruszyli na drugą stronę Przekopu Wisły doszli do rezerwatu ptaków Mewia Łacha, a potem wzdłuż wybrzeża doszli do Sobieszewa.</p>
<p>Pomysł mi się spodobał, więc taki też plan zaczęliśmy realizować. Zaczęliśmy od przeprawy promem na drugą stronę Przekopu. Na poniższym zdjęciu jestem z P. na promie.</p>
<div id="attachment_280" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-280" title="Na promie do Sobieszewa" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/mikoszewo-na-promie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Na promie do Sobieszewa" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Na promie do Sobieszewa</p></div>
<p>Po zejściu z promu złapaliśmy szlak i ruszyliśmy na północ. Idąc szlakiem w pewnym momencie wybraliśmy chyba złą odnogę na jakimś skrzyżowaniu, bo po pewnym czasie znaleźliśmy się w szuwarach tuż nad Wisłą. Szliśmy tak jeszcze jakiś czas przed siebie mając w pewnym momencie wrażenie, że za chwilę dojdziemy do końca stałego lądu, po czym jednak zdecydowaliśmy się zawrócić. Szliśmy początkowo po własnych śladach, ale przegapiliśmy miejsce, w którym zeszliśmy wcześniej z drogi w szuwary i tak szuwarami poszliśmy dalej, aż czegoś na kształt malutkiego nabrzeża skąd można było zejść na jakąś sensowniejszą drogę i ruszyć na zachód. Zanim jednak zeszliśmy z szuwarów R. zrobił nam zdjęcie na tle znaku wskazującego, na którym jesteśmy kilometrze od źródła rzeki. To zdjęcie jest poniżej. Muszę przyznać, że świetnie na nim wyszły te zarośla za nami. Lepiej niż my dwaj (znaczy ja i P.)</p>
<div id="attachment_281" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-281" title="W drodze z Mewiej Łachy" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/w-drodze-z-mewiej-lachy.jpg?w=420&#038;h=315" alt="W drodze z Mewiej Łachy" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">W drodze z Mewiej Łachy</p></div>
<p>Jak błądziliśmy, można zobaczyć <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=204692" target="_blank">tutaj</a></strong>, choć GPS nie pokazuje na tyle dokładnie naszej drogi, żeby można było rozróżnić, kiedy szliśmy szuwarami, a kiedy drogą. Za to warto obejrzeć sobie ślad na zdjęciach satelitarnych, które dla tego kawałka Polski mają naprawdę niezłą rozdzielczość. Udało mi się na nich nawet znaleźć z dokładnością do kilkunastu metrów miejsce, gdzie rozbiliśmy namioty. :)</p>
<p>Kiedy uznaliśmy, że Mewią Łachę mamy już zaliczoną, postanowiliśmy zrealizować dalszy ciąg planu dnia. Niestety, wkrótce po tym, jak skręciliśmy na zachód zaczęła się psuć pogoda. Zachmurzyło się i zaczął padać deszcz. Zrobiło się nieprzyjemnie. Zdecydowaliśmy więc, że nie będziemy iść wybrzeżem, ale drogą prowadzącą wzdłuż niego, która była zasłonięta lasem. To, po czym szliśmy, nie było chyba zresztą nawet drogą, ale jakimś kanałem. Tak mi się przynajmniej wydawało. Co jakiś czas z tego kanału wyprowadzone były studnie. Kilka z nich było odkrytych i próbowaliśmy do nich zajrzeć. Jednak to, co dało się zobaczyć, nie pozwoliło nam dociec, co to była za budowla.</p>
<p>Jak widać na śladzie z odbiornika GPS, w pewnym momencie zeszliśmy z naszej trasy i wyszliśmy nad morze. Niezawodny R. uwiecznił ten moment na zdjęciu.</p>
<div id="attachment_282" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-282" title="Sobieszewo - nad morzem" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/sobieszewo-nad-morzem.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Sobieszewo - nad morzem" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Sobieszewo - nad morzem</p></div>
<p>Niedługo potem weszliśmy głębiej w las i za czas jakiś doszliśmy do Sobieszewa. Żeby było ciekawiej, akurat kiedy doszliśmy do czegoś na kształt centrum, pogoda się poprawiła. Wyszło słońce i zaczęło nas grzać. A co było dalej, o tym w następnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/279/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/279/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=279&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/05/15/owrp-2008-%e2%80%93-czesc-siodma-mewia-lacha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/mikoszewo-na-promie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na promie do Sobieszewa</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/w-drodze-z-mewiej-lachy.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">W drodze z Mewiej Łachy</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/05/sobieszewo-nad-morzem.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Sobieszewo - nad morzem</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część szósta (Mikoszewo)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/04/26/owrp-2008-czesc-szosta-mikoszewo/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/04/26/owrp-2008-czesc-szosta-mikoszewo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Apr 2009 20:37:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańska Głowa]]></category>
		<category><![CDATA[Mikoszewo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=273</guid>
		<description><![CDATA[Tak jak wspomniałem wcześniej, postanowiliśmy się trochę przespacerować po okolicy. Zdecydowaliśmy się dojść do przekopu Wisły, potem wałem przeciwpowodziowym dojść do śluzy o wdzięczniej nazwie &#8222;Gdańska Głowa&#8221;, a następnie wrócić na miejsce naszego noclegu tak, żeby zamknąć pętle. Jak zaplanowaliśmy, tak też zrobiliśmy, a trasa tej wycieczki zarejestrowana odbiornikiem GPS znajduje się pod tym linkiem. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=273&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak jak wspomniałem wcześniej, postanowiliśmy się trochę przespacerować po okolicy. Zdecydowaliśmy się dojść do przekopu Wisły, potem wałem przeciwpowodziowym dojść do śluzy o wdzięczniej nazwie &#8222;Gdańska Głowa&#8221;, a następnie wrócić na miejsce naszego noclegu tak, żeby zamknąć pętle. Jak zaplanowaliśmy, tak też zrobiliśmy, a trasa tej wycieczki zarejestrowana odbiornikiem GPS znajduje się <strong><a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=36789" target="_blank">pod tym linkiem</a></strong>.</p>
<p>Kiedy wychodziliśmy pogoda była piękna. Gdzieś daleko na horyzoncie już gromadziły się chmury, ale nie zwracaliśmy na nie uwagi. Kiedy doszliśmy do promu chmury te trochę się przybliżyły, ale nie na tyle, żeby nas zaniepokoić. Mimo to wziąłem ze sobą pelerynę przeciwdeszczową. I bardzo dobrze zrobiłem, ale o tym później.</p>
<p>Wycieczka wałem była bardzo przyjemna. Szło się jak po łące. A na tej łące kilka razy spotkaliśmy bociany. Przyleciały i przysiadły na naszej drodze, chociaż dość daleko. Mimo to udało się nam do nich podejść bliżej niż się spodziewałem. Udało się nawet zrobić kilka zdjęć. Jedno z nich wrzucam poniżej.</p>
<p style="text-align:center;">
<div id="attachment_275" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-275" title="bocki" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/bocki.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Dwa boćki na łące" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Dwa boćki na łące</p></div>
<p>W trakcie naszego spaceru z niepokojem obserwowaliśmy niebo, na którym gromadziły się chmury. Wydawało nam się jednak, sądząc po ich umiejscowieniu, po kierunku wiatru i po kształcie, że nas ominą. Niestety, pomyliliśmy się w rachubach i deszcz solidnie nas zlał jeszcze zanim doszliśmy do śluzy. Musiałem włożyć moje gumowe wdzianko, w którym widać mnie na zdjęciu poniżej. Akurat w czasie oglądania śluzy deszcz przestał na krótko padać i można było zrobić zdjęcia.</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_276" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-276" title="na-sluzie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-sluzie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Gdańska Głowa i dwie głowy z centralnej Polski" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Gdańska Głowa i dwie głowy z centralnej Polski</p></div>
<p style="text-align:left;">Po obejrzeniu urządzeń śluzy poszliśmy jeszcze obejrzeć cennik. Ceny nie były wygórowane, ale niezależnie od tego i tak nie mieliśmy zamiaru dać się spławić do Zatoki Gdańskiej. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to poniżej jest fotografia z cennikiem. Stan aktualności: lipiec 2008 r. :)</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_277" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-277" title="sluza-cennik" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/sluza-cennik.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Cennik korzystania ze śluzy" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Cennik korzystania ze śluzy</p></div>
<p>Idąc w stronę śluzy spotkaliśmy uczestników naszej trasy OWRP idących w przeciwnym kierunku. Spotkaliśmy się w okolicy połowy trasy. Widać nie tylko wpadliśmy na pomysł spaceru po wale.</p>
<p style="text-align:left;">Wracaliśmy przez jakiś czas w deszczu, po czym znowu wyszło słońce. Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie. Kiedy dochodziliśmy do noclegowiska, znów się zachmurzyło, ale już się nie rozpadało. Zastanawialiśmy się, czy deszcz przeszedł także nad naszymi namiotami i dowiedzieliśmy się od osób, które zostały na miejscu, że tam też lało i to chyba nawet solidniej. Pamięć mnie już trochę w tej akurat kwestii zawodzi, ale wydaje mi się, że jeszcze tego dnia lub tej nocy nas podlało. Na szczęście nasze namioty okazały się wystarczająco odporne na warunki pogodowe i nic nam te deszcze nie zaszkodziły. Po dniu pełnym wrażeń z przyjemnością położyłem się spać. Depresja stała się już właściwie tylko wspomnieniem.</p>
<p style="text-align:left;">Tak minął kolejny dzień OWRP 2008.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/273/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/273/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=273&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/04/26/owrp-2008-czesc-szosta-mikoszewo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/bocki.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">bocki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-sluzie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">na-sluzie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/sluza-cennik.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">sluza-cennik</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część piąta (Nowy Dwór Gdański &#8211; Mikoszewo)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/04/24/owrp-2008-czesc-piata-nowy-dwor-gdanski-mikoszewo/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/04/24/owrp-2008-czesc-piata-nowy-dwor-gdanski-mikoszewo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2009 09:14:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Mikoszewo]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Dwór Gdański]]></category>
		<category><![CDATA[wąskotorówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=269</guid>
		<description><![CDATA[Kolejnego dnia obudziłem się po dość dobrze przespanej nocy w znajomej hali. Tego dnia mieliśmy w planie przejście trasy z Nowego Dworu Gdańskiego do Mikoszewa. Ale chyba na pokuszenie poinformowano nas, że z Nowego Dworu do Mikoszewa można dojechać urokliwą kolejką wąskotorową. Początkowo byłem pełen zapału i chęci, żeby przejść zaplanowaną na ten dzień trasę, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=269&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejnego dnia obudziłem się po dość dobrze przespanej nocy w znajomej hali. Tego dnia mieliśmy w planie przejście trasy z Nowego Dworu Gdańskiego do Mikoszewa. Ale chyba na pokuszenie poinformowano nas, że z Nowego Dworu do Mikoszewa można dojechać urokliwą kolejką wąskotorową. Początkowo byłem pełen zapału i chęci, żeby przejść zaplanowaną na ten dzień trasę, ale jednocześnie chciałem się kiedyś przejechać tą kolejką, a krótka analiza wykazała, że obu tych celów na tym OWRP zrealizować się nie da. Ostatecznie, z pewnymi wyrzutami sumienia zdecydowałem się jednak pojechać. To znaczy zdecydowaliśmy się, bo decyzja była wspólna.</p>
<p>Kolejka, o której wspomniałem, porusza się po trasie, która przypomina literę &#8222;T&#8221;. Jednym końcem tej litery jest Nowy Dwór Gdański (to jest dolny koniec pionowej laski tej litery), dwa inne końce to Mikoszewo (lewy koniec daszka) i Sztutowo (prawy koniec daszka). Skrzyżowanie zaś znajduje się w Stegnie. Kolejka nie kursuje jednak po całej literze &#8222;T&#8221;, ale rusza rano z Nowego Dworu Gdańskiego do Sztutowa, potem jedzie do Mikoszewa i trasą Sztutowo-Mikoszewo jeździ cały dzionek w tę i z powrotem. Na koniec zjeżdża do Nowego Dworu Gdańskiego, ale nie wiem, czy z Mikoszewa czy ze Sztutowa.</p>
<p>Tak więc podjąwszy decyzję, że jedziemy, wsiedliśmy do pociągu. Biletów nie kupowaliśmy wcześniej, bo te nabywa się u konduktora w czasie jazdy. Pociąg składał się z wagonów pełnych i takich jedynie zadaszonych ze ścianką do połowy wysokości. Ponieważ tego dnia była od rana piękna (może nie od samego rana, ale do tego czasu się wyklarowała), więc wybraliśmy wagon otwarty. Z początku było nas niewiele osób, ale im bliżej było godziny odjazdu, tym więcej przybywało pasażerów i to przede wszystkim naszych współrajdowców. W pewnym momencie pomyślałem nawet, że nikt dziś prawdopodobnie nie pójdzie pieszo do Mikoszewa, tyle się zapakowało OWRP-owiczów. To mnie całkowicie rozgrzeszyło przede samym sobą z decyzji o przejechaniu dzisiejszej trasy.</p>
<p>Trasę przejechaliśmy całą, bo pociąg najpierw zawiózł nas do Stegny, gdzie wykręcił w stronę Sztutowa. Tutaj, co okazało się dwa dni później, mogliśmy obejrzeć miejsce naszego kolejnego noclegu, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy. Pociąg bowiem wykręcał niedaleko szkoły, na boisku której spędziliśmy dwie noce. Po zawróceniu pociąg &#8222;pomknął&#8221; do Mikoszewa, gdzie się z niego wypakowaliśmy. Właściwie to, jeśli dobrze pamiętam, nie dojechaliśmy do ostatniego przystanku, ale wysiedliśmy jeden czy dwa przed końcem.</p>
<p>Poszliśmy odszukać miejsce naszego kolejnego noclegu i zaklepać sobie jakieś dobre miejscówki. Na miejscu, a był to ośrodek wypoczynkowy, było jeszcze sporo wolnego miejsca, choć najlepsze lokalizacje były już pozajmowane. Wybraliśmy sobie jednak dość dobre miejsce na założenie tymczasowego gospodarstwa. Namioty staraliśmy się zawsze rozkładać tak, żeby ich wyjścia były zwrócone do siebie, a same namioty, żeby ograniczały teren czegoś na kształt podwórka. Nie zawsze się to udawało, ale tym razem było to możliwe.</p>
<p>Niestety, początkowo niezbyt szczęśliwie zacząłem rozkładać namiot, bo akurat na najlepszej trasie przejazdu samochodu wożącego nasze bagaże. Po stwierdzeniu naocznie, że inaczej samochód nie przejedzie niż korzystając z mojej namiotowej miejscówki zdecydowałem się na przeprowadzkę nieopodal. Tym razem ustawiłem jedna namiot w takiej pozycji, że między nim, a namiotem R. i P. została dość spora przestrzeń, która nie zniechęcała do przechodzenia przez nasze podwórko. Problem ten rozwiązaliśmy ogradzając przejście linkami od namiotu oraz tabliczką z ostrzeżeniem (na poniższym zdjęciu).</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_270" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-270" title="na-noclegu-w-mikoszewie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-noclegu-w-mikoszewie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Mikoszewo - noclegowisko" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Mikoszewo - noclegowisko</p></div>
<p style="text-align:left;">Po zajęciu miejsca, rozłożeniu namiotów obejrzeliśmy warunki sanitarne. Były cywilizowane choć jak zwykle niewystarczające jak na tę liczbę osób, jaka obozowała.  Do prysznica była kolejka. Do kibelka niekiedy też. Ale ogólnie było nieźle, bo z prysznica zdarzało się nawet wydusić ciepłą wodę.</p>
<p style="text-align:left;">Po obejściu terenu uznaliśmy, że warto coś począć z tak dobrze rozpoczętym dniem, bo do wieczora zostało jeszcze ładnych parę godzin. Postanowiliśmy więc trochę pochodzić, żeby jednak poczuć się jak na rajdzie pieszym. Ale o tym, gdzie przeszliśmy i co widzieliśmy, napiszę już w następnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/269/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/269/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=269&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/04/24/owrp-2008-czesc-piata-nowy-dwor-gdanski-mikoszewo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-noclegu-w-mikoszewie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">na-noclegu-w-mikoszewie</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część czwarta (Malbork &#8211; Nowy Dwór Gdański c.d. 2)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/04/20/owrp-2008-czesc-czwarta-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd-2/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/04/20/owrp-2008-czesc-czwarta-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 20:53:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Dwór Gdański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=264</guid>
		<description><![CDATA[Jak napisałem w poprzedniej notce, zdecydowaliśmy się podwieźć sobie tyłki do Nowego Dworu Gdańskiego. Jeśli miałem z tego tytułu jakieś wyrzuty sumienia, to wkrótce się ich pozbyłem. A to za sprawą gwałtownej burzy połączonej z oberwaniem chmury, które spotkały nas po drodze. Na szczęście byliśmy w tym czasie w autobusie i ja bardzo się z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=264&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak napisałem w poprzedniej notce, zdecydowaliśmy się podwieźć sobie tyłki do Nowego Dworu Gdańskiego. Jeśli miałem z tego tytułu jakieś wyrzuty sumienia, to wkrótce się ich pozbyłem. A to za sprawą gwałtownej burzy połączonej z oberwaniem chmury, które spotkały nas po drodze. Na szczęście byliśmy w tym czasie w autobusie i ja bardzo się z tego tytułu cieszyłem, bo lało tak, że przez szyby nie można było chwilami nic zobaczyć poza strugami wody. Ulewa nie skończyła się zanim dojechaliśmy do celu i na dworcu w Nowym Dworze Gdańskim musieliśmy szybko przebiec do budynku. Żeby było zabawniej, deszcz ustał dosłownie kilka minut później.</p>
<p>Poszliśmy zlokalizować nasz nocleg, który, jeśli mnie pamięć nie myli, został wyznaczony na terenie należącym do miejscowego klubu sportowego. Po ulewie, która nas spotkała, straciłem ochotę na spanie pod namiotem. Szczególnie, że deszcz, w znacznie mniejszym już na szczęście natężeniu, powracał. W innych okolicznościach pewnie by mnie to nie zniechęciło, ale jeszcze nie byłem w pełni sił, szczególnie psychicznych.</p>
<p>Kiedy doszliśmy na miejsce noclegu czekały tam nas tam pewne niespodzianki. Część z nich przyjemna, a część wręcz przeciwnie. Do nieprzyjemnych należała ta, że kierownictwo naszej trasy zostało zaskoczone przez załamanie pogody i przez to część bagaży zamokła. Moje bagaże akurat nie zamokły i to była jedna z miłych niespodzianek, jakie mnie tego dnia spotkały. Niestety takiego szczęścia nie miał R. Cześć jego rzeczy, w tym śpiwór, ucierpiała w ulewie. Druga, moim zdaniem bardzo miła, niespodzianka była konsekwencją tej pierwszej. Otóż gospodarze udostępnili nam halę sportową, która znajdowała się na terenie przeznaczonym na nasz nocleg. Bardzo się z takiego obrotu spraw ucieszyłem i zająłem dla naszej trójki strategiczne miejsce w narożniku. Znaleźliśmy tam dwie zakurzone wykładziny, które rozwinęliśmy sobie, żeby nie spać bezpośrednio na parkiecie.</p>
<p>Warunki w gruncie rzeczy były spartańskie, bo i hala nie była pierwszej młodości (m.in. dach przeciekał niedaleko naszych legowisk), do tego wyglądała, jakby dawno nie była używana, bo wszystko było zakurzone i zapuszczone. Ale dla mnie to było lepsze niż najlepszy hotel. Przynajmniej w zderzeniu z perspektywą spędzenia nocy z namiocie. Tego dnia miałem do tej opcji taką niechęć, że cieszyłem się jak diabli, że spędzę noc pod dachem.</p>
<p>Dość sprawnie zagospodarowaliśmy się oddzielając plecakami nasz teren i rozłożywszy na parkiecie wykładzinę w kilku warstwach, żeby było bardziej miękko.  Na jednej ze ścian, do której przylegała nasza część hali znajdowały się drabinki, więc R. mógł na nich rozwiesić sobie te rzeczy, które zamokły mu wskutek niefrasobliwości kierownictwa trasy. R. zrobił też zdjęcie naszego kącika sypialnego, więc mogę teraz pokazać, jak wyglądał. Na zdjęciu poniżej.</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_266" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-266" title="kacik-sypialny-nowy-dwor" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/kacik-sypialny-nowy-dwor.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Kącik sypialny w Nowym Dworze" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Kącik sypialny w Nowym Dworze</p></div>
