Majówka 2011 (Gniezno) – część piąta

poniedziałek, 30 Maj 2011

Muzeum Archeologiczne w Biskupinie zwiedzaliśmy po kolei. Najpierw jakąś zagrodę, gdzie wystawiali owoce swojej pracy przedstawiciele różnych rzemiosł. Można było na przykład kupić sobie wiklinowy koszyk. Mnie zainteresowały, jak zwykle, miody. Ale ponieważ moje towarzystwo szybko oddaliło się, więc nie miałem czasu na to, żeby zapoznać się z ofertą pszczelarską i coś kupić. W gruncie rzeczy to dobrze, bo pewnie kupiłbym jakiś słoik, za który zapłaciłbym jak za zboże, a potem jeszcze musiałbym go targać do domu, jakbym u siebie nie mógł kupić dobrego miodu.

Kolejnym punktem zwiedzania był pawilon mieszczący ekspozycję muzealną. To był chyba najmniej ciekawy punkt zwiedzania. Raz, że ekspozycja nie dotyczyła Biskupina, ale… Elbląga. A dwa, że, chyba z okazji majówki, muzeum przeżywało najazd zwiedzających, wśród których sporo było rodziców z małymi dzieciakami. Potrafię sobie jeszcze wyobrazić, że trzylatka czy pięciolatka może zainteresować to, co Biskupin ma do zaoferowania w części, gdzie jest rekonstrukcja grodu. Ale to, co można było zobaczyć w pawilonie muzealnym, nawet sporo starszym dzieciom mogło się wydać nudne. Zresztą widać było to po reakcjach dzieciarni, która albo krążyła po salach nie wykazując większego zainteresowania ekspozycją, albo darła się wniebogłosy. Dlatego poczułem ulgę, kiedy wyszliśmy z pawilonu.

Po wyjściu podeszliśmy do bardzo ciekawej, choć dość ubogiej ekspozycji prezentującej różne gatunki drzew. Wyglądało to tak, że nazwy były zasłonięte tabliczkami i można było na podstawie rysunków gałęzi z listowiem oraz fragmentu pnia zgadywać, co to za drzewo. Poszło mi całkiem nieźle. Jednego drzewa nie znałem, a co do jednego miałem wątpliwości i początkowo źle odgadłem. Ale B. naprowadziła mnie na właściwą odpowiedź.

Następnie zaczęliśmy się przemieszczać w kierunku rekonstrukcji grodu, z której muzeum w Biskupinie jest chyba najbardziej znane. Po drodze obejrzeliśmy sobie jeszcze różne ekspozycje na wolnym powietrzu. Zrobiłem sobie przy okazji zdjęcie przy kamieniu z napisem “Roma”. Wstawiłem je poniżej. Ponieważ kamieniarz najwyraźniej się śpieszył i zapomniał wykuć ostatnią literę, więc ułożyłem ją w kadrze z palców. ;)

W muzeum w Biskupinie

W muzeum w Biskupinie

Po dojściu do celu, czyli grodu na bagnie, zaczęliśmy zwiedzać poszczególne chaty. Nie będę tutaj już wymieniał, co się w każdej mieściło, bo nie wszystkie pamiętam, ale w jednej były na przykład wyroby ceramiczne wyrabiane i wypalane tak, jak mogło to się odbywać w czasie, kiedy ten gród istniał. W innej można było sobie ułożyć z klocków modele budynków (frajda dla dzieciaków), w jeszcze innej człowiek zajmował się wytopem brązu, co uwieczniłem na poniższym zdjęciu.

Wytop brązu w Biskupinie

Wytop brązu w Biskupinie

Po zwiedzaniu ruszyliśmy w kierunku przystanku kolejki. Im bliżej byliśmy, tym bardziej zapowiadało się na nagłe załamanie pogody. Mieliśmy jednak szczęście. Kiedy pociąg nadjechał, przezornie wsiedliśmy do zabudowanego wagonu i dosłownie w kilka minut potem rozpadało się. I to dość intensywnie. Ale zanim dojechaliśmy do Żnina, rozpogodziło się.

W Żninie zdecydowaliśmy się zjeść obiad. Wybraliśmy w tym celu restaurację hotelową. Lokal był na poziomie, posiłek też. Zamówiłem dorsza i bardzo mi smakował. Świeży i dobrze przyrządzony. Na koniec zdecydowałem się jeszcze na mocniejszy akcent i zamówiłem Wściekłego Psa. Po obiedzie zdecydowaliśmy, że czas wracać do swojego tymczasowego lokum. Powrót już wcześniej zaplanowaliśmy PKS-em i muszę przyznać, że co jak co, ale dworzec PKS jak na takie małe miasteczko, to ma Żnin naprawdę imponujący.

Niestety, nie pamiętam, co jeszcze tego dnia robiliśmy po powrocie, ale to nie z powodu tego jednego Wściekłego Psa. Widocznie nie działo się już wiele ciekawego. Wiem, że na pewno poszliśmy na miasto i zaopatrzyliśmy się w butelkę Malinówki Lubelskiej, którą spożyliśmy wieczorem bez żadnych przykrych konsekwencji nazajutrz. Uznaliśmy jedynie na drugi dzień, że jakaś taka sztuczna w smaku była.

I tak zakończył się drugi dzień naszej majówki. Kolejny opiszę w kolejnym wpisie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s