OWRP 2008 – część szósta (Mikoszewo)

niedziela, 26 kwiecień 2009

Tak jak wspomniałem wcześniej, postanowiliśmy się trochę przespacerować po okolicy. Zdecydowaliśmy się dojść do przekopu Wisły, potem wałem przeciwpowodziowym dojść do śluzy o wdzięczniej nazwie “Gdańska Głowa”, a następnie wrócić na miejsce naszego noclegu tak, żeby zamknąć pętle. Jak zaplanowaliśmy, tak też zrobiliśmy, a trasa tej wycieczki zarejestrowana odbiornikiem GPS znajduje się pod tym linkiem.

Kiedy wychodziliśmy pogoda była piękna. Gdzieś daleko na horyzoncie już gromadziły się chmury, ale nie zwracaliśmy na nie uwagi. Kiedy doszliśmy do promu chmury te trochę się przybliżyły, ale nie na tyle, żeby nas zaniepokoić. Mimo to wziąłem ze sobą pelerynę przeciwdeszczową. I bardzo dobrze zrobiłem, ale o tym później.

Wycieczka wałem była bardzo przyjemna. Szło się jak po łące. A na tej łące kilka razy spotkaliśmy bociany. Przyleciały i przysiadły na naszej drodze, chociaż dość daleko. Mimo to udało się nam do nich podejść bliżej niż się spodziewałem. Udało się nawet zrobić kilka zdjęć. Jedno z nich wrzucam poniżej.

Dwa boćki na łące

Dwa boćki na łące

W trakcie naszego spaceru z niepokojem obserwowaliśmy niebo, na którym gromadziły się chmury. Wydawało nam się jednak, sądząc po ich umiejscowieniu, po kierunku wiatru i po kształcie, że nas ominą. Niestety, pomyliliśmy się w rachubach i deszcz solidnie nas zlał jeszcze zanim doszliśmy do śluzy. Musiałem włożyć moje gumowe wdzianko, w którym widać mnie na zdjęciu poniżej. Akurat w czasie oglądania śluzy deszcz przestał na krótko padać i można było zrobić zdjęcia.

Gdańska Głowa i dwie głowy z centralnej Polski

Gdańska Głowa i dwie głowy z centralnej Polski

Po obejrzeniu urządzeń śluzy poszliśmy jeszcze obejrzeć cennik. Ceny nie były wygórowane, ale niezależnie od tego i tak nie mieliśmy zamiaru dać się spławić do Zatoki Gdańskiej. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to poniżej jest fotografia z cennikiem. Stan aktualności: lipiec 2008 r. :)

Cennik korzystania ze śluzy

Cennik korzystania ze śluzy

Idąc w stronę śluzy spotkaliśmy uczestników naszej trasy OWRP idących w przeciwnym kierunku. Spotkaliśmy się w okolicy połowy trasy. Widać nie tylko wpadliśmy na pomysł spaceru po wale.

Wracaliśmy przez jakiś czas w deszczu, po czym znowu wyszło słońce. Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie. Kiedy dochodziliśmy do noclegowiska, znów się zachmurzyło, ale już się nie rozpadało. Zastanawialiśmy się, czy deszcz przeszedł także nad naszymi namiotami i dowiedzieliśmy się od osób, które zostały na miejscu, że tam też lało i to chyba nawet solidniej. Pamięć mnie już trochę w tej akurat kwestii zawodzi, ale wydaje mi się, że jeszcze tego dnia lub tej nocy nas podlało. Na szczęście nasze namioty okazały się wystarczająco odporne na warunki pogodowe i nic nam te deszcze nie zaszkodziły. Po dniu pełnym wrażeń z przyjemnością położyłem się spać. Depresja stała się już właściwie tylko wspomnieniem.

Tak minął kolejny dzień OWRP 2008.

Oceń tę notkę lub blog

Oceń tę notkę lub blog

Leave a Reply