<p>Po wstępnym zagospodarowaniu się zrobiliśmy jeszcze tego dnia zakupy i zwiedziliśmy miasto (w tym miejscowe muzeum stworzone przez lokalnych pasjonatów). A potem poszliśmy spać po dniu pełnym wrażeń. I tak zakończył się kolejny dzień OWRP 2008.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/264/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/264/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=264&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/04/20/owrp-2008-czesc-czwarta-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/kacik-sypialny-nowy-dwor.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kacik-sypialny-nowy-dwor</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część trzecia (Malbork &#8211; Nowy Dwór Gdański c.d.)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/04/19/owrp-2008-czesc-trzecia-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/04/19/owrp-2008-czesc-trzecia-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2009 20:48:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Staw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=227</guid>
		<description><![CDATA[W Nowym Stawie, jak pisałem wcześniej, zrobiliśmy sobie postój. Zdaje się, że nawet razem z popasem, ale nie bardzo potrafię sobie przypomnieć, co i gdzie konsumowaliśmy i czy w ogóle. Ten fragment moich wspomnień jakoś dziwnie zatarł się w pamięci. Pamiętam za to, dzięki zdjęciom zrobionym przez R., że się nieco wzruszyłem pewnym widokiem. Na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=227&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Nowym Stawie, jak pisałem wcześniej, zrobiliśmy sobie postój. Zdaje się, że nawet razem z popasem, ale nie bardzo potrafię sobie przypomnieć, co i gdzie konsumowaliśmy i czy w ogóle. Ten fragment moich wspomnień jakoś dziwnie zatarł się w pamięci. Pamiętam za to, dzięki zdjęciom zrobionym przez R., że się nieco wzruszyłem pewnym widokiem. Na poniższych zdjęciach prezentuję to, co mnie tak wzruszyło. :)</p>
<div id="attachment_230" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-230" title="Slodownia-w-nowym-stawie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/slodownia-w-nowym-stawie.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Słodownia EB w Nowym Stawie" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Słodownia EB w Nowym Stawie</p></div>
<p style="text-align:left;">Nie wiem, czy czytający tę notkę pamiętają jeszcze takie piwo, co się nazywało EB. Ja mam do niego sentyment, bo bardzo je lubiłem. To ta firma wypuściła chyba jako pierwsza w Polsce piwo czerwone. Mam nawet etykiety z pierwszej serii. A na poniższym zdjęciu R. uchwycił dla mnie &#8222;przeszłości śpiew&#8221;, czyli logo EB na nieczynnym już budynku należącym do tej firmy.</p>
<div id="attachment_231" class="wp-caption aligncenter" style="width: 404px"><img class="size-full wp-image-231" title="logo-eb" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/logo-eb.jpg?w=420" alt="Logo EB - wspomnienie przeszłości..."   /><p class="wp-caption-text">Logo EB - wspomnienie przeszłości...</p></div>
<p style="text-align:left;">Ale to nie jedyne ciekawe rzeczy, jakie można obejrzeć w Nowym Stawie. Jest ich trochę więcej. Jeden z ciekawych obiektów widać na poniższym zdjęciu. Powiedziano nam na odprawie, że jest to kościół w kształcie ołówka. Okazało się, że to tylko pół prawdy, bo kościół ma kształt dość typowy (to ten obiekt na dalszym planie), a w kształcie ołówka jest jego dzwonnica.</p>
<div id="attachment_233" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-233" title="kosciol-olowek-nowy-staw" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/kosciol-olowek-nowy-staw.jpg?w=420&#038;h=560" alt="&quot;Ołówek&quot; w Nowym Stawie" width="420" height="560" /><p class="wp-caption-text">&quot;Ołówek&quot; w Nowym Stawie</p></div>
<p style="text-align:left;">Chciałem sobie zrobić zdjęcie z tym ołówkiem. Poprosiłem R., żeby tak wykadrował, żebym był na zdjęciu i ja widoczny i ta budowla. Okazało się, że tak się nie bardzo da. Dlatego ostatecznie wykadrowałem siebie z tego całego zdjęcia i taki przynajmniej jest z niego pożytek, że się uwieczniłem. Poniżej.</p>
<div id="attachment_234" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-234" title="na-rynku-w-nowym-stawie" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-rynku-w-nowym-stawie.jpg?w=420&#038;h=322" alt="Na rynku w Nowym Stawie" width="420" height="322" /><p class="wp-caption-text">Na rynku w Nowym Stawie</p></div>
<p>Z Nowego Stawu trasa wiodła do Nowego Dworu Gdańskiego, ale jakoś trudno się nam było zmobilizować do dalszej drogi. Zaczęliśmy, o zgrozo, rozważać możliwość podjechania do celu autobusem. Przyznam się, że byłem za, a nawet przeciw temu pomysłowi. Z jednej strony argumentowałem, że nie po to przyjechałem na OWRP, żeby sobie dupę podwozić autobusami, ale z drugiej strony duch był we mnie mdły tego pierwszego dnia, a poza tym pogoda straszyła kolejnymi deszczami. W końcu pobiwszy się z myślami swoimi i moich współtowarzyszy zdecydowałem, że możemy jechać, jeśli oni też mają chęć.</p>
<p>Okazało się, że chętnych do podjechania było sporo i to byli w większości turyści z naszej trasy OWRP. To mnie jeszcze do końca nie przekonało o słuszności podjętej decyzji, ale to, co zdarzyło się w czasie jazdy już zdecydowanie tak. Ale o tym napiszę już w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/227/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/227/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=227&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/04/19/owrp-2008-czesc-trzecia-malbork-nowy-dwor-gdanski-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/slodownia-w-nowym-stawie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Slodownia-w-nowym-stawie</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/logo-eb.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">logo-eb</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/kosciol-olowek-nowy-staw.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kosciol-olowek-nowy-staw</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/na-rynku-w-nowym-stawie.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">na-rynku-w-nowym-stawie</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część druga (Malbork &#8211; Nowy Dwór Gdański)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/04/15/owrp-2008-czesc-druga-malbork-nowy-dwor-gdanski/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/04/15/owrp-2008-czesc-druga-malbork-nowy-dwor-gdanski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 11:33:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Malbork]]></category>
		<category><![CDATA[mennonici]]></category>
		<category><![CDATA[Stogi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[Drugi dzień OWRP, a pierwszy dzień wędrówki i pierwszy dzień spędzony w całości na Rajdzie był pod pewnym względem przełomowy. I sporo się w nim, jak na jeden dzień, zdarzyło. Można by tym obdzielić kilka nudniejszych dni rajdu. A zaczęło się nieciekawie. Ranek był pochmurny i dżdżysty. To mnie od rana wprawiło w humor raczej [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=213&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi dzień OWRP, a pierwszy dzień wędrówki i pierwszy dzień spędzony w całości na Rajdzie był pod pewnym względem przełomowy. I sporo się w nim, jak na jeden dzień, zdarzyło. Można by tym obdzielić kilka nudniejszych dni rajdu.  A zaczęło się nieciekawie. Ranek był pochmurny i dżdżysty. To mnie od rana wprawiło w humor raczej wisielczy. Zanim zwinęliśmy namioty i wygrzebaliśmy się z miejsca noclegu, deszcz rozpadał się na dobre. Musiałem założyć na siebie ciężką, gumową pałatkę z demobilu Bundeswehry, pod którą pociłem się nie mniej niżbym mókł bez niej.</p>
<p>Jeszcze w komplecie ruszyliśmy w drogę. W komplecie, to znaczy razem z B. Przeszliśmy miastem do zamku, po czym biegnącą obok drewnianą kładką przekroczyliśmy Nogat. Na drugim brzegu rzeki postaliśmy chwilę, żeby opóźnić moment pożegnania. Zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć na tle zamku i w końcu przyszła ta chwila, kiedy wyściskawszy się z B. poszliśmy we trójkę ulicą Wałową w kierunku Kałdowa, a B. zawróciła do miasta, żeby za czas jakiś odjechać do siebie do domu. Na poniższym zdjęciu jesteśmy we trójkę: ja, B. i P. Ponieważ B. poprosiła mnie, żebym jej facjaty na zdjęciach nie prezentował, więc ją rozmyłem. Dla towarzystwa rozmyłem też facjatę P.</p>
<div id="attachment_221" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-221" title="Na tle zamku w Malborku" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/zamek-w-tle.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Na tle zamku w Malborku" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Na tle zamku w Malborku</p></div>
<p>Pogoda się nie poprawiała, podobnie jak mój humor, ale parłem twardo do przodu zakarbowawszy sobie, że im szybciej dojdziemy do celu, tym lepiej, najwyżej padnę gdzieś po drodze. Byłem zdesperowany i zdeterminowany.</p>
<p>Wkrótce zeszliśmy z drogi krajowej 55 na jakąś podrzędną drogę i szliśmy w kierunku Stogów, gdzie znajduje się cmentarz <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mennonici" target="_blank">mennonitów</a></strong>. To jeden z największych i najdłużej &#8222;czynnych&#8221; cmentarzy. Podobno ostatni pochówek miał na nim miejsce w latach 80-tych zeszłego wieku. Chcieliśmy odnaleźć grób z tego pochówku, ale się to nam nie udało, choć obeszliśmy prawie cały cmentarz. Obejrzeliśmy też stojący koło niego kościół rzymskokatolicki wzniesiony na miejscu dawnego menonickiego zboru.R. robił zdjęcia w tej okolicy, ale ponieważ pogoda była nieciekawa, więc zamiast tamtych wrzucać tamte zdjęcia podlinkuję <strong><a title="Fotki ze Stogów" href="http://karber.org/poland05/heubuden/heubudendesc.htm" target="_blank">te</a></strong>, na których widać nie tylko sam cmentarz, ale także kościół w pięknym słońcu.</p>
<p>Wziąłem ze sobą na ten OWRP mojego GPS-a, dlatego mam zapis tras, które codziennie robiliśmy. Dane wrzucałem do serwisu <a href="http://www.everytrail.com/" target="_blank">Every Trail</a>. Poniżej jest link do zapisu trasy pierwszego dnia:  <a href="http://www.everytrail.com/view_trip.php?trip_id=36731">OWRP 2008 &#8211; 7 lipca</a></p>
<p>Cmentarz mennonitów znajdował się trochę z boku naszej trasy. To jest na mapie trasy ten &#8222;skok w bok&#8221;. Po jego zwiedzeniu zawróciliśmy, choć można było iść okrężną drogą, żeby nie deptać po własnych śladach. Pogoda jednak nie zachęcała do dłuższych spacerów, więc obraliśmy azymut na Nowy Staw.  Zdecydowaliśmy się iść po zlikwidowanym torze kolejki wąskotorowej. Wydawało nam się, że to dobry pomysł, bo tor prowadził prosto i dokładnie do celu. Jednak po pierwszych stu metrach pożałowaliśmy wyboru. Tor był zarośnięty trawą, która była, co naturalne w czasie deszczu, nasiąknięta wodą. Nim doszliśmy do połowy trasy, w butach nam już chlupało. Niestety, zejść z toru mogliśmy dopiero na najbliższym skrzyżowaniu z drogą, bo przejście po otaczających łąkach groziło jeszcze większą powodzią w butach.</p>
<p>W końcu doszliśmy do drogi. Stały przy niej niewysokie, betonowe słupki. Przysiadłem na jednym i zdjąłem po kolei buty, żeby wylać z nich (dosłownie) wodę. Wyżąłem też przy tym skarpety. Sytuacja była niewesoła, ale mnie paradoksalnie niezmiernie rozbawiła. Jeszcze się na dobre nie rozpoczął dzień, a my już mamy powódź w butach. Jak u Hitchcocka &#8211; najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. :)</p>
<p>Nie wróciliśmy już na tor, choć prowadził dalej prosto do celu. Wybraliśmy asfalt. O ile pamiętam, to obyło się bez kolejnych niespodzianek i przez Tralewo oraz Laski doszliśmy do Nowego Stawu. Do celu naszej wędrówki tego dnia, czyli do Nowego Dworu Gdańskiego, mieliśmy jeszcze kawałek drogi, więc zdecydowaliśmy się zrobić tutaj popas.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/213/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=213&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/04/15/owrp-2008-czesc-druga-malbork-nowy-dwor-gdanski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/04/zamek-w-tle.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Na tle zamku w Malborku</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OWRP 2008 &#8211; część pierwsza (prolog)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/03/06/owrp-2008-czesc-pierwsza-prolog/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/03/06/owrp-2008-czesc-pierwsza-prolog/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Mar 2009 21:42:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Malbork]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=198</guid>
		<description><![CDATA[Trasa, na którą zapisałem się w ramach OWRP 2008 zaczynała się w Malborku. Musiałem się zatem jakoś do tego Malborka dostać, ale jak dokładnie przebiegła ta podróż, tego nie pamiętam. Pamiętam tylko, że miałem nadzieję, że spotkam się z R. gdzieś po drodze (potem okazało się, że było to niemożliwe, ale może będzie okazja o [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=198&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trasa, na którą zapisałem się w ramach OWRP 2008 zaczynała się w Malborku. Musiałem się zatem jakoś do tego Malborka dostać, ale jak dokładnie przebiegła ta podróż, tego nie pamiętam. Pamiętam tylko, że miałem nadzieję, że spotkam się z R. gdzieś po drodze (potem okazało się, że było to niemożliwe, ale może będzie okazja o tym jeszcze napisać). Za to dość dobrze pamiętam, że wysiadłem w Malborku z tobołami i bagażem wspomnień, jakie wiązały się z tym miastem: m.in. pewnym jednocześnie przykrym i miłym przeżyciem. Przykrym dla kogoś, kto był mi wtedy bliski, ale paradoksalnie zaowocowało to czymś przyjemnym dla mnie (nie była to jednak radość z cudzego nieszczęścia).</p>
<p>Tak więc wysiadłem z pociągu na znajomym dworcu i trochę bezradny (z racji ówczesnego stanu mojej psychiki) z mapką w jednej ręce i z odbiornikiem GPS w drugiej starałem się ustalić, gdzie powinienem skierować swoje kroki. Wahałem się między dwoma postawami: z jednej strony chciałem uważać, że Malbork znam na tyle dobrze, że mogę się w nim odnaleźć bez sięgania po mapy i podobne pomoce; z drugiej czułem, że to, co napisałem wcześniej nijak ma się do otaczającej mnie rzeczywistości. W końcu poszedłem na kompromis, czyli stanąłem przed planszą z planem miasta i próbowałem wykoncypować, jak trafić na obozowisko.</p>
<p>Oszczędzając czytelnikom szczegółów odnajdywania drogi napiszę, że na miejsce trafiłem, choć w jednym momencie bliski byłem zbłądzenia. Ostatecznie przekroczyłem bramę ośrodka, gdzie rozłożyła się moja trasa i pierwszą spotkaną osobę zapytałem, gdzie jest kierownictwo trasy. Skierowany we właściwe miejsce dopełniłem wszelkich formalności, po czym zacząłem się rozglądać za jakimś miejscem na rozbicie się. Stroniłem do ludzi, więc wybrałem sobie miejscówkę, która była jednocześnie blisko kierownictwa i kibelków, a z drugiej strony wystarczająco daleko od innych uczestników.</p>
<p>Rozłożyłem namiot i położyłem się w środku czekając na R. oraz P., którzy już mieli być w drodze.  I byli. Razem z niespodzianką. Dotarli na miejsce obozowania niedługo po mnie. Ale zanim mnie znaleźli, dostałem SMS-a od B. z pytaniem, czy jestem na lewo, czy na prawo od bramy. Przez naprawdę krótką chwilę pomyślałem, że musiała mnie z kimś pomylić. Wiedziałem, że z przyczyn obiektywnych miało jej nie być na tym OWRP, więc potraktowałem w pierwszej chwili ten SMS jako wysłany pod niewłaściwy adres, ale zanim odpowiedziałem w tym duchu w mojej głowie pojawiła się myśl, że ta szalona kobieta rzeczywiście przejechała kawał Polski, żeby się tutaj zjawić. Rzeczywistość okazała się być nieco bardziej skomplikowana, ale o tym później.</p>
<p>Odpisałem, zgodnie z prawdą, że jestem po lewej stronie od bramy. Za chwilę już witaliśmy się serdecznie, a ja miałem dosłownie łzy w oczach (no cóż, w depresji człowiek wyjątkowo łatwo się rozczula). Po wymianie uprzejmości R. poszedł się zameldować na biwaku, a ja zamieniłem kilka słów z B. Potem R. z P. wzięli się za rozstawianie namiotu. Tego ich nabytku jeszcze nie widziałem. Trzyosobowy namiot z obszernym przedsionkiem na tle mojej &#8222;czołgopodobnej&#8221; jedynki (choć formalnie dwójki) prezentował się imponująco. Ale taki namiot nadaje się na imprezy takie jak OWRP, gdzie bagaże wrzuca się na pakę i chodzi się z niewielkim plecakiem. Na imprezę samodzielną z takim namiotem na grzbiecie nie chciałbym się wybrać. :)</p>
<p>Przyczyna obecności B. w Malborku wyjaśniła się dość szybko. Otóż razem z R. i P. wybrali się do Mrągowa na Mazurską Noc Kabaretową. Potem R. namówił ją, żeby przyjechała z nimi do Malborka choćby na inaugurację OWRP. Długo się nie dała namawiać i w ten sposób stawiła się na starcie.</p>
<p>Po opadnięciu pierwszych emocji, rozstawieniu namiotów, dopełnieniu obowiązków meldunkowych i tym podobnych stanęliśmy przed dylematem, co zrobić z tak dobrze rozpoczętą końcówką dnia. Stanęło na tym, że B. zostaje na noclegowisku, żeby odpocząć, a nasza trójka idzie na miasto.</p>
<p>Poszliśmy oczywiście do największej atrakcji Malborka, czyli do zamku, aby tam obejrzeć widowisko typu światło-dźwięk, które odbywa się od lat według tego samego scenariusza. Widziałem to widowisko już co najmniej raz sześć lat wcześniej, kiedy jechałem na rowerze do Władysławowa. Jeden z naszych noclegów wypadł wtedy właśnie w Malborku i oczywiście udaliśmy się na zamek. Tym razem jednak też poszedłem. Dla towarzystwa, za którym się stęskniłem.</p>
<p>Po obejrzeniu, a właściwie głównie odsłuchaniu widowiska poszliśmy jeszcze w miasto. Jeśli dobrze pamiętam, to w celu uzupełnienia zapasów gotówki. Wreszcie dość późno w nocy, ale jeszcze przed północą wróciliśmy do naszych namiotów. Na mnie w namiocie czekała niespodzianka w postaci B., która postanowiła się w nim zdrzemnąć. Dłużej jednak nie mogłem jej gościć, bo moje warunki lokalowe na to nie pozwalają. Dlatego B. na noc poszła do R., którego namiot trzy osoby mieści zapewniając im, jak na warunki namiotowe, spory komfort.</p>
<p>I tak zakończył się dzień pierwszy OWRP 2008.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/198/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=198&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/03/06/owrp-2008-czesc-pierwsza-prolog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czas na OWRP 2008 &#8211; słowo wstępne</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/03/02/czas-na-owrp-2008-slowo-wstepne/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/03/02/czas-na-owrp-2008-slowo-wstepne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2009 10:48:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[OWRP]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[plany]]></category>
		<category><![CDATA[wprowadzenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=194</guid>
		<description><![CDATA[Po tym, jak opisałem Majówkę w 2008 roku czas najwyższy zająć się zaległym opisem OWRP, który odbyłem w 2008 roku (w kolejce pozostanie jeszcze samotna wyprawa w Świętokrzyskie). Liczę na to, że uda mi się zmobilizować i zakończyć opis tego OWRP zanim zacznie się tegoroczny, choć z przyczyn obiektywnych na pewno w tegorocznym i prawdopodobnie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=194&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po tym, jak opisałem Majówkę w 2008 roku czas najwyższy zająć się zaległym opisem OWRP, który odbyłem w 2008 roku (w kolejce pozostanie jeszcze samotna wyprawa w Świętokrzyskie). Liczę na to, że uda mi się zmobilizować i zakończyć opis tego OWRP zanim zacznie się tegoroczny, choć z przyczyn obiektywnych na pewno w tegorocznym i prawdopodobnie w przyszłorocznym udziału nie wezmę. Najbliższy zaś, którego na dziś nie zamierzam sobie odpuścić, będzie miał miejsce w 2011 roku.</p>
<p>W bliżej nieokreśloną przyszłość oddala się też moja planowana wyprawa do Santiago de Compostela, ale jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że nie powinienem się z nią spieszyć, bo jeśli ja odbędę, to jaki mi jeszcze ambitny cel pieszy pozostanie do zrealizowania? Owszem, można sobie wymyślić coś nietypowego: choćby marsz dookoła Polski (oczywiście na raty, bo na raz nie sposób tego zrobić nie dysponując wieloma miesiącami czasu) albo marsz dookoła województwa.</p>
<p>Ten drugi pomysł mnie kusi, ale może też trzeba będzie go rozłożyć na raty, bo może nie być ten marsz taki krótki, jakby się wydawał. Wszystko zależy od tego, jak bardzo trasa mojej marszruty miałaby przybliżać się do kształtu granic województwa. Koncepcje miałem co najmniej dwie: jedna, żeby iść możliwie najbliżej granicy województwa, a druga, żeby przejść przez wszystkie siedziby gmin, które od granicy leżą niekiedy dość daleko (jak dla piechura). Zresztą pomysł ten ewoluował i w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy może nie lepiej byłoby tę trasę zrobić na rowerze? Na razie jednak pomysł ten pozostał w sferze mglistych zamierzeń i nie wiem, czy wprowadzę go w czyn.</p>
<p>Ale dość tych obocznych rozważań. Tematem ma być przecież opis OWRP 2008, do którego przejdę jednak dopiero w kolejnej notce. Na razie dodam tylko, jako uzupełnienie wprowadzenia, że moim prywatnym hasłem, pod którym odbyłem OWRP 2008 było &#8222;Z depresją na depresję&#8221;. Rajd bowiem odbywał się po terenach Powiśla i spory kawałek wędrowaliśmy po terenach położonych poniżej poziomu morza, a ja sam zaczynałem go w dość poważnej depresji. Jednak juz pierwszego dnia humor mi się poprawił. I to paradoksalnie w zderzeniu z tym, co moich współtowarzyszy raczej dobrego humoru pozbawiało.</p>
<p>Widocznie ze mną gorzej już być nie mogło i mogło być tylko lepiej. Okazuje się, że nie ma dla mnie lepszego leku na depresję niż dwa tygodnie spędzone w plenerze, kiedy jednego dnia w butach chlupie woda, przychodzi gigantyczne oberwanie chmury, które przemacza rzeczy uczestników i kiedy zamiast noclegu w namiocie składamy wieczorem swoje utrudzone ciała na stercie zakurzonych dywanów rozłożonych na starym parkiecie hali sportowej, w której miejscami przecieka dach. Po takim początku mogło być już tylko lepiej, ale o tym napiszę w kolejnej notce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/194/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/194/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=194&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/03/02/czas-na-owrp-2008-slowo-wstepne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część ósma</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/02/25/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-osma/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/02/25/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-osma/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2009 22:01:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>
		<category><![CDATA[powrót]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i tak też było w przypadku Majówki w 2008 roku. Ostatni jej dzień poświęciliśmy na powrót do domów. Jedni mieli blisko (B. i spółka) inni dalej (R., P. i ja). Powrót do domu nasza trójka zaplanowała pociągiem. Nie pamiętam już dokładnie, jak wracali R. i P., poza tym, że [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=191&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i tak też było w przypadku Majówki w 2008 roku. Ostatni jej dzień poświęciliśmy na powrót do domów. Jedni mieli blisko (B. i spółka) inni dalej (R., P. i ja). Powrót do domu nasza trójka zaplanowała pociągiem. Nie pamiętam już dokładnie, jak wracali R. i P., poza tym, że do Szczecina wracali razem ze mną. Ale ten właśnie fragment naszego wspólnego powrotu wart jest opisania.</p>
<p>Najpierw mieliśmy problem z nabyciem biletów. Kolejka do kasy była długa i poruszała się niemrawo, a tymczasem godzina odjazdu pociągu zbliżała się nieubłaganie. Wreszcie pani z kasy zaanonsowała, że kto chce jechać najbliższym pociągiem, ma podejść bez kolejki. Myślałem, że dostaniemy bilety, ale gdzie tam. Pani wydawała zaświadczenia, że nie mogliśmy na czas zakupić biletów. Dzięki temu można było je zakupić w pociągu bez uiszczania dodatkowej opłaty. Tak też zrobiłem. Bilet na dalszą podróż do domu w tej sytuacji musiałem kupić w Szczecinie. Czasu miałem mieć wystarczająco dużo, o ile pociąg dojechałby na czas.</p>
<p>Wsiedliśmy do pociągu w Międzyzdrojach. Pociąg był już dość zatłoczony, więc musieliśmy zająć miejsca stojące, ale jakiegoś wyjątkowego tłoku nie było. Do czasu. Gdzieś w połowie drogi do Szczecina, na stacji o wdzięcznej nazwie Rokita, czekała niespodzianka. Niespodzianką było mrowie harcerzy z pełnym ekwipunkiem, którzy najwyraźniej mieli zamiar wsiąść do naszego pociągu. Pomysł był zdecydowanie karkołomny, bo w pociągu już było ciasnawo, a harcerzy było tylu, że zwątpiłem, czy ten pociąg wszystkich nas pomieści, nawet jeśli będziemy jechali ściśnięci jak sardynki w puszce. Oni jednak nie zniechęceni zaczęli się pakować do pociągu.</p>
<p>Ludzie znajdujący się już w pociągu, kiedy zobaczyli, co ich czeka, zaczęli przekonywać harcerzy, żeby sobie dali spokój. Ale bez skutku. Tamci argumentowali, że PKP sprzedała im bilety i zamierzają jechać (jakby nie mogli się podzielić np. na dwie grupy i pojechać dwoma pociągami). Ładowanie harcerzy do pociągu szło opornie. Widząc to w pewnym momencie jeden z funkcyjnych harcerzy zaproponował, żeby wszyscy pasażerowie wysiedli z pociągu, pozwolili im się w nim rozlokować, a potem sobie wsiedli. Można sobie wyobrazić, jakie reakcje wywołała ta propozycja. To, że pomysłodawca nie został za swój pomysł zlinczowany, zawdzięcza tylko temu, że nikt nie odważył się wysiąść z pociągu mając uzasadnione obawy, że by już do niego nie wsiadł.</p>
<p>Nie wiem, jakim cudem, ale udało się jakoś te harcerstwo w pociągu upchać. Ale dalsza jazda wyglądała tak, że ja praktycznie nie mogłem się nawet obrócić i gdybym chciał, to mógłbym podnieść jednocześnie obie nogi bez żadnych gwałtownych konsekwencji.</p>
<p>Przy okazji tego bliskiego spotkania przyjrzałem się harcerzom, a przede wszystkim ich ekwipunkowi bliżej i szczęka mi opadła. Każde z nich dźwigało ze dwie torby o wielkości dorównującej czasami ich wzrostowi. Stwierdziłem, że chyba przed wyjazdem każde z nich ogołociło lodówkę i ze dwie szafy z ubraniami. Co ciekawe, o ile zauważyłem, nie mieli ze sobą śpiworów ani namiotów. Natomiast każdy miał ze sobą siekierkę. Nie wiem, po co? Jednemu dziewczęciu wdzięcznie wystawał z plecaka nóż ostrzem wymierzonym na zewnątrz, który w warunkach panującego ścisku groził śmiercią osobom z najbliższego otoczenia przy gwałtowniejszym hamowaniu.</p>
<p>Przyznam, że nie szczędziłem złośliwości dokonując kolejnych obserwacji. Jacy z nich harcerze, pokpiwałem (sam też zresztą należałem do ZHP), jeśli na trzy dni biwaku zabierają ze sobą pół chałupy? Gdyby mieli jechać na jakiś dłuższy pobyt, to pewnie każde z nich ciągnęło by za sobą samochodową przyczepkę wypełnioną ekwipunkiem. Ja na dwa tygodnie OWRP pakuję mniej bagażu niż oni na trzy dni.</p>
<p>Jakimś cudem wylądowałem wreszcie w Szczecinie, ale pociąg był mocno opóźniony. Groziło mi, że nie zdążę kupić biletu, jeśli będzie kolejka w kasie. Na szczęście R. wcześniej powiedział mi, że na dworcu, po drugiej stronie, jest taka samotna kasa, gdzie może nie być kolejki. Popędziłem tam od razu (akurat miałem tam blisko) i rzeczywiście bez żadnej kolejki udało mi się kupić bilet. Z ulgą poszedłem na właściwy peron i zająłem miejsce w pociągu. Zdążyłem.</p>
<p>Niestety, dużo mniej szczęścia miałem w Kutnie, do którego mój pociąg przyjechał spóźniony dokładnie o tyle, żebym z hamującego przy peronie pociągu widział ruszający pociąg, który miał mnie dowieźć do domu. Niestety, był to ostatni pociąg tego wieczoru. Cała nadzieja pozostała w PKS-ie. Ruszyłem na dworzec, ale zabrakło mi wyobraźni, bo dworzec w Kutnie leży na uboczu i niektóre autobusy w ogóle tam nie zajeżdżają. Tak właśnie było z autobusem, który mógłby dowieźć mnie do domu, gdybym się nie oddalał za bardzo z dworca PKP, a przeszedł tunelem do końca i tam czekał na przystanku. Niestety, uświadomiłem to sobie za późno. Dzięki czemu spędziłem noc na dworcu PKP w Kutnie, co do najprzyjemniejszych doświadczeń nie należy.</p>
<p>Rano byłem tak wyczerpany, że nie kontrolowałem się i wbrew własnej woli zasypiałem w pociągu wiozącym mnie do domu. W przebłyskach świadomości widziałem, że dziwnie przygląda mi się konduktor, ale na szczęście nic się mnie nie czepiał. Bilet miałem, nie rozrabiałem, a jeśli nieogolony i po nieprzespanej nocy nie wyglądałem zbyt przyjaźnie, to jemu nic do tego. W domu byłem wczesnym rankiem i pierwsze, co zrobiłem, to wykąpałem się i rymsnąłem do łóżka, żeby choć trochę odespać zarwaną noc. Tak zakończyła się moja Majówka w 2008 roku.</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img class="size-full wp-image-130" title="BlogFrog" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog"   /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/191/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/191/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=191&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/02/25/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-osma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Zapuściłem trochę ten blog</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/02/22/zapuscilem-troche-ten-blog/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/02/22/zapuscilem-troche-ten-blog/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 09:16:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[plany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=182</guid>
		<description><![CDATA[Przyznaję samokrytycznie, że zapuściłem trochę ten blog ostatnio. Nie zawsze starczało mi siły i ochoty na prowadzenie dwóch blogów (czasem brakło ich nawet na jeden). Dlatego dziś będą dwie notki. Oprócz tej później napiszę jeszcze notkę podsumowującą majówkę 2008 roku. (niestety, nie udało się dopisać drugiej notki tego samego dnia). Nie obiecuję jednak poprawy na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=182&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyznaję samokrytycznie, że zapuściłem trochę ten blog ostatnio. Nie zawsze starczało mi siły i ochoty na prowadzenie dwóch blogów (czasem brakło ich nawet na jeden). <span style="text-decoration:line-through;">Dlatego dziś będą dwie notki. Oprócz tej później napiszę jeszcze notkę podsumowującą majówkę 2008 roku.</span> <em>(niestety, nie udało się dopisać drugiej notki tego samego dnia)</em>. Nie obiecuję jednak poprawy na przyszłość, bo nie jestem prorokiem, żeby wiedzieć z góry, ile czasu i chęci będę miał na pisanie w tym blogu. Mogę jedynie obiecać, że go nie porzucę. Tymczasem jednak napiszę kilka słów o moich planach turystycznych na 2009 rok. A właściwie o części planów, głównie tych, które będę realizował sam (chyba, że ktoś będzie miał ochotę się przyłączyć).</p>
<p>Przede wszystkim dlatego, że nie wybiorę się w tym roku na OWRP (z przyczyn obiektywnych), postanowiłem sobie to jakoś zrekompensować i odbyć IBWRP, czyli Indywidualny BardzoWysokokwalifikowany Rajd Pieszy. Trasę mam wstępnie ustaloną następująco: <strong>Sandomierz</strong> &#8211; Opatów &#8211; Ujazd &#8211; Staszów &#8211; Kurozwęki &#8211; Szydłów &#8211; Busko Zdrój &#8211; Chmielnik &#8211; Pińczów &#8211; Jędrzejów &#8211; Chęciny &#8211; <strong>Kielce</strong>. Trasa jest ambitna i obfitująca w ciekawe miejscowości, ale to dopiero pierwsza przymiarka. Po kolejnych przymiarkach może się okazać, że zostanie ona dość poważnie zmodyfikowana. Przede wszystkim ze względu na możliwości noclegu, ale też i inne czynniki będę brał pod uwagę.</p>
<p>Drugi pomysł to taki mini IBWRP odbyty gdzieś w Kujawsko-Pomorskim. Może nie będzie on taki mini, jeśli chodzi o długość trasy, bo chciałbym przejść co najmniej 150 km, ale traktuję go mniej poważnie niż wyprawę w Świętokrzyskie. Może nawet tak zaplanuję sobie trasę, żeby skończyć go w domu.</p>
<p>Trzecia wyprawa zawiodłaby mnie w okolice Wałbrzycha, gdzie chciałbym zdobyć co najmniej dwa, a może i trzy szczyty do Korony Gór Polskich. Co z tych planów wyjdzie, nie wiem. Wstępnie opracowałem sobie kiedyś trasę na szybkie zdobycie dwóch szczytów położonych dość blisko siebie, ale do trzeciego musiałbym się przemieścić. Czy zdobębę przynajmniej te dwa, o tym zdecyduje wolny czas, którym będę dysponował. Teoretycznie jest do zrobienia nawet w weekend, a najwięcej czasu zajmie dojazd do i powrót z Wałbrzycha.</p>
<p>Oprócz tych planów oczywiście zakładam, że wezmę udział w Majówce 2009, poza tym R. namówił mnie na pielgrzymkę (sic!) na Wschód. Uważam, że każdy ateista powinien odbyć choć raz w życiu odbyć pielgrzymkę. To bardzo utwierdza w niewierze. :D Myślę, że również listopadowe święta uczcimy jakimś wyjazdem z R. i P. a może i w liczniejszym towarzystwie. No i oczywiście ostrzę sobie zęby na Sylwestra w takich samych okolicznościach przyrody jak w zeszłym roku.</p>
<p>Planów, jak widać, mam sporo. Życie je zweryfikuje i pokaże, ile z nich uda mi się wprowadzić w życie. :)</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img class="size-full wp-image-130" title="BlogFrog" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog"   /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/182/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/182/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=182&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/02/22/zapuscilem-troche-ten-blog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część siódma</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/01/26/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-siodma/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/01/26/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-siodma/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2009 23:00:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>
		<category><![CDATA[molo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[Tego samego dnia, którego wybraliśmy się do Świnoujścia, ale już wieczorem, poszliśmy na nocne zwiedzanie Międzyzdrojów. Pogoda była całkiem znośna, więc wybraliśmy się między innymi na molo. Co tam robiliśmy, nie napiszę. Zamieszczę za to zdjęcia, bo podobno jeden obraz wart jest tysiąca słów. Ponieważ byliśmy tam w towarzystwie nieletnich, więc zdjęcia są odpowiednio przygotowane [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=124&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tego samego dnia, którego wybraliśmy się do Świnoujścia, ale już wieczorem, poszliśmy na nocne zwiedzanie Międzyzdrojów. Pogoda była całkiem znośna, więc wybraliśmy się między innymi na molo. Co tam robiliśmy, nie napiszę. Zamieszczę za to zdjęcia, bo podobno jeden obraz wart jest tysiąca słów. Ponieważ byliśmy tam w towarzystwie nieletnich, więc zdjęcia są odpowiednio przygotowane do publikacji. ;)</p>
<div id="attachment_178" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-178" title="Nocny... spacer" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/majowka-2008-noca-na-molo-1.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Nocny... spacer" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Nocny... spacer</p></div>
<div id="attachment_177" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-177" title="Nocne życie Międzyzdrojów" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/majowka-2008-noca-na-molo-2.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Nocne życie Międzyzdrojów" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Nocne życie Międzyzdrojów</p></div>
<p style="text-align:left;">Ale żeby nie wyglądało na to, że zajmowaliśmy się tylko jednym (zbieraniem opakowań po trunkach) dodam jeszcze, że poszliśmy też na Aleję Gwiazd, żeby przymierzyć swoje dłonie do tych, których odciski tam się znajdują. Nie pamiętam już, do którego odcisku pasowała moja dłoń, ale znalazłem przynajmniej jedną taką. Po spacerze udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, bo następnego dnia czekał nas powrót do domu. Powrót bardzo urozmaicony i pełen wrażeń, ale o tym napiszę w kolejnej, ostatniej części.</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img class="size-full wp-image-130" title="BlogFrog" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog"   /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/124/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=124&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/01/26/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-siodma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/majowka-2008-noca-na-molo-1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Nocny... spacer</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/majowka-2008-noca-na-molo-2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Nocne życie Międzyzdrojów</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sylwester 2008 (Zachodniopomorskie)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2009/01/05/sylwester-2008-zachodniopomorskie/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2009/01/05/sylwester-2008-zachodniopomorskie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 17:46:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Brzeźniak]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=164</guid>
		<description><![CDATA[Tegorocznego Sylwestra zdecydowałem się spędzić nietypowo. Na zaproszenie B., mojej przyjaciółki ze Szczecina, wybrałem się na ten wieczór do turystycznej chatki w miejscowości Brzeźniak położonej w powiecie łobeskim na Pojezierzu Drawskim. Sylwestra tego mieliśmy spędzać w 9 osób. Oprócz mnie i B. miał być jeszcze jej mąż, trójka ich przyjaciół oraz R. z dodatkową 2-osobową [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=164&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tegorocznego Sylwestra zdecydowałem się spędzić nietypowo. Na zaproszenie B., mojej przyjaciółki ze Szczecina, wybrałem się na ten wieczór do turystycznej chatki w miejscowości Brzeźniak położonej w powiecie łobeskim na Pojezierzu Drawskim. Sylwestra tego mieliśmy spędzać w 9 osób. Oprócz mnie i B. miał być jeszcze jej mąż, trójka ich przyjaciół oraz R. z dodatkową 2-osobową ekipą. Z tej dziewiątki ostatecznie dotarło nas 6 osób. R. z powodu poważnych kłopotów zdrowotnych musiał zostać w domu, a co za tym idzie, nie dotarła też reszta jego ekipy, którą miał dowieźć.<br />
Do Brzeźniaka dotarłem w sposób kombinowany. Z domu wyjechałem autobusem do Kutna, bo pociąg miałem dużo za wcześnie, żeby skorzystać. W Kutnie wsiadłem do pociągu do Szczecina, ale dojechałem tylko do Stargardu Szczecińskiego. Tutaj złapałem pociąg do Szczecinka i wysiadłem na stacji Wiewiecko, którą przemianowałem na Wywiejecko. Ze stacji zabrała mnie swoim samochodem B. i niedługo potem grzałem się już przy kozie w chatce.<br />
Zdziwiłem się, kiedy po wejściu do chatki zastałem tam tylko I., czyli męża B. Myślałem, że spotkam się tam już z R. i jego kompanią, ale dopiero na miejscu B. poinformowała mnie o jego kłopotach zdrowotnych. Tak więc byliśmy we trójkę. Na dobry początek, ponieważ zima pokazała już nieco swoje pazury, wypiliśmy herbatę z prądem. Rozgrzała nas ta herbata i od razu zrobiło się przytulniej. Niedługo potem I. oprowadził mnie po chatce i po otoczeniu, którego najważniejszym elementem była wolno stojąca sławojka. Po tej wycieczce znów siedliśmy przy kozie żeby sobie pogadać. Na poniższym zdjęciu widać mnie, kozę oraz B. (na kozie stoi bigos, więc jest to zdjęcie zrobione już po północy).</p>
<div id="attachment_169" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><img class="size-full wp-image-169" title="Sylwester 2008 - 1" src="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/sylwester-2008-bigos.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Sylwester 2008 - przy kozie" width="420" height="315" /><p class="wp-caption-text">Sylwester 2008 - przy kozie</p></div>
<p>Około dwóch godzin po moim przyjeździe dołączyła do nas reszta biesiadników. Znajomi B. oraz I. w osobach: A., J. i Z. Ponieważ z inicjałów to nie wynika, więc dodam, że dwie pierwsze osoby to kobiety, a trzecia osoba to mężczyzna. Byliśmy tym samym w komplecie. Razem z przybyłą trójką przyjechała dodatkowa aprowizacja i kiedy zobaczyłem, jakie mamy zapasy jedzenia, stwierdziłem, że można by z tego zrobić trzy takie sylwestrowe imprezy. Fakt, że miało nas być 9, a nie 6 osób nieco zawyżył proporcje wyżywienia do stanu osobowego, ale nawet przy pełnym składzie byłoby bogato z jedzeniem.</p>
<p>Po przybyciu wspomnianej trójki i rozpakowaniu zaopatrzenia przystąpiliśmy do wspólnego posiłku zapoznawczo-przypominawczego. Spośród przyjezdnych nie znałem jeszcze A., a z J. oraz Z. widziałem się na majówce 2008 roku. Ale ponieważ byliśmy wtedy w szerszej grupie, więc poznaliśmy się wtedy raczej słabo. Teraz była okazja to nadrobić. Trochę pobiesiadowaliśmy, porozmawialiśmy, dorzucaliśmy do kozy i wznosiliśmy toasty. W pewnym momencie padła propozycja, żeby zrobić przerwę w świętowaniu i wybrać się na spacer.</p>
<p>Spacer prowadził po najbliższej okolicy i był tym przyjemniejszym przeżyciem, że odbywał się w niemal całkowitej ciemności, którą rozświetlały jedynie latarki (ja latarki nie miałem). Można było w tej ciemności popatrzeć w rozgwieżdżone niebo, którego w takiej postaci nie da się zobaczyć w żadnym mieście. Dowiedziałem się m.in. podczas tego spaceru, gdzie jest gwiazdozbiór Byka, mojego znaku zodiaku. Po drodze zahaczyliśmy o jezioro, gdzie I. wykuł przerębel, żeby sprawdzić grubość lodu (około 6 cm), a w drodze powrotnej przeszliśmy koło wodnego młyna.</p>
<p>Będąc już prawie na miejscu z powrotem, rzuciłem okiem na sąsiadujące z drogą pole i zobaczyłem jakieś pół metra od siebie&#8230; dwa damskie buciki. Oba całkiem nowe, zgrabne, na obcasie. Stały dokładnie tak, jakby ktoś je przed chwilą zdjął, żeby pójść dalej boso. Ale ponieważ wokół oprócz nas nie było żywej duszy, a na śniegu śladów tego nietypowego Kopciuszka, więc postanowiliśmy się butami zaopiekować. Będą stały lub wisiały w chatce na honorowym miejscu na pamiątkę tego Sylwestra.</p>
<p>Ze spaceru wróciliśmy niedługo przed północą. Posililiśmy się jeszcze, uzupełniliśmy poziom alkoholu we krwi (tym razem tequilą) i czekaliśmy na nowy rok umilając sobie czas rozmowami. Około północy wznieśliśmy toast szampanem (a nawet dwoma) i odpaliliśmy sztuczne ognie. Nie pamiętam już dokładnie, jaka była kolejność tych działań, ale pamiętam, że nasza &#8222;artyleria&#8221; była najokazalsza i żeby podkreślić wrażenie, jakie prawdopodobnie zrobiliśmy na sąsiadach, skomentowaliśmy to jędrnie trawestując cytat z &#8222;Dnia świra&#8221;: &#8222;jak my odpalamy fajerwerki, to nie ma ch&#8230;a we wsi&#8221; (jeśli ktoś nie rozumie tej literackiej przenośni, to tutaj jest tłumaczenie: http://www.miejski.pl/def-3314). ;)</p>
<p>Po spełnieniu obywatelskiego obowiązku uczczenia nadejścia północy, wróciliśmy do chatki, gdzie kontynuowaliśmy konsumpcję, rozmowy, wznoszenie toastów, itd. Tak nam się przyjemnie biesiadowało, że nie zauważyliśmy, kiedy minęła godzina druga. Ale powoli zaczęliśmy odczuwać zmęczenie. Pierwsza od towarzystwa odpadła B., która poszła na pięterko, czyli do sypialni, coś sprawdzić i już nie wróciła. Potem chęć oddalenia się na legowisko wyraziła A. i wtedy padło hasło, że chyba czas już iść spać. Ja jako trzeci z kolei uderzyłem w kimono.</p>
<p>Spało mi się bardzo dobrze i tylko nad ranem doszło do małego kryzysu. Fizjologia postanowiła przypomnieć o sobie i musiałem się pilnie dostać do sławojki. Gdyby chodziło o mniej poważną potrzebę, to załatwiłbym ją gdzieś pod drzewem, ale tym razem niestety zanosiło się na pilne posiedzenie. Najpierw musiałem się więc wygrzebać z ciepłego śpiwora. Potem ubrać na tyle starannie, żeby sobie nie odmrozić tego czy owego. No i wreszcie usiąść z gołym tyłkiem na mrozie na minut kilka. Nie uśmiechało mi się to wszystko, ale jakoś się przemogłem, a pomogła mi w tym fizjologia natarczywie upominając się o swoje prawa. Summa summarum sprawę załatwiłem i obeszło się bez strat w członkach i w godności. Zadowolony po powrocie zakopałem się ponownie w śpiwór i jeszcze trochę pospałem.</p>
<p>Po ponownym przebudzeniu, gdzieś około 11.00, z lekkim zdziwieniem skonstatowałem, że nie mam nawet cienia kaca, co przy wypitej ilości alkoholu (umiarkowanej, ale jednak większej niż taka, jaka wywołuje u mnie syndrom dnia następnego) wydawało się niemal nieprawdopodobne. Zwłaszcza, że mieszaliśmy trunki. Tymczasem ja czułem się jak młody bóg, jakbym poprzedni wieczór spędził całkiem na trzeźwo. W swojej prywatnej teorii na ten temat efekt ten przypisuję dwóm czynnikom: dużej ilości spożytego 100% soku pomarańczowego (nawodnił mnie i dostarczył witaminy) oraz spacerowi, jaki odbyliśmy. Biorąc pod uwagę okoliczności tego spaceru (tempo, temperatura) był on pewnym wysiłkiem, dzięki któremu pewnie spaliłem część wypitego alkoholu i do drugiej części wieczoru przystąpiłem w zdecydowanie lepszej formie.</p>
<p>Rano głównym naszym zajęciem było zwinięcie się z lokalu poprzedzone zjedzeniem śniadania. Bardziej wysportowana połowa naszego składu (I., J. i Z.) wybrała się na noworoczne bieganie po okolicy. Pomyślałem, że to byłby niegłupi pomysł, żeby się do nich przyłączyć, ale nie byłem mentalnie i sprzętowo przygotowany. Kto wie, może przyłączę się za rok, choć niczego nie przesądzam.</p>
<p>Po zwinięciu się z Brzeźniaka przyłączyłem się do I. i B., żeby korzystając z wolnych dni, jakie miałem, ponadużywać nieco ich gościnności. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść.</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img class="size-full wp-image-130" title="BlogFrog" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog"   /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/164/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=164&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2009/01/05/sylwester-2008-zachodniopomorskie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2009/01/sylwester-2008-bigos.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Sylwester 2008 - 1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część szósta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/11/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-szosta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/11/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-szosta/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Nov 2008 09:00:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Fort Gerharda]]></category>
		<category><![CDATA[latarnia morska Świnoujście]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[Napisałem w poprzednim wpisie, że wieczorem wybraliśmy się na zwiedzanie Międzyzdrojów. Ale to nieprawda, bo na nocne zwiedzanie, które mam na myśli, wybraliśmy się kolejnego dnia, czyli 3 maja. Tego też dnia, ale wcześniej, wybraliśmy się do Świnoujścia. To był w ogóle dzień pełen wrażeń. Nie tylko pozytywnych, niestety. Zacznę jednak od początku. Rano wyjechaliśmy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=108&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Napisałem w poprzednim wpisie, że wieczorem wybraliśmy się na zwiedzanie Międzyzdrojów. Ale to nieprawda, bo na nocne zwiedzanie, które mam na myśli, wybraliśmy się kolejnego dnia, czyli 3 maja. Tego też dnia, ale wcześniej, wybraliśmy się do Świnoujścia. To był w ogóle dzień pełen wrażeń. Nie tylko pozytywnych, niestety. Zacznę jednak od początku.</p>
<p>Rano wyjechaliśmy z Międzyzdrojów do Świnoujścia pociągiem. Zabawne było to, że tam, gdzie my wsiadaliśmy, z naszego pociągu wyległo mrowie pasażerów. Wszyscy walili na plażę w Międzyzdrojach, bo trzeba przyznać, że pogoda była tego dnia wyśmienita. Natomiast do Świnoujścia tak wielu chętnych nie było, więc dojechaliśmy tam dość komfortowo.</p>
<p>Pierwszym celem naszej wycieczki do Świnoujścia była tamtejsza latarnia morska. Mieliśmy do niej spory kawałek drogi. Według drogowskazów 6 kilometrów. W pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć, że to tak daleko, ale chyba rzeczywiście tyle było. Na latarnię oczywiście weszliśmy i obejrzeliśmy sobie rozciągające się z niej widoki. Jeden z nich prezentuję poniżej.</p>
<div id="attachment_118" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/widok-z-latarni.jpg"><img class="size-full wp-image-118" title="widok-z-latarni" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/widok-z-latarni.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Widok z latarni" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Widok z latarni</p></div>
<p>Po zejściu z latarni postanowiliśmy zwiedzić Port Gerharda, który widzieliśmy z góry.</p>
<div id="attachment_119" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/fort-gerharda-tablica.jpg"><img class="size-full wp-image-119" title="fort-gerharda-tablica" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/fort-gerharda-tablica.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Fort Gerharda - Komendantura" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Fort Gerharda - Komendantura</p></div>
<p>W tym celu zakupiliśmy bilety u młodego chłopaka przebranego w mundur pruskiego żołnierza, który stał przy bramie i wkroczyliśmy do fortu. Kiedy zebrała się nas już wystarczająco liczna grupa, wziął nas w obroty kolejny &#8222;Prusak&#8221;, który najpierw przetrenował nas nieco z musztry, a potem oprowadził po terenie fortu ciekawie o nim opowiadając i przerywając swoją opowieść od czasu do czasu żartobliwymi komendami kierowanymi pod adresem niektórych uczestników wycieczki.</p>
<p>Muszę napisać, że wizyty w budowanych przez Prusaków fortach zawsze robią na mnie wrażenie. I nie chodzi może tyle o ogrom pracy, jaki włożono w budowę takich umocnień, ale o myśl inżynieryjną, jakiej są one ucieleśnieniem. Tam niemal na każdym kroku widać kunszt projektantów i wykonawców. Zresztą nie tylko budowle robią wrażenie, ale sama organizacja życia w takiej twierdzy. Tam żołnierz nie miał nawet chwili, żeby się nudzić. Nawet na pisanie listów do rodziny był przeznaczony czas i pisanie to było obowiązkiem, a nie przywilejem.</p>
<p>Zrobiła na mnie spore wrażenie konstrukcja i organizacja magazynu prochu. Na przykład zasada, że po wybudowaniu tego magazynu, nikt nie miał prawa wejść tam z ogniem w żadnej postaci. Wskutek tego obsługujący ten magazyn żołnierz pracował w całkowitych ciemnościach, ale dzięki doskonałej organizacji magazynu i panującemu tam porządkowi nie potrzebował światła, żeby się w nim orientować. Ponadto jego pracę regulował bardzo szczegółowy i zawierający mnóstwo zapisów regulamin. Można wręcz odnieść wrażenie, że przewidziano w nim wszystkie nieprzewidywalne sytuacje.</p>
<p>W trakcie zwiedzania trafiliśmy na stado pasących się na terenie kóz, które robią tam za naturalne kosiarki. Kozy na moment stały się centrum zainteresowania. Szczególnie jeden kozioł (właściwie cap, bo capił niemiłosiernie) i małe koźlęta. Poniżej wrzucam zdjęcie z sesji fotograficznej, jaka miała miejsce.</p>
<div id="attachment_120" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/koziol.jpg"><img class="size-full wp-image-120" title="koziol" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/koziol.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Kozioł" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Kozioł</p></div>
<p>Po zakończeniu zwiedzania zostaliśmy ceremonialnie promowani na jakiś stopień, którego nazwy nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć. Na poniższym zdjęciu jestem właśnie w trakcie promocji.</p>
<div id="attachment_121" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/promocja.jpg"><img class="size-full wp-image-121" title="promocja" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/promocja.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Promocja na kadeta" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Promocja na kadeta</p></div>
<p>Zwiedzanie zakończyło się mocnym akcentem, to znaczy wystrzałem z małej armatki (znawców militariów proszę o wybaczenie, jeśli nazwałem ten sprzęt wojskowy niewłaściwie). Po tym punkcie naszego programu udaliśmy się z powrotem do Świnoujścia na obiad.</p>
<p>Niestety, obiadu nie zjadłem, bo w międzyczasie rozwinęła się u mnie silna migrena. Dźgnąłem tylko trochę sałatkę grecką, jaką zamówiłem i wypiłem kielicha Jägermeistera. Na szczęście po jakimś czasie migrena mi przeszła, ale obiad przeszedł mi już koło nosa. Zjadłem coś na to konto już po powrocie do Międzyzdrojów.</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog" title="BlogFrog"   class="size-full wp-image-130" /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/108/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/108/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=108&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/11/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-szosta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/widok-z-latarni.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">widok-z-latarni</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/fort-gerharda-tablica.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">fort-gerharda-tablica</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/koziol.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">koziol</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/promocja.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">promocja</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Przerwa</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/11/07/przerwa/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/11/07/przerwa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Nov 2008 09:02:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=113</guid>
		<description><![CDATA[Zaglądając na blog można odnieść wrażenie, że opuściłem go na dobre i że moja działalność turystyczna zamarła. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Ten blog jest niestety na tyle nisko na mojej liście spraw priorytetowych, że po zajęciu się ważniejszymi zwykle nie starcza mi już czasu i ochoty na jego pisanie, choć mam sporo materiału, który czeka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=113&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaglądając na blog można odnieść wrażenie, że opuściłem go na dobre i że moja działalność turystyczna zamarła. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej.</p>
<p>Ten blog jest niestety na tyle nisko na mojej liście spraw priorytetowych, że po zajęciu się ważniejszymi zwykle nie starcza mi już czasu i ochoty na jego pisanie, choć mam sporo materiału, który czeka na to, żeby go tutaj wrzucić i nawet co jakiś czas go jeszcze trochę przybywa.</p>
<p>Liczę jednak na to, że dzisiejsza wizyta i ten wpis zmobilizują mnie do większej aktywności tutaj. :)<br />
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog" title="BlogFrog"   class="size-full wp-image-130" /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/113/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/113/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=113&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/11/07/przerwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część piąta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/09/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-piata/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/09/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-piata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Sep 2008 13:11:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[Jezioro Turkusowe]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzień na szczęście nie był świętem, więc mieliśmy pewność, że nie będzie problemu ze zrobieniem zakupów, choć po doświadczeniach dnia poprzedniego nabrałem przekonania, że nawet w święto nie będzie problemów z zaopatrzeniem. Tego dnia zrobiliśmy sobie dłuższą wyprawę, której końcówka była na dodatek dość forsowna. Tego dnia zdecydowaliśmy się wybrać na dłuższy spacer. Po [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=91&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny dzień na szczęście nie był świętem, więc mieliśmy pewność, że nie będzie problemu ze zrobieniem zakupów, choć po doświadczeniach dnia poprzedniego nabrałem przekonania, że nawet w święto nie będzie problemów z zaopatrzeniem. Tego dnia zrobiliśmy sobie dłuższą wyprawę, której końcówka była na dodatek dość forsowna.</p>
<p>Tego dnia zdecydowaliśmy się wybrać na dłuższy spacer. Po wyjściu z miejsca noclegu skierowaliśmy się na południe i przez las skierowaliśmy się w kierunku miejscowości Zalesie. Tutaj czekała nas pierwsza atrakcja w dniu dzisiejszym, czyli pozostałości po wyrzutniach rakiet V3. Doszliśmy do nich górą, gdzie obejrzeliśmy pozostałości po wyrzutniach, a potem zeszliśmy na dół, gdzie za niewielką opłatą mogliśmy obejrzeć zgromadzone w bunkrze eksponaty i wysłuchać prelekcji trochę nawiedzonego kustosza (to chyba właściwe określenie). Facet się nieco jąkał, ale to mi nie przeszkadzało go słuchać. Dużo bardziej uciążliwa była swada z jaką opowiadał. Wydawałoby się, że to dobrze, kiedy ktoś snuje swoje opowiadanie z entuzjazmem, ale wszystko ma swoje granice, po przekroczeniu których zaczyna być uciążliwe. :)</p>
<p>Po wysłuchaniu, co miał do powiedzenia kustosz, ruszyliśmy dalej. Po pewnym czasie doszliśmy lasem w okolice Jeziora Turkusowego. Tutaj najpierw w miejscowości Wapnica posililiśmy się, a potem rozdzieliliśmy. Szóstka z nas postanowiła iść dalej nad jezioro, a pozostali zdecydowali się wrócić autobusem na kwaterę zmęczeni już spacerem. Ja byłem w tej szóstce, która udała się na spacer wokół jeziora.</p>
<p>Warto było. Na poniższym zdjęciu widać panoramę jeziora z punktu widokowego znajdującego się nieopodal jego południowego końca. I choć zdjęcie jest moim zdaniem bardzo dobre, to i tak nie oddaje uroku tego miejsca.</p>
<div id="attachment_96" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/jezioro-turkusowe.jpg"><img class="size-full wp-image-96" title="Jezioro Turkusowe" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/jezioro-turkusowe.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Panorama Jeziora Turkusowego" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Panorama Jeziora Turkusowego</p></div>
<p>Nieopodal punktu widokowego, praktycznie tuż za jego ogrodzeniem, rośnie bardzo ciekawie wyglądające drzewo. Jego niezwykłość polega na tym, że wyrasta z pionowego urwiska i jest zakorzenione na nim bokiem. Na poniższym zdjęciu uwiecznione został ten ciekawy okaz.</p>
<div id="attachment_99" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/drzewo-nad-jeziorem-turkusowym2.jpg"><img class="size-full wp-image-99" title="Drzewo" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/drzewo-nad-jeziorem-turkusowym2.jpg?w=420&#038;h=314" alt="Drzewo nad Jeziorem Turkusowym" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Drzewo nad Jeziorem Turkusowym</p></div>
<p>Po obejściu jeziora poszliśmy w kierunku wsi Lubiń na rybkę. Według zapewnień A. miała tam być smażalnia z bardzo smacznymi rybami. I rzeczywiście była, choć musieliśmy do niej dojść kawałek drogi, bo była już właściwie za Lubiniem, a bliżej Wapnicy zlokalizowana przy czymś, co przypominało przystań jachtową. Zamówiliśmy sobie rybki, a w czasie posiłku padła propozycja, żeby wracać pieszo, zamiast autobusem. To był spory kawałek drogi, ale ja się na to zdecydowałem. Ostatecznie podzieliśmy się na dwie grupy. B. z P. poszli na autobus, a ja wraz z J., R. i A. poszliśmy pieszo.</p>
<p>Niestety, wkrótce szybko podzieliśmy się na dalsze dwie grupy. J. tak zasuwał do przodu, że wkrótce zostałem w tyle. W pewnym momencie jednak oni zwolnili, ja przyspieszyłem i zeszliśmy się. Nie na długo, bo J. znowu wystrzelił do przodu, dzielnie sekundował mu R., a A. ostatecznie szedł ze mną. Peleton nam się mocno rozciągnął, ale wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do kwatery. Wieczorem zaś wybraliśmy się jeszcze na nocne zwiedzanie Międzyzdrojów, ale o tym napiszę w kolejnej części.</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog" title="BlogFrog"   class="size-full wp-image-130" /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/91/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/91/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/91/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=91&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/09/15/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-piata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/jezioro-turkusowe.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Jezioro Turkusowe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/drzewo-nad-jeziorem-turkusowym2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Drzewo</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część czwarta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/09/01/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-czwarta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/09/01/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-czwarta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Sep 2008 06:37:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>
		<category><![CDATA[orzeł Jurand]]></category>
		<category><![CDATA[żubry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=68</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy się rozpogodziło wybraliśmy się na krótki spacer w okolice Międzyzdrojów. Poszliśmy między innymi na Kawczą Górę (albo Górę Kawczą), której nazwa, nie wiem dlaczego, uparcie kojarzyła mi się z kaczkami, a nie z kawkami. ;) Kawcza góra to punkt widokowy, z którego rozciąga się piękna panorama na same Międzyzdroje i ich okolice. Przy okazji [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=68&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy się rozpogodziło wybraliśmy się na krótki spacer w okolice Międzyzdrojów. Poszliśmy między innymi na Kawczą Górę (albo Górę Kawczą), której nazwa, nie wiem dlaczego, uparcie kojarzyła mi się z kaczkami, a nie z kawkami. ;) Kawcza góra to punkt widokowy, z którego rozciąga się piękna panorama na same Międzyzdroje i ich okolice.</p>
<p>Przy okazji tej samej wycieczki odwiedziliśmy Zagrodę Pokazową Żubrów mieszczącą się na terenie Wolińskiego Parku Narodowego. Mieści się ona niedaleko od centrum miasta, więc spacer tam nie wymaga wiele czasu, a jest co oglądać. Oprócz żubrów, które stanowią główną atrakcję tego miejsca, obejrzeliśmy tam też kilka dzików, sarny i orły. Jeden z orłów, o czym dowiedziałem się później, nazywa się Jurand, bo urodził się ślepy. W naturze nie miałby szans na przeżycie, więc korzysta z gościnności WPN. Nie mam pewności, czy orzeł na poniższym zdjęciu to nie jest właśnie ten wspomniany Jurand.</p>
<div id="attachment_87" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/orzel.jpg"><img class="size-full wp-image-87" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/orzel.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Orzeł w gościnie u żubrów" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Orzeł w gościnie u żubrów</p></div>
<p>Zdjęcie nie jest ostre, bo najwyraźniej aparat uznał, że ciekawszym obiektem jest siatka ogrodzeniowa. Tak podejrzewam, bo zdjęcie nie jest mojego autorstwa. :)</p>
<p>Po wizycie na Kawczej Górze i odwiedzeniu zagrody żubrów nie robiliśmy chyba już tego dnia nic ciekawego, o czym warto byłoby napisać. Warto jednak za to napisać o prawno-handlowej ciekawostce. Otóż dzień, o którym pisałem powyżej, to był 1 maja, czyli od niedawna święto, podczas którego obowiązuje zakaz handlu. Przynajmniej teoretycznie. Ale konia z rzędem temu, kto by znalazł w tym dniu sklep zamknięty na mocy tego przepisu. Co prawda handlować w takich dniach mogą właściciele sami stojący za ladami swoich sklepów albo pracownicy zatrudnieni na ten czas na umowę zlecenie, ale osobiście wątpię, żeby w każdym z  tych sklepów, które widziałem otwarte, miała miejsce jedna z tych sytuacji. Oczywiście ja bynajmniej na tę sytuację nie narzekałem. Przynajmniej nie miałem problemu z zaopatrzeniem się w artykuły spożywcze (komfort zaopatrzenia był tym większy, że jeden ze sklepów mieliśmy piętro niżej). Nasuwa się jednak pytanie, jaki jest sens uchwalenia takiego prawa, które ku zadowoleniu wszystkich i przy milczącej aprobacie odpowiednich służb jest nagminnie obchodzone? Podobno w te święta dyżurują pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, ale myślę, że nie mają wiele pracy. Muszą jednak pracować, bo prawodawca wymyślił, że ktoś inny nie może w tym czasie pracować i trzeba tego dopilnować. :)</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog" title="BlogFrog"   class="size-full wp-image-130" /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/68/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/68/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/68/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/68/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=68&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/09/01/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-czwarta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/09/orzel.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Orzeł w gościnie u żubrów</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Tracki z GPS &#8211; gdzie oglądać i obrabiać?</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/08/10/tracki-z-gps-gdzie-ogladac-i-obrabiac/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/08/10/tracki-z-gps-gdzie-ogladac-i-obrabiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Aug 2008 18:16:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[GPS]]></category>
		<category><![CDATA[linki]]></category>
		<category><![CDATA[track]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=63</guid>
		<description><![CDATA[Od kiedy zacząłem rejestrować swoje wycieczki za pomocą systemu GPS (na początku za pomocą modułu GPS i odpowiedniego oprogramowania w telefonie, a potem za pomocą odbiornika GPS) szukałem możliwości wizualizacji tras moich wypraw za pomocą map. Szukałem i znalazłem kilka stron, które to umożliwiają. Opiszę je poniżej krótko w takiej kolejności, w jakiej je znajdowałem. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=63&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od kiedy zacząłem rejestrować swoje wycieczki za pomocą systemu GPS (na początku za pomocą modułu GPS i odpowiedniego oprogramowania w telefonie, a potem za pomocą odbiornika GPS) szukałem możliwości wizualizacji tras moich wypraw za pomocą map. Szukałem i znalazłem kilka stron, które to umożliwiają. Opiszę je poniżej krótko w takiej kolejności, w jakiej je znajdowałem. Może mój opis pomoże komuś w takiej sytuacji, w jakiej ja byłem nie tak dawno. Ale uprzedzam, że mój opis nie będzie profesjonalny, obiektywny i kompletny. Opiszę te strony tylko na tyle, na ile je poznałem i tylko na tyle przychylnie bądź nieprzychylnie, na ile pozwala mi na to moje własne (czasem niezbyt duże) doświadczenie. Zatem do dzieła.</p>
<p>1. Pierwszą stroną, którą udało mi się znaleźć i która spełniała moje oczekiwania była strona <strong><a href="http://www.activetrails.com/" target="_blank">ActiveTrails</a></strong>. Na początku byłem nią zachwycony, ale z czasem nabrałem trochę dystansu. Zwłaszcza, kiedy okazało się, że dane można tam zapisać, ale nie można ich usunąć (przynajmniej ja nie wiem, jak to zrobić). Żeby skorzystać z tej strony, trzeba sobie założyć konto. Strona umożliwia wgrywanie śladów w postaci plików GPX. Jeśli ktoś ma dane w innym formacie, to podany jest link do innej strony (też ją tutaj wymienię), gdzie można przekonwertować inne formaty na GPX. Podsumowując w mojej ocenie strona jest niezła, ale ma swoje wady.</p>
<p>2. Kolejną stroną, na którą trafiłem, jest strona <strong><a href="http://www.gpsvisualizer.com/" target="_blank">GPS Visualizer</a></strong>. Ta strona, w przeciwieństwie do poprzedniej, nie wymaga zakładania konta, ale za to nie można na niej archiwizować swoich danych. Strona służy właściwie tylko obrobieniu danych i przekształceniu ich do jednej z kilku możliwych postaci. Są to między innymi pliki graficzne, plik GPX, mapa w Google Maps. Muszę przyznać, że strona ta oferuje duże możliwości. Po wybraniu docelowego formatu obrabianych danych do wyboru jest dużo różnych opcji. Na wielu z nich w ogóle się nie wyznawałem. Jak ktoś ma ochotę i czas, może je sobie wszystkie wypróbować. Mnie ta strona przypadła do gustu, choć rzadko z niej korzystam. Między innymi dlatego, że wolę jednak swoje dane przechowywać w serwisie, w którym je obrabiam.</p>
<p>3. Najbardziej wypasionym serwisem, jaki znalazłem dotąd, jest <strong><a href="http://www.motionbased.com" target="_blank">Motion Based</a></strong>. Jego możliwości robią wrażenie, ale&#8230; większość z tych przyprawiających o opad szczęki dostępna jest dla posiadaczy płatnych kont. Posiadacze kont darmowych też sobie mogą poużywać (sam trochę się pobawiłem), ale w porównaniu z możliwościami, jakie mają płacącyza dostęp, to jest zaledwie przygrywka. Serwis jest dedykowany głównie dla osób wykorzystujących GPS do profesjonalnych zastosowań (np. monitorowanie treningu sportowego) lub GPS-owych maniaków. Aha, ważna informacja, Motion Based lubi tylko Garmina. Tak przynajmniej zrozumiałem, ale ja mam właśnie Garmina, więc nie ma problemu. Muszę jednak napisać, że nie podoba mi się graficzna strona prezentacji niektórych danych. Może gdybym zapłacił, wyglądałoby to lepiej, ale nie próbowałem.</p>
<p>4. Na ostatnią stronę, jaką opiszę, trafiłem niedawno. Powinienem wpaść tam wcześniej, bo jest do niej link ze strony GPS Visualizera. Ta strona to <strong><a href="http://www.everytrail.com/" target="_blank">EveryTrail</a></strong>. Nie jest na pewno tak wypasiona, jak Motion Based i nie daje takich możliwości. Ale jest ładniejsza i sensowniej zrobiona niż ActiveTrails. No i ma opcję usuwania danych. Można też swoje wycieczki udostępnić lub &#8222;uprywatnić&#8221;. W ActiveTrails teoretycznie też można ukryć swoje trasy, ale tylko wszystkie na raz. Ponieważ stronę EveryTrail znalazłem dość niedawno, więc na razie się z nią oswajam i trudno mi napisać o niej coś więcej. Tak dobrego, jak i złego. Ale na razie przypadła mi do gustu i chyba będę częściej z niej korzystał. Aha. Serwis ma jedną fajną funkcjonalność. Można w nim sobie narysować trasę ręcznie i wyeksportować do pliku GPX. Można też ręcznie uzupełniać istniejące trasy. Ja wiem, że to dla ortodoksyjnych użytkowników GPS prawie zbrodnia, ale czasem baterie padną zanim się dojdzie do końca, a człowiek chciałby mieć trasę w całości.</p>
<p>Podsumowując jeszcze raz podkreślę, że mój przegląd jest jak najbardziej subiektywny i na pewno niekompletny. Ale może komuś się przyda, zanim znajdzie sobie jakiś lepszy serwis od tych, które opisałem. Ja sam długo szukałem informacji na ten temat (może kiepsko szukałem) i za takich wpis znaleziony gdzieś w Sieci serdecznie bym podziękował. Dlatego wrzucam to, co napisałem do Sieci i jeśli choć jednej osobie to się przyda, to znaczy, że warto było te kilka słów napisać. :)</p>
<div id="attachment_130" class="wp-caption alignleft" style="width: 102px"><a href="http://blogfrog.pl/index.php/blogi/pokaz/5880/" target="_blank"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg?w=420" alt="Oceń tę notkę lub blog" title="BlogFrog"   class="size-full wp-image-130" /></a><p class="wp-caption-text">Oceń tę notkę lub blog</p></div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/63/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/63/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/63/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=63&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/08/10/tracki-z-gps-gdzie-ogladac-i-obrabiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/11/bf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">BlogFrog</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część trzecia</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/08/09/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-trzecia/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/08/09/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Aug 2008 07:06:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=57</guid>
		<description><![CDATA[Po zakwaterowaniu postanowiliśmy rozejrzeć się trochę po okolicy. Pomysł był zacny, ale pogoda nam wyjątkowo nie sprzyjała. Już niedługo po przyjeździe zanosiło się na deszcz, ale niebo wstrzymało się z podlewaniem nas. Jednak kiedy już na dobre wyszliśmy z naszej kwatery, nie trzeba było długo czekać na załamanie pogody. Zaczęło najpierw padać, a potem regularnie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=57&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po zakwaterowaniu postanowiliśmy rozejrzeć się trochę po okolicy. Pomysł był zacny, ale pogoda nam wyjątkowo nie sprzyjała. Już niedługo po przyjeździe zanosiło się na deszcz, ale niebo wstrzymało się z podlewaniem nas. Jednak kiedy już na dobre wyszliśmy z naszej kwatery, nie trzeba było długo czekać na załamanie pogody. Zaczęło najpierw padać, a potem regularnie lać.</p>
<p>Mimo niesprzyjających warunków, a może właśnie dzięki nim, zdecydowaliśmy się zwiedzić kilka atrakcji Międzyzdrojów. Poszliśmy m.in. na molo. Na sam pomost wyszliśmy tylko na chwilę, za to z przyjemnością pospacerowaliśmy sobie po&#8230; zadaszonym pasażu, gdzie było ciepło, tłoczno i sucho. :) Zbyt długo tam jednak nie zabawiliśmy, bo ile razy można przejść w tę i z powrotem? Trzeba było znowu wyjść na deszcz.</p>
<p>W poszukiwaniu możliwości spędzenia czasu pod dachem poszliśmy też tego dnia do Oceanarium. Nazwa ta moim zdaniem jest na wyrost. W zoo w moim mieście w pawilonie z rybami jest porównywalnej wielkości kolekcja ryb (może z wyjątkiem jednego, największego okazu, jaki można obejrzeć w Międzyzdrojach &#8211; na poniższym zdjęciu).</p>
<div id="attachment_82" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/rybka_maj_2008.jpg"><img class="size-full wp-image-82" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/rybka_maj_2008.jpg?w=420&#038;h=314" alt="" width="420" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Mała Rybka</p></div>
<p>Na dodatek za wstęp liczą tam sobie stawkę zdecydowanie wygórowaną w stosunku do wielkości ekspozycji. Ale jest to forma podatku turystycznego, jaki płaci się na każdym kroku w nadmorskich miejscowościach. My zdecydowaliśmy się go zapłacić licząc na to, że może deszcz w tym czasie przejdzie.</p>
<p>Jeśli dobrze pamiętam, to przed odwiedzeniem Oceanarium weszliśmy do Muzeum Figur Woskowych. Z tej wizyty byłem dużo bardziej zadowolony. Niektóre ze znajdujących się tam woskowych &#8222;kopii&#8221; przypominały dość wiernie swoje pierwowzory, ale były też i takie, których podobieństwo było dyskusyjne. R. był tak uprzejmy, że zrobił mi zdjęcie, które <span style="text-decoration:line-through;">wrzucę do tej notki, jak tylko będę nim dysponował</span> znajduje się poniżej.</p>
<div id="attachment_83" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/wielka6.jpg"><img class="size-full wp-image-83" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/wielka6.jpg?w=420&#038;h=315" alt="Wielka Szóstka" width="420" height="315" /></a><p class="wp-caption-text">Wielka Szóstka</p></div>
<p>Obejrzawszy to, co naszym zdaniem warte było obejrzenia i jednocześnie było zadaszone, postanowiliśmy skontaktować się z B., żeby ustalić, gdzie się podziewa i uzgodnić plan działania na resztę dnia. Okazało się, że B. z przyjaciółmi udała się na bilard do hotelu znajdującego się kawałek drogi od miejsca, gdzie my się akurat znajdowaliśmy. Chcąc nie chcąc udaliśmy się w tamtym kierunku, a że deszcze nie odpuszczał, a moja kurtka w cudowny sposób nie odzyskała swojego przeciwdeszczowego charakteru, więc ja doszedłem do celu dość mocno przemoknięty.</p>
<p>Na miejscu przywitałem się z B. oraz zapoznałem jej przyjaciół, po czym zdecydowaliśmy z R., że trzeba wypić coś rozgrzewającego. I wbrew pozorom nie był to alkohol. Wzięliśmy kawę i herbatę, którą wypiliśmy siedząc wygodnie na skórzanych kanapach. Na głowy nam nie padało, było ciepło, miło i przytulnie. Mógłbym tam siedzieć godzinami.</p>
<p class="size-full wp-image-130">Tymczasem deszcz zelżał, a my zgłodnieliśmy, więc postanowiliśmy poszukać miejsca, gdzie można by było zjeść obiad. Poszliśmy z powrotem w kierunku centrum miasta i zakotwiczyliśmy w jednym z barów. Nie pamiętam, co sobie zamówiła reszta towarzystwa, ale ja wziąłem rybę. Zwykle biorę dorsza, więc pewnie i tym razem tak było. Nim dostaliśmy nasze porcje, nim je zjedliśmy, natura zrobiła nam miłą niespodziankę, bo deszcz przestał padać i rozchmurzyło się. Dzięki temu mogliśmy resztę dnia spędzić aktywnie, bo już zapowiadało się, że będziemy siedzieć do wieczora na kwaterze.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/57/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/57/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/57/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/57/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=57&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/08/09/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/rybka_maj_2008.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/08/wielka6.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Wielka Szóstka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część druga</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/06/24/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-druga/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/06/24/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-druga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 08:46:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>
		<category><![CDATA[zakwaterowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=55</guid>
		<description><![CDATA[Pociąg przyjechał, zająłem swoje miejsce i pojechaliśmy. Za oknem trochę padało, ale ponieważ była noc, nie miało to większego znaczenia. Próbowałem się zdrzemnąć, ale siedzenia w przedziale nie miały zagłówków między miejscami, więc nie mając o co oprzeć głowy miałem trudność w przyjęciu pozycji sprzyjającej drzemce. Mimo to udało mi się kilka razy zamknąć na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=55&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pociąg przyjechał, zająłem swoje miejsce i pojechaliśmy. Za oknem trochę padało, ale ponieważ była noc, nie miało to większego znaczenia. Próbowałem się zdrzemnąć, ale siedzenia w przedziale nie miały zagłówków między miejscami, więc nie mając o co oprzeć głowy miałem trudność w przyjęciu pozycji sprzyjającej drzemce. Mimo to udało mi się kilka razy zamknąć na dłużej oczy i odpłynąć nieco od rzeczywistości.</p>
<p>Dzień, który wstał po nocy spędzonej w podróży, nie zapowiadał się ciekawie. Było pochmurno, chłodno i zanosiło się na deszcz. Mało pociągający początek majówki. W czasie podróży wymieniłem kilka SMS-ów z R., żeby dowiedzieć się, czy też już jest w drodze. Myślałem, że może nawet jedzie tym samym pociągiem, ale okazało się potem, że przyjechał autobusem. Spotkaliśmy się na dworcu w Międzyzdrojach, gdzie po mnie wyszedł razem z P.</p>
<p>Przywitaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku miejsca naszego zakwaterowania, którym okazał się <strong><a href="http://www.pttk-miedzyzdroje.com/gall/pokaz_zdjecie1.html" target="_blank">Dom Turysty PTTK</a></strong> (zdjęcie jest nieaktualne, bo w tej chwili nie ma tej drogi, która na zdjęciu jest przed budynkiem). Na miejscu nie było jeszcze B., która załatwiała naszą rezerwację, ale była jakaś pani w recepcji. Była i kipiała energią, ale nie był to ten rodzaj pozytywnej energii, jaką często emanują turyści i organizatorzy turystyki. Nie wdając się w szczegóły napiszę tylko, że z pewną trudnością udawało się nam z nią dogadać, bo rozmowa od razu przybrała formę wielowątkową. Pani nie do końca widziała, czego chce się od nas dowiedzieć, ani jak otrzymane od nas informacje skonsumować. Zauważyłem, że obecność większej liczby osób najwyraźniej ją rozprasza i wprowadza jeszcze większe zamieszanie w jej działaniach, więc zostawiłem R. i P. w recepcji, żeby poszukać bankomatu i uzupełnić rezerwy gotówki. Chciałem opuścić pomieszczenie po angielsku, ale nie udało mi się, gdyż moje oddalenie się zostało zauważone przez panią recepcjonistkę, która zapytała mnie, dokąd idę, co wprawiło mnie w krótkotrwałą konfuzję. Podsumowując to spotkanie napiszę, że pani zdecydowanie sprawiała wrażenie osoby rejestrującej zbyt wiele bodźców z otoczenia i nie dającej sobie rady z ich selekcją, hierarchizowaniem i reagowaniem wyłącznie na te najważniejsze. Efektem był męczący chaos działania. Z wyraźną ulgą opuściłem jej towarzystwo.</p>
<p>Nie zdążyłem jeszcze na dobre wyjść z budynku, kiedy pojawiła się B., co przyjąłem z niejaką ulgą, bo zakładałem, że ciężar dogrania sprawy naszego zakwaterowania weźmie na siebie. Co prawda zakładałem, że może to być przyczyną nasilenia chaosu, bo kolejna osoba, i to będąca źródłem silnych bodźców, mogła panią recepcjonistkę do reszty rozstroić, ale miałem to głęboko w nosie. Zapiąłem kurtkę, założyłem kaptur, bo cały czas albo mżyło albo się na to zanosiło i wyszedłem.</p>
<p>W drodze do bankomatu ktoś mnie zawołał po imieniu. W pierwszej chwili nie poznałem A., którego nie widziałem od roku. Ludzie w tym wieku bardzo się zmieniają w ciągu 12 miesięcy. Po wymianie kilku zdawkowych uprzejmości i gładkich zdań poinformowałem go, że idę zatankować portfel i ruszyłem dalej. Ale po kilku krokach znów usłyszałem, jak znów ktoś woła mnie po imieniu. Tym razem miałem z identyfikacją osoby poważny problem. Starszy, drobnej budowy człowiek (niech mi wybaczy, jeśli to czyta) ostrzyżony krótko. Nie wiem dlaczego, ale w pierwszej chwili pomyślałem, że to musi być jakiś tutejszy. Może dlatego, że wyglądał na wysmaganego wiatrem i falami starego wilka morskiego. Zacząłem szybko przetrząsać zakamarki pamięci, żeby przypomnieć sobie, czy jest jakakolwiek szansa, że mam znajomego w Międzyzdrojach? Doszedłem do wniosku, że chyba jednak nie. Wreszcie po zdecydowanie za długiej chwili doznałem olśnienia: to był J. zwany częściej I., czyli ojciec A. i mąż B. Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać tylko tyle, że ostatnio widziałem go prawie dwa lata temu, a poza tym nie spodziewałem się tam po prostu jego obecności. Z racji tej zdecydowanie zbyt długiej identyfikacji, na tyle długiej, że nie mogła nie zostać zauważona zwłoka, miałem do końca naszego wyjazdu niewielkie, ale dolegliwe poczucie winy. U mnie to się co prawda dość często zdarza, że mnie ktoś rozpozna pierwszy, zanim ja rozpoznam jego, ale bardzo rzadko bywa tak, że trwa to tak długo. Pocieszałem się myślą, że nie musiałem pytać &#8222;przepraszam, ale skąd my się znamy?&#8221;, albo udawać, że kogoś znam, a o kogo tożsamości nie miałbym pojęcia. Zmieszany, ale nie wstrząśnięty wydusiłem z siebie jeszcze bardziej zdawkowe słowa powitania oraz zaskoczenia tym miłym spotkaniem, po czym poczuwszy się jak skończony kretyn podążyłem w stronę bankomatu, który na szczęście nie był zbyt daleko.</p>
<p class="size-full wp-image-130">Po powrocie do miejsca zakwaterowania okazało się, że sprawy zostały w międzyczasie załatwione i mogliśmy się rozlokować w naszych pokojach. My we trzech, tzn. ja, R. oraz P. dostaliśmy trójkę na pierwszym piętrze tuż przy świetlicy (która była o połowę mniejsza od naszego pokoju), a B. z rodziną trafili piętro wyżej. Oprócz wymienionych osób uczestniczyli jeszcze w tej majówce znajomi B., ale z racji tego, że rzadko wchodziliśmy ze sobą w interakcje i nie trzymaliśmy się kurczowo kupy, nie jestem dziś w stanie odtworzyć ani ich dokładnej liczby tej grupy, ani imion jej członków, ani nawet łączących ich wzajemnych relacji. Była co prawda okazja bliższej integracji przy alkoholu, ale nie wzięliśmy w niej udziału, bo akurat mieliśmy inne plany. Jak sobie przypomnę, kiedy to było i jakie to były plany, to może wspomnę o tym jeszcze w kolejnych częściach relacji. A na dziś to wszystko.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/55/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/55/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/55/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/55/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=55&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/06/24/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-druga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Majówka 2008 (Międzyzdroje) &#8211; część pierwsza</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/06/02/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-pierwsza/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/06/02/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-pierwsza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 07:17:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Majówki]]></category>
		<category><![CDATA[2008]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Międzyzdroje]]></category>
		<category><![CDATA[mormoni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=54</guid>
		<description><![CDATA[Zakończyłem opisywanie jednego wyjazdu, więc przyszedł czas na kolejny. Tym razem poświęcę kilka notek tegorocznej majówce, którą spędziłem w Międzyzdrojach. Wyjazd zaplanowałem sobie na środę wieczór. Było to trochę niewygodne, bo w środy w tym semestrze pracuję teoretycznie do 18.00, ale wcześniej odwołałem konsultacje i dzięki temu miałem kilka godzin więcej czasu przed wyjazdem. Do [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=54&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zakończyłem opisywanie jednego wyjazdu, więc przyszedł czas na kolejny. Tym razem poświęcę kilka notek tegorocznej majówce, którą spędziłem w Międzyzdrojach.</p>
<p>Wyjazd zaplanowałem sobie na środę wieczór. Było to trochę niewygodne, bo w środy w tym semestrze pracuję teoretycznie do 18.00, ale wcześniej odwołałem konsultacje i dzięki temu miałem kilka godzin więcej czasu przed wyjazdem.</p>
<p>Do Międzyzdrojów zdecydowałem się dotrzeć koleją. Możliwości były dwie: wyjazd z Warszawy lub z Kutna. Z Kutna byłoby taniej i spędziłbym mniej czasu w podróży. Ale tym razem zdecydowałem się jednak wsiąść do pociągu w Warszawie. Oznaczało to konieczność wcześniejszego rozpoczęcia podróży oraz przejechania ok. 100 km w kierunku przeciwnym do celu podróży, ale przynajmniej byłem spokojny, że zdążę na pociąg oraz że zajmę miejsce, na które miałem wykupioną miejscówkę, bez konieczności wypraszania kogokolwiek (w Polsce mamy dość swobodny stosunek do rezerwacji miejsc w środkach komunikacji, o czym przekonałem się już choćby jadąc na Litwę).</p>
<p>Z mojego grajdołka miałem wyjechać autobusem o godzinie 18.30. Przyszedłem na przystanek i czekam. Autobus wyraźnie się spóźnia. Wreszcie przyjeżdża, a ja słyszę, że przyjechał autobus z godziny 17.30. W pierwszej chwili myślałem, że się przesłyszałem, ale zapytałem kierowcę i okazało, że to prawda. Zapytałem więc, czy mnie wezmą, choć mam bilet na kurs godzinę późniejszy. Zgodzili się, co mnie bardzo ucieszyło. Miałem co prawda spory zapas czasu na przesiadkę, jednak perspektywa czekania jeszcze godzinę na swój autobus, bez gwarancji, że przyjedzie i nie spóźni się jeszcze bardziej niż ten, niespecjalnie mnie pociągała.</p>
<p>Niestety, okazało się, że zabrakło jednego miejsca akurat dla mnie i część drogi spędziłem siedząc na podłodze koło kibla (na szczęście był to taki lepszy autobus, gdzie jest miejsce przy kiblu i który częściej sprzątają). Na szczęście już w Wyszogrodzie zwolniło się jedno miejsce i do samej stolicy dojechał kulturalnie siedząc na siedzeniu.</p>
<p>Po drodze minęła nas bokiem gwałtowna burza. Nie była to zbyt pomyślna wróżba jeśli chodzi o pogodę na nasz długi weekend. Również po dojechaniu do Warszawy dosłownie kilka chwil przed tym, zanim wysiadłem z autobusu, zaczęło padać. Na szczęście miałem tylko kilka kroków do przejścia podziemnego, a po wejściu do niego aż do samego Dworca Centralnego znajdowałem się pod jakimś dachem.</p>
<p>Do odjazdu pociągu miałem sporo czasu więc pokręciłem się najpierw po dworcu, a potem usiadłem na peronie, z którego miałem odjechać. Z braku ciekawszego zajęcia obserwowałem kręcących się po peronach ludzi. Zauważyłem między innymi grupkę młodych mormonów, którzy prawdopodobnie przyjechali do Polski w ramach swojej misyjnej podróży w którą każdy mormon niedługo po osiągnięciu dorosłości musi się wybrać. Patrzyłem na nich w ich białych koszulach, czarnych garniturach i z plakietkami na piersiach, na których mieli nazwiska i zastanawiałem się, jak to jest, kiedy się jest tak religijnie głęboko zaangażowanym? Na pewno jest łatwiej, bo człowiek pozbywa się części wątpliwości. Ale też coś się traci: niezależność sądów, swobodę działania. Jak to w życiu: coś za coś. Oddaj się na służbę religii, poddaj się jej wymogom, a w zamian uzyskasz&#8230; nie, nie zbawienie. Jedynie obietnicę zbawienia, z której być może nigdy nie będzie miał okazji rozliczyć tych, którzy ją złożyli. A poza tym i przede wszystkim wsparcie i poczucie przynależności do wspólnoty. W zamian za pozbycie się wątpliwości i poddanie się czujnemu oku współwyznawców zyskujesz poczucie bezpieczeństwa. Transakcja wiązana, bo w życiu, wbrew temu, co twierdzą niektórzy kaznodzieje (w szerokim tego słowa znaczeniu), nie ma nic za darmo. Czasem tylko dostajesz coś na kredyt, który i tak w późniejszym czasie spłacasz czując się do tego zobligowanym przez jego ciężar. :)</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/54/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/54/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/54/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=54&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/06/02/majowka-2008-miedzyzdroje-czesc-pierwsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część jedenasta (ostatnia)</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/05/26/wyjazd-do-wilna-czesc-jedenasta-ostatnia/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/05/26/wyjazd-do-wilna-czesc-jedenasta-ostatnia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 May 2008 08:28:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[powrót]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Niedziela była ostatnim dniem naszego pobytu na Litwie. Tego dnia przed południem mieliśmy zaplanowany powrót pociągiem z przesiadką w Szestokai. Niby pora naszego odjazdu z Wilna nie była jakoś specjalnie wczesna i niby my sami tego dnia wstaliśmy o rozsądnej porze, a jednak okazało się, że gdzieś pomiędzy godziną pobudki, a godziną odjazdu zmitrężyliśmy nieco [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=53&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela była ostatnim dniem naszego pobytu na Litwie. Tego dnia przed południem mieliśmy zaplanowany powrót pociągiem z przesiadką w Szestokai. Niby pora naszego odjazdu z Wilna nie była jakoś specjalnie wczesna i niby my sami tego dnia wstaliśmy o rozsądnej porze, a jednak okazało się, że gdzieś pomiędzy godziną pobudki, a godziną odjazdu zmitrężyliśmy nieco za dużo czasu i ostatecznie na dworzec udaliśmy się już prawie biegiem. R. miał wcześniej jeszcze w planach odwiedzenie sklepu spożywczego, ale te plany musieliśmy między bajki włożyć. Nie dość, że nie starczyło czasu na wizytę w sklepie, to jeszcze R. narzucił takie tempo, że kiedy wsiadłem do pociągu, to czułem, że cały jestem mokry, a tu i ówdzie spływa po mnie wąska strużka potu (a przypominam, że była to zima).</p>
<p>R. chciał zrobić zakupy w spożywczym, a ja chciałem wysłać kartki, które napisałem przed wyjazdem, więc uznaliśmy, że może obie te sprawy da się załatwić w Szestokai (lit. <em>Šeštokai</em>). Każdy, kto był chociaż raz w tej miejscowości, w tym momencie może się uśmiechnąć z politowaniem. My teraz też jesteśmy bogatsi o wiedzę, że Szestokai, to dziura zabita dechami. Żadnego supermarketu tam nie ma. A ponieważ na dodatek była niedziela, więc nawet na zakupy w zwykłym sklepie spożywczym nie można było liczyć. R., który poszedł na rekonesans, udało się jedynie wrzucić moje pocztówki, bo skrzynka na listy akurat mu się nawinęła pod rękę.</p>
<p>Niedługo po naszym przyjeździe przyjechał pociąg z Polski, do którego wkrótce się zapakowaliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę. Po drodze do granicy zastanawialiśmy się, w którym miejscu ona przebiega. Ja próbowałem do odgadnąć obserwując&#8230; linię elektryczną średniego napięcia biegnącą wzdłuż torów. Doszedłem do wniosku, że tego typu linie na pewno nie przekraczają granicy (choć może jestem w błędzie), więc kiedy ta linia skręci i odejdzie od torów, to będzie wskazówka, że granica jest blisko. Ostatecznie nie udało mi się tego momentu zauważyć, ale za to wiedzieliśmy, kiedy znaleźliśmy się już w Polsce, bo na pierwszej stacji, na której zatrzymał się nasz pociąg, wsiedli do niego panowie ze Straży Granicznej. Paszportów nie sprawdzali ani bagaży, ale przeszli przez cały pociąg, po czym wysiadłszy na kolejnej stacji odjechali samochodem, który prawdopodobnie po nich przyjechał.</p>
<p>Dalsza podróż upłynęła nam spokojnie aż do Warszawy Zachodniej, gdzie wysiedliśmy. R. i P. jechali dalej do siebie pociągiem, a ja przeszedłem na dworzec autobusowy, gdzie kupiłem bilet do mojego miasteczka i w oczekiwaniu na odjazd (miałem sporo czasu) spacerowałem sobie po dworcu. I tak zakończyła się nasza litewska wycieczka. Chcę tam jednak wrócić. Tym razem może jednak nie do samego Wilna, ale żeby zapuścić się głębiej na teren Litwy. Może zajrzeć nad morze, a może nad granicę z Łotwą. Zobaczymy. A jeśli te plany się zmaterializują, to na pewno opiszę na łamach tego bloga, jak było. :)</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/53/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/53/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/53/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=53&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/05/26/wyjazd-do-wilna-czesc-jedenasta-ostatnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część dziesiąta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/05/19/wyjazd-do-wilna-czesc-dziesiata/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/05/19/wyjazd-do-wilna-czesc-dziesiata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 May 2008 11:33:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=52</guid>
		<description><![CDATA[Trochę zapuściłem ten blog, więc czas go ożywić. Najwyższy czas też zakończyć już opis naszej wyprawy do Wilna. Myślę, że oprócz tej notki poświęcę mu jeszcze jedną, ta więc będzie przedostatnia. Nadjechał autobus, którym pojechaliśmy w kierunku dzielnicy mieszczącej szpital. Udało nam się bez problemów wysiąść na właściwym przystanku i dotrzeć do szpitala, który mieścił [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=52&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">Trochę zapuściłem ten blog, więc czas go ożywić. Najwyższy czas też zakończyć już opis naszej wyprawy do Wilna. Myślę, że oprócz tej notki poświęcę mu jeszcze jedną, ta więc będzie przedostatnia.</p>
<p style="text-align:left;">Nadjechał autobus, którym pojechaliśmy w kierunku dzielnicy mieszczącej szpital. Udało nam się bez problemów wysiąść na właściwym przystanku i dotrzeć do szpitala, który mieścił się niemal naprzeciw. Wrażenie robił, przynajmniej na mnie, niezbyt sympatyczne. Moloch postawiony na pewno jeszcze w czasach ZSRR w środku nie różniący się specjalnie od typowych polskich szpitali. Dotarliśmy do rejestracji, gdzie siedziała pani tak pasująca do stereotypu tego stanowiska, że poczuliśmy prawie tak swojsko jak w Polsce. Oczywiście o dogadaniu się nie było mowy, bo ona nie mówiła po polsku, a my po litewsku. Ale ponieważ widać było, o co chodzi, jakoś udało się załatwić formalności. Na litewskim formularzu zaznaczyła nam kobieta, gdzie mamy coś wpisać i sami domyślaliśmy się, co (w większości przypadków chodziło o to, żeby się podpisać). Potem dostaliśmy skierowanie do pokoju o określonym numerze i czekaliśmy na swoją kolej. A raczej na moment, kiedy wszystko wskaże na to, że jest teraz nasza kolej, bo przecież nie umieliśmy nawet zapytać &#8222;kto z państwa jest ostatni?&#8221;</p>
<p style="text-align:left;">W końcu weszliśmy. Obaj, bo R. chciał, żebym też wszedł. W pokoju, do którego dostaliśmy skierowanie przyjmował młody chirurg, co okazało się o tyle zbawienne w skutkach, że umiał się dogadać po angielsku, więc robiłem za tłumacza. Zapytał m. in. o ubezpieczenie zdrowotne, poprosił podczas badania, żeby R. poruszył palcem, zapytał, jak to się stało i kiedy oraz czy R. ma czucie w palcu. Potem coś jeszcze do mnie chciał powiedzieć, ale zabrakło mu słowa, ale ja się domyśliłem (niestety, teraz nie pamiętam, o co chodziło) i wyszła zabawna sytuacja, bo powiedziałem mu, że wiem, o co mu chodzi, chociaż też nie wiem, jak się to po angielsku nazywa. :)</p>
<p style="text-align:left;">W końcu R. dostał zastrzyk przeciwtężcowy i zabrali go do gabinetu zabiegowego na szycie, a my z P. czekaliśmy na korytarzu. Okazało się później, że jedna z pielęgniarek mówiła po polsku i kiedy R. poszedł na szycie, udzieliła mu wyjaśnień. Po zakończeniu szycia wróciliśmy jeszcze na chwilę do gabinetu chirurga, gdzie R. dostał receptę na &#8222;pain killer&#8221; i wyszliśmy.</p>
<p style="text-align:left;">Receptę, która wyglądała nietypowo, bo był to czysty karteluszek papieru z pieczątką lekarza i nazwą leku, chcieliśmy zrealizować na miejscu, ale okazało się, że apteka w szpitalu wbrew pozorom nie jest czynna dłużej niż typowa apteka, ale może nawet wręcz przeciwnie. Ustaliliśmy więc, że receptę zrealizujemy w mieście, ale że zrobiło się już dość późno, a my jeszcze nic nie jedliśmy od rana, priorytetem stało się znalezienie paszarni. W okolicy szpitala raczej nie można było o tym myśleć, bo ten został postawiony na odludziu i do najbliższej zabudowy był od niego spory kawałek drogi, a że były to bloki, nie było żadnej gwarancji, że gdzieś niedaleko jest jakaś knajpa. W tej sytuacji zdecydowaliśmy, że trzeba wracać do miasta. Wróciliśmy autobusem po dwóch podejściach. Najpierw wyszliśmy na przystanek, ale okazało się, że autobus będzie za pół godziny, więc po kilku minutach stania na mrozie wróciliśmy do szpitalnego hallu, żeby wyjść na przystanek bliżej godziny przyjazdu autobusu. Pamiętam, że wróciliśmy tam jeszcze raz, ale nie pamiętam, dlaczego.</p>
<p style="text-align:left;">W końcu dojechaliśmy do centrum i szybkim krokiem skierowaliśmy się do wytypowanej wcześniej restauracji, gdzie zamierzaliśmy się posilić daniami typowymi dla kuchni litewskiej. Były to między innymi zeppeliny, których nazwę wymawia się przez &#8222;z&#8221;, a nie przez &#8222;c&#8221;. Ja oprócz tego zamówiłem jeszcze wędzone świńskie ucho z groszkiem smażonym na boczku. To drugie danie było nieco mdłe, ale zeppeliny były pyszne. Do dziś wspominam ich smak z niejakim rozrzewnieniem. Do picia zamówiliśmy m. in. lokalne piwo (nazwy nie pomnę, ale R. na pewno pamięta) oraz deskę lokalnych alkoholi. W jej skład wchodziły: <em>Starka</em>, Trzy Dziewiątki (<em>Trejos Devynerios</em>), Zielone Dziewiątki (<em>Žalios devynerios</em>), Żurawinówka (<em>Bobelinė</em>) i <em>Suktinis</em>. Po tej degustacji zdecydowałem, że kupię sobie do domu butelczynę Zielonych Dziewiątek, bo są smaczniejsze niż Trzy Dziewiątki.</p>
<p>Pod koniec naszego posiedzenia w tej knajpie zwaliła się do niej jakaś brytyjska wycieczka i zrobiło się prawie tak, jak w Krakowie (mam na myśli to, co pisze prasa o wizytach młodych mieszkańców Zjednoczonego Królestwa w grodzie Kraka). Zdecydowaliśmy się więc przyspieszyć nasze wyjście, ale nie mogliśmy się doczekać rachunku, bo obsługujący nas dotąd bardzo sprawnie i szybko młody kelner, musiał zająć się nowo przybyłym towarzystwem, któremu trzeba było dostarczyć sporej ilości piwa (było ich kilkunastu, jeśli nie ponad dwudziestu). Chłopak uwijał się jak w ukropie, a i tak nowi goście nie szczędzili mu połajanek nie mogąc doczekać się, kiedy dostaną do łapy szkło wypełnione piwem. Słowem, miła dotąd atmosfera wyraźnie się zwarzyła, więc zapłaciwszy rachunek i zostawiwszy spory napiwek, oddaliliśmy się na swoją kwaterę. Objedzeni jak bąki i w niezłym humorku położyliśmy się spać. Na drugi dzień mieliśmy zaplanowany powrót.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/52/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/52/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/52/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=52&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/05/19/wyjazd-do-wilna-czesc-dziesiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część dziewiąta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/04/26/wyjazd-do-wilna-czesc-dziewiata/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/04/26/wyjazd-do-wilna-czesc-dziewiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 12:14:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wypadek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=51</guid>
		<description><![CDATA[Zbliżam się powoli w mojej relacji do punktu kulminacyjnego. Kolejnym punktem programu była Ostra Brama i znajdującą się w niej kaplica, o której chyba nic więcej nie muszę pisać, bo została rozsławiona w &#8222;Panu Tadeuszu&#8221; Adama Mickiewicza. Z początku mieliśmy mały problem, żeby do niej trafić. To znaczy samą kaplicę widzieliśmy dość dobrze z ulicy, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=51&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">Zbliżam się powoli w mojej relacji do punktu kulminacyjnego. Kolejnym punktem programu była Ostra Brama i znajdującą się w niej kaplica, o której chyba nic więcej nie muszę pisać, bo została rozsławiona w &#8222;Panu Tadeuszu&#8221; Adama Mickiewicza.</p>
<p style="text-align:left;">Z początku mieliśmy mały problem, żeby do niej trafić. To znaczy samą kaplicę widzieliśmy dość dobrze z ulicy, ale trochę się nabiedziliśmy zanim udało się nam trafić do miejsca, z którego się do niej wchodzi. W końcu się udało. Wewnątrz tłok, wiele osób klęczało wokół ołtarza i na schodach. Trzeba przyznać, że to robi wrażenie. Podobnie jak wiszące na ścianach wota. Myślę, że większość osób znajdujących się tam w tym czasie to byli Polacy. Zresztą głównie polską mowę było słychać, no i oczywiście była jakaś wycieczka z prowincji panów w mundurach OSP i towarzyszących im pań (zapewne z koła gospodyń wiejskich). Obrazek pasujący do tego miejsca, jak do żadnego innego w Wilnie. Niemal czuło się klimat polskiego, wiejskiego odpustu.</p>
<p style="text-align:left;">Po zwiedzeniu kaplicy i przylegającego doń kościoła weszliśmy na chwilę do sklepu z pamiątkami, gdzie kupiłem mały drobiazg dla matki i dla siebie koszulkę pamiątkową z Wilna. Trochę mnie to uderzyło po kieszeni i domyślam się, że to była &#8222;ostrobramska marża&#8221;.</p>
<p style="text-align:left;">Po wizycie w Ostrej Bramie postanowiliśmy odwiedzić jeszcze wileński Cmentarz na Rossie. Prowadził nas do niego R. Nie dało się nie zauważyć, że im bliżej byliśmy celu, tym ubożej wyglądało miasto. Pojawiły się nawet krany do pobierania wody. Gdybym nie zobaczył, to bym nie uwierzył, że w stolicy europejskiego państwa nie tak znowu bardzo daleko od centrum nie ma wodociągów. Kanalizacji pewnie też nie.</p>
<p style="text-align:left;">W pewnym momencie R. zarządził, że skręcamy w bok w jakąś niemal polną drogę. Droga jak na złość była kręta stroma i cała pokryta ubitym śniegiem, który był pieruńsko wyślizgany (ślizgały się na nim dzieciaki z pobliskich domostw). Zaczęliśmy powoli schodzić. Ja z P. nieco z przodu, R. nieco z tyłu. Nagle R. wywinął orła i rąbnął o glebę. Z początku wydało się mi to nawet zabawne, ale kilka minut później nie było mi już do śmiechu. Jakoś dotarłem na dół bez komplikacji, podobnie jak P. A R. został w tyle. Kiedy do nas dotarł zamierzałem poczęstować go jakąś żartobliwie złośliwą uwagą, ale zobaczyłem, że trzyma się za dłoń. Okazało się, że podczas upadku trafił ręką w odłamek szkła od butelki i skaleczył się w palec.</p>
<p style="text-align:left;">Początkowo myślałem, że to niewielkie draśnięcie, ale krew nie chciała przestać lecieć. Nie mieliśmy niestety przy sobie żadnych materiałów opatrunkowych (dobra nauczka na przyszłość), więc zarządziłem, że R. i P. mają zostać i czekać na mnie w tym miejscu do skutku, a ja idę poszukać apteki. Jak powiedziałem, tak też zrobiłem, ale już po 5 minutach dotarło do mnie, jak beznadziejnej misji się podjąłem. Okolica, w której się znaleźliśmy była słabo zaludniona. Nie tylko apteki, a żadnego sklepu w zasięgu wzroku nie było. W końcu znalazłem sklep spożywczy i wszedłszy do środka rzuciłem jedno słowo &#8222;<em>vaistine</em>&#8222;, czyli apteka po litewsku. Niestety, ze sprzedawczynią nie szło się dogadać ani po polski, ani po angielsku. W końcu znalazł się jakiś klient osuszający piwo, który powiedział, że to załatwi i wyjaśnił mi to po rosyjsku. Aptekę znalazłem, była niestety zamknięta. Może nawet napisane tam było, gdzie jest najbliższa otwarta apteka, ale dla mnie niewładającego litewskim taka informacja nie była zbyt przydatna.</p>
<p style="text-align:left;">Wróciłem po godzinie do miejsca rozstania z pustymi rękoma, ale na szczęście w międzyczasie zainteresował się sprawą jakiś Litwin. Wcześniej zaś pierwszej pomocy udzielili jacyś polscy wycieczkowicze. Co prawda dwa plasterki, jakimi obdarowali R. to nie było wiele, ale przynajmniej można było w ten sposób ranę zamknąć prowizorycznie (a była naprawdę głęboka). Przy okazji okazało się, jak chętni do pomocy są kierowcy. Wspomniany Litwin zatrzymał dwójkę kierowców: Litwina i Polaka. Okazało się, że żaden nie miał apteczki. Tak przynajmniej twierdzili, ale ja w to nie wierzę. Gdyby to był policjant, to jestem pewien, że apteczka by się błyskawicznie znalazła.</p>
<p style="text-align:left;">Spotkanie tego uczynnego człowieka było o tyle dobrą okolicznością, że przywrócił nam właściwe proporcje w myśleniu o tym, co się stało. Powiedział nam między innymi, że musimy z tym pojechać do szpitala na dyżur chirurgiczny. I w tym kierunku podjęliśmy dalsze działania. Najpierw autobusem dojechaliśmy do centrum, a dokładniej przed dworzec kolejowy. I tutaj zaczęły się korowody. Nasz przyjaciel, bo tak go chyba mogę nazwać, nie mógł się zdecydować, czy powinniśmy jechać dalej autobusem, trolejbusem czy taksówką. Na dodatek, ponieważ nie był z Wilna, nie bardzo wiedział, gdzie dokładnie powinniśmy pojechać i jaką linią. Z początku trochę poddaliśmy się temu zamieszaniu, pewnie to jeszcze skutek lekkiego szoku, w jaki na wprawiła ta sytuacja, ale wkrótce przejęliśmy inicjatywę.</p>
<p style="text-align:left;">Najpierw udało się ustalić, że musimy pojechać do szpitala mieszczącego się w dzielnicy Leszczyniaki (<em>Lazdynai</em>). Pomogła nam w ustaleniu tego jakaś miła kobieta, która mówiła po polsku. Wiedząc to znaleźliśmy sobie na mapie trasę dojazdu. Potem ja zaopatrzyłem nas w bilety i pozostało tylko czekać na autobus. W międzyczasie nasz uczynny litewski przyjaciel też zakupił nam bilety, więc mieliśmy je na powrót (ja początkowo nie wpadłem na to, żeby kupić też powrotne; co prawda można bilety kupić u kierowcy, ale za sporo wyższą cenę). Oczekiwanie na autobus zajęło nam trochę czasu, bo w tym kierunku rzadko w takim dniu (święto) jeździły autobusy. Sytuację naszą komplikował fakt, że temperatura była poniżej zera, a R. nie mógł przez zranioną rękę założyć rękawiczek, przez co trzęsło nim zimno (niezależnie od stresu). Ale i na to znaleźliśmy sposób.</p>
<p>W końcu doczekaliśmy się autobusu, a co było dalej, o tym napiszę w kolejnym odcinku.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/51/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/51/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/51/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/51/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=51&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/04/26/wyjazd-do-wilna-czesc-dziewiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część ósma</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/04/20/wyjazd-do-wilna-czesc-osma/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/04/20/wyjazd-do-wilna-czesc-osma/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 20:54:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Opuściłem się trochę w pisaniu tego bloga i wystawiłem cierpliwość moich czytelników na poważną próbę. Ale już jestem z powrotem i uzupełniam relację. Tak jak wspominałem w poprzedniej notce, sobota była dniem pełnym wrażeń. Zaczęliśmy dzień jako turyści od zwiedzenia dwóch świątyń, których nazw nie pomnę, po czym poszliśmy do wileńskiego Zamku. Dokładniej do jego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=49&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:left;">Opuściłem się trochę w pisaniu tego bloga i wystawiłem cierpliwość moich czytelników na poważną próbę. Ale już jestem z powrotem i uzupełniam relację.</div>
<div style="text-align:left;">Tak jak wspominałem w poprzedniej notce, sobota była dniem pełnym wrażeń. Zaczęliśmy dzień jako turyści od zwiedzenia dwóch świątyń, których nazw nie pomnę, po czym poszliśmy do wileńskiego Zamku. Dokładniej do jego górnej części. Wspięliśmy się w tym celu na Wzgórze Giedymina.</div>
<div style="text-align:left;">Wiało tego dnia wyjątkowo mocno, więc odpuściliśmy sobie zwiedzanie tego, co pozostało po Górnym Zamku, a poszliśmy od razu do <a title="Wieża Giedymina w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wie%C5%BCa_Giedymina" target="_blank">Wieży Giedymina</a>. Wieża ta jest symbolem Wilna, a ponoć także symbolem całej państwowości litewskiej. Obecnie na jej szczycie powiewa litewska flaga wciągnięta na zamontowanym tam maszcie.</div>
<div style="text-align:left;">Chociaż dzień był, jak napisałem, bardzo wietrzny, to jednak o dziwo na samym szczycie wieży wcale nie wiało. Popatrzyliśmy sobie z góry na Wilno, a R. zrobił kilka zdjęć. Musicie uwierzyć na słowo, że widoki z tego miejsca są bardzo ładne. Nasyciwszy nimi oczy postanowiliśmy zejść do miasta. I licho nas podkusiło, żeby zejść inną drogą niż weszliśmy. Droga była bardziej stroma i śliska, ale największa niemiła niespodzianka czekała na nas na dole w postaci zamkniętej furtki. Co gorsza, teren, na którym się znaleźliśmy, można było opuścić tylko przez tę furtkę. Można się domyślić, że najszczęśliwsi z tego powodu nie byliśmy. Perspektywa wspinana się ponownie na górę była zniechęcająca. Zwykle w takich przypadkach potrzeba okazuje się matką wynalazków, czy może ogólniej, rozwiązań. Poradziliśmy sobie w dość nietypowy sposób i dobrze, że nikt nas przy tym nie widział. Przeszliśmy mianowicie, a raczej prześlizgnęliśmy się, pod furtką. Sam nie wierzyłem, że to się może udać, kiedy zobaczyłem, jaki był tam prześwit, ale udało się. Poniżej zamieszczam zdjęcie dokumentujące tę lukę w zabezpieczeniach wraz z moją nogą w celu zaznaczenia proporcji.</div>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-50" src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/04/furtka.jpg?w=420" alt=""   /></p>
<div style="text-align:left;">Wyszedłszy na ulicę obeszliśmy zabudowania Zamku Dolnego. Mieści się w nim obecnie m.in. muzeum i nawet rozważaliśmy możliwość zwiedzenia go, ale ostatecznie się nie zdecydowaliśmy. Weszliśmy tylko na dziedziniec, gdzie znajdowała się dolna stacja kolejki szynowej kursującej na Wzgórze. Szkoda, że nie przyszło nam wcześniej do głowy, żeby z niej skorzystać. Nie musielibyśmy się przeciskać przez zamknięte furtki.</div>
<div style="text-align:left;">Idąc dalej minęliśmy pomnik Mendoga, po czym udaliśmy się w kierunku pałacu prezydenckiego, żeby wziąć udział w uroczystościach Dnia odbudowania Państwa Litewskiego. Tak się akurat szczęśliwie złożyło, że obchody przypadły akurat w czasie naszej obecności na Litwie, więc zdecydowaliśmy się je obejrzeć.<br />
Gośćmi tej uroczystości byli m.in. przywódcy pozostałych dwóch państw bałtyckich, dlatego na trzech masztach powiewały flagi Litwy, Łotwy oraz Estonii i hymny tych trzech krajów zostały odegrane na początku uroczystości. Ale był też bardzo miły, przynajmniej według mnie, polski akcent. Co prawda masztów starczyło tylko na trzy flagi, ale na pałacu prezydenckim wisiały cztery, a czwartą była właśnie flaga polska.</div>
<div style="text-align:left;">Kiedy doszliśmy na miejsce uroczystości, udało nam się stanąć dość blisko centrum wydarzeń. Dostaliśmy litewskie papierowe chorągiewki, które ktoś rozdawał. Ja swoją wetknąłem za pazuchę i paradowałem z nią do końca dnia, po czym dowiozłem ją do domu, a moi współtowarzysze szybko gdzieś swoje zgubili.</div>
<div style="text-align:left;">Uroczystości nie trwały szczególnie długo, więc nas nie zmęczyły. Może tylko huk salw armatnich trochę nam zakręcił na chwilę w głowie. Wkrótce było po wszystkim i ludzie zaczęli się rozchodzić. Udało mi się przy tej okazji zobaczyć na żywo i to zaledwie kilka metrów ode mnie legendę litewskiego ruchu niepodległościowego, honorowego przewodniczącego Sajudisu (pamiętacie jeszcze, co to za organizacja?) samego Vytautasa Landsbergisa.</div>
<div style="text-align:left;">Po uroczystościach udaliśmy się w kierunku Ostrej Bramy, ale zanim tam doszliśmy, weszliśmy po drodze do cerkwi, gdzie byliśmy świadkami ślubu. Chcieliśmy zostać tam dłużej, ale przepędziła nas jakaś baba z miotłą (pewnie czarownica). Idąc dalej zaszliśmy też do lokalu, żeby skorzystać z ubikacji. Ale ponieważ tam było ciepło, a na dworze zimno, więc zdecydowaliśmy się zostać trochę dłużej. Zamówiliśmy kawę oraz coś mocniejszego. Była to nalewka żurawinowa &#8211; <em>Bobelinė.</em> Tym razem obyło się bez wybrzydzania, bo nalewka obu nam smakowała. Ja nawet kupiłem sobie później butelczynę tej nalewki w sklepie i teraz stoi czekając na dobrą okazję do rozpieczętowania.</div>
<div style="text-align:left;">Wypiwszy kawę kontynuowaliśmy spacer w stronę Ostrej Bramy, która była już tylko o kilka kroków dalej. Ale o tym napiszę już w kolejnej notce. :)</div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/49/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/49/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/49/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=49&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/04/20/wyjazd-do-wilna-czesc-osma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/04/furtka.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część siódma</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/03/31/wyjazd-do-wilna-czesc-siodma/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/03/31/wyjazd-do-wilna-czesc-siodma/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 09:40:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=46</guid>
		<description><![CDATA[    Kolejna z Litwy notka poświęcona będzie Karaimom. Wracając z zamku w Trokach zaszliśmy do karaimskiej knajpki. Mieliśmy do wyboru dwie i nie pamiętam, czy zdecydowaliśmy się na tańszą, czy na lepszą. W każdym razie tłoku w środku nie było. Jeśli dobrze pamiętam, to z menu wybraliśmy sobie na początek jakieś zupy (może R. mi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=46&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="left">    Kolejna z Litwy notka poświęcona będzie Karaimom. Wracając z zamku w Trokach zaszliśmy do karaimskiej knajpki. Mieliśmy do wyboru dwie i nie pamiętam, czy zdecydowaliśmy się na tańszą, czy na lepszą. W każdym razie tłoku w środku nie było. Jeśli dobrze pamiętam, to z menu wybraliśmy sobie na początek jakieś zupy (może R. mi przypomni, co to było, to dopiszę później) no i oczywiście tradycyjne danie kuchni karaimskiej, czyli <em>kibinai.</em> Po naszemu to się chyba nazywa kybyny i są to duże pierogi nadziewane mięsem i pieczone w piekarniku. Mnie to trochę przypominało z wyglądu kebab albo rzeczywiście przerośniętego pieroga.</div>
<div align="left">    Żeby być bardziej karaimskim od Karaimów, zamówiłem oczywiście kybyna z baraniną (były jeszcze m. in. z wołowiną). Z pewnym niepokojem oczekiwałem na swoją porcję, a dlaczego, to wie chyba każdy, kto w życiu próbował baraniny. Mięso baranie ma bowiem specyficzny posmak i trzeba albo umiejętnie je przygotować albo&#8230; po prostu polubić to mięso. Moje obawy były bezpodstawne. Kybyn z baraniną zasmakował mi, choć przyznaję, że miał coś w smaku nietypowego. Jednak pod żadnym względem nie dyskwalifikowało to tego dania.</div>
<div align="left">    Wierni postanowieniu, żeby próbować przy każdym poważniejszym posiłku litewskich alkoholi, tym razem zdecydowaliśmy się na Starkę. Skłamałbym, gdybym napisał, że przypadła mi do gustu, bo nie przypadła. W smaku przypominała mi koniak z kategorii tych, których nie lubię. Ale przyzwyczajony do takich smaków spożyłem swoją porcję bez jakiegoś specjalnego obrzydzenia. Za to R. męczył się wyjątkowo nad swoim kielonkiem i na pewno jeszcze nie raz usłyszę słowo &#8222;starka&#8221; w kontekście &#8222;jakieś obrzydlistwo&#8221;.</div>
<div align="left">    Tak nam się fajnie siedziało w tej ciepłej knajpce (za oknem mocno wiało i na dodatek był mróz), że postanowiliśmy przedłużyć tam swój pobyt. W tym celu ja zamówiłem na deser jabłko zapiekane w cieście. Coś pysznego. Nie będę nawet próbował opisywać tego dania. Sami jedźcie, zamówcie i spróbujcie. Albo zróbcie sobie w domu, jeśli gdzieś znajdziecie przepis.</div>
<div align="left">    Wreszcie najedzeni i rozgrzani posiłkiem, alkoholem i przyjemną atmosferą musieliśmy ruszyć w dalszą drogę. Planowaliśmy wejść do muzeum społeczności karaimskiej, ale byliśmy tak rozleniwieni po obiedzie, że sobie to odpuściliśmy. Zamiast tego R. zrobił kilka zdjęć na pamiątkę. Między innymi sfotografował trocką kenesę (albo kienesę), czyli karaimską świątynię. Wrzucam poniżej to zdjęcie.</div>
<div align="left">
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/kieniesa.jpg?w=420" alt="kieniesa.jpg" /></div>
</div>
<div align="left">    Zrobił też kilka zdjęć, na których uwiecznił karaimskie domy. Ich specyficzną cechą jest fakt, że do ulicy ustawione są bokiem, a w ścianie wzdłuż ulicy maja trzy okna. Wydawać by się mogło, że to żadna wielka specyfika, ale te trzy okna mają swoje konkretne przeznaczenie: jedno jest dla Boga, drugie jest dla księcia Witold, a wreszcie trzecie dla domowników. Na zdjęciu poniżej R. w swobodnej pozie na tle karaimskiej chałupy.</div>
<div align="left">
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/dom-karaimski.jpg?w=420" alt="dom-karaimski.jpg" /></div>
</div>
<div align="left">    Nasza wizyta w Trokach dobiegała powoli końca. Robiło się ciemno, więc ruszyliśmy w stronę dworca. Ja uparłem się, żeby tym razem pojechać pociągiem. I dopiąłem swego, bo pociąg w dość rozsądnej godzinie z Trok do Wilna jechał. Dworzec kolejowy okazał się niezbyt przyjazny. Nigdzie toalet. Kasa i poczekalnia zamknięte kilka godzin wcześniej. Zupełnie ja w Polsce gdzieś na prowincji. Pociąg, który nadjechał, też chyba pamiętał jeszcze czasy nieboszczyka ZSRR. Ale miał kilka niewątpliwych zalet: był ciepły, przestronny i prawie pusty. Pewnym usprawiedliwieniem zarówno wyglądu dworca, jak i pociągu może być fakt, że tory w Trokach się kończą. A przynajmniej dworzec stoi przy takiej ich odnodze, która nie ma dalszego ciągu. Jadąc do Trok pociągiem trzeba odbić w pewnym miejscu z linii prowadzącej z Wilna na Białoruś. Nic dziwnego więc, że na takiej trasie pociągi jeżdżą dość rzadko, a i dworzec jest czynny tylko w określonych godzinach.</div>
<div align="left">    Bilety kupiliśmy u konduktora, co kosztowało nas 3,40 Lt od głowy.  Jechaliśmy mniej więcej tyle czasu, ile autobusem, ale w zdecydowanie bardziej komfortowych, według mnie, warunkach. Po dojechaniu na miejsce zrobiliśmy jeszcze zakupy w Maximie na dworcu. R. zaopatrzył się w jakieś warzywa, więc i ja pomyślałem, że warto sobie urozmaicić jadłospis. Wziąłem więc pomidory&#8230; konserwowe (bardzo smaczne) i czosnek konserwowy. Ten drugi zakup miał bardzo daleko idące konsekwencje. Tak mi ten czosnek w postaci marynaty zasmakował, że po powrocie do Polski zaraz kupiłem sobie kolejny słoiczek. I tutaj czekało mnie rozczarowanie, bo ten polski był zupełnie pozbawiony smaku. Tak, jakby go zagotowano przed rozlaniem do słoików. Myślałem, że to tylko ten jeden tak ma i kupiłem czosnek innego producenta i&#8230; znów to samo. W końcu udało mi się znaleźć taki, który smakiem najbardziej przypomina to, co konsumowałem na Litwie. Całe szczęście, bo chyba bym z następnego wyjazdu na Litwę wrócił z kartonem słoików marynowanego czosnku. Dodam gwoli wyjaśnienia, że czosnek ten nie był na słodko i nie dodano do niego żadnego kminku. ;)</div>
<div align="left">    Po zakupach potoczyliśmy się do naszego miejsca zamieszkania, gdzie po kolacji zmęczeni dość szybko zasnęliśmy. Następny dzień okazał się być pełnym wrażeń, ale o tym napiszę w kolejnych notkach.</div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/46/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/46/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/46/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/46/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=46&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/03/31/wyjazd-do-wilna-czesc-siodma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/kieniesa.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kieniesa.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/dom-karaimski.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">dom-karaimski.jpg</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część szósta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/03/14/wyjazd-do-wilna-czesc-szosta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/03/14/wyjazd-do-wilna-czesc-szosta/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Mar 2008 11:25:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[Troki]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Jazda do Troków zajęła nam około pół godziny, który to czas spędziliśmy stojąc w zatłoczonym mikrobusie. Trochę z własnej winy staliśmy, bo mając wykupione w kasie bilety mieliśmy prawo zająć miejsca, których numery były na tych biletach. Dowiedzieliśmy się tego empirycznie będąc świadkami bezceremonialnego wypraszania z miejsc jednych pasażerów przez innych, tych z biletami z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=41&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>Jazda do Troków zajęła nam około pół godziny, który to czas spędziliśmy stojąc w zatłoczonym mikrobusie. Trochę z własnej winy staliśmy, bo mając wykupione w kasie bilety mieliśmy prawo zająć miejsca, których numery były na tych biletach. Dowiedzieliśmy się tego empirycznie będąc świadkami bezceremonialnego wypraszania z miejsc jednych pasażerów przez innych, tych z biletami z kasy. My jednak staliśmy całą drogę. Nie wiem, jak R. i P., ale za siebie mogę napisać, że po pierwsze jako gość w obcym kraju nie chciałem się tak szarogęsić, po drugie trudno się wykłócać o swoje, kiedy się nie zna języka, wreszcie po trzecie nie jestem jakimś cherlakiem i te pół godziny mogę postać w autobusie.</div>
<div>W Trokach wysiedliśmy na dworcu autobusowym i pierwsze, co poczułem, to upiorny ziąb. Wiedziałem, że będzie zimno i byłem do tego przygotowany, ale i tak zmarzłem jak psi nos. Najpierw ruszyliśmy w kierunku zamku. To był pierwszy punkt programu. Po drodze zajrzeliśmy do miejscowej informacji turystycznej, gdzie kupiłem kilka kart, znaczki pocztowe i znaczek w kształcie połączonych drzewcami flag: polskiej i litewskiej (noszę go teraz przypiętego do kurtki). Zanim jednak ruszyliśmy w miast, R. sfotografował jego plan na dworcu. A oto on (te dopiski na nim poczynione nie są naszego autorstwa).</div>
<div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/plan-trokow.jpg?w=420" alt="plan-trokow.jpg" /></div>
</div>
<div>W drodze do zamku mieliśmy odwiedzić muzeum społeczności karaimskiej, ale kobieta, która nam otworzyła po dłuższej chwili dobijania się do budynku, powiedziała, że jeśli najpierw zwiedzimy zamek, a potem to muzeum, to dostaniemy znaczną zniżkę w opłacie za wstęp. Dlatego też zdecydowaliśmy się jednak iść najpierw do zamku, który na pięknej fotografii zamieszczonej przeze mnie poniżej, uwiecznił R.</div>
<div><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/zamek-w-trokach.jpg?w=420" alt="zamek-w-trokach.jpg" /></div>
<div>Zamek w Trokach mieści się na wyspie, co zresztą widać na załączonym powyżej planie miasta. To ewenement na skalę światową. Żeby do niego dojść trzeba przejść po dwóch mostkach. Ten drugi widać nawet na powyższym zdjęciu. Kiedy pokonywaliśmy pierwszy z nich do uszu naszych dolatywała melodia fletu. Biorąc pod uwagę mróz i mocno wiejący wiatr, podejrzewałem początkowo, że jest to jakiś czarodziejski flet, bo jakiż flecista w tak nieprzyjazną pogodę dawałby publicznie koncert na otwartym powietrzu? Po dojściu do końca mostu okazało się, że był to jednak flecista z krwi i kości i do tego dziecko. Chłopiec na oko w wieku 8-10 lat siedział na pieńku i grał na flecie. Zwykle w takich wypadkach nie daję pieniędzy i tak też zrobiłem tym razem. Ale poszedłszy dalej doszedłem do wniosku, że tę determinację warto by jednak docenić. Nie zdecydowałem się jednak zawrócić, ale powziąłem postanowienie, że jeśli wracając spotkamy tego młodocianego muzyka ponownie to dam mu 10 a może nawet 20 litów i przegonię do domu (o ile by mnie zrozumiał i posłuchał). Niestety, w drodze powrotnej już go nie spotkałem. Trudno.</div>
<div>O samym zamku pisać dużo nie będę. Poniżej zamieszczam jego plan sfotografowany przez niezawodnego R.</div>
<div><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/plan-zamku.jpg?w=420" alt="plan-zamku.jpg" /></div>
<div>W zamku mieści się Muzeum Historyczne, które, jak wyczytałem, gromadzi 80.000 eksponatów. Ekspozycja jest rzeczywiście bogata i ciekawa. Ilustruje życie polityczne, kulturalne, społeczno-obyczajowe Litwy na przestrzeni dziejów. Są tam też  średniowieczne militaria oraz dokumenty i zbiory dotyczące historii litewskiej państwowości. Mnie najbardziej wzruszyły tam dość liczne polonica. Litwini mogą mieć nam za złe to, że Piłsudski po I wojnie światowej zaanektował część Litwy, w tym obecną stolicę &#8211; Wilno oraz m. in. Troki, ale szanuję ich za to, że pamiątki z tego okresu, w tym np. polskie obligacje, świadectwa, dokumenty, czy nawet publikacje świadczące o dbałości polskich władz o historyczne dziedzictwo tych terenów (artykuły na temat badań genealogicznych i prac restauratorskich) są prezentowane tuż obok dokumentów litewskich. Obecność polskiego państwa na tych terenach w czasie międzywojennym w moim odczuciu nie jest tutaj wstydliwie ukrywana. Ale może to wyłącznie moje wrażenie. Jeśli jednak nawet tylko ja, jako Polak, odniosłem takie wrażenie, to niezależnie od wszystkiego Litwini zasłużyli sobie za to na mój szacunek.</div>
<div>Po zwiedzeniu zamku ruszyliśmy z powrotem do miasta, żeby zapoznać się ze specjałami kuchni karaimskiej, bo Karaimowie są obok zamku drugą przyczyną, dla której warto odwiedzić Troki. O spotkaniu z kuchnią i kultura karaimską napiszę w kolejnej części, ale teraz jeszcze na zakończenie muszę wspomnieć o bardzo miłym spotkaniu, do jakiego doszło, kiedy w drodze powrotnej z zamku zeszliśy na stały ląd. Zatrzymaliśmy się wtedy na chwilę, żeby zdecydować, który z karaimskich lokali odwiedzimy i wtedy wyszedł nam na spotkanie niezbyt wysoki, blondwłosy opryszek. Wygląd miał może mało przyjazny, ale za to bardzo przyjaźnie się wobec nas zachowywał. Pewnie większość czytelników tej notki wie, kim był Lew Trocki, nie będę się więc tutaj streszczał jego biografii i przejdę od razu do informacji, że spotkaliśmy jego dalekiego kuzyna. Kuzyn ten w przeciwieństwie do swojego bardziej znanego antenata nie zajmuje się polityką, ale bardziej przyziemną działalnością, mianowicie tępieniem gryzoni. Mimo że na co dzień na pewno bardzo zajęty, znalazł chwilę, żeby się z nami przywitać. R. uwiecznił moje z nim spotkanie na poniższej fotografii. Panie i panowie, oto Kot Trocki, daleki krewny Lwa Trockiego. ;)</div>
<div>
<div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/kot-trocki.jpg?w=420" alt="kot-trocki.jpg" /></div>
</div>
</div>
<div class="mceTemp">
</div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/41/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/41/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/41/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=41&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/03/14/wyjazd-do-wilna-czesc-szosta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/plan-trokow.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">plan-trokow.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/zamek-w-trokach.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">zamek-w-trokach.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/plan-zamku.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">plan-zamku.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/kot-trocki.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kot-trocki.jpg</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część piąta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/03/09/wyjazd-do-wilna-czesc-piata/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/03/09/wyjazd-do-wilna-czesc-piata/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 10:23:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=36</guid>
		<description><![CDATA[    Nadszedł piątek. Tego dnia mieliśmy w planach wyjazd do Trok(ów?). Wcześniej jeszcze wahaliśmy się, czy nie wybrać się tam jednak w sobotę, ale ustaliwszy, że w sobotę jest litewskie Święto Niepodległości uznaliśmy, że w taki świąteczny dzień może być problem z wydostaniem się z Wilna i z powrotem do niego, bo na pewno wszelka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=36&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="left">    Nadszedł piątek. Tego dnia mieliśmy w planach wyjazd do Trok(ów?). Wcześniej jeszcze wahaliśmy się, czy nie wybrać się tam jednak w sobotę, ale ustaliwszy, że w sobotę jest litewskie Święto Niepodległości uznaliśmy, że w taki świąteczny dzień może być problem z wydostaniem się z Wilna i z powrotem do niego, bo na pewno wszelka komunikacja jeździć będzie wg świątecznego rozkładu.</div>
<div align="left">    Ja dzień rozpocząłem od ablucji. Wziąłem się za nie z pewną nieśmiałością, bo zwykle rano biorę prysznic (tak też zdecydowałem się postąpić i tym razem), a pomieszczenie, w którym mieściły się prysznice w naszym przybytku noclegowym jakoś nie zachęcało mnie do skorzystania. Nie chodzi o higienę, bo z tym nie było źle, ale raz, że trochę ciągnęło tam zimnem, a dwa, że przez okno można było sobie z zewnątrz zajrzeć do środka bez problemu. W końcu jednak przełamałem opór i wlazłszy do kabiny miałem tylko nadzieję, że nie zabraknie ciepłej wody w trakcie kąpieli.</div>
<div align="left">    Okazało się, że muszą mieć wydajny bojler, bo wody nie zabrakło, a w pewnym momencie było jej nawet za dużo. Ale to chyba zasługa kurków, do których obsługi powinni wypożyczać jakiegoś kasiarza co najmniej tej klasy co Henryk Kwinto, bo każdy najdelikatniejszy ruch kurkami przekładał się na zdecydowanie bardziej poważne zmiany temperatury wody lecącej z prysznica. Mimo tych wszystkich niedogodności udało mi się dokonać porannych ablucji bez strat materialnych, moralnych i uszczerbku na zdrowiu zarówno fizycznym, jak i psychicznym.</div>
<div align="left">    Po porannej toalecie przyszła pora na śniadanie. Na śniadanie raczyłem się specjałami zakupionymi w piątek w Maximie. Warto może poświęcić kilka słów upodobaniom smakowym Litwinów. Otóż lubują się oni najwyraźniej w słodkim smaku, bo nawet chleby mają słodkie, a przynajmniej taki kupił R. (chyba niezamierzenie, bo na pierwszy rzut oka to wyglądało na zwykły chleb). Na dodatek lubią (nad)używać kminku dodając do go wszystkiego. Ja na przykład miałem krojoną szynkę paczkowaną, która na pierwszy rzut oka nie różniła się niczym od tej, która można dostać w Polsce, poza tym, że dorzucili jej kminku do opakowania. Może to mało ciekawe, ale napiszę, że ja się zaopatrzyłem w chleb żytni pełnoziarnisty (z łamanym ziarnem żyta) i tak mi on zasmakował, że od powrotu z Wilna innego typu chleba prawie nie jadam.</div>
<div align="left">    No ale dość o kulinariach. Przenieśmy się na dworzec, skąd mieliśmy wyjechać do Trok(ów?). Mieliśmy do wyboru dwie opcje: pociąg lub autobus. Ja optowałem za pociągiem i udało mi się do tego pomysłu przekonać resztę towarzystwa, ale rzeczywistość zweryfikowała te plany, bo jeden pociąg dopiero co odjechał, a na drugi przyszłoby nam długo czekać. Chcąc nie chcąc zdecydowałem się jechać autobusem (stawiając jednak warunek, że powrót nastąpi pociągiem).</div>
<div align="left">    Na dworcu autobusowym panował spory tłok, a do kas stały długie kolejki. Na dodatek nie bardzo można było ustalić, o której godzinie mamy autobus, bo żaden w Trokach nie kończył kursu, a nie byliśmy zorientowani dokąd jeżdżą autobusy przez Troki. W końcu R. poszedł zasięgnąć języka, a my z P. czekając na niego z braku lepszego zajęcia zaczęliśmy studiować rozkład jazdy i mapkę połączeń. Udało nam się już nawet ustalić, w jakim kierunku powinniśmy jechać i chciałem się tą wiedzą podzielić z R., ale zdecydowałem się poczekać aż wróci.</div>
<div align="left">    W międzyczasie przyszło mi do głowy, żeby skorzystać z Internetu. Zauważyłem bowiem coś na kształt punktu dostępowego. Dostęp był możliwy za opłatą m.in. 1 Lt za 5 minut. Pomyślałem, że 1 Lt to niedużo, a ja przynajmniej sprawdzę sobie pogodę, bo tego dnia od rana było diabelnie zimno i ciekaw byłem, czy długo to jeszcze potrwa. Wrzuciłem więc monetę, czasomierz ruszył i&#8230; nic. Ani klawiaturą, ani myszką nie udało mi się wywołać żadnej reakcji. Po około 30 sekundach w końcu zrezygnowałem klnąc pod nosem tego naciągacza, który postawił tam to niesprawne urządzenie, żeby nabierać naiwniaków. Co prawda z boku był numer telefonu, pod którym można było zgłosić awarię, ale raz że nie miałem z czego zadzwonić (roaming w &#8222;kochanym&#8221; Plusie nie wiedzieć czemu się nie dał aktywować), a dwa, że po litewsku to ja mógłbym najwyżej powiedzieć &#8222;dzień dobry&#8221;, &#8222;dziękuję&#8221; i &#8222;do widzenia&#8221;. Przyszło mi też do głowy, że przecież ktoś przychodzi co jakiś czas opróżnić to urządzenie z monet i powinien się zorientować, że nie działa i albo naprawić, albo zostawić ostrzeżenie. Pomyślałem sobie wtedy, że naciągacze są wszędzie i&#8230; na drugi dzień przyszło mi zweryfikować moje poglądy, bo kiedy szukając w sobotę publicznego szaletu weszliśmy m. in. na dworzec autobusowy, dostrzegłem kartkę z komunikatem-ostrzeżeniem, że punkt dostępowy do Internetu nie działa. Czyli jednak nie naciągacze. Ale ja mojego jednego lita straciłem. :)</div>
<div align="left">    Tymczasem R. wrócił już z biletami i udzielonymi po polsku wyjaśnieniami, więc nasze wcześniejsze ustalenia nie przydały się. Informacja okazała się być jednocześnie kasą (a może odwrotnie) i to z polskojęzyczna obsługą, więc pozostało nam tylko oddalenie się w kierunku peronów autobusowych.</div>
<div align="left">    W tym momencie uświadamiam sobie, że zapomniałem napisać o czymś ważnym, co miało miejsce między śniadaniem, a zakupem biletów, więc napiszę o tym teraz i będzie to podsumowanie tej części relacji. Otóż w drodze na dworzec zboczyliśmy z drogi, żeby zajrzeć do informacji turystycznej, która mieści się m. in. w wileńskim ratuszu. Ratusz ten R. uwiecznił na zdjęciu poniżej.</div>
<div align="center"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/ratusz1.jpg?w=420" alt="ratusz1.jpg" /></div>
<div align="left">    Te dwie sylwetki przy trzeciej kolumnie od lewej to ja i P.</div>
<div align="left">    Wizyta w informacji turystycznej była dość krótka. Szkoda, że pani nie mówiła po polsku. Ja co prawda nie jestem polskim szowinistą i nie uważam, że wszędzie, gdzie wyjeżdżam, ludzie powinni gadać po naszemu. Myślę jednak, że Polaków na Wileńszczyźnie jest na tyle dużo, że chyba nie byłoby problemem znaleźć pracownika, który by naszym ojczystym językiem władał zwłaszcza, że do Wilna na pewno przyjeżdża wielu Polaków. No ale to w zasadzie nie moja sprawa, bo to nie ja określam kierunki polityki turystycznej stolicy Litwy. Grunt, że jakoś się dogadaliśmy i zakupiłem sobie dwa znaczki: z herbem Wilna i z herbem Trok. Do tego dostałem &#8222;Przewodnig&#8221; (sic!) w języku polskim, który był bardzo użyteczny przede wszystkim ze względu na kilkanaście zwrotów litewskich w tłumaczeniu na polski, jakie w nim zamieszczono. Dostałem go po tym, jak po rosyjsku (po polsku pani <em>nie paniała</em>) zapytałem o rozmówki polsko-litewskie. Głównie z myślą o nich zawitałem do informacji turystycznej, bo dużo lepszą, mobilną informację miałem w postaci R. wyposażonego jeszcze w jakieś dobre wydawnictwo poświęcone stolicy Litwy. Właściwie wystarczała mi ona za wszystkie inne, tylko po litewsku gadać nie chciała. ;)</div>
<div align="left">    Po tej właściwie głównie kurtuazyjnej wizycie w biurze IT udaliśmy się na dworzec, o czym już napisałem wyżej. A na zakończenie wrzucam jeszcze jedno zdjęcie ratusza, na którym trochę lepiej widać mnie i P., a trochę gorzej sam ratusz.</div>
<div align="center"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/ratusz2.jpg?w=420" alt="ratusz2.jpg" /></div>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/36/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/36/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/36/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/36/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=36&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/03/09/wyjazd-do-wilna-czesc-piata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/ratusz1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ratusz1.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/03/ratusz2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ratusz2.jpg</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część czwarta</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/03/02/wyjazd-do-wilna-czesc-czwarta/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/03/02/wyjazd-do-wilna-czesc-czwarta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 22:22:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=35</guid>
		<description><![CDATA[    Poprzedni wpis zakończyłem na cudownym kamieniu, ale nie był to koniec naszego zwiedzania Wilna tego dnia. Z okolic katedry wybraliśmy się jeszcze na pasaż Gedymina (za czasów ZSRR był to pasaż Lenina). Pasaż ten to typowa ulica handlowa. Coś jak Piotrkowska w Łodzi, tyle że z jezdnią.     Ponieważ zrobiło się zimno, więc postanowiliśmy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=35&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="left">    Poprzedni wpis zakończyłem na cudownym kamieniu, ale nie był to koniec naszego zwiedzania Wilna tego dnia. Z okolic katedry wybraliśmy się jeszcze na pasaż Gedymina (za czasów ZSRR był to pasaż Lenina). Pasaż ten to typowa ulica handlowa. Coś jak Piotrkowska w Łodzi, tyle że z jezdnią.</div>
<div align="left">    Ponieważ zrobiło się zimno, więc postanowiliśmy wejść gdzieś się ogrzać. I akurat trafiła się galeria handlowa. O dziwo, z zewnątrz ten budynek wyglądał niepozornie. Jak jedna z wielu kamienic. Tymczasem w środku mieściło się kilka kondygnacji sklepów.</div>
<div align="left">    Obeszliśmy wszystkie (przynajmniej z zewnątrz), a do księgarni zalogowaliśmy się nawet na dłużej. Język litewski na tyle mnie zainteresował, że chciałem sobie kupić przynajmniej jakieś rozmówki litewsko-polskie, ale nie udało mi się takich znaleźć. Prędzej kupiłbym słownik litewsko-japoński niż rozmówki.</div>
<div align="left">    W księgarni były oprócz książek litewskich także polskie, a nawet wydanie &#8222;Historii filozofii&#8221; prof. Tatarkiewicza po litewsku. Mam polskie wydanie tej książki i uważam, że to najprzystępniej napisana historia filozofii. Po litewsku nie kupiłem, choć taka myśl też mi do głowy przyszła.</div>
<div align="left">    Obszedłszy wszystkie sklepy, których nie powstydziłyby się galerie handlowe w Polsce, przed samym wyjście wymieniłem jeszcze w kantorze 50 euro na lity, bo kasa mi się prawie skończyła po zapłaceniu za obiad. Ze względu na podbierające mnie przeziębienie udaliśmy się do apteki, gdzie postanowiłem się zaopatrzyć w jakiś środek, którym bym się szybko wykurował. Zdecydowałem się na Coldrex MaxGrip. Poprosiłem o niego ograniczając się wypowiedzenia jego nazwy. To jedyne słowa, jakie padły z moich ust, a mimo to kobieta za ladą zorientowała się, że ma do czynienia z cudzoziemcem, bo chcąc ode mnie drobniaki najwyraźniej nie chciała oznajmić mi tego werbalnie, ale szukała jakiegoś innego sposobu. Skutecznie, bo domyśliłem się, o co chodziło. Ale ta sytuacja mnie tak zaskoczyła, że zapytałem potem R., czy ja mam gdzieś na plecach napisane, że nie jestem z Litwy? A może nazwę tego kupowanego preparatu wymówiłem z obcym akcentem? W końcu to, że nie powiedziałem &#8222;poproszę&#8221; (po litewsku) mogło równie dobrze znaczyć, że jestem gburem, a nie cudzoziemcem. ;)</div>
<div align="left">    W tym samym budynku zajrzeliśmy jeszcze do sklepu spożywczego sieci Maxima. Tutaj zaopatrzyłem się w chleb, masło (które po litewsku nazywa się <em>sviestas</em>, żeby było ciekawiej) i kilka innych drobiazgów. Jeśli dobrze pamiętam, to R. kupił tego dnia <em>Trejos Devynerios</em>, którego całkiem sporo tego wieczora skonsumowaliśmy (w końcu były Walentynki; a święta zgodnie z przykazaniem kościelnym należy święcić).</div>
<p>Po zakupach wróciliśmy na kwaterę. Wszyscy odczuwaliśmy trudy tego dnia, a my z R. dodatkowo byliśmy pokrzepieni słuszną porcja litewskiej nalewki, więc dobrze nam się tej nocy spało. Podobno to, co się śni pierwszej nocy na nowym miejscu ma jakieś znaczenie. Mnie się śnił A., ale nie pamiętam kontekstu. Rano nie próbowałem nawet tego snu sobie przypominać, a sen nie utrwalony, jak wiadomo, szybko się ulatnia. Na sobotę mieliśmy zaplanowany wyjazd do Trok i tym przede wszystkim zaprzątałem sobie głowę. Ale o tym napiszę już w kolejnej części.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/35/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/35/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/35/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/35/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=35&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/03/02/wyjazd-do-wilna-czesc-czwarta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wyjazd do Wilna &#8211; część trzecia</title>
		<link>http://romanj.wordpress.com/2008/02/27/wyjazd-do-wilna-czesc-trzecia/</link>
		<comments>http://romanj.wordpress.com/2008/02/27/wyjazd-do-wilna-czesc-trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 22:18:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>romanjas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wilno]]></category>
		<category><![CDATA[Litwa]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://romanj.wordpress.com/?p=28</guid>
		<description><![CDATA[    Poprzednią część zakończyłem w momencie wyjścia na miasto. W kolejnej części postaram się opisać, co podczas tego pierwszego spaceru zwiedziliśmy. Uprzedzam jednak, że może to być zestawienie niekompletne, bo nie mam przed nosem mapy Wilna i będę sobie ten spacer odtwarzał wyłącznie z pamięci.     Na pewno zaczęliśmy od obiadu. Zjedliśmy go w knajpce [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=28&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="left">    Poprzednią część zakończyłem w momencie wyjścia na miasto. W kolejnej części postaram się opisać, co podczas tego pierwszego spaceru zwiedziliśmy. Uprzedzam jednak, że może to być zestawienie niekompletne, bo nie mam przed nosem mapy Wilna i będę sobie ten spacer odtwarzał wyłącznie z pamięci.</div>
<div align="left">    Na pewno zaczęliśmy od obiadu. Zjedliśmy go w knajpce znajdującej się tuż przy moście &#8222;granicznym&#8221; znanej z tego, że w niej obraduje rząd Republiki. Akurat nie obradował, kiedy wybraliśmy się na obiad. Ale na ścianie wisiała Konstytucja republiki, której jednak z racji nieznajomości języka nie mogliśmy w całości poznać. Kilka wyjątków miał w swoim przewodniku R. Oto niektóre zapisy, jakie udało mi się znaleźć w Sieci:</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo żyć nad rzeką Wilenką.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo do ciepłej wody, ogrzewania w zimie i całego dachu nad głową.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo być niepowtarzalny.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo do popełniania błędów.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo być szczęśliwy.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo być nieszczęśliwy.</div>
<div align="left">        Każdy jest odpowiedzialny za swoją wolność.</div>
<div align="left">        Każdy ma prawo umrzeć, ale nie jest to obowiązkowe.</div>
<div align="left">    Na obiad zdecydowaliśmy się z R. zjeść bliny, a P. wziął bardziej &#8222;polski&#8221; obiad. My dwaj dodatkowo zamówiliśmy po kieliszeczku Suktinisa. Za obiad złożony z 3 zup dnia, dwóch porcji blinów i jednego kotleta z kurczaka z dodatkami, dwóch kaw, herbaty i dwóch kieliszków Suktinisa zapłaciliśmy 77,10 Lt. Średnio wyszło po 20 Lt za obiad na głowę (nie licząc alkoholu). Wzmocnieni obiadem ruszyliśmy dalej.</div>
<div align="left">    Zaczęliśmy od zwiedzenia cerkwi. Niech mi św. Cyryl z Metodym wybaczą, ale nie mam pamięci do wezwań, więc nie wiem, komu ta cerkiew była poświęcona. Grunt, że była ładna. Po cerkwi poszliśmy zwiedzić Uniwersytet Wileński. Wstęp był tam za opłatą, ale bezskutecznie próbowaliśmy nabyć bilety (w lokalu, gdzie je sprzedawano, nie było nikogo). Zdecydowaliśmy więc, że wejdziemy za darmo. Obejrzeliśmy sobie między innymi siedzibę głowy państwa od strony dziedzińca, który sąsiaduje z uniwersytetem. Zdjęcie jest poniżej.</div>
<div align="left">
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/palac-prezydencki.jpg?w=420" alt="palac-prezydencki.jpg" /></div>
</div>
<div align="left">    Na jednym z dziedzińców Uniwersytetu znaleźliśmy tablicę poświęconą drugiemu rektorowi tej uczelni. Poniżej zamieściłem jej zdjęcie. Sami sobie odczytajcie, któż to. Chyba nie będziecie mieli problemów z wskazaniem najważniejszego dzieła jego życia? :)</div>
<div style="text-align:center;" align="left"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/tablica-wujka.jpg?w=420" alt="tablica-wujka.jpg" /></div>
<div align="left">    Kolejnym punktem zwiedzania była katedra, która, gdyby nie krzyż, kościoła w ogóle by nie przypominała. Weszliśmy do środka tuż przed śnieżną zadymką, która właśnie się rozpętała. Obeszliśmy sobie całą świątynie, zajrzeliśmy do kaplic, po czym poczekaliśmy jeszcze chwilę, bo przyuważyłem, że w zakrystii ubierał się w szaty liturgiczne jakiś gość w piusce. Okazało się, że trafiliśmy na mszę, która odprawiał jakiś biskup (może arcybiskup Wilna?). Postaliśmy chwilę, po czym nic nie rozumiejąc z kierowanych do nas przez jego ekscelencję słów ewakuowaliśmy się na zewnatrz budynku, którego zdjęcie wrzuciłem poniżej.</div>
<div align="left">
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/katedra.jpg?w=420" alt="katedra.jpg" /></div>
</div>
<div align="left">    Na placu między katedrą a dzwonnicą znajduje się specjalne miejsce oznaczone na pamiątkę tzw. <span style="color:#ff0000;"><strong><a title="Bałtycki Łańcuch w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%82tycki_%C5%82a%C5%84cuch" target="_blank">Bałtyckiego Łańcucha</a></strong><span style="color:#000000;">, który połączył w 1989 roku mieszkańców trzech nadbałtyckich republik. Podobno każdy, kto stanie na tym kamieniu, pomyśli sobie życzenie i obróci się o 360 stopni, może liczyć na to, że jego życzenie się spełni.Ja co prawda w cuda nie wierzę, ale stanąłem na tym kamieniu i obróciłem się dookoła. W końcu jeśli jednak cud się zdarzy, to nie odmówię skorzystania z jego skutków. ;) Poniżej na zdjęciu kamień z naszymi nogami.</span></span></div>
<div align="left">
<div style="text-align:center;"><img src="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/cud.jpg?w=420" alt="cud.jpg" /></div>
</div>
<p>Mieliśmy tego dnia jeszcze trochę wrażeń, ale ja dziś już nie mam siły o nich pisać. Dlatego z ciągiem dalszym relacji wstrzymam się do kolejnej, czwartej, części opisu. :)</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/romanj.wordpress.com/28/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/romanj.wordpress.com/28/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/romanj.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/romanj.wordpress.com/28/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=romanj.wordpress.com&amp;blog=2823409&amp;post=28&amp;subd=romanj&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://romanj.wordpress.com/2008/02/27/wyjazd-do-wilna-czesc-trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0bf0ae0a60f8d3d69972ffc79ff0600e?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">romanjas</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/palac-prezydencki.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">palac-prezydencki.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/tablica-wujka.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">tablica-wujka.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/katedra.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">katedra.jpg</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://romanj.files.wordpress.com/2008/02/cud.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">cud.jpg</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
